CZWARTA TEZA MANIFESTU JAKUBA MAZURA
4. Jedna waluta wyeliminuje koszty transakcyjne.

Ten pogląd jest rozpowszechniany przez doradców prezesa NBP (patrz: K.
Jakubiszyn, Rozstanie ze złotówką bliższe, niż się wydaje, ?Gazeta Bankowa? z
8.7.2002 r.).
Wspólna waluta wyeliminuje nie tylko koszty transakcyjne, ale również dochody
z tytułu dodatnich różnic kursowych. Na przykład: ktoś zaciąga kredyt w euro,
a w dniu spłaty kredytu euro potanieje w stosunku do złotego - w takiej
sytuacji spłacający kredyt korzysta, bo oddaje bankowi mniejszą równowartość
kapitału w złotych.
Ponadto są przedsiębiorcy, którzy zarabiają na różnicach kursowych (kantory
wymiany walut). W sytuacji likwidacji waluty narodowej tracą oni możliwość
uzyskiwania dochodów z tytułu różnic w kursach między walutą narodową a
walutami obcymi.
Zatem likwidacja waluty narodowej eliminuje i koszty, i dochody z tytułu
różnic kursów walutowych.
Można postawić kontrargument. Otóż likwidując waluty narodowe zwiększamy
ryzyko walutowe. Jeżeli chcemy zdywersyfikować ryzyko walutowe to lepiej
jest, gdy mamy wiele walut - możemy wybrać różne waluty. Na przykład duże
firmy, banki czy fundusze inwestycyjne dużą część swych aktywów i pasywów
utrzymują w różnych walutach. Jeżeli firmy te mają aktywa i pasywa
zdywersyfikowane w euro i dolarach - to taka sytuacja jest bardziej ryzykowna
niż gdyby miały swoje aktywa i pasywa zdywersyfikowane w co najmniej kilu
walutach, np. euro, dolar, złoty, marka niemiecka, frank francuski itd.

· 

Czy PLN zastąpi nazwę polskiej waluty (złoty)?
Ciekawe co sądzicie o wpisywaniu na produktach i w wielu instytucjach, jak
banki, hotele... nazwy PLN
PLN (PL czyli polska, N nowa - waluta) obowiązywała jako przejściowa nazwa w
okresie zmian finansowych, podczas dewaluacji złotego w połowie lat 90-tych.
Jakims dziwnym trafem wiele osób i instytucji nadal używa PLN zamiast ZŁ na
wielu produktach, towarach w sklepach, także przy kursach walut w NBP...
i wiele firm nieświadomie łamie prawo o walucie polskiej, którą jest Złoty
i skrót międzynarodowy to PLZ, ale to tylko jako forma wymiany
waluty...jednak wszędzie powinno się używac nazwy ZŁOTY...
Co o tym sądzicie...

Ta twoja uwaga ma takie pokrycie w rzeczywistosci jak zloty w zlocie w tym
okresie ,...

Najlepiej powiedza ci turysci , ktorzy ugrzezli na Capri , Lazurowym Wybrzezu ,
Francuskiej Rivierze , kuracjusze w kurortach , ktorzy przekonali sie na
wlasnej skorze w ostatnim przed wojna zimowym sezonie swiatecznym pewnego ranka
kiedy banki zachodnie odmowily wymiany zlotego ,... Kto nie mial konta w
zachodnich bankach a nie mial wszystko oplacone z gory , podpisywal u
notariuszy I.O.U. tym co mieli , zastawiajac co mieli , jesli mieli , w Polsce

Inni , ktorzy z roznych powodow nie mieli oplacone bilety powrotne , zastawiali
w lombardach bizuteria w przeliczniku centy za dolara , a tych co nie mieli
odprowadzano na policje i czekali az rodzina w Polsce uciula na ich powrot .

Ciekawostka tego sezonu , ze akurat niepropoporcionalna ilosc Zydow z Polski
odpoczywala w tych miejscach i sluzyli pomoca w klopocie ,... :)

W tym samym czasie wszelkie transakcje dostaw sprzetu i broni dla polskiego
wojska w trakcie negocjowania zostaly przerwane a dostawy poprzednich na kredyt
zostaly wstrzymane .

Stad ta zbiorka spoleczenstwa , abstrakt - Na pokrycie zlotego ! Gwarantowala
wyplacalnosc waluty na pare miesiecy , latem przed wybuchem wojny wbrew temu co
piszesz (do wybuchu wojny) poza granicami Polski , zlotym , mogles sie
podetrzec ,... Co ci nie przeszkadza Walic gownem o sciane , garsciami i czekac
moze cos sie przyklei (sic)

uklony

==============================================================================

Do wybuchu wojny polski złoty trymał się mocno i miał pokrycie!!!

Kiedys w Kijowie w przejsciu podziemnym w centrum miasta facet kolo mnie niby przypadkowo znalazl gruby zwitek dolarow. Zaraz podbiegl jakis drugi koles i prosil nas usilnie, aby mu pokazac, czy na pewno nie mamy przy sobie jego pieniedzy. Pokazalem mu 3 dwudziestodolarowki i troche hwywien, to sie odczepil. Idac dalej, ciagle slyszalem ich glosna rozmowe,wlasciwie to sie nawet klocili. Wlasciwie, to do dzis nie jestem pewien, czy ich zamiarem bylo podmienienie mojej kasy, czy to byl przypadek. Ten pierwszy oferowal, ze sie podzielimy znaleziona forsa, hehehe.

A w Jalcie dla odmiany w banku, podczas wymiany waluty, dostalem prawdopodobnie falszywy banknot 100 hrywien. Dowiedzialem sie o tym dopiero w Odessie w hotelu, ale potem udalo mi sie zaplacic nim w knajpie ;)

· 

....nikt ze "znawcow towaru" nie odpisuje to ja wiec dodam ze
Caracas mozesz ominac jadac prosto z lotniska na Colonia Tovar
(warto zwiedzic) a stamtad potem na autopista 1 no i po
krzyku...jesli masz okazje kup sobie na Amazon przewodniki Venezuela
(calkiem przydatne)...co do waluty pomocne jest forum Venezuela na
TripAdvisor gdzie sie doczytasz najnowszych rzeczowych wiadomosci...
...dolary jak zwykle na chodzie, najkorzystniejsze wymiany
czarnorynkowe na Margarita Island ale na lotnisku tez calkiem
korzystne...nie mieniaj w Bankach czy cambia office, niskie
przeliczenia...
...chyba sie znowu gdzies tam wybiore bo planowalem Argentyne i
Chile ale zmiana klimatu polityczno-ekonomicznego zaczyna zamieniac
te kraje (niewatpliwie ladne) w "meksyk" czyli obled...
...jesienia sobie pojezdze po swoich Stanach a przede wszystkim
Colorado w poszukiwaniu kolorow i aspen ktore w tym czasie
zamieniaja sie cudowne malunki... uwielbiam...powodzenia

Argentyna
ktoś na PSP zadał sobie wile trudu by dowieść to co nawet zakatarzony nos
wyczówa od dawna. pytanie do ekonomów jest o poprawność dowodu poniższego:

"Analizy dokonujemy na podstawie poniższych założeń:

- istnienie M0 ( waluty w obiegu, gotówka w obiegu plus pierwotne depozyty
złożone w bankach)
- ilość M0 zależy od Banków Centralnych
- istnienie możliwości pożyczania M0
- stopy procentowe określa Bank Centralny lub pochodne ciała decyzyjne.
- stopy procentowe określają również banki komercyjne (% kredytów).
- M0 może krążyć w nieskończoność ( wymianie podlegają fizycznie zużyte
banknoty)

Jest jeszcze wiele innych, ale do analizy wystarczy rozpatrywać powyższe.

hazet_95 napisał:

> Gość portalu: V.C. napisał(a):
>
> > "Odsetki depozytowe" od dawna są bardzo niskie ,
> > szczególnie , gdy porówna się je do skandalicznie
> > wysokiego oprocentowania kredytów ...
>
> Co do tego mają stopy procentowe? "Skandalicznie wysokie
> oprocentowanie kredytów" jest efektem emisji obligacji
> SP na dużą skalę. Bankom NIE OPŁACA się udzielać
> kredytów.
>
> > Np. mój ROR oprocentowany jest w na 1,8 % w skali roku
>
> Mój też. Gdybym był złosliwy, to zapytałbym, jakie było
> oprocentowanie Twojego ROR-u, gdy stopty procentowe
> oscylowały wokół 19-20 % (to nie tak dawno). Więc może
> je podniesć???
>
> > Nasza waluta jest za mocna . Euro powinno kosztować co
> > najmniej 5 zł .
>
> Dlaczego tylko 5 PLZ/EUR? Przecież 10 PLZ/EUR byłoby
> lepsze?
> Wystarczy, żeby rząd przestał się wreszcie zadłużać -
> resztę zrobi rynek. I to rynek osądzi, czy PLZ jest za
> mocna, czy w sam raz - opinia socjalisty V.C. z
> założenia (bo socjalista!) nie jest wiarygodna...
>
> Pozdro - monetarysta HZ95
Aty oczywiście wiesz lepiej co jest dobre dla polskiej gospodarki.Może
odpowiesz co to za rynek wyznacza wartość waluty , gdy deficyt w wymianie
towarowej wynosi - 10mld dol. rocznie.

Fortis nie świadczy takich usług, PEKAO - aż boję się sprawdzać, bo nie
przepadam za tym bankiem. Wygląda na to, że nasz 40-to milionowy kraj położony
w środku Europy nie "prowadzi" kart kredytowych w USD. Dużo wygodniej zarabiać
na wymianie walut w ich łańcuszku, po kursach ustalonych jednostronnie przez
siebie. Fajny system bankowy.

W najświeższym wydaniu miesięcznika Bank jest informacja, że AmEx dolarowy
wydawany jest w Polsce przez AmerBank, BPH PBK, BRE Bank i Fortis Bank. Czyżby
panienka w okienku Fortisa była mało zorientowana? Spróbuj może przez
infolinie.

Gość portalu: Lech napisał(a):

> Fortis nie świadczy takich usług, PEKAO - aż boję się sprawdzać, bo nie
> przepadam za tym bankiem. Wygląda na to, że nasz 40-to milionowy kraj
położony
> w środku Europy nie "prowadzi" kart kredytowych w USD. Dużo wygodniej
zarabiać
> na wymianie walut w ich łańcuszku, po kursach ustalonych jednostronnie przez
> siebie. Fajny system bankowy.

jest taki bank zaczyna się na getin ale przygotuj się - musisz miec atrakcyjną
hipotekę a oprocentowanie i prowizje oraz kursy wymiany walut to prawie
zdziertswo np kredyt w chf na 18 % ( normalnie około 2,5%) a spread walutowy 15
% normlanie to 5 % itp itd - onijaj doradców parabankowych rozmwaiaj tylkow
banku to chociaż może coś wynegocjujesz z bankiem, bo posrednikom zależy na jak
najwiekszej prowizji a nie na negocjacjach cenowych...

wymiana waluty
Mam funty szkockie i w kantorze ich wymienic nie moge,nie przyjmuja.Co mam w
takim wypadku zrobic?Bylam w banku PKO ale powiedzieli ze nie wymieniaja.Czy
ktos wie w jakim banku na pewno mi wymienia i czy jest to w ogole mozliwe w
Polsce?Probowalam sie dodzwonic do kilku ale wlancza sie automat.sekretarka
proszaca o wybor nr jakies kredyty lokaty,zadnej informacji.

Czuk1 - nastepne spostrzezenie
Czuk, jezeli rzeczywiscie mozesz przesylac swe spostrzezenia, to przeslij
rowniez i to. Lotnisko Okecie. Kantor wymiany walut prowadzony (to jakies
fatum) znowu przez BPH. Kursy walut ustalone sa na poziomie takim, ze
sprzedajacy lub kupujacy walute czuja sie nabijani w butelke, ale jakby tego
bylo malo, bank dolicza sobie prowizje (!), do sprzedazy 3%, do skupu 2%.
Rozumiem, ze lotnisko, rozumiem, ze mozna klienta w potrzebie zlupic, ale zeby
jeszcze do tego pobierac prowizje?! To jest nic innego jak pazernosc i
chciwosc. Praktyka pobierania marzy w kantorach jest przeciez raczej nie
praktykowana. Pozdrawiam.

Wymiana waluty obcej
W jaki sposob najkorzystniej wymienic spora kwote pienedzy zarobionych za
granica np. 80,000 GBP? Czy jest lepszy sposob niz kantor?

Czy jest mozliwosc zalozenia konta dewizowego na Zachodzie poprzez Internet
nie bedac rezydentem danego kraju? Ponoc Citibank w Wlk Brytanii cos takiego
oferuje?

Czy trzemalibyscie swoje oszczednosci w banku internetowym, ktory nie ma
fizycznego oddzialu np Ingdirect.com - strona znika wraz z Twoimi
oszczednosciami.

pewnie odpowiedz nie pomocna - ale w USA musi byc wiecej niz 50% banknotu nie
zniszczonego i z numerem aby go wymienic ... wymiana jest na wartosc banknotu -
nigdy na mniej...

W Polsce pewnie musi byc jakis glowny bank walutowy . z tego co pamietam - to
mialem problemy w Polsce wymienic nowe w bardzo dobrym stanie banknoty ALE
znakowane (np tuszem do spradzania falszywek)...

Zycze powodzenia.

paero123 napisał:
> Jak wyglada w porównaniu z propozycjami innych banków.
>
> Szukam konta z darmowymi przelewami via Internet (z mozliwoscia jak
> najtanszych przelewow za granice tez i przyjmowania takowych), datmowymi lub
> jak najtańszymi kartami bankomatowymi i kredytowymi.
> Co moglibyscie mi zarekomendowac?

W systemie e-pakiet nie ma możliwości wysyłania pieniędzy za granicę. Bank ma
również bardzo niekorzystne kursy wymiany walut przy korzystaniu z karty VE.
Niewątpliwą zaletą są jednak bezpłatne przelewy, dość wysokie oprocentowanie, a
także bezpłatne wypłaty z wszystkich bankomatów na całym świecie (za granicą
niestety są te wspomniane niezbyt korzystne kursy).

Do opisu dość dobrze pasowałby natomiast MultiBank – Multikonto Ja. Tutaj
ograniczeniem w porównaniu z Fortisem byłoby oprocentowanie rachunku i mniejsza
liczba bezpłatnych bankomatów.

Pozdrawiam
MM

Internetowy kantor
Noszę się z zamiarem otworzenia kantoru internetowego. Skup- sprzedaż,
wymiana walut w tym skup BILONU euro, dolary i inne waluty. Banki nie skupują
bilonu a jeśli juz to za 50% wartości rynkowej. Jak sądzicie czy osoby
posiadające niewielką ilość bilonu by korzystały z tego typu usługi
zakładając że cena np za 1 euro będzie 60 do 70 groszy niższa niż kurs
rynkowy, zakłądając ze nie będzie pobierana prowizja od wpłaty na
konto.Oczywiście przy dużej ilości będzie negocjowana cena. Projekt zgłosiłem
do urzędu patentowego i czeka na zatwierdzenie:) Docelowo będzie można kupić
waluty po niższej cenie rynkowej(usługa dla osób które mają zaciągnięte
kredyty w walutach obcych)
Za wszystkie odpowiedzi dziękuję i proszę darować sobie żałosne komentarze..
Pozdrawiam

Przejdz się do najbliższego NBP tam się wszystkiego dowiesz. Co potrzebne to:
kurs kasjera walutowego (ok 500zł), certyfikat otrzymany z NBP (ok 1500zł),
katalog walut + prenumerata roczna (ok 500zł), tablica walutowa (obojętnie jaka
nie musi być elektroniczna), program komputerowy dla kantorów (ok 500zł lub
więcej) Co do lokalu NBP nie narzuca jakiś specjalnych wymogów ale warto
pomyśleć o swoim bezpieczeństwie i nie żałować środków. No i najważniejsze dużo
kasy na wymiane, ile? trudo powiedzieć to zależy od specyfiki rynku w jakim
bedziesz działać.
Jak pracować? Kupujesz taniej, sprzedajesz drożej, nadwyżki waluty
odsprzedajesz w innym kantorze lub banku.
Powodzenia

Pewnie nie wykupiłeś winiety na przejazd przez Rumunie. Ja o tym zapomniałem
również (to samo przejście graniczne)i celnik wyciąga jakieś pismo że niby bez
winiety kara 250 euro!!!Miałem wcześniej przygotowane 20 euro-powiedziałem że
mamy tylko karty płatnicze-włożyłem w paszport i nas puścili. Jak wracałem
spotkaliśmy Polaków którzy zapłacili 200 euro i zostali zawróceni z tego
przejścia!!!Kierowcy-wariaci-np. TIR wyprzedza nas i TIR-a za jednym zamachem W
NOCY POKONUJąC W CZASIE WYPRZEDZANIA 4 ZAKRęTY!!!Jeśli chodzi o wymianę waluty
to zostaliśmy ostrzeżeni żeby to robić TYLKO W BANKU!Jeśli chodzi o rachunki w
restauracji to też nie mogłem się połapać dlaczego pozycje rachunku się nie
zgadzają z kartą menu-zapytałem kelnera-okazało się że wliczają do każdego
rachunku serwis (chyba 10%)-sam bym do tego przez te ich śmieszne literki nie
doszedł.

Mysle ze spokojnie 100 Lew wystarczy na 2 osoby dziennie.
Piwo w zaleznosci od knajpy to 2-4 lewa. Obiad ok 10-25 (od osoby) -
zalezy co chcecie zjesc i gdzie :) Lezak na plazy to koszt od 5 do 7
lewa, to samo parasol. Transport publiczny jest tani i stosunkowo
czesty z tym ze ja mowie o okolicach Nessebaru i Słonecznego Brzegu.
W Sozopolu bylem ale cen nie sprawdzalem a obiad mielismy w kosztach
wycieczki.
I dokladnie tak jak poprzednik radzi - jesli uwazasz ze w Polsce Ci
te pieniadze by wystarczykly to tym bardziej w Bulgarii.
Aha wszyscy (przewodnicy, opiekunowie biur podrozy)zalecaja wymiane
waluty w bankach (nawet nie w kantorach czy pseudobankach)ze wzgledu
na liczne oszustwa - np podobno potrafia wcisnac jugoslowianskie
pieniadze jako lewy.

Wymiana waluty tylko w banku1
Przestrzegam wszystkich przed wymianą pieniędzy w kantorach! Pieniądze
wymieniajcie tylko w banku. Na dziś kurs wynosi 1 euro 1,93 lewa.
Na tablicy w kantorze pisze 1,95 ale jak przyjdzie do transakcji dostaniecie
1,59. I wtedy dowiecie się, że to co było napisane to kurs sprzedaży, a nie
kupna. Wycofać jest się bardzo trudno.

Postaram się w kilku zdaniach Ci pomóc. A więc zacznijmy od wyboru
miejsca wypoczynku. Z reguły nie namawiam do spędzania czasu w
Słonecznym Brzegu i Złotych Piaskach, ale w tym wypadku myślę że to
najlepsza propozycja dla ciebie i Twoich przyjaciół. Znajdziesz tam
wszystko o czym piszesz. Jedynie musisz pamiętać że jest tam drożej
niż w innych miejscowościach. Początek sierpnia to pełnia sezonu.
Wymienione miejscowości charakteryzują się bardzo dużym obłożeniem.
Czy znajdziesz interesująca kwaterę? I w tym wypadku znowu zrobię
odstępstwo od własnych zasad i chyba jednak będę Cię namawiał na
wyjazd zorganizowany. Myślę że jadąc pierwszy raz w takim terminie i
do wskazanych przeze mnie miejscowości warto coś sobie wykupić. Tym
bardziej że w chwili obecnej jest dobra pora żeby znaleźć w biurach
podróży coś interesującego. Jeśli chodzi o posiłki, to musisz
wybrać. Albo sztywne godziny i bardzo często hotelowa mamałyga, albo
próba poznania na własną rękę wszystkiego tego co w kuchni
bułgarskiej najsmaczniejsze. Tutaj będę konserwatywny i zdania nie
zmienię. Uważam że jedzenie w hotelach ( oczywiście w Bułgarii ) to
porażka.
Czasy kiedy było powszechne naciąganie turystów przy wymianie walut
w kantorach już minęły. Jednak zawsze masz możliwość wymiany w
bankach.
No i na koniec musisz zapamiętać że Bułgarzy to normalni ludzie i
oprócz odwrotnego kręcenia głową zachowują się podobnie jak my
wszyscy. No, może są trochę bardziej pogodni i wyrozumiali.
Pozdrawiam i życzę udanych wyborów.

A może wiesz LoLek z czego to wynika? Chyba znasz takie słowo
jak "pazerny" i "łapczywy". Bo dlaczego tak się dzieje bardzo łatwo
można wytłumaczyć. Otóż wartość przedstawiana w tych kantorach za
kupno przywożonej prze nas waluty była zawsze wyższa ( tak się
wydawało wszystkim oszukanym )od pospolicie spotykanych wartości w
innych miejscach wymiany. No i jedna z druga pazerotą policzyła że
zyska parę lewa do przodu. Niestety w swym interesownym pomyśle
zapominali spojrzeć jak wygląda sprawa przecinka przy danej wartości.
No i potem płacz.
Każdy z nas potrafi czytać i liczyć. Wartości podane na tablicach
sprzedaży są czytelne. Zawsze można jeszcze poprosić żeby napisano
nam na kartce ile dostaniemy lewa z wymiany. Dodatkowym
zabezpieczeniem jest wymiana małych nominałów. Będę powtarzał do
znudzenia, że wystarczy odrobina czujności i zdrowego rozsądku, a na
pewno nigdy nie będziemy niemile zaskakiwani.
Tak jak już wcześniej napisałem praktyki tego typu zamierają. W
ubiegłym roku spotykałem takie kantory bardzo rzadko. Wszystkim którzy
jednak mają jakiekolwiek obawy proponuję wymianę w banku.

W tym roku banki strasznie podniosły kursy wymiany walut i
korzystanie z kart jest teraz niestety nieopłacalne, nawet płatności
bezgotówkowe wychodzą drożej nie mówiąc o wypłatach z bankomatu
gdzie najczęściej dochodzi prowizja, znacznie taniej wychodzi zakup
EUR w Polsce i ich wymiana w kantorze na Lewa, oczywiście
korzystając z kantorów trzeba zachować wysoką ostrożność, coraz
powszechniejszą praktyką szczególnie w Słonecznym Brzegu jest
podawanie na tablicach informacyjnych wyłącznie kursu sprzedaży EUR,
jeżeli dobrze nie popatrzymy to nabierzemy się na atrakcyjny kurs
np. 1,96, a w rzeczywsistości skasują nas na 1,90

Zgadzam się z poprzednim postem - Istanbul jest cudowny i byliśmy całą rodziną zachwyceni. Jedynym minusem było to, iż na zwiedzanie wybraliśmy się nie na własną rękę tylko z przewoźnikiem.Samemu zwiedza się taniej, można zatrzymać się wszędzie gdzie się chce i niej jest się popędzanym. Polecam wcześniejsze przygotowanie się do zwiedzania, można kupić w Turcji przewodnik za 3-4euro idąc do Pałacu Sułtana lub z ciągnąć info z netu. Co do płacenia w euro i dolarach- można płacić prawie wszędzie w starej części Istanbulu ( na bazarze, w muzeach, restauracjach, taxi ale nie we wszystkich sklepach spożywczych i nie w supermarketach ( tu można płacić kartą). W nowej części Istanbulu niestety w wielu miejscach nie można płacić inną walutą niż lir. Byłam świadkiem jak ludzie nie mogli kupić nawet kebaba dla dziecka (godz. 22.banki zamknięte brak możliwości wymiany a niestety niektóre osoby nie miały kart tylko walutę. Polecam zabrać chociaż po 10-15 lirów na osobę żeby nie było niespodzianek. Na bazarze jak najbardziej można płacić w euro i dolarach ( przelicznika dolar - lir nie znam,1 euro to ok. 1,93 lira tureckiego.) Jeszcze raz zachęcam do zwiedzania Istanbulu naprawdę warto - chociaż czasu na zwiedzanie na wycieczce tzw. dwu dniowej jest bardzo mało. Dlatego w przyszłym roku jadę na wakacje do Turcji.

Lepiej opłaca sie wziąść euro. Euro ma sztywny kurs 1,95 lv a dolar
rożnie. My także wybieramy się do Złotych Piasków. Bęzdiemy tam 3
raz i euro wymieniamy zawsze w banku koło posterunku policji ze
względu na korzystny kurs. W kantorach płacą mniej, nawet 1.90 lv.
Przy wymianie w kantorze trzeba zawsze zwrócić uwage na tablicę.
Często jest najpierw podana cena sprzedaży a nie jak u nas zakupu.
To jest właśnie ten haczyk. Jeśli ktoś zna cyrylicę nie będzie miał
problemu. Po bułgarsku skup to kupuwa a sprzedaż to prodawa. Przy
wymianie w kantorze trzeba zawsze żądać paragonu i przy okienku
przeliczyć gotówkę. Można także wymieniać walutę w recepcji hotelu.
Jeśli masz jeszcze jakieś pytania chętnie odpowiem.

Pozwolę sobie się nie zgodzić z opinią krola. Po pierwsze, prowizja
związana z wypłatą z bankomatu jest regulacją danego banku. Jest
wiele banków i wiele różnych zasad. Należy po prostu zapoznać się z
tabelą prowizji swojego banku i potem policzyć. Co do waluty, to
przyznam że przyjęło się że zabieramy do Bułgarii euro. Ale jak się
weźmie kalkulator i dokładnie policzy, to nie ma żadnej różnicy czy
będziemy wymieniać euro, dolara, funta czy franka. Jeśli chodzi o
wymianę w kantorach, to należy zachować podstawy zdrowego rozsądku i
uważnie przyjrzeć się kursom wymiany. Jeżeli spełnimy te wymogi na
pewno nikt nas nie oszuka. Kantory które naciągały turystów pomału
wymierają, jest ich coraz mniej, ale jeszcze można je spotkać. Kurs
sprzedaży i kupna ma być dokładny i czytelny. Po podejściu do
okienka możemy poprosić o napisanie nam na kartce ile lewa
dostaniemy za daną kwotę wymiany. Jeżeli nadal się obawiamy,
wymieniamy mały nominał kilkakrotnie. Wymiana w placówkach banków
jest w 100 procentach bezpieczna.Najwyższe kursy dostaniemy w Warnie
i Burgas. ABSOLUTNIE nie robimy interesów z tak zwanymi
cinkciarzami. Są to ludzie którzy proponują wyższy kurs niż w
kantorze, ale ich celem jest doszczętnie nas "oskubać" Ludzie ci
potrafią często być namolni, pokazują plik banknotów. Potrafią nawet
rozmawiać w naszym języku. Zdecydowanie odmawiamy i nie wdajemy się
w rozmowę.

W kantorach w Hr można wymieniać PLZ na HRK za 1 zł około 1,7 Kn.
Za Euro płacą w zależności od miejsca i prowizji 7.1 do 7.25 Kn.
Najlepiej wymieniać w banku lub w kantorze który tylko prowadzi wymianę walut,
tzn. nie na poczcie, hotelu czy biurze podróży gdyż tam zazwyczaj odliczaja
prowizję 1 - 2 %. Osobom płacącym na stacjach benzynowych w Euro przeliczano po
kursie 7.15

Czesc!
Bylem w dwa tygodnie w lipcu w Marinie (miedzy Sibenikiem a Splitem).
Za apartament 6 osobowy placilismy 61 euro. Sadze ze musisz sie liczyc ze za
noclegi (apartament lub pokoje) wszedzie bedziesz musial placic w euro.
A jesli chodzi o walute to spokojnie mozesz brac zlotowki (wymiana w bankach
lub kantorach). Bezproblemowo dzialaja karty platnicze (Visa Elektron, Maestro)
zarowno w bankokmatach jak i w sklepach, stacjach benzynowych.
Droga:
ja jechalem przez Boboszow idalej Olomuniec-Brno-Znojmo-Hate-Wieden-Graz-
Maribor-Zagrzeb-Karlovac-Gracac-Knin-Sibenik-Marina. Jak chcesz jechac na
poludnie do Splitu do w Kninie jedz na Split. Wiem ze niektorzy jezdza przez
Budapeszt. Droga o ok. 100 km krotsza ale gorsza jakosciowo.

Sluze innymi informacjami

PZDR

euro, euro, jeszcze raz euro :-)

Zdecydowanie nie opłaca się kupować kun w Polsce. Ewentualnie można zabrać
polskie złotówki do Chorwacji, chociaż najbardziej opłaca się zabrać euro. Nie
radzimy kupować kun od razu na granicy słoweńsko-chorwackiej – także się nie
opłaca, chociaż już jest lepiej niż w przypadku zakupu kun w Polsce. Wymieniać
radzę w bankach (bez prowizji), a przy wymianie w kantorach zwrócić uwagę na
wysokość prowizji - ok.1-1,5% (lub czasem jej brak) i dokonać przeliczenia.
Najlepszy kurs na jaki trafiliśmy to 1Eur=7,48HRK (bank w Splicie), najgorszy
1Eur=7,30HRK (kantor w Dubrowniku w dzień wolny od pracy), choć od znajomych
wiemy, że bywały i gorsze (czerwiec 2003).

Niewykorzystane kuny można zamienić z powrotem na jedną w walut wymienialnych,
jak twierdzą na stronach ministerstwa spraw zagranicznych, po okazaniu
zaświadczenia o dokonanej wcześniej wymianie tych dewiz na kuny. Od nas takiego
zaświadczenia nie wymagano, ale lepiej (bo pewniej) jest go mieć.

Pozdrawiam,
Justyna

Zdecydowanie nie opłaca się kupować kun w Polsce. Ewentualnie można zabrać
polskie złotówki do Chorwacji, chociaż najbardziej opłaca się zabrać euro. Nie
radzę kupować kun od razu na granicy słoweńsko-chorwackiej – także się nie
opłaca, chociaż już jest lepiej niż w przypadku zakupu kun w Polsce. Wymieniać
radzę w bankach (bez prowizji), a przy wymianie w kantorach (mjenialnica)
zwrócić uwagę na wysokość prowizji - ok.1-1,5% (lub czasem jej brak) i dokonać
przeliczenia. Najlepszy kurs na jaki trafiliśmy to 1Eur=7,48HRK (bank w
Splicie), najgorszy 1Eur=7,30HRK (kantor w Dubrowniku), choć od znajomych
wiemy, że bywały i gorsze (dane z czerwca br).

Niewykorzystane kuny można zamienić z powrotem na jedną w walut wymienialnych,
jak twierdzą na stronach ministerstwa spraw zagranicznych, po okazaniu
zaświadczenia o dokonanej wcześniej wymianie tych dewiz na kuny. Od nas takiego
zaświadczenia nie wymagano, ale lepiej (bo pewniej) jest go mieć.

Byłem w Chorwacji w połowie sierpnia. Jeśli chodzi o walute to mam dla Ciebie
jedną ważną radę: NIE KUPUJ KUN W POLSCE!!!!! Kup tyle żeby mieć na "pierwszy
dzien". Opłaca sie brać zarówno złotówki jak i euro. Niestety musisz pochodzić
i rozejreć się. Minusem wymiany złotówek w bankach jest pobierana prowizja!

popieram to, co napisał jpawl. byliśmy w chorwacji dwa lata temu z żoną i parą
znajomych (wczoraj urodził im się synek, pozdrawiamy marcinka:):):) ). jadąc
autem z trzydniowym przystankiem we wiedniu oczywiście zabraliśmy euro, ale na
chorwację mieliśmy tylko resztkę zapasów z austrii (pieniądze braliśmy
oczywiście z bankomatu) plus kartę, zwyklą maestro wydaną przez bank śląski. i
w zupełności nam to wystarczyło, prawdę mówiąc nigdzie w europie (niemcy,
francja, belgia, austria, grecja, czechy, chorwacja, słowenia) nie spotkałem
się z problemami związanymi z wypłatą z bankomatu pieniędzy przy użyciu zwykłej
karty maestro. znajomi nasi mieli ze sobą dolary i czasem problemem było to, że
nie mogliśy znaleźć banku, który brałby na tyle niską prowizję, żeby wymiana
się opłaciła (to samo z resztą przeżywali w zeszłym roku na krecie). tak więc
zabierajcie tylko około 100-150 euro na początek (w sytuacji, w której trzeba
coś "załatwić" w hotelu euro jest najbardziej pomocne), a reszta za pomocą
karty ze ściany. wypowiadającym sią w tym wątku domorosłym ekonomistom chiałbym
powiedzieć, że kurs waluty przy jej wypłacaniu z bankomatu jest korzystniejszy,
niż przy zakupie jej w polsce, nawet w kantorze. a kwestia skutecznego
obliczenia kosztów wakacji polega m.in. na uwzględnieniu prowizji od sprzedaży
waluty w danym kraju oraz na dwukrotnych różnicach kursowych, wynikających z
przewalutowania zlotówki na dolara/euro i potem na miejscu na kuny.
miłego wypoczynku życzę.

Jesli uda ci się w Polsce wymienić złotówki na kuny to je wymień - nie bedziesz
tracic na podwójnej wymianie. Jesli nie to weż EURO - z PLN moga być kłopoty -
ja przynajmniej się nie spotkałem z kantorami które wymieniałyby polską walutę.
A jeszcze lepsze rozwiazanie to karta bankomatowa albo kredytowa i wypłata
gotówki od razu w Chorwacji - tak jest najkorzystniej, jednak istnieje (zawsze
sie tego boję) takie ryzyko, że np ci wciągnie kartę, albo ja połamiesz, albo
się rozmagnesuje itp. Wyjściem jest kilka kart w różnych bankach .pzdr.

2 i 3 lata temu wymiana na poczcie to był dobry pomysł. Ale rok temu mieli i
kiepski kurs (zrobili u siebie coś na kształt banku pocztowego) i do tego brali
1.5% prowizji. To w porównaniu z bankiem było o ok 3% gorzej.
I wymienisz walutę na tej poczcie na której jest żółta tablic "Miejajnica"

przelicznik sprawdź sobie w banku lub w internecie:)
Najlepiej zabrać kuny plus troche euro na opłaty np na autostradach w Austrii
lub Słowenii. Jeśli jedziesz w ciemno to w euro tez mozesz płacić za noclegi -
Chorwaci bardzo lubią ta walutę. Natomiast za zakupy , bilety wstępu,
restauracje płacisz w kunach. Oczywiście możesz w większości tych punktów
płacic w euro - ale musisz pamietać , że przelicznik będzie dla Ciebie
niekorzystny. Tak samo w kantorach - w sporej części jest pobierana prowizja za
wymianę .
Sprawdż tez ile twój bank bierze prowizji za wypłatę z bankomatu za granica. Z
płatnościami kartami bankomatowymi visa i maestro/mastercard
nie ma najmniejszego problemu . Tak samo jak z wypłatami z bankomatu- w każdej
większej miejscowości jest przynajmniej jeden bankomat.
pozdrawiam

jak na autostradzie chciałem drobnicę dać (eurocenty) w okienku do opłaty to mi
pan wytłuamczył, że nie może drobnych przyjmować bo bank potem nie wymieni na
kuny.
Jak ja bym zrobił?
Napewno jakieś kuny postarał się ze sobą mieć (kantor, wymiana na granicy)
zawsze to prościej płacić.
Potem nie ma sensu ze sobą wiele wieźć bo zazwyczaj bankomaty wypłacają bez
problemu (polecam jednak bankomaty firmowane przez Banki np. Zgrebska Banka,
Dubrovnicka Banka bo w bankomatach jakiś innych firm może nie wypłacić).
W sklepach spokojnie można płacić kartą kredytową, na niektórych campingach
również.
Euro warto przy sobie mieć jak się chce wynajmować pokoje (bo to waluta
obowiązująca) a także podczas wizyty w Czarnogórze bo tam tylko w euro
przyjmują.

Złotówki wymienisz wszędzie. W bankach, na poczcie w agencjach turystycznych, w
kantorach. Nawet jak w cenniku nie ma złotówki to też wymienią. Złotówk jest
oficjalnie wymienialną walutą w Chorwacji i na wszystkichj listach kursowych
jest wymieniana. Trochę gorzej jest z kursem, bo w ubiegłym roku wymiana przez
euro była nico korzystniejsza.
Jeżeli kupisz euro poniżej 4.10 to warto zabrać euro, jest to jednak bardziej
popularna waluta a jak nie to bierz złotówki i też się nie martw.

tydzien temu wrocilam wlasnie z Chorwacji i teraz z checia wpakowala bym sie komus w bagaznik i pojechala jeszcze raz :-)
a co do walut ... no coz my zabralism euro i dolary al suma sumarum najbardziej oplacalo sie wymieniac na miejscu po prostu zlotowki - jesli chodzi o dolar mozna bylo je wymienic w kantorze ale lepiej bylo w banku a tu znowu trzeba bylo okazywac paszport ale tylko przy wymianie wlasnie dolarow - co proponuje zabrac troszki zielonych i zlotowki no i odpowiednio do trasy jaka jedzieje walute konieczna do zatankowania samochodu po drodze wiec albo korony albo forinty albo euraski :-)

Dlaczego nie potraficie zrozumieć że bank NIE pobiera prowizji za płatność
kartą! Prowizję płaci właściciel biznesu. Płacąc kartą w obcej walucie czeka
Cię jedynie przewalutowanie (chociaż bankowy kurs jest na pewno korzystniejszy
niż wymiana gotówki). Koniec, kropka. Nie wierzysz - zadzwoń do banku.

A o to ze bardzo czesto pojawialy sie pytania co najkorzystniej do Chorwacji -
$ euro czy karty . I bardzo czesto ludzie doradzaja ze najkorzystniej karty
podczas kiedy to absolutna bzdura .
Mechanizm takiego posta jest prosty - podaje jakis kurs (podobno ze z wyciagu)
i pisze sie ze kuna mnnie kosztowala 0.53 podczas kiedy indziej wujo zdzisiek
wymienial dolary i wyszlo mu 0.57 eee no to juz do bani . Widzisz caly pic
polega na tym ze nikt nie pisze o prowizjach banku - ktore sa dosyc duze za to
kazdy jak jeden maz pisze o prowizjach przy wymianie co tez jest bzdura bo jest
cala masa kantorow ktore wymieniaja bez prowizji . Po za tym zawsze jak ktos uz
wymienia ta walute to jakims cudem wymienia ja w historycznym dolku . tak wiec
zawsze pisze ze jak ktos pyta o wygode - nie ma sprawy , karty sa ok . Ale
jezeli szuka ekonomicznego rozwiazania - to tzreba sie pobawic w to samo co
bank - czyli wymiana pln na $ lub euro .
Kolejnym argumentem zazwyczaj jest ze po co sie szarpac - przeciez t tylko
kilkadziesiat zloty na 2 os. na jeden wyjazd . W sumie tak ale te kwoty
przemniozone przez liczbe korzystajacych daja calkiem spore sumki .

lipski napisał:
"Mechanizm takiego posta jest prosty - podaje jakis kurs (podobno ze z wyciagu)
i pisze sie ze kuna mnnie kosztowala 0.53 podczas kiedy indziej wujo zdzisiek
wymienial dolary i wyszlo mu 0.57 eee no to juz do bani . Widzisz caly pic
polega na tym ze nikt nie pisze o prowizjach banku - ktore sa dosyc duze za to
kazdy jak jeden maz pisze o prowizjach przy wymianie co tez jest bzdura bo jest
cala masa kantorow ktore wymieniaja bez prowizji . Po za tym zawsze jak ktos uz
wymienia ta walute to jakims cudem wymienia ja w historycznym dolku ."

nie zgadzam się z takim traktowaniem! twoje posty sa pełne demagogii. chcesz
rozmawiać konkretnie to nie zakładaj, że wszyscy (no oprócz zwolenników kantorów
- oczywiście!) są nieuczciwymi naganiaczami. ja napisałem o prowizji bankowej i
braku takowej w kantorze - więc nie "jak jeden mąz". dlaczego zakładasz, że
kursy które podaję są "podobno" z wyciągu? a ty walutę wymieniasz zawsze na
"historycznej górce"?
każdy sądzi według siebie - ale zapewniam cię, że ludzie są z reguły życzliwi i
uczciwi, a informacje, które podają, są prawdziwe.
na koniec coś do przemyślenia - pisz o własnych doświadczeniach i nie formułuj
wniosków ogólnych - ja słuchając przed wyjazdem twojej agitacji przeciw kartom
byłbym stratny, może niedużo - paredziesiąt złotych, ale pomnożone to przez
liczbę wyjeżdzających...

Jeżeli będziesz wymieniał euro lub złotówki na forinty w punktach wymiany walut
to zwróć uwagę czy można wymienić forinty na euro/złotówki. Mi zostało sporo
forintów i miałam problem je zamienić. Wyjeżdzałam w sobotę, a w Siofok banki w
soboty są nieczynne (bo tylko w banku można wymienić na euro).

wymiana pieniędzy
Gdzie korzystniej wymienić złotówki na korony czeskie? W Polsce, czy w Republice Czeskiej?

Poza tym, jak wygląda sprawa wymiany złotówek w głębi Czech (w dużych miastach, położonych dalej od polskiej granicy - Praga, Karlovy Vary, Czeskie Budziejowice). Są kantory, które wymieniają naszą walutę? Może jest to możliwe w bankach?

Proszę o sugestie.

Artykulik niezly i poruszajacy sporo kwestii. Lecz odnosze
wrazenie, ze jest to sprytna manipulacja ze strony USA w celu
sprowokowania Europejczykow do ponoszenia wiekszych wydatkow
militarnych i wiekszego zaangazowania w interwencje militarne na
swiecie pod amerykanskim dyktandem - Europa po paru dekadach
pokoju po prostu stala sie wygodnicka - po co my mamy angazowac
sie w jakies niejasne misje, jesli moze zrobic to ktos inny a my
postaramy sie wyciagnac z tego jak najwiecej profitow w mysl
zasady gdzie 2 sie bije tam 3 korzysta.
Amerykanie niestety dostali ekonomicznej zadyszki, a poziomie
zadluzenia zagranicznego w ogole nie wspomne (strach pomyslec
gdyby w ciagu 1 dnia wszystkie banki na swiecie dokonaly
konwertacji walorow wyrazonych w amerykanskiej walucie na inne -
vide 1973 rok i rozpad systemu rozliczen opartego na parytecie
dolara do zlota).
No i jak w kazdym artykule jest pare niescisloci lub
niedopowiedzen - po co Izrael mial zezwalac na rozmowy Arafata z
bezstronnym Europejczykiem, jesli mogl zezwolic na rzekoma
legitimizacje rozmow uzywajac do tego dyplomaty panstwa
sojuszniczego ( prosze sprawdzic wielkosci finansowe okreslajace
poziom wymiany wojskowej miedzy USA-Izraelem a Europa i
Izraelem ).
Mam nadzieje, ze w Europie bedzie panowal jak do tej pory zdrowy
rozsadek i predzej lub pozniej zgodnie z zasada osiagania
rownowagi w systemie USA dostana godnego siebie rywala ( ktory
chyba powoli juz dorasta - prosze popatrzec na Chiny !!!)
Dla autora slowa pochwaly za odwage - kazda prowokacja takiej
wymaga - jak za dawnych czasu u harcownikow.

co ma euro do wiatraka
toja3003 napisała:

> Dzis jest euro, ktore jest jeszcze potezniejsza waluta

A w czym ta "poteznosc" mierzyc? W grammaturze papieru na banknoty? Czy tez w
oparciu o "pelny autorytet" niewybieralnego gremium eurokratow ktorzy tworza ECB?

> i ta dunska suwerennosc trwa tylko 5 minut pod decyzjach Eurobanku.

W warunkach globalnej ekonomii banki centralne synchronizuja stopy procentowe,
co jest normalne i co Ty mylisz z suwerennoscia. Ile trwa w takim razie
"suwerennosc" angielska? A ile bedzie trwala "suwerennosc" euro gdy Fed w USA
zacznie podwyzac stopy procentowe?

> Tylko tyle maja "radosci" Dunczycy z symbolicznego faktu posiadania
> wlasnej waluty. W zamian za to ich gospodarka ponosi potezne
> koszty z tym zwiazane.

A narzucana przez biurokratow wspolna polityka monetarna i jedna stopa
procentowa dla calego obszaru euro nie niesie w sobie innych powaznych kosztow?
Czy 2% euro moze byc cudownym panaceum idealnym zarowno dla szybko rosnacej
Irlandii jak i na dla stojacych w miejscu Niemiec!

> O tym, ze za granica musza stac w kolejkach do kantorow na urlopie nie ma co
> mowic, bo to drobiazg.

No tak, jak juz wymiana wakacyjnego kieszonkowego staje sie argumentem za
oddelegowaniem suwerennosci w dziedzinie polityki pienieznej euro-biurokratom za
granica, pora zastanowic sie czego jeszcze mozna sie pozbyc. Parlamentu?
jezyka?....

P.S. A swoja droga, niech ktos powie tym Dunczykom za zamiast fatygowac sie do
kolejek w zagranicznych kantorach moga prosciej kupic euro we wlasnym banku, bez
kolejek?

Wymiana złotówek
Złotówki możesz wymienić w bankach lub w:
www.tavid.ee/index.php?lang=est&main_id=193
('ostame' = kupujemy) tudzież w innych kantorach wymiany walut.
Karty płatnicze akceptowane są prawie wszędzie. Nietrudno znaleźć też bankomaty.

Gość portalu: wojciech napisał(a):

>
>
>
> Waluta
>
> Funt egipski (LE) = ok. 0.31 Euro; w przybliżeniu można przyjąć 1LE = 1 Zł
> Wymiana na lotnisku, w bankach i niektórych hotelach. Ponieważ bywają
problemy

Hej Wojciech, trochę przesadziłś z tą walutą...
1 funt egipski to około 0,65 PLN (różnica 35%)
pozdrowionka

Drobne beda potrzebne :o)
Spokojnie Funty na mniejsze nominały można rozmieniać w bankach (jest ich po
kilka w jednym mieście) lub w kantorach wymiany walut w większych hotelach (od
**** w zwyż). Nie wiem czy oszukują, chyba nie, ale wiem na pewno, że nie
przyjmują bakszyszu, czy też nie zgadzają się na zaokrąglenie na ich korzyść,
więc sądzę, że są na tyle dobrze opłacani, że boją się o swoją posadę.

Jaka waluta, jaki kurs !!!
1. JAKA WALUTA:
Ogólnie Egipcjanom jest obojętne czy płacisz w Euro, Dolarach, czy Funtach
Egipskich. ALE...
Ale jeśli cokolwiek kupujesz w twardej walucie, to nie licz na dobry kurs lub
wydawanie reszty, więc podstawą żeby nie być robiony w balona na każdym kroku
jest płacenie LE (Funtem Egipskim).

Jednakże niektóre wycieczki, i dodatkowe atrakcje są niestety dostępne
wyłącznie za waluty twarde, więc i taką musisz mieć na podorędziu.

W bankach, oraz kantorach wymiany walut w hotelach kurs jest praktycznie
jednakowy, ale nie widziałem żeby komuś rozmieniano walutę twardą. Więc jeśli
zaniesiesz do wymiany 50$ to licz, że całość dostaniesz w LE, a nie 25$ w LE, a
25 w dolarach.

Kurs na dzień 30 sierpnia w Hurgadzie wynosił 6,14LE za $. Pracownicy kantorów
przy hotelach i w bankach nie przyjmują bakszyszu i jeśli będzie wyliczona
jakaś końcówka LE (najmniejszy obrotowy nominał w Egipcie to 25 Piastrów -
0,25LE), to może Ci wydać końcówkę nawet banknotem 5 Piastrowym. Fajna pamiątka
dla rodziny, bo takich banknotów, nawet gdybyś miał tysiąc nigdzie w Egipcie Ci
nie przyjmą.

W hotelach są skrytki sejfowe i z tego co wiem, dla gości hotelowych są one
całkowicie bezpłatne, Ale w umowie masz napisane, że jeśli zgubisz klucz,
obciążą Cię kwotą 200$ za otwarcie skrytki i dorobienie nowego klucza.

czy ktoś wie jak są rozliczane transakcje Visa przy wyjmowaniu kasy z
bankomatów w Egipcie? Czy kurs jest taki jak przy wymianie w kantorach /
bankach czy inny (lepszy czy gorszy?)
co lepiej zabrać skarpetę z walutą czy tylko trochę (na wycieczki +bakszysze) a
resztę wyciągać z bankomatów?

Kurs Narodowego Banku Egipskiego (kantor wymiany jest w większości hoteli) na
przełomie IX i X 2003r. zmieniał się w granicach 6.11 - 6.13 za 1$.
Zawsze wydają bardzo dokładnie reszty.
Rezydenci jak również w sklepach przeliczali 6,2 - 6,3 za 1$

Płacąc kartą kredytową Visa Clasic z CitiBanku po przeliczemiu kurs wychodzi
podobnie jak w Banku Egipskim 6,13 za 1$ (30 LE -> 19,93zł; 1$ około 3.93zł)
Nie wiem jak wychodzi przeliczenie z innych kart, które są rozliczane w EURO.
tu może być gorzej ponieważ jest dłuższa droga do złotówki (LE-> $ -> Euro ->
zł).
W Egipcie jak i w CitiBanku rozliczenia walut robi w $.
Przeliczenie EURO podobnież jest mniej korzystne niż $. Nie interesowałem się
jak Bank to przeliczał ale wiem, że powstawały na tym tle problemy, ponieważ
niektórzy taksówkarze, w sklepach i na bazarach oraz rezydenci chcieli
przeliczać 1$=!Euro.
Uwaga: W hotelu jak będziesz się rozliczał na koniec pobytu (tj. płacił rózne
rachunki za wykonane tam usługi np. napoje w restauracjach, korzystanie z sauny
lub t.p.) musisz płacić w $ lub EURO albo przedstawić dowód wymiany $(EURO) na
LE w Banku.
Dowodem wymiany jest też druk z bankomatu.
Pozdr

Prowizja zależy od tego w jakiej walucie bank (właściciel karty) prowadzi
rozliczenia walutowe. Większość polskich banków prowadzi rozliczenia w Euro
więc zamiana na funty egipskie to PL -> Euro ->$ -> LF.
Przy pobieraniu pieniędzy (lub dokonywaniu płatności) kartami, gdzie bank
prowadzi rozliczenia w $ pomija się przechodzenie na Euro.
Bankiem, który rozlicza w $ jest CitiBank (Bank Handlowy). Płacąc na lotnisku
kartą kredytową otrzymałem obciążenie w zł. prawie takie samo jak wynosił
ówczesny oficjalny kurs LE do $ (około 6.13 LE=1$). Te wszystkie prowizje są
mniejsze niż biorą polskie kantory za wymianę złotówek na $ (jakoś o tej
prowizji mało kto pamięta).
W Narodowym Bank Egipski nie ma tak dużego rozrzutu pomiędzy ceną kupna i
sprzedaży jaka występuje w polskich kantorach.
I ostatnia już uwaga. Przeliczenie Euro na LE jest mniej korzystne. Egipcjanie
nie nadążają za wzrostem wartości Euro w stosunku do $.
pozdr.

Prowizja za granicą wynosi 10 zł od pobrania, niezależnie od kwoty i waluty
(dotyczy to kart mBanku, każdy bank wyznacza własne zasady pobierania
prowizji). Tabela ołat na stronach mBanku: www.mbank.com.pl (co jakiś czas ja
zmieniają i warto sprawdzic przed wyjazdem). Co do kursów, to nie są to kursy
śr. NBP, tylko kursy wymiany ustalane przez Visę, zmieniaja się raz w tygodniu
i nie odbiegają zbytnio od kursów NBP.

Pozdrawiam

agaagnes napisała:

> Czy ktos wyplacal euro za granca z bankomatu i moze mi powiedziec ile wzieli

Używam od 4 lat dość często tj.kilka wyjazdów w roku.
Tak jak pisał poprzednik prowizja 10 zł od wypłaty.
Kursy są raczej dobre.
Dużo lepsze niż w np.w PKO SA czy CITI
Nie zdażyło mi się aby było gorzej niż wymiana w bankach/kantorach.
Uwaga na wypłaty w innych niż eur walutach - mbank bierze teraz bodaj 2%
prowizji.
Pozdr

Nie wymieniaj w kazdym razie na poczcie, bo ta ma najgorszy kurs.
Najlepiej zawsze placil bank PKO SA

Nie wiem gdzie lepiej wymienic, bo np w kantorze wymiany przy promie w
Swinoujsciu waluty maja niesamowcie wysoka cene!

Moze wejdz na fora regionalne, skad ludzie czesto jezdza i zapytaj sie.
A jakiego przejscia granicznego chcesz uzywac?
Wejdz wtedy na najblizsze wojewodztwo i zapytaj sie.

Nie wiem, co to za karta prepaid...
Nawet, jesli masz to w Polsce, to bank policzy sobie odpowiednio niekorzystnym kursem wymiany walut. Zauwazysz to dopiero na wyciagu z banku.
Kazdy bank ma swoje tabele kursow walut, i zawsze sie na tym straci a zlotowka nie nalezy do tzw stabilnych walut i widelki kupno-sprzedaz sa szerokie.
20 funtow za przelew do Polski to jeszcze mozliwa cena. Western Union jest jeszcze drozszy, za sam transfer kaze sobie placic 30 euro, i ma slaba cene za euro, ogolem sie traci ok 25% !

Plastikowe "pieniedze" cz.2
W tym archiwalnym watku
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10440&w=18818241&v=2&s=0
poruszalem juz blisko 2 lata temu sprawe plastikowych pieniedzy... A dzis
ciag dalszy...
Otoz bylem sobie w pewnym sklepie sportowym w W-wie i przy kasie spotkala
mnie niespodzianka. Nie dalo sie zaplacic karta. Transakcja odrzucona. Dwie
karty i klapa. Kasjerka przeciagnela jeszcze raz i to samo. Niemile mnie to
zaskoczylo, ale poniewaz dziewcze z kasy nie wygladalo na zbytnio bystre ( o
jejku, ale ja podly jestem :/) zapytalem czy w poblizu jest bankomat. W
odpowiedzi podala mi lokalizacje ze w M1 i tam sie skierowalem. Znalazlem
bankomat i mojego banku i euronetu. W obu klapa: "centralny komputer panstwa
banku nie moze zreaalizowac..bla bla bla". Poniewaz wczesniej w serwisie www
banku nie bylo komunikatu o planowanej przerwie w transakcjach zezlilem sie.
Ale po drodze widzialem kantor wymiany walut. Zbiegiem okolicznosci mialem
przy sobie 100 euro, ktore postanowilem "popchnac". Ide do kantoru. A
babeczka z okienka: "moge kupic tylko 50, bo ja nie mam duzo zlotowek dzis".
No nieeeeee... Wrocilem do P. i przy kolejnej probie bankomatowej wszystko
juz bylo ok. Ale ta historia uswiadomila mi jedno - dosc plastikowej
beztroski. Kesz to kesz! To polisa na bezpieczne zakupy ;)
A tymczasem pozdrowionka na kilka dni, podczas ktorych na terenie Niemiec
bedzie mi przyswiecalo motto: "only cash" ;)

cytat:

Plum
post Mar 22 2003, 02:22 PM

ALTHEA VILLAGE ***+ / Kreta, Chania (Kato Daratso)

Położenie hotelu:

odległość od morza - 800 m
odległość od ulicy - 50 m
odległość od centrum - 200 m
na terenie ogrodu
najbliższy sklep - 500 m
przystanek autobusowy - 100 m
bank / bankomat - 4000 m
poczta - 4000 m
4 km od centrum Chania.
14 km od portu lotniczego.

Hotel:

ilość pokoi - 93
ilość pięter - 1
rodzaj pokoi: 2 os., 2+1 os.
budynek główny
bungalowy

Wyposażenie pokoi:

łazienka (WC + prysznic)
suszarka do włosów
balkon
taras
telefon
TV w cenie
Radio w cenie
mini-bar odpłatnie
sejf odpłatnie
klimatyzacja w cenie
lodówka w cenie

Do dyspozycji gości:

basen
basen z brodzikiem dla dzieci
bar przy basenie
leżaki przy basenie w cenie
snack bar
restauracja
drink bar
dostęp do Internetu odpłatnie
siłownia odpłatnie
stół do pingponga odpłatnie
plac zabaw dla dzieci w cenie
opiekunka do dziecka odpłatnie
wypożyczalnia sprzętu wodnego odpłatnie
kantor wymiany walut
stół do bilarda odpłatnie
piłkarzyki odpłatnie
masaże lecznicze
wypożyczalnia samochodów

Atrakcje:

Drink powitalny.
Wieczory z grecką muzyką na żywo.

Poszczególne kraje są dziś ze sobą powiązane poprzez wymianę towarów,
kapitałów, usług, ludzi, technologii, myśli itd. ale myślę, że to nie brak
suwerenności a po prostu brak autarkii !!

jest poza tym różnica pomiędzy np. Norwegią która zachowała swoją walutę, jej
prawo nie jest automatycznie niższe od wspólnotowego a np. Holandią, w której
przekazywanie kompetencji organom obcym ponadnarodowym to normalka.

Dla niektórych ludzi przekazanie władzy innym i małpowanie innych (zgoda na
głosowanie większością głósów w organach europejksich, przekazanie władzy
monetarnej, zgoda na ujednolicanie w skali całej Europy np. minimalnej stawki
VAT, przyjmowanie wszystkich zaleceń Parlamentu europejskiego jako dogmatu
wiary itd..) to coś nowoczesnego a dla mnie to po prostu skundelnie. Mówiac
wprost trzeba walczyć o to aby nasz parlament nie był tylko ,,przepisywaczem"
prawa wspólnotowego (bo tego żada Unia) aby zachowac polski bank centralny i
walute jako atrybut polityki monetarnej, aby chronić polskość ziemi itd.

No cóż, chyba za wcześnie wyciągać wnioski, czy W. Brytanii opłacało się
pozostać poza strefą euro. Chociaż na pierwszy rzut oka w ich przypadku jest to
bardziej uzasadnione. 1 - mają mocniejszą gospodarkę, nie ma szans, żeby np.
funt był nękany spekulacjami. 2 - mają nieco odmienną politykę gospodarczą od
Europy kontynentalnej (oczywiście tu też nie ma idealnej jednorodności), co
mogłoby powodować konflikty z bankiem centralnym.

W przypadku Polski wejście do eurozone gdzieś w 2006 będzie w sam raz. A jeżeli
wchodzić będą Czesi i Węgrzy, to bez sensu byłoby upierać się przy dalszym
zniechęcaniu inwestorów ryzykiem kursowym i innymi kosztami związanymi z
brakiem wspólnej waluty (koszty wymiany, analiz, prognoz), bo jeszcze przez
długi czas o inwestycje będziemy musieli się bić z resztą nowych państw
członkowskich.

Ja i prawie wszystcy znajomi oddalismy karty citibanku.
Oprocentowanie jest za wysokie. Kursy wymiany walut sa
zlodzieskie. A obsluga klienta jest arogancka i sztywno sie
trzyma nie wygodnych dla klienta zasad na ktorych bank
oczywiscie sporo zarabia. To samo dotyczy kont w citibanku.

Wszystko zależy od tego jakie kwoty wchodza w rachubę. Sądząc z tego,że
podałeś kursy tabelowe, to raczej niewielkie. Spread w tabeli zwykle jest
duzy, niezależnie od banku. Natomiast przy odpowiednich kwotach, w róznych
bankach róznie, od 10 do 30 tys. USD (lub równowartości w innych walutach)
kursy możana już negocjować. Przy większych transakcjach mozna wykorzystać
bardziej skomplikowane instrumenty, zamiast prostej wymiany walutowej np.
forwardy, opcje, swapy, które zabezpieczą cię pzred ryzkiem kursowym. Ale o
tym porozmawiaj w swoim banku.

Generalnie jeżeli nie musisz dokonywać wymiany walutowej, np. z konieczności
dokonania płatności w danej walucie, tu częste dokonywanie przewalutowań na
stosunkowo niewielkie kwoty jest nieopłacalne, właśnie z powodu różnicy
pomięzy bid i offer w tabeli.

Gospodarka USA juz od wielu lat jest finansowana z ogolnoswiatowych (glownie
azjatyckich) oszczednosci. Stalo sie tak za sprawa rezerw walutowych, ktore
obecnie w 75% to dolary i dolarowe aktywy (bondy). Kazdy kraj musi miec
rezerwy walutowe, aby prowadzic wymiane handlowa i orzymywac kredyty z Banku
Swiatowego. Nieposluszne kraje surowo sie kaze (Jugoslawia, Irak). W ostatnich
kilkunastu latach bylo okolo 80 powaznych kryzysow walutowych w roznych
krajach na calym swiecie.
Aby posiadac rezerwy walutowe w US$, kazdy kraj musi cos sprzedac, aby walute
uzyskac (z regoly po potwornie zanizonej cenie). W efekcie USA za zadrukowany
papier otrzymywaly realne towary.
Obecny deficyt handlowy osiagnal 5% amerykanskiego PKB co jest uwazane przez
ekonomistow za granice pulapki zadluzeniowej.
Dolar amerykanski spada w stosunku do wiekszosci walut, aby skompensowac ten
deficyt. Amerykanie potrzebuja okolo 1.5 mld US$ naplywu kapitalu zza granicy
d z i e n n i e aby utrzymac lagodny spadek swojej waluty.

Interpretacja yankeska
Gość portalu: felusiak napisał(a):

> 1. Pawelowi-l podpowiem, ze deficyt budzetowy nie ma nic wspolnego z deficytem
> budzetowym. Panstwo, w tym wypadku USA nie jest strona w wymianie handlowej.

To jest rekord ktory z drugiej strony jest typowy dla mozgow zyankesialych.

Duzy deficyt handlowy powoduje nacisk na kurs waluty. Oczywiscie USA sa
podtrzymywane przez Azjatow ktorzy gromadza zielone papiery ale tego sie
nie da robic bez konca.

> 2. Gajowy Marucha napisal zupelnie nie rozumiejac mojego tekstu.
> Nie powiedzialem, ze rzad USA odmawia splacenia dlugow, powiedzialem, ze
>dlugow
> sie nie splaca gdyz pieniadze na splacenie dlugu pochodza z pozyczki.
> I tak jedna pozyczka splaca inna. W miedzyczasie wartosc pieniadza spada.
> Dla przykladu, ktos pozyczyl rzadowi 100 tysiecy dolarow w 1950 roku.
> Przez 30 lat rzad wyplacal odsetki a nastepnie kiedy bond trzeba bylo splacic
> rzad pozyczyl 100 tysiecy gdzie indziej. W 1950 roku 100 tysiecy dolarow
> kupowalo 12 jednorodzinnych domow, gdy w 1980 niecaly jeden.

Twoj blad jest w "wartosc pieniadza spada". Bo rynki sie zorientowaly w tej grze
i w naszych czasach domagaja sie niskiej inflacji oraz zeby rentownosc pozyczek
byla powyzej inflacji. Czyli argument ze inflacja zje pozyczki nie dziala.
Bank centralny musi podniesc stopy jezeli inflacja rosnie. Oczywiscie USA ma
obecnie realne stopy ujemne ale dzieje sie to przez przerzucanie ciezaru
utrzymywania USA na reszte swiata.

Do kantorow warto zagladac
Operacje bezgotowkowe za granica nie w kazdym banku sa oplacalne w stosunku do
ceny waluty kupionej w kraju w kantorze. Podobnie wyplacanie gotowki karta
debetowa. Porownaj zlodziejskie stawki wymiany waluty Pekao SA. Karty chronia
przed koniecznoscia przewozenia gotowki, ale nie optymalizuja warunkow
transakcji.

Czlowiek. Nastepny sie udal -> Stop sucking on the exhaust of your car!

Wymiana pieniedzy na zloto to dawna przeszlosc. Zaden kraj na swiecie nie
gwarantuje waluty zlotem. USA moze i jest bankrutem ale na takiej samej
zasadzie jest bankrutem kazdy inny bank. Wszyzcy o tym wiedza ze jezeli Ci
ktorzy maja pieniadze w banku przyjda na raz i chca gotowke to bank jest
bankrutem. Rzad USA, tak jak i innych krajow dziala na zasadzie wiary ze
jezeli bedziesz chcial to dostaniesz swoje pieniadze ktore pozyczyles
rzadowi.

Waluta
Jadę do Hiszpanii. Opocz Euro będe miał trochę dolarów. Gdzie w tym kraju
można dokonac wymiany US dolar na Euro - bank?, kantor? Nie będzie to jakas
wielka suma więc nie chodzi mi by dostac jakiś super dobry kurs. Poprostu
pytam (nigdy nie byłem jeszcze w Hiszpanii) gdzie się takich wymain w sposób
bezpieczny dokonuje.

Wprawdzie Imperium Brytyjskie już nie istnieje od wielu wielu lat (trudno
określić dokładnie datę jego ostatecznego upadku – chociaż akurat upadek to
chyba nie jest adekwatne słowo) to jego pozostałości w różnych formach notuje
się wszędzie i w sytuacjach najmniej oczekiwanych. W roku 1985-ym w Adenie
kasjer miejscowego kantoru wymiany walut w hotelu Sheraton z rozbrajającym
uśmiechem odmówił wymiany USD na miejscowe funty twierdząc, że jego bank
akceptuje tylko i wyłącznie ….. quidi, a więc coś co wtedy dla nas, delegatów z
PRL było i brzmiało całkowicie niezrozumiale i obco. Powstała konsternacja i
dopiero po interwencjach dyrekcji hotelu i zewnętrznych kasjera konsultacjach
telefonicznych z pryncypałem(ami) wymieniono nam USD na miejscową walutę
odnotowując dokonanie transakcji w paszportach.. Dopiero następnego dnia Project
Manager z brytyjskiej firmy Bovis International Ltd wyjaśnił mi, że Jemeńczycy
używają potocznego okreslenia quidi w odniesieniu do funta brytyjskiego oraz, że
do Jemenu Południowego należy przywozić najlepiej (zglaszając na granicy)funty
brytyjskie zamiast jakichkolwiek innych walut. I to była prawda, gdyż wtedy
wymieniono nam dolary USA po bardzo dziadowskim kursie. Zawsze warto korzystać z
rad ludzi doświadczonych życiowo.

Byłam w Indiach trzy lata temu przez miesiąc i miałam ze sobą gotówkę (USD i
EUR). Bankomaty są w dużych miastach, ale to jednak Indie... Wymiana waluty w
banku to ciekawe doświadczenie. Spisują wszystko w ogromnych zeszytach (łącznie
z Twoim adresem w Polsce... Nastaw się że tam jest po prostu inaczej. Ja
uwielbiam Indie i zakup biletów na pociąg, gdzie trzeba podać numer paszportu i
datę urodzenia mnie fascynuje. To chyba lepsze podejście, bo inaczej wszystko
będzie Cię drażnić.
Sklepy w Indiach... Coż, pojedziesz o zobaczysz. Ale sklepy to za dużo
powiedziane. Oczywiście w dużych mistach są centra handlowe, ale handel w
Indiach to głównie handel uliczny. Artykuły na stołach, deskach, kocach,
gdziekolwiek. I to jest piękne.
Jest bezpiecznie. Oczywiście, jeśli stosujesz się do ich zasad, nie razisz
swoim zachowaniem i wyglądem no i bezmyślnie nie zostawisz czegoś bez opieki.
Oni są bardzo biedni więc Twoj aparat fotograficzny jest dla nich bezcennym
kąskiem za który wyżywią rodzinę. Więc jeśli zostawisz plecak na chwilę...
Chodziliśmy w nocy i w dzień, ubrani normalnie (bez zbędnych dekoltów) i nie
mielismy żadnych problemów z bezpieczeństwem.
Indie są cudowne - ale Ci zadzroszczę...
pozdrawiam!

Najbardziej opłaca się płacić na Kubie ... kartami kredytowymi (uwaga nie
akceptują kart amerykańskich). Przy zapłacie przeliczają w ten sposób że do
kwoty doliczają nieco ponad 11% podatku - w ten sposób np. wycieczka która
kosztuje powiedzmy 100 CUC (waluta Kubańska-przelicznik 1 CUC = prawie 1 EUR)
kosztuje Cię nieco powyżej 111 USD.Gdybyś płacił w EUR to wyszłoby to znacznie
drożej.
Przy wymianie USD na CUC pobierają około 18% prowizji. Przy wymianie na EUR
uwzględniając to, że EUR jest nieco droższe od CUC (kurs około 1,08)+prowizja
banku,hotelu(około 5%) otzymujesz około 1,04 CUC za każde EUR.W praktyce jak
wymieniałem 50 EUR to było to w okolicach 52 z małym ogonkiem CUC.
W sklepach nie mozna płacić USD natomiast znakomicie się przydają na tzw.
dowody wdzięczności ;-)) (pokojówki, barmani itd.).
A Kuba - no cóż to odrębny temat - wróciliśmy zachwyceni ...

Poszukaj trochę w archiwum, temat Kuby był wałkowany w ciągu ostatnich kilku
dni kilkarotnie:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=193&w=26503489&v=2&s=0
1. EUR - najlepiej w kantorze/banku na mieście, w hotelach gorzej. na EUR jest
8% prowizji od wymiany, na USD 18%.
2. Nie wiem, akurat ja byłem na Cayo Guillermo, 4 hotele na wyspie, żadnego
sklepu a tym bardziej biura podróży. Płaci się lokalną walutą kubańskimi peso,
1 USD = 1 CUC, ale to tylko w teorii, w praktyce na USD jest 18% prowizji, stąd
lepiej EUR wziąć. W niektórych biurach nie doliczają prowizji za płatności
kartami, np jak ja płaciłem w Neckermannie za wycieczki, to nie policzyli mi
żadnej prowizji za transakcje i nie ma wtedy tej prowizji która jest przy
wymianie gotówki (EUR 8%, USD 18%), więc warto mieć karte płatniczą ze sobą.
4. Działają, Era działa już jakiś czas, Idea całkiem niedawno podpisała
kubańskim operatorem umowę.
5. Zależy gdzie jesteś na Kubie, w przypadku mojej lokalizacji to byłoby to
nieopłacalne i drogie, za 2dniową Hawane samolotem płaciłem 295$, ale jeśli
lecisz do Varadero, to autokarowe będą na pewno sporo tańsze.

nie wymieniaj waluty na ulicy tylko w kantorach. Bierz dolce nie euro. choc o
ile dobrze pamietam bardziej mi sie oplacala wymiana zlotówek na hrywny w
polsce niz dolców na hrywny juz na miejscu. ale kurs jest labilny, wiec musisz
to gdzies sprawdzic. a propos waluty, nie bierz jednodolarówek, bo nie odkupia
w banku. pamietaj, ze musze tez byc nowe- te z duzymi glowami.

Cos w rodzaju stowarzyszenia, w którym ludzie wymieniają sie pracą i
przysługami w rodzaju - ja ci naprawie pralkę a ty udzielisz korków synowi
innego członka banku. Walutą jest czas, jaki potrzebny na wykonanie czynności.
Nie wchodzi w grę wymiana zbędnych przedmiotów, np. telewizor za naprawę owej
pralki, bo fiskus patrzy na to, jak na darowizne. Istnieją Banki w Opolu,
Warszawie i Wrocławiu. Inne się wykluwają. Wpisz bankiczasu w wyszukiwarkę -
dowiesz się wiecej.

w zależności od banku: za przewalutowanie może byc pobrana opłata
(najczesciej 0,25%-1%) lub nie. Kwestia refinansowania kredytu, to
rzecz bardziej złożona-zalezeć będzie od tego czy bieżący bank
będzie w chwili refinansowania oczekiwać prowizji za wczesniejszą
spłatę czy tez nie(powinno byc jasno napisane w umowie, kiedy i ile
bank żąda) a taże od tego, czy w nowym, wybranym banku są jakieś
koszty "na wejsciu", czy tez nie. Niektóre banki oferują
refinansowanie na warunkach preferencyjnych(metodą uproszczoną)
minimalizując jakiekolwiek koszty wejsciowe, bądź zupełnie je
znosząc. Tak więc może się zdarzyc, że spłacając swoj obecny kredyt
obecny bank nie zażąda prowizji za wczesniejszą spłatę, a nowy bank
udzieli kredytu nie narażając Pana na żadne koszty kredytowe.
(wykreslenie hipoteki zwykle jest w gestii klienta - to aktualnie
winno byc 100pln). Pojawia się jeszcze koszt spreadu, który nie jest
coprawda kosztem okołokredytowym, a kosztem operacji wymiany walut,
ale wielu uważa że jest istotnym czynnikiem, który trzeba miec na
względzie.

kredyt na remont domu 30000
Bardzo proszę o poradę
chcę wziąć kredyt na remont domu, ocieplenie remont łazienki, wymiana 1 okna
jestem właścieielem 1/2 domu, 1/2 moi rodzice
chcę wziąć 30000 dom jest wart 150 000
mój dochód 1800 netto + alimenty dziecka 500
w jakiej walucie i w jakim banku? Proszę o odpowiedź chodzi mi o kredyt na 20
lat

> Bank, w ktorym biore kredyt nie ma oferty na CHF, wiec majac na mysli
wymiane
> pieniedzy z funtow na zlotowki a potem na albo dolar lub euro, ktora waluta
> jest bardziej oplacalna ???

Czesc bankow oferuje kredyt w GBP - np. MultiBank. Ale mozesz wziac np. euro.
Gospodarka brytyjska jest scisle zwiazane ze strefa euro (moze nie az tak jak
szwajcarska ale zawsze) w zwiazku z tym wahania kursowe miedzy GBG a EUR nie sa
znaczne co oznacza ze nie ponosisz zbyt duzego ryzyka kursowego.

Jeśli zarabiasz w złotówkach - to tylko złotówki.
Pośrednicy będą doradzać waluty obce, ponieważ dzielą się marżą z bankiem, a
przy walutach marże są wyższe chociaż ryzyko banku mniejsze.
Nikt nie pracuje za darmo, a jeśli ich prowizja nie jest widoczna w umowie
kredytowej to nie znaczy że jej nie ma.
Biorąc pod uwagę wybór kredytu - dla złotówek można uzyskać oprocentowanie
rzędu WIBOR + 0,5% do 1,25% marży banku. Obecnie jest to nawet poniżej 6%.
Oprocentowanie kredytu w walutach jest niższe, ale tracisz dodatkowo na kursach
wymiany: dostajesz kredyt po kursie sprzedaży, a spłacasz po kursie zakupu.
Ponadto ekspozycja na ryzyko kursowe jest dużym zagrożeniem. Paradoksalnie im
mocniejsza waluta tym ryzyko większe (bo im silniejsza waluta tym bardziej
prawdopodobny wzrost kursu). Należy pamiętać że gwałtowne zmiany kursu walut
mogą spowodować problemy z płatnością rat i skłonić bank do wypowiedzenia
kredytu i zlicytowania zabezpieczenia. Duże wahania kursów walut są wcale nie
rzadkie (można obejrzeć historyczne zmiany kursów na www.money.pl lub
www.bankier.pl). Ponadto przy kredytach poniżej 80.000 PLN dla kredytów
złotowych obowiązuje korzystna dla klienta ustawa o kredycie konsumenckim a
przy kredytach walutowych już nie.

Pozdrawiam

pe33 napisał:

> Jeśli zarabiasz w złotówkach - to tylko złotówki.
> Pośrednicy będą doradzać waluty obce, ponieważ dzielą się marżą z bankiem, a
> przy walutach marże są wyższe chociaż ryzyko banku mniejsze.
> Nikt nie pracuje za darmo, a jeśli ich prowizja nie jest widoczna w umowie
> kredytowej to nie znaczy że jej nie ma.
> Biorąc pod uwagę wybór kredytu - dla złotówek można uzyskać oprocentowanie
> rzędu WIBOR + 0,5% do 1,25% marży banku. Obecnie jest to nawet poniżej 6%.
> Oprocentowanie kredytu w walutach jest niższe, ale tracisz dodatkowo na
kursach
>
> wymiany: dostajesz kredyt po kursie sprzedaży, a spłacasz po kursie zakupu.
> Ponadto ekspozycja na ryzyko kursowe jest dużym zagrożeniem. Paradoksalnie im
> mocniejsza waluta tym ryzyko większe (bo im silniejsza waluta tym bardziej
> prawdopodobny wzrost kursu). Należy pamiętać że gwałtowne zmiany kursu walut
> mogą spowodować problemy z płatnością rat i skłonić bank do wypowiedzenia
> kredytu i zlicytowania zabezpieczenia. Duże wahania kursów walut są wcale nie
> rzadkie (można obejrzeć historyczne zmiany kursów na www.money.pl lub
> www.bankier.pl). Ponadto przy kredytach poniżej 80.000 PLN dla kredytów
> złotowych obowiązuje korzystna dla klienta ustawa o kredycie konsumenckim a
> przy kredytach walutowych już nie.
>
> Pozdrawiam

f3f napisała:

> Wszystko pięknie, ale żeby inwestować nadwyżki finansowe to po pierwsze -
muszą
>
> one być,
> po 2 - trzeba mieć żelazną wolę i nie ulegać pokusom (np wymiana samochodu na
> nowy, wakacje w ekskluzywnym kurorcie etc...)
> w przypadku większości osób sprawa wygląda natomiast tak, że biorą np kredyt
we
>
> frankach bo jest niższa rata i mogą dzięki temu dostać wyższa kwotę kredytu,
> której przy złotówkach by nie otrzymali – gdyż za mało zarabiają. Nie moż
> e
> wtedy być mowy o żadnym inwestowaniu nadwyżek finansowych, bo ich po prostu
nie
>
> ma … i nie powstaje nic takiego jak „walutowa poduszka powietrzna&#
> 8221;, będąca
> zabezpieczeniem na wypadek wzrostu kursu

Nie dostaną w większości banków wyższej kwoty w CHF niż w PLN. Banki biorą
poprawkę na ryzyko kursowe. Trochę więcej w CHF niż w PLN pożyczą np. BPH lub
GE Money ale to są wyjątki. Generalnie jeśli ktoś się zastanawia nam kredyt w
CHF lub w PLN to znaczy że ma możliwość wygenerowania nadwyżki równej różnicy w
racie między tymi walutami. A to już jest coś. Poza tym mamy w ofercie coś
takiego jak kredyt oszczędnościowy - niższe oporocentowanie jeśli klient
decyduje się długoterminowy produkt oszczędnościowy. I tu znowu mamy uwolnienie
części środków na inwestycje - nawet 100 zł miesięcznie przy kredycie rzędu 400
tys. zł

Wymuszenie walutowe
Kazda waluta jest "wymuszeniem" banku centralnego na
obywatelach. W przypadku euro odstapiono od bankow narodowych na
rzecz ECB. Euro jak wiadomo zostalo wprowadzone 3-4 lata
wczesniej, jedynie lokalne waluty byly w obiegu symbolicznie i
wymieniane wg ustalonych i niezmiennych kursow. Gdyby
wprowadzono podwojnosc, euro i walute lokalna, wtedy wszystkie
wazniejsze transakcje odbywalyby sie w euro. W krotkim czasie
marki i pesety bylyby jedynie dla ciulaczy. Dwuwalutowosc daje
poczucie dumy, ale jest kosztowne. Wiele walut swiata jest w
systemie "currency board" z ktoras z walut glownych, najczesciej
US dolarem, co tez jest niewygodne. A ilez problemow w wymianie
handlowej powoduje fluktuujaca zlotowka, raz 4,30 za dolara,
innym razem 3,85. A do euro jeszcze inaczej. Dla obracajacych
duzymi pieniedzmi jest to dodatkowy czynnik niepewnosci, a dla
spekulantow mozliwosc gry.
Poniewaz ropa handluje sie globalnie i cene ustala w sposob
unormowany i na jednym rynku to jej cena wyraza sie w walucie
tego rynku, a nastepnie przelicza po kursie dziennym, albo
stalym na walute lokalna. Arabski szejk i tak kupuje towary za
euro lub dolary lub jeny, wiec jego waluta jest pewnego rodzaju
fikcja, ale jesli bilans obrotow nie daje sie finansowac to
staje sie rowniez papierem bez wartosci. Jest to dosc prymitywny
uklad. Polska ma bardziej skomplikowana strukture wymiany i
strukture produkcyjna po prywatyzacji.
Euro powinno byc wprowadzone w PL tak szybko jak tylko ECB sie
na to zgodzi.

czarnaam - a mnie kiedyś pytali :D tylko, że pan mówił tlyko po francusku, a ja wtedy wcale i koleżanka tłumaczyła :D Ale i tak nas puścił. Zdarzyć się może, ale nie, że nie wpuszczą. Z walutą to nie pytają nawet jak się jedzie na dłużej. Ja zawsze jade na 3 miechy i nie pytali nigdy.

Co do wymiany waluty - ja nie wiem, ale pierwszy raz słyszę opinię, że w hotelu się bardziej opłaca niż w banku. Ja bym powiedziała, że właśnie w hotelu czasem robia "promocje" turystom :D

"Szłam pewnie i z glową - to działa :-)" - to dlatego jak napisalaś wcześniej, że nie ragowałaś, bo to też ludzie i jak widzą, że ich olewasz to nie tracą na Ciebie czasu, bo widzą, że masz ich gdzieś. Równie dobrze jak zaczniesz krzyczeć to uzanją cię za wariatkę i też oleją hahaha... Mi się raz zdarzyła w Agadirze, że idziemy, a przed nami szli jacyś Niemcy na takim straganie co tam i rybke można zjeść itp. i do Niemców od razu po niemiecku zagadywanie. My idziemy, a oni do nas podbijają i od razu na wstępie po polsku ;D Najgorzej jak zaczepiają zieci - te wielkie oczy :D I próbują wcisnąć wachlażyk za 1 eur. Mój kumpel wymiękł i kupił :D

www.czarnaa.pxd.pl - fajne fotki ;)

Zbliza sie koniec Kantorow wymiany walut !!!
Co prawda do wprowadzenia " € " na obszarze kraju jeszcze sporo czasu ,
ale szybkimi krokami zblizy sie koniec ery "Cinkciarzy" i kantorow ,a co za
tym idzie przejecie w 100% wymiany walut poprzez banki.
Ile Kantorow dziala obecnie w Olsztynie ?
Ilu w nich zatrudnionych straci prace ?
Co zamierzaja czynic w EU ???

Gość portalu: Teresa napisał(a):

> prosze o instrukcje jak dokonac sprzedazy dolarow po aktualnym kursie
> on-line. W wp.pl/waluty jest taka tabela - kurs wymiany jest tam lepszy,

Z tego co wiem to oficjalny kurs NBP (a ten glownie jest w tabelach) sporo
rozni sie od kursow ustalanych indywidualnie przez rozne banki.
Było o tym ostatnio sporo w "Bilansie" TVN 24 - banki dowolnie ustalają sobie
JAKNAJGORSZE przeliczniki np w przypadku kredytow denominowanych tak aby
oszwabic klientow chocby o te grosze po przecinku...
Paru panow w banku zbiera sie w dni kiedy przypada duza liczba transakcji
zwiazanych z przewalutowaniem (np. dni spłat rat kredytowych) i celowo tak
ustala kurs bankowy aby bank zyskał a klient stracił...
Klient tabele NBP może sobie powieć w domu, ale przy okienku obowiązuje go kurs
ustalony przez dany bank...

Nie bierz kredytu denominowanego walutami. Ani CHF ani zadne dolary ani
cokolwiek. Koniec kropka. To dla twojego dobra.
A dla tych entuzjastow od dolara, to trzymajcie sie od dolara z daleka.
Przynajmiej na razie.

I jeszcze jeden ekspert sie odezwal o atrakcyjnosci zlotowki. Kilovolt! He he.
Zjedz gabke chlopcze. Atrakcyjna zlotowka! HE HE.

Zlotowka to byla atrakcyjna za FOZZu i wysokich stop procentowych, przy stalym
kursie wymiany, o ktory dbali urzednicy z pierwszych stron gazet.
Teraz jest po prostu ryzykowna.

Wszystkich kredytobiorcow dodatkowo przestrzegam, przed kredytami z tzw. opcja
wymiany. Bo tego czasem mozna nie zdazyc zrobic. Albo sie nie da. Znam paru
takich co wlasnie na gwalt probujac uciec w kredycie na zlotego i sie nie da.
Banki robia z tym problemy. Popytajcie sie lepiej. Dbajcie o swoje pieniadze.

Na ten temat moga cos powiedziec nasi ekonomisci na tym forum
Nieomocjonalnie podchodzi do tego BBC, chociaz kurs funta do dolara tez idzie w
gore.
Nikt sie nie martwi tym, ze euro staje sie ceniona waluta na rynku swiatowym,
udzial euro i dolara sa juz prawie na tym samym poziomie. Problemem jest zbyt
szybki spadek wartosci dolara, przez co firmy z trudem sie do tego
przystosowuja.
Eksport do strefy dolarowej staje sie drozszy, tanieje natomiast import,
glownie chodzi o rope. Ciekawe byloby zestawic straty i korzysci.

Ja mam wrazenie, ze laczny efekt takiej sytuacji, na panstwa strefy euro, nie
jest az tak dramatyczny. Cierpi na tym niestety wymiana handlowa z USA, stad
troska ekonomistow.
Bank Unii wykazuje zimna krew, nie zamierza interweniowac (sprzedawac euro) do
poziomu 1,35 dolara za euro.
news.bbc.co.uk/1/hi/business/3328495.stm

Kilka TEZ o Polsce - DLACZEGO zloty idzie w gore?
Kilka swobodnych mysli opartych na faktach:

1) Zloty umacnia sie TYLKO DLATEGO, ze jest atrakcyjna stopa zwrotu z
inwestycji w polski dlug. (przyrost pieniadza oraz spadek sily nabywczej
waluty w 2004 krzycza wrecz o nieuchronnosci spadku kursu)

2) Polityka RPP ma NAJWIEKSZY wplyw na kurs zlotego

3) Kurs zlotego ma najwiekszy wplyw na wymiane handlowa i na eksport.

4) Eksport ma obecnie kluczowe znaczenie w rachunku wzrostu PKB Polski.

OPINIA: Stanisław Kluza Główny ekonomista Bank Gospodarki Żywnościowej

Utrzymuje się mały wzrost gotówki w obiegu Wzrost gotówki w obiegu na poziomie
3,2% (r/r) jest bardzo słaby wobec kilkunastoprocentowej dynamiki w I półroczu
2004r.

Jest to ostrzegawczy sygnał dla wzrostu gospodarczego, pokazuje to spadek
zapotrzebowania gospodarki na pieniądz transakcyjny. Często poprzedza to
wolniejszy wzrost gospodarczy. Taki scenariusz może mieć miejsce w I i II kw.
2005r.

Spadek kredytów Nadal obserwujemy spadek kredytów przedsiębiorstw. Stawia to
pod znakiem zapytania, czy będzie istotny wzrost inwestycji w IV kw.2004r.,
jak widać przedsiębiorstwa nadal chętniej deponują pieniądze i spłacają
kredyty niż zaciągają nowe zobowiązania."

tylko system IBAN twoim systemem
do przelewu z konta na konto
i tylko w przelewie z konta w Euro na konto w Euro funkcjonuje bez kosztow
i super szybko.

inne przypadki z wymienionymi uprzednio zastrzezaniami
1. - przy przelewie na konto nie w Euro a w zlotowkach lub innych walutach ale
nie bazujacych na Euro (jak to jest np. z dunska korona - dunczycy nie
wprowadzili Euro by nie wymieniac pieniadza w obrocie ze wzgledu na koszta ale
DK ma sztywny kurs do Euro - jest takim ersatz-Euro) moze byc ze bank bedzie
pobieral jakies oplaty za "wymiane" pieniedzy, jak tez kurs przeliczania jednej
waluty na druga bedzie niekorzystny albo beda dokonywac dwukrotnego
przeliczenia = "wymiany" przekazanych Euro - na US dolar jako home czy leading
currency i dopiero z dolara na docelowa walute - podwojna strata na kursie
wymiany
2. - panie i panowie w niemieckich Sparkassach i bankach jeszcze sie do IBAN
nie przyzwyczaili a nawet czesciowo maja stare druki przelewu z 26 krateczkami
na numer IBAN i nie wiedza co zrobic z 27 cyfrowym numerem a jezeli napisza zle
to do przelewu nie dochodzi

wiekszosc bankow majacych obsluge on-line wprowadzila juz formularze on-line
do przekazow IBAN z obowiazujaca 27 cyfrowa forma - tak ze ostatni klopot odpada

Walter

gaga, jedno mnie zawsze fascynowało w italskich bankach: wejście na kartę. No
więc jak chcesz wejść pierwszy raz, np. założyć konto to nie możesz. Nie mówiąc
już o wymianie waluty, przekaz WestUnion, czy coś. Czy to powszechne, czy to po
prostu ja, jako nieudacznik z Polski mam takiego pecha?

Gość portalu: dorota napisał(a):

> gaga, jedno mnie zawsze fascynowało w italskich bankach: wejście na kartę.
No
> więc jak chcesz wejść pierwszy raz, np. założyć konto to nie możesz. Nie
mówiąc
>
> już o wymianie waluty, przekaz WestUnion, czy coś. Czy to powszechne, czy to
po
>
> prostu ja, jako nieudacznik z Polski mam takiego pecha?
Nigdy nie wchodzilam na karte. Wszedzie, co prawda, trzeba zostawiac przed
wejsciem torebke, bo a noz widelec masz giwere, ale o karcie pierwszy raz
slysze. Gdzie tak bylo????

prawo jazdy i banki
Mam nowe prawo jazdy(to najnowsze z 2 zdjeciami i logo UE, czy moge wiec
korzystac z tego dokumentu w UK? czy musze dokonac wymiany na prawo jazdy
miedzynaraodowe? Wie ktoś?
Mam jeszcze jedno pytanie dotyczace bankow. Jak radzicie przesyłać walute?
Założyć konto walutowe czy może istenieje mozliwosc przesylania kasy z
angielskiego banku do polskiego (zamiana waluty po kursie banku czy to się
oplaca)? Z góry dziękuję za rady.

Gość portalu: jod_de napisał(a):

> :)
>
> mam ten sam problem, ale jedziemy w ciemno - to w końcu UE :)

Witajcie.To nie zaden problem Wystarczy wziasc troche euro (100-200)na czarna
godzine bo naszych zl.tam sie nie wymieni.W kazdym miescie jest bardzo duzo
bankomatow i wystarczy miec karte(w moim przypadku BGZ)i niema problemu a poza
tym banki pobieraja mala prowizje i przeliczaja po najlepszym kursie a na
stacjach CPN mozna placic karta
A propo wymiany.Oprucz naszej poczciwej zlotowki mozna wymieniac wile innych
walut z eurpy wschodniej.Na widok naszych banknotow robia wielkie oczy i dziwne miny

Walute euro tez przyjma w duzych sklepach np z obuwiem czy pamiatkami, i
lepszych hotelach /gorszy kurs niz banku/.

W obu krajach na tych samych zasadach mozesz placic koronami tego drugiego
kraju, ale wszedzie ze strata.

Najlepiej kupic korony w Polsce. W Danii i Szwecji najlepszy kurs jest w
FOREX, kantorze wymiany, jest ich kilka w kazdym miescie..

pytanie o wymiane walut
ja mieszkajaca w Polsce potrzebuje dac w prezencie komus mieszkajacemu w
szwecji 10 000zl.
jaka droga by nie stracic jest najlpsza?
- wymienic w polsce zl->korony
- wymienic w szwecji zl->korony
- wyjac korony w szwedzkim banku z polskiego konta (jesli sie da, a da?)
- wymienic w polsce zl->euroi dac w euro do wymiany pozniejszej euro->korony

ktora z opcji jest najbardziej ekonomiczna dla mnie?

mike102 napisał:

>
> 1)Nie znikna granice. Polska niepredko przystapi do Ukladu z Schengen

podobno 2006 r. jest realny

> 2)Nie bedzie euro. Male ale nadal bedzie istnialo ryzyko kursowe. No i nadal
> kantory i banki beda sie niezle wypasac na operacjach wymiany walut.

ta sama data 2006

> 4)Otwarcie rynku pracy. NIE BEDZIE OTWARCIA!
dalej sam napisales ze niektore kraje jednak otworza od pierwszego dnia.

>
> 5)Inwestycje. Tak beda i to sporo bo u nas jest tanio. ALE pamietajmy ze
> smietane bedzie spijal ten kto daje technologie. Kolejne montownie
samochodow,
> odlewnie alufelg itp nie dadza pracy polskim inzynierom i magistrom. Moze
> kilku. Projekty i technologie beda przychodzily stamtad. Mowie to na
podstawie
> tego co obserwuje naocznie. Pracownicy sredniego i nizszego szeczebla
strasznie
>
> sie wkurzaja bo co rusz kolejna firma otwiera oddzial w Polsce a oni traca
> prace. Zarzad i najlepsi specjalisci spia spokojnie.

no otwiera i zatrudnia tutaj to chyba jasne. bez tych technologii nie zbudujemy
nowej noki, sony czy GM. a ze zarzad bedzie zagraniczny to tym lepiej dla
firmy. polacy albo by przepili albo przegrali generalnie wprowadzili tzw. polsa
gospodarke.

pozdrawiam rado

To przesada, obecna wicedyrektorka Gimnazjum nr 5 nie jest
sympatyczna, to zimna i wyrachowana baba (ona lubi takie zwroty).
Pewnie wygra, bo g...o zawsze jest na powierzchni.
Psychozmanipulowani nauczyciele, do komisji wybrali nauczycielki
najlepiej zmotywowane finansowo, jej fanki i zdeklarowane
antypisowskie bojowniczki. Strategia dobrze przygotowana. Lata pracy
i wymiana waluty pod bankiem to dobre przygotowanie na stanowisko
dyrektora.

Dzien dobry,
No wlasnie, bo mnie zupelnie to skolowalo, ze ludzie sobie
tak po prostu pisza, cytuje: "poloczenie z systemami CIRRUS
albo PLUS and four digit PIN". I to pare osob uzylo takiego
sformulowania, a jak sie zapytalam o co im chodzi,to jeden
mi odpisal, mozliwe ze maszyny nie maja miejsca na wiecej
numerkow. No wiec, po dyskusji z mezem, uzgodnilismy ze
to chyba tylko takia ludzka mowa, z przyzwyczajenia,
ze jak PIN to "four digit". Nie myslisz? Nie sadze aby banki
Tureckie uzywaly innych maszyn. My uzywamy zwykla bankowa
karte klienta do wyplacania gotowki z naszego prywatnego konta
i mamy 6 cyfrowy PIN. To nie jest ani VISA ani inna karta kredytowa,
ale ma polaczenie z systemem PLUS. Jak wspomnialm, wyplacalismy
nia bez problemu z bankomatow w wielu krajach, zupelnie jak to
robimy w domu, tyle ze w innej walucie.

Masz racje, zabierzemy ze soba troche dolarow na wymiane, ale
czasami moze zabraknac. Dziekuje ci za zainteresowanie moimi
pytaniami. Zwlaszcza ze kiedys, na innym forum pytalam o popularnosc
kart kredytowych w Turcjii i nie otrzymalam zbyt wiele informacjii.
Dla nas jest to prawde mowiac najbardziej korzystna forma zaplaty.
Wtedy nie trzeba szwedac sie z duza gotowka w kieszeni.
Czyli z tego co mowisz za na przyklad wycieczke z biurem podrozy
lub bilety na autobus np. do Kapadocjii bedziemy mogli zaplacic MC
lub VISA, uzywamy obie. To by bylo super.
Pzdrawiam Cie serdecznie.

Lepszy kurs wymiany w bankach niż w hotelach. Można płacić walutą w sklepach,
resztę wydadzą najczęściej w lirach. Czasem nawet po lepszym kursie niż bankowy
ale czasem po gorszym. Wszystko zależy od uczciwości lub pazerności sprzedawcy.
Przytrafiło mi się nawet to że sprzedawca gonił mnie po ulicy bo nie zabrałem
reszty. Sympatyczne to prawda.

Co do sumy, to nie odpowiem. Jest to każdego indywidualna sprawa i kwestia
bardzo wielu czynników: ile osób jedzie, czy są dzieci (lody i inne "atrakcje")
oraz jaki tryb życia planuje się prowadzić na miejscu, ile pamiątek zakupić
(skóry :)itp.
W Alanyi jest kilka banków i bankomatów więc z pobraniem pieniędzy nie będzie
problemu. Na objazdówce wypłacałam z bankomatu w Kapadocji gdzie ku memu
zdziwieniu okazało się że proponują mi trzy waluty Euro, Dolary i Liry
tureckie.Moim zdaniem najbardziej opłaca się płacić w lirach, po wymianie
dolarów lub euro w Turcji. Pozostałe waluty są oczywiście przyjmowane, ale suma
jest zawsze zaokrąglona na korzyść sprzedającego. Ceny w Turcji nie są
wysokie, porównywalne do cen polskich- oczywiście prawie wszędzie trzeba się
targować.
Zazdroszczę wyjazdu i życzę miłego pobytu i wielu wrażeń.

Odwiedziłem Białoruś w maju 2004 (wprawdzie służbowo, ale samochodem).
Przejście graniczne w Brześciu.
Kolejka po polskiej stronie (przede wszystkim Białorusini powracający z
Niemiec).
Radzę ominąć, i jechać wprost na przejście.
Pojazd na polskiej rejestracji budzi ździwienie polskich pograniczników.
Przepuszczają krajana bez kolejki.
Na granicy, szczególnie po białoruskiej stronie pytaj o wszystkie niezbędne do
wypełnienia "bumagi". Często ukrywają konieczność ich posiadania, a przy
powrocie jeśli "bumagi niet" płacisz 10...20$ aby pojechać dalej.
Na drogach, a szczególnie na "autostradzie" do Mińska dość bezpiecznie. Sieć
dróg chociaż niezbyt gęsta, z dobrą nawierzchnią.
Tankowanie tylko w dużych miastach i na dużych stacjach... inaczej badziewie
a zbiorniku.
Wymiana waluty z dolarów na "ichnie" - najlepiej w bankach. Bankomatów nie
zauważyłem. Zresztą tam króluje dolar.
Przy powrocie na granicy horror....
Przede wszystkim na pierwszej "bramce ???" płacisz klimatyczne... dlaczego przy
powrocie ??? nie wiem... to chyba ok 10$.
potem w kolejce do następnej "bramki"... tam płacisz od 10 do 20$ za
brak "bumagi". Cholera wie co to ma być, Ale że płacisz łapówkę - to pewne.
Żadnego pokwitowania.
Kolejna bramka i kolejna kolejka, przede wszystkim Białorusinów wyjeżdżających
do Niemiec... Aby przejechać na początek kolejki łapówka ok 10... 15$.
Inaczej "zmiękczanie".
I już ostatnia bramka przed odprawą celną... W desperacji stajemy na przejściu
dla CD (Korpus Dyplomatyczny). "Odpowiednie" mocne papiery, z
równie "odpowiednim" załącznikiem otwierają nam drogę. Jeszcze jakaś godzinka
bieganiny wokół samochodu i wreszcie po polskiej stronie... (razem ok 8 godzin).
Wracając do sympatycznych odczuć...
Wyjazd na Białoruś, to w pewnym sensie powrót do poprzedniej "epoki", z
pozytywami, i negatywami również.
Sympatyczni, otwarci, i szczerzy ludzie.
Wspaniała atmosfera pod hasłem "my bracia słowianie"...
Bezinteresowna pomoc zwykłych ludzi... Ciekawość świata, i przemian...
Wyjątkowa cierpliwość w znoszeniu trudów codziennego życia.
Warto poznawać przede wszystkim ludzi, rozmawiać z nimi, i rozumieć ich lęki.
I nie eksponować ulubionej dziś przez naszych turystów na wschodzie postawy "my
Europejczycy"... Nie warto... Wtedy można liczyć na sympatię, otwartość i
pomoc...
Pozdrowienia... i udanych wojaży !!!.

Z wymienionych przez Ciebie krajów mam aktualne doświadczenia z Brazylii (+
jeżeli chodzi akurat o Am. Pd. z Argentyny, Chile i Urugwaju). A są takie:

- karty płatnicze - w Brazylii prawie w ogóle nie akceptują visy electron
wystawionej przez banki europejskie, można ew. spróbować w bankomatach
międzynarodowych banków (np. HSBC, Citibank)- raz gdzieś mi się udało Z visą
classic nie ma problemu, biorą ją prawie wszędzie, przy czym co do wypłat też
nie w każdym bankomacie, ale w większości. Sieć bankomatów i lokali
przyjmujących karty debetowe w dużych miastach nie odbiega od standardów
zachodnioeurop. Ostrzegają przed kantami (wbijaniem wyższej sumy
restauracjach, sklepach )- nic mi się nie przytrafiło, w najgorszym razie -
jeżeli trzymasz wydruk- raczej uwzględnią ci reklamację w banku . Dziwna
sprawa, ale miałem wrażenie - tak samo w tym roku w Argentynie, że podejmowanie
z karty jest...b. korzystne- przeliczają miejscową walutę na dolary, a te na
złotówki i chyba pierwszy przelicznik jest ok, bo po otrzymaniu wydruków z
banku okazało się, że wydałem mniej niż lwcześniej liczyłem Ps. w Argentynie
i Chile tak mój classic jak electron działały bez problemu, zwłaszcza jeśli
chodzi o bankomaty.
2. Czeki są najbezpieczniejsze i dlatego radziłbym wziąć parę. Ale są problemy
w Brazylii - poza Rio i kilkoma większymi miastami, trudno je wymienić,
prowizje są b. wysokie, procedury biurokratyczne. Np. w Belem znalazłem jeden
bank, który ten towar wymieniał - załatwiało moją jakże ważną sprawę wymiany 100
$ trzech gości, trwało to godzinę, głaskali ten czek, skrobali, oglądali pod
lupą, wystawili z 5 stron kwitów (szkoda że nie zabrałem na pamiątkę) )))
3. Gotówka - zdecydowanie dolary. Reszta jak pisałeś (łatwość, bezpieczeństwo
itd.). Kursy nie są zabójczo ździerskie. W państwach innych regionów widziałem
o wiele większe prowizje. (pamiętam choćby wymianę w Europie przed
wprowadzeniem euro).
Aha z tego, co kojarzę w Brazylii raczej nie przyjmują dolarów w hotelach,
restauracjach itd. Natomiast np. w Argentynie i Urugwaju są dość powszechnie
przyjmowane, chociaż nie zawsze (wbrew temu co piszą). Z kolei w Chile w
hotelach można płacić dolarami i to się ewidentnie opłaca (nie płacisz VAT).
Proponuję szczegółowo sprawdzić w danym kraju przed wymianą konkretnej sumy,
czy w biurach podóży albo hotelach przyjmują bezpośrednio dolce i po jakim
kursie, bo czasem to może się bardzo opłacać.

Gość portalu: RUSKI napisał(a):

> Wolnorynkowosc wedlug Friedmana i innych liberalow to pelne deregulowanie
> rynkow finansowych i rynkow towarow.
>
> Na przykladzie krajow azjackich 1997, Rosji 1998, czy Ameryki Poludniowej
> dzisiaj i takze 1998 mozna sobie dobrze przedstawic skutki wolnych rynkow
> finansowych.
>
> Te kraje byly pelny kapitalu zagranicznego, jednak kapitalu spekulatywnego a
> nie inwestycyjnego. Przy pierwszych symptomach krytycznych (co dla
> rozwijajacych sie krajow jest normalne),ten kapital zostal szybko wycofany,
co
> spowodowalo prawdziwy "obwal" walut tych krajow i nastepny kryzys gospodarczy.
> W dodatku IWF (swiatowy fundusz walutowy, ktory jest bez watpienia
zdominowany
> przez "friedmanistow" czyli zwolennikow wolhych rynkow) zwiazal pomoc
finansowa
>
> tym krajom z obowiazkiem rzadow podniesc "interest rates" "aby nie dopuscic
> inflacje" i "zredukowac deficyt budzetu" wlasnie w tym momencie, gdzie
ekonomik
> a
> potrzebowala pomocy panstwa.
> To po pierwsze pozwolilo inwestorom zagranicznam wyciagnac kapital s tych
> krajow bez wiekszych strat, jednak kryzysu w zadnym wypadku nie ostanowilo.
> W dodatku wszystkie kraje zostaly jeszcze wiecej zadluzone, bo kredyty trzeba
> zwracac!
> To co do krytyki po adresu "wolnych rynkow"!
>
Jeśli chodzi o kraje azjatyckie to popatrz, ktory region świata się szybciej
rozwija Euroland ze sztucznie wprowadzoną walutą czy kraje Azji ze swobodą w
wymianie międzynardowej. Średnie tempo wzrostu dla Eurolandu a wcześniej Unii
Europejskiej za lata 1983-2002 wynosiło ok 2,5% a W Azji średnio ponad 5%!!!!!!
>
W sprawie euro i dollara nie mowilem o wprowadzeniu jednej waluty swiatowej.
> Dla dollara "wystarczy" tylko mozliwosc czesciowego wycofania kapitalow
> zagranicznych z USA a takze zamiar wielu bankow nacjonalnych zamienic czesc
> swoich reserw dollarowych na euro, n.p. aby zredukowac ryzyk walutny.
> Dollar byl na tyle dominujacy, ze tylko oslabienie jego dominacji moze na
> dodatek kryzysu gospodarczego w USA ten kryzys bardzo bardzo "poglebic"
>
O sile euro przekonali się już Niemcy. Od momomentu wprowadzenia wspólnej
waluty większość Niemców trzyma swoje oszczędnośći we frankach szwajcarskich!!!
Niemcy w ogóle nie mają zaufania do euro.
> Czesc.

> P.S.: Czy moglby ktos dac internet-adres tego interview Friedmana?

zaparty napisał:

> 4. Jedna waluta wyeliminuje koszty transakcyjne.
>
> Ten pogląd jest rozpowszechniany przez doradców prezesa NBP (patrz: K.
> Jakubiszyn, Rozstanie ze złotówką bliższe, niż się wydaje, ?Gazeta Bankowa? z
> 8.7.2002 r.).
> Wspólna waluta wyeliminuje nie tylko koszty transakcyjne, ale również dochody
> z tytułu dodatnich różnic kursowych. Na przykład: ktoś zaciąga kredyt w euro,
> a w dniu spłaty kredytu euro potanieje w stosunku do złotego - w takiej
> sytuacji spłacający kredyt korzysta, bo oddaje bankowi mniejszą równowartość
> kapitału w złotych.
> Ponadto są przedsiębiorcy, którzy zarabiają na różnicach kursowych (kantory
> wymiany walut). W sytuacji likwidacji waluty narodowej tracą oni możliwość
> uzyskiwania dochodów z tytułu różnic w kursach między walutą narodową a
> walutami obcymi.
> Zatem likwidacja waluty narodowej eliminuje i koszty, i dochody z tytułu
> różnic kursów walutowych.
> Można postawić kontrargument. Otóż likwidując waluty narodowe zwiększamy
> ryzyko walutowe. Jeżeli chcemy zdywersyfikować ryzyko walutowe to lepiej
> jest, gdy mamy wiele walut - możemy wybrać różne waluty. Na przykład duże
> firmy, banki czy fundusze inwestycyjne dużą część swych aktywów i pasywów
> utrzymują w różnych walutach. Jeżeli firmy te mają aktywa i pasywa
> zdywersyfikowane w euro i dolarach - to taka sytuacja jest bardziej ryzykowna
> niż gdyby miały swoje aktywa i pasywa zdywersyfikowane w co najmniej kilu
> walutach, np. euro, dolar, złoty, marka niemiecka, frank francuski itd.
>
?????

Gość portalu: Ja napisał(a):

> Ani slowa o kursie walutowym....

A jest jest, tylko nie weszło w tym poście :
Ustawa o NBP Art 17 P4 :
Do zakresu działania Zarządu NBP należy w szczególności:
2)Realizowanie zadań z zakresu polityki kursowej
4)Nadzorowanie operacji otwartego rynku

> Kurs walutowy w Polsce jest plynny i ksztaltowany jest tylko i wylacznie
> przez sily rynkowe.Bank Centralny nie uczestniczy w jego
> ksztaltowaniu,chyba,ze posrednio,

A na szczęście uczestniczy, ale robi to dyskretnie. Ustawowo są ustalone
widełki dopuszczalnych zmian (bodajże +/- 15% od dawnego parytetu)
Kilkakrotnie już interweniował skupując obcą walutę. Było to podczas
zawirowań z kapitałem spekulacyjnym przy okazji kryzysów w Argentynie,
Turcji czy Koreii.

> Inna sprawa, ze na kurs walutowy bardzo silnie wplywaja oczekiwania
> inwestorow, silnie zwiazane z polityka Banku Centralnego - ale to jest juz
> zupelnie inna historia

Bardziej wpływają dane o wymianie handlowej, deficycie budżetowym
czy rachunku obrotów bieżących

> Bank Centralny w Polsce nie ma umocowan prawnych aby dzialac na rynku
walutowym w celu ksztaltowania kursu walutowego. Mialby takie prawo, a nawet
obowiazek, gdyby wprowadzono kurs sztywny. Ale miejmy nadzieje, ze tak nie
bedzie.

Ma ma patrz wyżej.

Pamietasz zapewne te dyskusje nad koniecznoscia obnizania stopy procentwej NBP
> bardzo niechetnie to robil, mimo, ze wszyscy krzyczeli, ze kurs
> przewartosciowany i cierpi nasz export.

Za przewartościowanie złotego odpowiada zdecydowanie rząd a nie NBP i
stopy procentowe. Polski rynek walutowy jest płytki i przetargi na
wysokooprocentowane obligacje ( 5 mld PLN miesięcznie) windują
złotego w górę. Podobnie prywatyzacja.
Ciekawe kto kupiłby polskie obligacje przy 2 % oprocentowaniu
I jak by łatano dziurę w budżecie ???

> Dla NBP liczyla sie tylko inflacja. I
> nie wazne,czym bylo ta nadwartosciowos zlotowki spowodowana. Wazne, ze NBP nie
> interesowal kurs. Bo NBP dziala zgodnie z tym co ma zapisane w Ustawie. A
> Ustawe przytoczylam juz powyzej.

Bo priorytet ma stabilizacja cen, i słusznie zresztą.
Rząd za to szuka winnych gdzie indziej a nie u siebie.

29. Afera Gawronika, który do spółki z płk. Grzybowskim z Wojsk Ochrony
Pogranicza w noc sylwestrową 1988/89 rękami żołnierzy poborowych pobudowali 80
kantorów wymiany walut na granicach PRL-u.
Gawronik załatwił wydanie zezwoleń o godzinie 24 w nocy.
Polski Kowalski na taką decyzję administracyjną czekałby miesiące a nawet lata.
Afera Gawronika była możliwa, bo była interesem banku “Złotego Cielca” w spółce
z ówczesnym ministrem finansów, który uprzedził Gawronika o wprowadzeniu wolnej
wymiany walut (czyli dostarczył mu „insider information” karanej w USA
wieloletnim więzieniem, np. w aferze Żyda Milikena, ostatnio Żydówki Marthy
Stuart).
Łącznie afery Gawronika: Art-B, Ursus, kantory przyniosły straty przekraczające
sumę 5 miliardów złotych.

30. Afera dewizowa biznesmena w branży metalowej.
Kazimierz Janosz do spółki z I Departamentem MSW przywiózł z przemytu 200 kg
złota. Złoto to rozpłynęło się w depozycie MSW. Zapytajcie Milczanowskiego
jakie to krasnoludki ukradły to złoto.
Strata skarbu państwa: 200 kg złota.

31. Afera pomocy dla bezrobotnych.
Polska otrzymała rzekomą pomoc dla bezrobotnych z banku “Złoty Cielec” w
wysokości 100 milionów dolarów za lichwiarskie procenty.
Z tej sumy aż 30 milionów wypłacono doradcom zachodnim. Polscy bezrobotni z
tych pieniędzy nie otrzymali ani centa.
Za pieniądze dla bezrobotnych zagraniczni doradcy m.in. zabawiali się hulaszczo
w hotelu “Mariot”.
Ich miesięczne wynagrodzenie wynosiło 40 tys. dolarów.
Opisał to red. Bober w “Listach o gospodarce” w styczniu 1994 roku. Straty
Skarbu Państwa wyniosły 100 milionów dolarów kredytu plus odsetki lichwy = 100
milionów dolarów.

32. Afera banku śląskiego. Dwaj Żydzi, Kowalec i Borowski, „rąbnęli” z banku
śląskiego 10 miliardów złotych.
Nie podlegali odpowiedzialności sądowej. Wybrańcy są wyjęci spod polskiego
prawa, podlegają tylko prawu mojżeszowemu.
Strata Skarbu Państwa: 10 miliardów złotych.
________________________

Razem te straty Skarbu Państwa można wyrazić przybliżonym podsumowaniem:
954 miliardów złotych,
6 ton 200 kg złota,
18 tysięcy dukatów,
500 miliardów DM,
95 miliardów 20 milionów dolarów.

Wartość zagrabionych walorów dewizowych obliczana w roku 2002 przekraczała
dwukrotnie roczny budżet państwa.

Straty wymienione wyżej są przyczyną permanentnego kryzysu i powtarzających się
luk w rocznych budżetach.

Straty te są przyczyną podległości politycznej.
.

Tak nas widzą
Wkrótce na polskie przejścia graniczne trafi przewodnik dla zagranicznych kierowców, który będzie doradzał, jak poruszać się po Polsce. Licząca 32 strony broszura jest już dostępna na stronach internetowych Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (KBRDR) w czterech wersjach: angielskiej, niemieckiej, rosyjskiej i polskiej.

Broszura objaśnia m.in. znaczenie niektórych polskich znaków drogowych czy symboli poszczególnych rodzajów paliw sprzedawanych na polskich stacjach benzynowych. Zawiera także tabelę opłat za autostrady oraz mapkę z zaznaczonymi przejściami granicznymi.

Informator przedstawia także podstawowe wiadomości o polskich pieniądzach, kantorach wymiany walut, bankach i bankomatach oraz akceptowanych kartach kredytowych. Wymienia, jakie trzeba mieć dokumenty przy przekraczaniu granicy, które towary można przewozić bez cła, kiedy można ubiegać się o zwrot podatku VAT itd.

Przestrzega także, że nie należy zostawiać w samochodzie na widocznym miejscu wartościowych przedmiotów.

Jest też rozdział, w którym autorzy przestrzegają przed kierowcami jeżdżącymi z nadmierną szybkością, a także blokującymi drogi ciągnikami i maszynami rolniczymi. Informator przestrzega też przed pieszymi i rowerzystami, którzy zapominają o światłach odblaskowych, a także przed porannymi i wieczornymi mgłami.

Informator zawiera również spis najważniejszych telefonów: służb ratowniczych i porządkowych, centrów informacji turystycznej, ambasad i konsulatów.

motoryzacja.interia.pl/news?inf=589466
Cóż, wszyscy jako kierowcy zasłużyliśmy na takie potraktowanie... To jest kara zbiorowa za paru czubków, ale dopóki ci "wściekli" sami się nie wyeliminują, będzie jak jest.
Czytałem ten informator - w sumie niezłe resume również dla polskich kierowców:
www.krbrd.gov.pl/download/pdf/witamy_w_pl/pl2004s.pdf
I nawet wcale nie wypada to tak strasznie, choć parę uwa jednak brzmi jak z książki SF :)

baska kasak

z parkowaniem jest problem - nie dość że ogólnie im bliżej "glebokiego sezonu"
tym wiecej aut - a dodatkowo od tego roku wiekszosc miejsc jest platnych (cos
jak strefa platnego parkowania), trzeba uwaznie patrzeć na znaki ponieważ w
mgnieniu oka zholują auto i trzeba bedzie duzo zaplacić - jezeli macie nocleg
przy poczatku nessebaru to mozecie tam poszukać miejsc (w czesci zamieszkalej
prze mieszkańców) - zasada prosta - im dalej od morza tym wiecej miejsc, przez
serbie też jechalem - dobra droga - probleme moze byc jedynie postój na granicy

wczsowiczka

jezeli chcecie zabierac walute to tylko euro (napewno nie zlotówki) -
przelicznik jest ok 1 euro = 1,92 lewa, wymieniajcie tylko w bankach lub a
kantorach sprawdzonych (np CROWN) lub w kantorach w hotelach - nigdy na ulicy!
jezeli wyplacacie z bankomatu - nie macie doczynienia z kantorami i wogole
wymiana cio tez jest plusem (ale placicie prowizje) , dobrze jest placic kartą
(wtedy wogole sie nie placi prowizji - bank przelicza walute wg kursu z danego
dnia ),
stołować sie przede wszystkim w knajpach bo z posilkami w hotelach jest roznie,
jeden bedzie zadowolony drugi nie, a w knajpie masz wybór, najlepsze (tnz
najbardziej znane ) to condor i djanny (oba w centrum), jest też zaprzyjaźniona
mehana
www.grill-bar.balkanfunk.pl
gdzie z kelenerem pogadacie po polsku - i co najwazniejsze - są uczciwi

Plazowicz

cena duzego piwa (lokalnego) - burgasko lub zagorki - w zależnosci od miejsca od
1-3lew, zasada taka sama jak wszedzie - im dalej od centrum tym taniej

A my właśnie wczoraj wróciliśmy z pobytu w Joya Park. Jesteśmy zadowoleni. Hotel
jest nieduży i nowy. Można się do niego wybrać jak narazie tylko z Ecco Holiday.
Nam się super tragiło - mieliśmy pokój na 4 piętrze z widokiem na basen i morze.
Ponato pokoik był duży i czysty. Codziennie był nieco sprzątany, a co 3, 4 dni
było to sprzątanie dokładniejsze z wymianą ręczników i pościeli włącznie.
Odnośnie posiłków - mieliśmy HB i to nam w zupełności wystarczało. Na śniadanie
było zaoferowane prawo to samo codziennie. Ale wachlarz był na tyle szeroki, że
można było codziennie zjeść coś innego. Obiadokolacja podawana od godz. 18 ich
czasu. Moim zdaniem w miare urozmaicona - ale wiem, że nie wszyscy byli
zadowoleni... To też jest kwestia podejścia. Do obiadokolacji napoje są płatne.
Fajna sprawa to możliwość zjedzenia posiłku na świeżym powietrzu. Ponadto -
hotelowa restauracja jest jedną z tańszych w mieście - więc nie trzeba daleko
szukać, żeby ewentualnie coś sobie zjeść dodatkowo. I tak Pizza kosztowało ok.
6,5 LE, spaghetti 5,5 Le, gałka lodów 0,50 LE, Zupa z kurczaka 4 LE. Atutem
hotelu jest basen, który mieści się nie od strony ulicy (co się w Złotych
piaskach często zdarza), a od wewnątrz. Perłą basenu jest ratownik Kosta. Bardzo
kontaktowa osoba - rozmawia ze wszystkimi gośćmi hotelu i zawsze służy pomocą.
Super gość. Przy hotelu jest jednej z najtańszych marketów w mieście - więc
znowu mamy blisko. Piwo Zagorka 0,95 Le, 0,7 Flirt wódki czystej o smaku
zielonego jabłka 9,10 LE ze szklanką itd. Mankamentem hotelu jest obsługa w
recepcji - na 4 osoby z jakimi mieliśmy przyjemność tylko jedna była
komunikatywna. Ogólnie obsługa damska milsza od męskiej. Pamiętajmy jednak, że
kontakt z recepcja ogranicza się gł. do oddanie i odebrania kluczy do pokoju
przy wyjściu z hotelu. Hotel jest położony bardzo blisko przystanku autobusowego
- jak ktoś chciał pojechać np. do Varny. Do plaży skrótami jest ok. 10 min z
górki (gorzej z powrotem ;) ). To by było z grubsza tyle z mojej strony. Moim
zdaniem hotel wart uwagi - i w przyszłych sezonach na pewno oferta będzie cenowo
droższa.
Jeśli chodzi o wymiane waluty w Złotych Piaskach - to uwaga (cenna dodam) - po
zejśćiu na dół do plaży, idąc deptakiem na wschód (w lewo) miniecie hotel
Admirał i kolejny po nim. Patrząc w stronę plaży powinnien być przesmyk by na
nią przejść, w którym znajduje się włąsnie możliwość wymiany waltuty po bardzo
dobrych kursach np. 1,9490 LE dostaniemy za 1 EURO. Oddział banku jest dobrze
zakamuflowany - ale warto go odszukać. W razie pytań proszę o maila
nozyty@poczta.onet.pl