aankaa napisała:

>
> to zajrzyj do nich za kilkanaście lat
> i wróć podziwiać swoją, niezmienioną, podłogę

Aha, zwłaszcza jak podaje się cielęcinę z sosem grzybowym i to wymsknie się na
panele.
:-)))=

>
> niestety (?) zachwyt nad panelami nie mija
> problem jednak w tym, że nikt nie wie jak jego podłoga będzie wyglądała za
> jakiś (tu: długi) czas

Masz całkowita rację.
Tyle, że każda podłoga się starzeje. Parkiet za 20 lat też może się rozeschnąć.
OK- parkiet się wtedy wycyklinuje, zaszpachluje. ponownie polakieruje i już.

Panel jest dobry, jeśli nabyte mieszkanie traktujemy tymczasowo.
Szybko się kładzie, fajnie wygląda - jeden dzień roboty i już mamy podłogę.
Tyle,ze za 20 lat (albo szybciej) trzeba będzie toto być może wymieniać. Chyba
że zainwestujemy w panele, które tez można cyklinować.

Ja myślę, że wchodząc do UE zmieni się tez nieco mentalność Polaków.
Na razie żeby mieszkać, to trzeba mieszkanie kupić. To zapewne się zmieni
poprzez rozwój rynku na wynajem.
Wtedy zaczną królowac panele, wykładziny, okładziny. Tak, by wykonczyć szybko,
tanio i żeby było ładnie. Być może cos takiego jak klepka, będzie można
zobaczyć tylko w muzeum.

· 

Jestem wrogiem paneli, bo
1. te najczęściej dziwnie się zachowują w trakcie użytkowania. U wszystkich, którzy polożyli panele, czyłem się jakbym chodził po wodzie. Było to zapewne spowodowane położeniem pod panele jakiejś warstwy izolującej, np. pianki.
2. jak nie polozysz tej warstwy, to z kolei podłoga strasznie "dzwoni".
3. na łączeniach paneli zawsze widzialem szpary
4. panele to wyrób drewnopochodny
5. ja jestem zwolennikiem naturalnych materiałow.
6. uwazam, że panele, to takie disco polo w materialach wykonczeniowych.
7. z uszkodzonym panelem nic nie zrobisz, musisz go wymienić usuwając przy okazji pół podłogi. Klepkę przetrzesz papierkiem, polakierujesz i już.

Ale w pewnych przypadkach widzę zaletę paneli.
1. szybko i tanio połozysz podlogę
2. jeśli mieszkanie traktujesz tymczasowo lub na wynajem, to panele są OK.

pytabnia o mieszkanie z trwalym pobytem
hej nurtuje mnie oststnio pewna sprawa a dzieki temu forum i waszej pomocy
mysle ze uda mi sie go rozwiklac mieszkam w cz od 3 lat mam ten tymczasowy
pobyt wiem ze musze czekac te 5 lat ale czy ten trwaly pobyt dostane tylko
wtedy jak beda miec stale zameldowanie bo teraz to mamy mieszkanie na wynajem
a staramy sie dostac od miasta bo na zakup nas nie stac i wlasnie tu tkwi
problem ze mieszkanie najpierw musze zalatwic a potem ten pobyt i czy w tej
karcie na pobyt bede miec rodne cislo a moze ktos zalatwial z was mieszkanie
od miasta trudno jest dostac jak dlugo czekaliscie???

Dziendobry sylanov dziekuje ci za listy i link chce dodac kilka zdan zeby
rozwiac wntpliwosci nie stety co do pobytu tymczasowego u mnie to totalnie
odpada po pierwsze ludzie ktorzy mi wynajmuja mieszkanie nie zamelduja mnie i
syna tymczasowo nikomu to nie jest na reke po 2 okres zameldowania trwa tylko
do 3 miesiecy potem juz raczej nie mozesz przedluzac tymczasowego zameldowania
po za tym bylam juz w urzedzie i pytalam o mieszkanie komunalne moze byc
zaduzone i nie stety mnie odeslano z kwitkiem jedyne co moge to kupic sobie
mieszkanie a nie stety mnie na to az nie stac a co do opieki spolecznej to oni
tylko przyjmuja ludzi ktorych nie stac na kromke chleba lub proponuja ci
zamieszkanie w domu dla matek jesli jednak cie stac na wynajem mieszkania to
powiedza ci zebys sobie wynajol mieszkanie a po ktores z koleji bez stalego
zameldowania nie moge prowadzic firmy i nie bede miala za co zyc i moj syn tez
pozdrawiam:(((mama olivierka

· 

teraz można meldowac ile i kogo sie chce jest wyjście z sytuacji mozna przy
sprzedarzy mieszkania spisujac umowe przedwstępną dogadac sie ze do dnia tego i
tego wymelduje sie lub nowy wlasciciel zamelduje tymczasowo do dnia tego i tego
tak zrobili moi znajomi wlasciciel obniżył nieco cene a oni na meldunek
tymczasowy oraz ze sie wyprowadzi właściciel do nowo wybudowanego swojego domu
np za 3 miesiące a jak nie -będą płacic jak za wynajem mieszkania potem umówili
sie u notariusza

Wynajem czesci domu
Czy jak wynajme osobie czesc mieszkania, ktora ma staly zameldowanie a u mnie
mam miec tylko tymczasowe w przypadku nie placenia czynszu czy mam prawo
pozbyc sie takie lokatora bez wymogu lokalu zastepczego albo socjalnego
ktorego wymaga ustwa o ochronie lokatorow.

Przeciesz staly meldunek maja gdzieindziej i takze w przypadku nie placenia i
wypowiedzenia umowy gdzie mieszkac.

jeszcze jeden sejmowy niewypal
Można nie płacić za mieszkanie! (aktl.)
Środa, 08 stycznia 2003 - 13:12 CET (12:12 GMT)

Miłosierdzie na cudzy koszt
"Czy się stoi czy się leży, to mieszkanie się należy" - taki będzie efekt
prawa, które chce wprowadzić rząd. Zapłaci właściciel. Okropne curiosum:
solidny dostawca usługi (czyli wynajmu mieszkania) zostanie zmuszony do
opłacania niesolidnego usługobiorcy (najemcy). To tak, jakby w sklepie
zachęcano klientów: bierzcie co chcecie i nie płaćcie.
[08 stycznia 2003 14:41 CET]

Sejm odesłał do komisji rządowy projekt, przewidujący m.in., że warunkiem
eksmisji byłoby zapewnienie usuwanym lokatorom tymczasowego pomieszczenia.

Agua, czy jezeli w mieszkaniu ktore my wynajmujemy zameldowana jestem ja
-tymczasowo- i wlasciciele, ktorzy nie mieszkaja w tym mieszkaniu- tz razem jest
osob 4,maz nie jest w nim zameldowany, a powierzchnia jest jakies 40m2, czy my
mozemy starac sie o dofinansowanie, skoro ja jestem bezrobotna bez prawa do
zasilku, maz rowniez bezrobotny - z ta roznica ze posiada prawo do zasilku.To
jest nasz jedyny dochod. Jezeli chodzi o potwierdzenie zameldowania to jest to
mozliwe, ale umowe o wynajem mamy tylko fikcyjna.
Dziekuje za odpowiedz

Nie mogę sie z Toba absolutnie zgodzic. Po pierwsze - kwalifikacje absolwentów: Zawsze szukacie doświadczonych ludzi - jak maja zdobyc doświadczenie skoro ty niewykfalifikowanego nie przyjmiesz.
Po drugie: aspekt zaangażowania w pracę - dlaczego żadasz całkowitego oddania i poświęcenia pracownika za 600 zł miesięcznie. Przecież on na wejściu bedzie Cie traktował tymczasowo, dodatkowo myślac o Tobie jak najgorzej (nie dziwię się). Nie będzie pracował dobrze - bo mu nie zależy zostac przy Tobie. Odwali robote i pójdzie do domu - Jaka płaca taka praca :)
Po trzecie: Kwestia minimalnego wynagrodzenia - na ile wystarcza min. wynagrodzenie? W USA minimalne wynagrodzenie to 6-8$ za godzinę. Wypracowujac ok. 60 godzin na tydzien wychodzi od 1400 do 2000$ na osobę. I co za to masz: wynajęte małe mieszkanko (np. pokój z kuchnia), jedzenie i małe oszczędności. Jak sa dwie osoby to wychodzi jeszcze lepiej. W Niemczech wyglada to podobnie.
A teraz Polska: 4zł za 60 godzin - 960 zł mies. O wynajmie samodzielnego mieszkania nie ma mowy, chyba że nie jesz. Nie będe pisał dalej bo mnie szlag trafia...

wynajęcie mieszkania - jakie zasady?
Chciałam wynająć mieszkanie, formalnie i z podatkami. Poczytałam w necie o
ustawie o lokatorach i nie wiem czy to dobry pomysł
1. Ludzie nie są znani, mam więc ograniczone zaufanie - powinnam żądać kaucji
choćby miesięcznej. Ale wyczytałam, że jeśli umowa, to wypowiedzieć można
m.in. jeśli zwleka z opłatami co najmniej 3 m-ce i jeszcze go trzeba pisemnie
upomnieć. Czyli co 3 m-ce z góry? To z drugiej strony niemała kwota dla
lokatora.
2. Okres wynajmu 3 lata - to dla mnie za długo. Wolałabym np. 3 m-ce, potem
przedłużone do powiedzmy 1 roku i odnawiane. Ale doczytałam, że jeśli na
krótszy okres to i tak w ewentualnym sądzie te trzy lata, czy coś pokręciłam?
3. Jak faktycznie z tym meldunkiem? Pomijam, że to mieszkanie mamy, mam
wprawdzie notarialne upoważnienie ale i tak może się zaciąć na jakiejś pani z
okienka. Odnawiać tymczasowe co jakiś czas? Czy na stałe? Jakie są tego
konsekwencje?
4. Jakie zasady do US? Rejestracja umowy i Pit co miesiąc? Czy zeznanie
roczne?

Dużo się słyszy o wynajmowaniu, czy tylko ja jestem taka dociekliwa a reszta
leci "na gębę"? Ale nawet jeśli na gębę to i tak ludzie podpisują jakieś
umowy. Gdyby coś miało być źle to taka umowa w sądzie niewiele wnosi. Czy też
się mylę?

Jak mam się za to zabrać, żeby nie żałować?
Pozdrawiam Agnieszka

Wynajem mieszkania- meldunek lokatorów i inne prob
Dzien dobry!
Jestem właścicielka mieszkania - własnościowe spółdzielcze. Otrzymałam je w
darowiźnie. Wiem, ze aby uniknąć podatku nie mogę go sprzedać ani podnajmować
osobom trzecim. Ale mam pytanie - co w sytuacji, gdybym chciała kogoś
zameldować w tym mieszkaniu, np. tymczasowo i co na to US?
i druga sprawa - jakie prawa ma ktoś zameldowany tymczasowo, jak można
później go wymeldować, i co w sytuacji, gdyby nie chciał się na to zgodzić?
Jeśli chodzi o te prawa to czy może np. zmienić zamki w drzwiach bez zgody
właściciela? Czy ponosi taką samą odpowiedzilaność za mieszkanie jak
właściciel?
I jeszcze jedno - czy w razie wymiany zamków w drzwiach właściciel
wynajmujący mieszkanie, który nie mieszka razem z najemcą powinien posiadać
komplet kluczy?
Bardzo proszę o odpowiedż i z góry dziękuję.

wynajęte mieszkanie+sąsiedzi
Dzień dobry.

Taki problem mam. Mieszkam w wynajętym mieszkaniu. Właściwie średnio
wynajętym, bo mieszkanie jest ciotki, ona za granicą i pozwala mnie i mojemu
ukochanemu mieszkać. Nie bierze za to kasy. Tylko opłacamy rachunki.
Z racji tego, że i ja i ukochany kończymy pracę po 22 prowadzimy raczej nocne
życie. Chodzimy spać ok 3 - 4 w nocy, czasem później. Życie nasze nie jest
rozrywkowe, po prostu sobie żyjemy. No i właśnie. Sąsiadom z dołu bardzo to
przeszkadza. Podobno strasznie sie tłuczemy w nocy. Według mnie nic takiego
się nie dzieje. Muzyka jeśli jest, to tak cicho, że w sąsiednim pokoju nie
słychać. Po prostu czasem coś spadnie czasem coś trzaśnie, ale też nie za
często. Wynajmowaliśmy już mieszkanie kilka razy i nigdy nikt się nie skarżył.

Pytanie pierwsze: Sąsiedzi straszą nas policją. Ja wiem cisza nocna itp. Ale
czy cisza nocna zakłada, że o godz 22. mam zastygać w bezruchu i fruwać nad
podłogą? Czy mają podstawy do wzywania policji? Jeśli przyjedzie policja to
zastanie mnie siedzącą na kanapie, pijącą herbatę i czytającą gazetę...

Pytanie drugie: Jeśli już policja przyjedzie, to pewnie będą chcieli jakiegoś
papieru, że przebywamy w mieszkaniu legalnie (tak?). I co? musimy się
zameldować tymczasowo, czy przydałaby się umowa z ciotką o wynajmie? Jak to
prawnie wygląda? A jak już umowa, to trzeba ją zgłaszać do urzędu skarbowego?
(w końcu ciotka na tym nie zarabia).

Dzięki

W Norwegii mieszkania i domy sie raczej kupuje. Mieszkania wynajmuja przewaznie
ci ktorzy sa mlodzi, albo sa tymczasowo w danym miejscu np. studenci. W
Norwegii jest wiele domow prywatnych z niezaleznym mieszkaniem w podpiwniczeniu.
Generalnie wynajecie mieszkania to nie problem. Problemem jest to, ze wyrzuca
sie pieniadze w bloto. Bo prawie za te same pieniadze, ktore si placi za
wynajem, mozna juz splacajac kredyt kupic cos wlasnego. Na dluzsza mete kogo
stac na wynajem to go stac na kupno mieszkania.
W Norwegii sa tez boligbyggelagi - cos w rodzaju spoldzielni, w ktorych spalca
sie kredyt spoldzielni, a wykupuje udzial wlasny. Te domy i mieszkania kupuje
sie normalnie na wolnym rynku.
O czekaniu na mieszkanie w Norwegii slyszalem tylko w przypadku mieszkan
komunalnych-socjalnych.

Wynajem mieszkania
Posiadam do wynajęcia mieszkanie – własnościowe, spółdzielcze. Osoba chętna
do wynajęcia jest cudzoziemcem (Niemiec) nie posiadającym polskiego
obywatelstwa. Osoba ta przyjechała do Polski w celu rozpoczęcia pracy i chce
zostać zameldowana tymczasowo chociażby na 3 m-ce. Moje pytanie brzmi: jak
zabezpieczyć się przed ewentualnym oszustwem, tzn. jakie zawrzeć informacje w
umowie (okres wypowiedzenia?), czy meldować tymczasowo?

obecna sytuacja
Ktoś napisał - kupić, nie czekać. Został poparty przez kolejne osoby. Ok, kupię
konia i co? Wstawię do Was do ogródka (o ile mieszkacie we Wrocławiu, bo na
transport pieniędzy niestety nie ma), osobiście zdiagnozuję, a jak trzeba, to
jeszcze podkuję ortopedycznie? Pomagać trzeba z głową, bo niestety ze
szlachetnych i spontanicznych odruchów serca, często wychodzi więcej złego, niż
dobrego. Koń to nie pies, czy kot, którego od biedy można "upchnąć" na kilka
dni, czy tygodni do domu tymczasowego. Utrzymanie w stajni hotelowej jest
kosztowne, nie mówiąc już o transporcie. Na szczęście współpracująca z fundacją
osoba znalazła stajnię w preferencyjnej cenie pod Wrocłwiem, gdzie będzie można
klacz przechować na czas diagnostyki i ewentualnego leczenia stacjonarnego.
Drugim plusem jest to, że mam własny trajler i nie muszę płacić za wynajem, nie
mam natomiast obecnie samochodu, który by ten trajler pociągnął. Jeżeli wynajmę
zawodowego przewoźnika, to będę musiała liczyć się z kosztami rzędu 1.5 zł/km
(możecie to pomnożyć przez trasę z Morynia do Wrocławia i z powrotem). Raz
jeszcze powtarzam - temu koniowi trzeba pomóc, ale ROZSĄDNIE!

PROGRAM SPOŁECZNEGO BUDOWNICTWA CZYNSZOWEGO
Ministerstwo Infrastruktury wzięło się ostro do roboty i tworzy nową
fikcję.
www.mi.gov.pl/files/0/1792052/Kierunkizmian061109p.pdf
Nazywa się toto "społeczne budownictwo na wynajem".
Pełno tu wykresów, górnolotnych słów, banków, wydumanych konstrukcji
myślowych.
Krótko mówiąc niezły bełkot.
Przypomina to "dalsze doskonalenie najlepszego z ustrojów", który
ponoć upadł 20 lat temu - no ale w rzeczonym ministerstwie jakoś
tego nie dostrzegli i dalej go doskonalą.

A możeby tak Panowie z ministerstwa po prostu urynkowić cały najem,
łącznie z dziwolągami typu mieszkania socjale, tymczasowe i inne
księżycowe, a pomagać potrzebującym za pomocą pieniędzy, a nie
mieszkań i programów.
Rynek by to wyregulował, ale nie trzeba mu przeszkadzać.
I dać sobie spokój z reformowaniem niereformowalnego.

>>>
Sad, oceniajac sytuacje materialna lokatora oraz biorac pod uwage
skale podwyki, moze, na wniosek własciciela lub lokatora, postanowic
o opłacaniu, do czasu uprawomocnienia sie ....
Jeśli chodzi o ten przepis to jest on ewidentnie korzystny dla nas!!!!
tu chodzi tylko o tymczasowe zabezpieczenie czynszu!! takie anglosaskie
rozstrzygniecie wstępne
<<<

Nie wiem skad ten entuzjazm ? Po przeczytaniu cytowanego fragmentu, ze sad cos
MOZE jestem zdecydowanym pesymista. Z moich doswiadczen wynika, ze jezeli sad
cos MOZE, to napewno nie zechce, a tym bardziej na rzecz wlasciciela.

A CO MU TAM ?!
WOLNO MU.
NIKT I NIC MU W TYM NIE PRZESZKODZI.

Przeciez sad nie ponosi zadnej odpowiedzialnosci za wydane wyroki.

Jeszcze raz - istotna przeszkoda jest powolnosc procedur sadowych i
pro-lokatorskie podejscie sadow. Kazdorazowe w blachej sprawie odwolywanie sie
do werdyktu sadu jest bledem. Jezeli sadowy proces o podwyzszenie stawki
czynszowej z np. 1.92zl/m^2 na 2.35zl/m^2 miesiecznie ma trwac latami, to
wszelka dzialalnosc gospodarcza w dziedzinie najmu mieszkan NIE MA SENSU.

Ja sie naprawde dziwie, ze w tym kraju sa jeszcze ludzie dobrowolnie wynajmujacy
mieszkania. Jak tylko zdolam eksmitowac 'swoich' lokatorow, to sam zamieszkam w
odzyskanym domu, a jesli napotkam na prawne klopoty to RACZEJ GO ZBURZE, a nie
wynajme. W zyciu ... "Dobry zwyczaj nie pozyczaj (wynajmuj)".

ajax

> A co zrobicie po tych 3 miesiącach pozostawicie niechcianego lokatora
kolejnemu
> frajerowi?

Nie no przecież On nie będzie miał ani przydziału na to mieszkanie,ani nie
będzie tam zameldowany.Normalny wynajem na wolnym rynku.Także będzie tam
tylko "tymczasowo",jak w jakimś hotelu.Przecież jak jesteś gościem hotelowym to
przebywasz w pokoju jak płacisz,a jak nie to nie masz do niego żadnych praw!!A
jak On będzie sobie chciał płacic za swoje lokum to ok.Wtedy nie widzę
problemu.Nie chcę przecież pogrążyc następnych...
A co do zaskarżenia komornika...cóż myślę jednak że nie będziemy musieli...bo
to zapewne "martwy przepis".

LIVERPOOL - hostel
Jest hostel w Liverpool gdzie mozna po prostu sie pojawic ALE lepiej zadzwonic
i zaklepac miejsce zeby miec pewnosc i nie skonczyc na bruku. Pan jest bardzo
mily. Ten hostel mozna znalezc w internecie:

www.embassie.com/
Tel (z Polski):0044 151 707 1089

Zakwaterowanie jest tymczasowe i sluzy tylko jako "emergency" ale przynajmniej
ma sie jakis adres tymczsowy i mozna szukac pracy i innego lokum. Zasady
wynajmu (mieszkanie/pokoj) sa podobne jak w Polsce (depozyt i w wiekszosci
zatrudnienie).

Mozna wyszukac hostele w Liverpool przez:
www.yell.co.uk

W pierwsze pole wpisac hostel a w trzecie Liverpool
:)

To po co wynajmujesz? Nie możesz kupić i spłacać kredyt w cenie wynajmu?
Jak jesteś frajerem to nabijaj kasę wynajmującemu.

Mieszkanie wynajmuje sie tylko wtedy, gdy pobyt w danym mieście ma charakter
tymczasowy. Sprzedałem kawalerke 30 m2 i kupiła go ode mnie na kredyt pani
zarabiająca 900 zł/mies. To co, ciebie nie stać?

czesc fiszka.
kolega ktory ci odpisal,straszne bzdury opowiada.
praca w holandii a zameldowanie to dwie rozne sprawy.
polacy jak wiesz od pierwszego maja maja prawo do legalnej pracy w
holandii.
aby prace rozpoczac potrzebny jest sofi nr.
nie potrzebujesz zameldowania w holandii zeby go zalatwic.
jedyne co musisz zrobic to umowic sie na spotkanie w holenderskim
urzedzie podatkowym i wziasc ze soba polski paszport.
prace mozesz podjac legalnie bez zameldowania.
zameldowanie jest trudniejsze,nie ma czegos takiego w holandii jak
tymczasowe zameldowanie.musisz zdobyc holenderska karte pobytu.
podanie nalezy zlozyc w holenderskim IND www.ind.nl
musisz udowodnic ze w holandii pracujesz i masz gdzie mieszkac.
z karta pobytu i z kontraktem o wynajem mieszkania bedziesz mogla
sie zameldowac, nie wczesniej.
znam firme ktora zajmuje sie poradmi dla polakow w holandii.
www.certico.nl
jesli bedziesz miala problemy, napewno beda wstanie ci pomoc.

Pragnę zauważyć jedną rzecz - mieszkania socjalne i komunalne mają być z
definicji o niższym standardzie niż normalne mieszkania na np. spółdzielczych
osiedlach.
Są to bowiem mieszkania tymczasowe przydzielane na czas kłopotów danej
osoby odziny o dużo obniżonym czynszu.
Ich niższy standard ma motywować ich lokatorów do podejmowania samodzielnych
działań mających na celu zamiany miejsca zamieszkania na takie, które jest w
pełni standardowe np. poprzez wynajem czy wzięcie na kredyt nowego lokum.
Gdyby mieszkania socjalne spełniały wszystkie standardy normalnych mieszkań, to
tylko człowiek mało rozsądny by chciał się z nich wyprowadzić skoro ma za dużo
mniejsze pieniądze to samo, na co inni wydają 2 razy więcej.
Oczywiście już powstają w Polsce mieszkania socjalne które spełniają standardy
normalnych mieszkań - ale tam lokowani są ludzie, którzy płacą pełne rynkowe
stawki czynszu, i mają świadomość że mieszkanie te nigdy nie stanie
się ich własnością, i są tylko najemcami od gminy do czasu dopóty płacą
czynsz.

Fakt, nie znamy wszystkich szczegółów więc trudno dokładni ocenić sytuację.
Ja bym po pierwsze poszła po radę do CAB bo counsil nie koniecznie może pomóc w
takiej sytuacji. Jeśli dobrze rozumie to podnajmują tylko część domu, w którym
owy pseudo landlord również mieszka. W takim wypadku ludzie bardzo często nie
spisują umowy a w tym kraju umowa ustna jest tak samo wiążąca co pisemna. Skoro
pieniądze brał to powinien wywiązać się z obowiązków jakim podlega jako landlord
czyli wyrzucić z domu ludzi ot tak mu nie wolno.
Jeśli faktycznie pobierał zasiłki na to mieszkanie to podnajmował je nielegalnie
i to jest jego problem. Ja bym tam skrupułów nie miała i od razu w CAB zapytała
gdzie takiego krętacza zgłosić. Myślę, że tam również doradzą co zrobić i
przynajmniej udzielą jakiejś tymczasowej pomocy ze względu na dziecko.
Z wynajmem oficjalnie od agencji to w takiej sytuacji może być problem ze
względu na brak pracy a na mieszkanie komunalne z Counsilu tak od ręki bym
raczej nie liczyła ale wierzyć mi się nie chce, że zostawią ludzi z dzieckiem
bez dachu nad głową. Z pewnością ktoś wam pomoże, trzymam kciuki.

Witam.
A wiec-narazie mieszkam na polnocy, ale w nowym roku chcilelibysmy sie
przeprowadzic, moze na poludnie(chociaz tam moze byc znacznie drozszy
wynajem), zwiazek partnerski( narazie nie oklada, to ja czasami daje mu
popalic).tymczasowo to tylko aktywna domowo, ale chyba juz niedlugo jakas praca
na weekendy.Nie ma kto zostac z dzidzia w tygodniu, wiec narazie pelen etat-
kury domowej.Jak sie ma 2 chlopow w domu to jest co robic.Pozdrawiam )

Ciekawe,moze napisz cos o sobie.Wszyscy dookola okropni praca do d..tylko ty
biedny.bo w krakowie obiecali,ze bedziesz lezal i nic nie robil.Czas wydoroslec
i brac odpowiedzialnosc za swoje zycie,nikt za ciebie nic nie zrobi.Jak masz
internet to trzeba bylo sobie sprawdzic ceny wynajmu mieszkan i warunki na
jakich sa wynajmowane.hostel jest tymczasowym zakwaterowaniem i jak w wojsku
nie wybieramy sobie kto z nami mieszka.Jesli oni zostali,a ty wrociles,bo
ziarnko grochu ci przeszkadzalo to raczej lepiej swiadczy o nich.

wynajem bez meldunku
Ostatnio miałam problem w skarbówce, że kazali podać adres zamieszkania, a nie
zameldowania, a rozliczam się tu, gdzie mieszkam,i tak jest chyba lepiej. Ale
panie, u których dotychczas wynajmowałam wykręciły się sianem w kwestii
meldunku. Nie wiem, bo przecież są mozliwości zameldowania tymczasowego. Cóż,
każdy się boi, i to też należy zrozumieć.

Ilu nas jest?
Ilu jest chętnych założyć wspólnotę, bo ja widzę że jest nas niewielu i nic z tego nie wyjdzie.

Już wyjaśniam dlaczego:

1. dużo mieszkań, jak nie większość jest wynajmowana, właściciele tych mieszkań są zainteresowani ściągnięciem kasy za wynajem i czekają aż ruch na rynku nieruchomości się ruszy i będą je chcieli sprzedać.
2. mieszkania w naszym bloku są małymi mieszkaniami i właściciele tych mieszkań też zapewne traktują je tymczasowo;
3. jest grupa ludzi, której spółdzielnia wystarcza jako zarządca;
4. no i reszta z nas, niewielka garstka, która może by chciała wspólnoty ale nie ma czasu i samo zaparcia by zabrać się za to wszystko.

Wiem, wiem pesymizm przeze mnie wypływa, może Wy widzicie to lepiej?

Pozdrawiam!

Myślałam o takim rozwiązaniu, ale nie stać mnie na to. Wynajem mieszkania
pochłonąłby 3/4 mojej pensji, a mąż zarabia mniej ode mnie, więc nie mam co
liczyć na wielkie alimenty. Nie chciałabym sprawić wrażenia osoby, która sama
sobie mnoży i wymyśla problemy nie do pokonania- ja naprawdę nie mam pojęcia jak
sobie z tym poradzić. Mając dziecko nie mogę sobie pozwolić na rozwiązania
tymczasowe typu "kątem u koleżanki", z nadzieją że jakoś to będzie. Muszę mieć
plan awaryjny opracowany zanim cokolwiek ruszę i to mnie właśnie frustruje że
czas leci a ja dalej tkwię w tym marazmie i już samą siebie zaczynam posądzać o
nieudacznictwo...

eyes69 napisała:
> Mnie stac na wynajem, na budowe domu - mamusia nie pomaga.
> Bo mamusia zdazyla mnie nauczyc samodzielnosci i odpowiedzialnosci.

No mnie nie stać i mamusia jednak mi pomaga.
I w związku z tym, że mi pomaga, trzymam ryja na kłódkę i nie jęczę, że mi źle,
bo nawet bym nie śmiała.
I o to chodzi, że nawet będąc zmuszonym sytuacją (choćby tymczasową) do
mieszkania u rodziców, aby docenić to, co się dostaje. No cholera, nóż mi się w
kieszeni otwiera, kiedy czytam, jak gdzieś na forum panna pisze "od 7 lat
mieszkamy u teściowej" a potem obsmarowuje ową teściową nie pozostawiając na
niej suchej nitki. Nie podoba się - to wyjazd albo buźka w kubełek. Tyle.

Na tak rozchwianym rynku jakim jest rynek mieszkaniowy konieczny jest
interwencjonizm Państwa. Państwo po to jest w gospodarce żeby ja stabilizować,
a tu właśnie nadszedł taki moment. W chwili obecnej należy wyeliminować
zjawisko pustostanów. Jak? Należy wprowadzić podatek katastralny od
nieruchomości ale zróżnicowany. Nieruchomości przeznaczone na cele mieszkaniowe
powinny być opodatkowane niżej, np. 0,25% wartości rocznie, a pozostałe np. 2%,
3% albo nawet 5%. A nieruchomość można byłoby uznać za przeznaczoną na cele
mieszkaniowe, jeżeli ktoś byłby w niej zameldowany na stałe. A jeżeli tylko
tymczasowo to właściciel powinien płacić podatek od wynajmu i zarejestrować
umowę najmu w Urzędzie Skarbowym.

wynajem mieszkania a kredyt
Koszt kredytu jest porównywalny z kosztem wynajmu mieszkania. Różnica jest taka
że wynajmując mieszkanie nie masz nic poza „chwilowym miejscem schronienia”, ale
nie jesteś uzależniony/na od długoterminowego zobowiązania finansowego. A biorąc
kredyt na własne mieszkanie pieniądze które „przepadłyby na wynajem” inwestujesz
w swoje cztery ściany.

Także wybór należy do was. Jednego stać innego nie. Ja wynajmuje mieszkanie
młodym ludziom [głównie studenci na początku kariery zawodowej lub
rozpoczynający pierwsze tymczasowe prace w warszawie]. Płacą 1300
pln/miesiecznie z kosztami bieżącymi.

Przez 30 lat, płacąc taką sumę uzbieraliby 468000 pln. A teoretycznie przez 30
lat pensja ma wzrastać [rozwój, doświadczenie itd].

Ale nie każdego stać na wynajem mieszkania za 1300 pln miesięcznie. I o to
chodzi autorowi wątku, jak sądzę.

p.o.box.77 napisał:

> Koszt kredytu jest porównywalny z kosztem wynajmu mieszkania. Różnica jest
taka
> że wynajmując mieszkanie nie masz nic poza „chwilowym miejscem schronieni
> a”, ale
> nie jesteś uzależniony/na od długoterminowego zobowiązania finansowego. A
biorą
> c
> kredyt na własne mieszkanie pieniądze które „przepadłyby na wynajem
> ; inwestujesz
> w swoje cztery ściany.
>
> Także wybór należy do was. Jednego stać innego nie. Ja wynajmuje mieszkanie
> młodym ludziom [głównie studenci na początku kariery zawodowej lub
> rozpoczynający pierwsze tymczasowe prace w warszawie]. Płacą 1300
> pln/miesiecznie z kosztami bieżącymi.
>
> Przez 30 lat, płacąc taką sumę uzbieraliby 468000 pln. A teoretycznie przez 30
> lat pensja ma wzrastać [rozwój, doświadczenie itd].
>
> Ale nie każdego stać na wynajem mieszkania za 1300 pln miesięcznie. I o to
> chodzi autorowi wątku, jak sądzę.

A podziel sie informacja w ILE OSOB zrzucaja sie ci studenci, zeby zaplacic
1300? Jesli sa to 3-4 osoby to jest to dka nuch wydatek rzedu 300-400 pln a nie
1300 miesiecznie. Poza tym to, ze ktos przyjechal do twojego miasta na studia
nie znaczy, ze planuje tam spedzic reszte zycia (w Katowicach studiuja ludzie z
warszawy, w poznaniu zKatowic itd- wielu z nich planuje po studiach wrocic do
siebie i tam probowac zsczescia w poszukiwaniu pracy), a przez 5 lat studiow
nie splaci mieszkania, ktore Twoim zdaniem powienien sobie kupic.

Medical - kiedy wyniki?!?!??!
aaa i co mam zrobić? Wyników medicala ciągle nie ma, a pani z adminu
powiedziała, że dopóki nie otrzyma wyników to nie może wszcząć procedury
zatrudniania. I co teraz? Co prawda pracę mam zacząć teoretycznie od
września, ale wszyscy wiecie, że pewne rzeczy (wynajem mieszkania - choby
tymczasowego pokoju w phileas czy kupno biletów lotniczych czy kolejowych)
należy załatawić z duuużym wyprzedzeniem. A do tego w przyszłym togodniu
powinnam rozmawiac z szefem o wypowiedzeniu, bo potem idzie na miesięczny
urlop i po jego powrocie będzie za późno (mam miesięczny okres
wypowiedzenia). A tu ciągle ciiiisza z medicala. Może lekarka poszła na urlop
i co wtedy? Można jakoś dociec co się stało/dzieje z naszymi wynikami
medicala HELP!!!!

mala_mee napisała:

> Gdzieś miej więcej tyle. Do 15 min.
> Te kury to były jakieś 5 late temu, potem przytkałam i nie pamiętam już na
> szczęście tego smrodu. Pamiętam tylko, że stwierdziłam, że wali kurami...
> A z tym mieszkaniem to juz się pogubiłam...

No na razie jestem bezdomny - od czego są kumple :) wkrótce coś wynajmę
tymczasowo :) bo w maju odbieram mieszkanie nowe. Ale ponieważ nie umiem w bloku
to to też będzie tymczasowe dopóki się nie wybuduję na wsi gdzieś :) już jasne? :)
Te kury. Skąd one się tam wzięły.....

absolutnie nie!! Owszem, nie można nikogo eksmitować na bruk, ale ciężar
dostarczenia lokalu dla eksmitowanych spoczywa na gminie, nie na właścicielu. A
jeśli gmina zwleka z ich dostarczeniem, to musi płacić właścicielowi
odszkodowanie (różnicę między czynszem płaconym dotychczas przez lokatora, a
czynszem wolnorynkowym). Właściciel ma też pewne możliwości pozbycia się osób,
którym sąd nie przyzna prawa do lokalu socjalnego (tych, które dawniej
trafiłyby na bruk). Obecnie takim osobom trzeba zapewnić tzw. pomieszczenie
tymczasowe, powinna to zrobić gmina, ale może też właściciel. Wystarczy, że
wynajmie za grosze jakieś baraki pod Warszawą, muszą mieć tylko prąd - np. z
licznikiem wrzutowym, wychodek może być wspólny na podwórzu (sławojka). Tak
stanowi prawo, a twierdzenie, że właściciel ma obowiązek dożywotnio zapewniać
mieszkania lokatorom to mit. Nie ma takiego obowiązku, i mimo naszego kulawego
prawa ma jednak realne szanse wyprowadzić niechcianych lokatorów ze swego domu.

Arleta ale tak naprawdę nie wiemy czemu wynajmują akurat to mieszkanie. Może
właściciel to znajomy i maja po kosztach, może jako jedyny zgodził się ich
tymczasowo zameldować albo dać legalna umowę (nigdy w życiu bym tego nie zrobiła
gdybym była wynajmującą i miała wynająć rodzinie z dzieckiem)co jest ważne
jeżeli chodzi o dodatek mieszkaniowy. Moi znajomi tez wynajmuja mieszkanie na
najnowszym, strzeżonym osiedlu i nie płacą za wynajem nic, robią tylko opłaty,
trafiło im się, właściciel wyjechał na kilka lat za granicę i szukał kogoś kto
dopilnuje. Nie zakładajmy więc od razu, że szastają pieniędzmi mieszkając za
dobrze bo mogliby się na gorsze i tańsze przeprowadzić, nie znamy szczegółów.

Ktoś wynajmuje mieszkanie?
Bo jestem ciekawa jakie są koszty. Wynajem plus rachunki i co tam jeszcze? Jak
jest u Was?

Musimy się wynieść od teściów bo niedługo zwariuje ale najpierw musze zrobić
rozeznanie. Zapewne będziemy szukać czegoś niewielkiego bo jaka przestrzeń
potrzebna parze z dzieckiem. Do tej pory gnieździmy się w jednym malutkim
pokoiku więc będę szczęsliwa gdy będziemy mieli dwa małe - córe bym umieściła
w osobnym.

Ma to być rozwiązanie tymczasowe bo chcielibyśmy w końcu kupić własne mieszkanie.

Dzisiaj teściu znowu numer odwalił - dziecko się rozpłakało co mu
przeszkadzało w oglądaniu telewizji, podgłośnił więc TV dosłownie na cały
regulator. Nienormalny człowiek!
Do tego został zwolniony i siedzi w domu non stop.

Jak już mi się zaczęło układać z teściową to się spaprało z jej mężem...

mieszkam ja i kilka innych osób
Z pracą podobno nie jest tak dobrze, ja wprawdzie nie szukałam ale znajomi
Polacy mają kłopot, agencje poszukują do pracy w okolicznych fabrykach ale
tymczasowo, i trudno znaleźć kontrakt permanentny. Więc jeśli jesteś 'flexible'
i masz swój dojazd będzie ci łatwo znaleźć pracę. Ale agencji jest dość dużo, a
im lepiej u Ciebie z angielskim tym łatwiej.
Wynajem mieszkania one bedroom to ok 300 funtów za miesiąc, 2 bedroom d 400 w
górę.
Miasto jest ok, ok 250 tys mieszkańców, jest polskie stoisko na markecie i
kościół, słyszy się polską mowę, co jeszcze... są sklepy okolice są bardzo
ładne, zielone, ludzie dość przyjaźni.

A jakie ma podejście do swojej pracy? Być może traktuje ją "tymczasowo" a myśli o powrocie i podjęciu pracy bliżej domu rodzinnego.
Rzucił hasło o kupnie mieszkania, a Ty wzięłaś to za poważną deklarację. Może on po prostu chciałby przestać mieszkać z kolegą, a zacząć z Tobą, ale bez zbędnych zobowiązań.
Być może wynajem to też problem, bo musiałby płacić niemałe pieniądze a w tej chwili mieszka za darmo lub za niewielką opłatą.
Pomyśl o tym.

To, że w akademiku nie można się zameldować na stałe ani żaden
właściciel kwatery czy mieszkania na wynajem nie zgodzi się na stałe
zameldowanie sublokatora, bo się go nie pozbędzie do końca życia. A
meldunku tymczasowego w dowodzie nie ma :-). A wogóle z nowymi
dowodami jest cyrk, stary się miało przez wiele lat (np. na zmianę
adresu było 16 miejsc), nowy trzeba wymieniań nieraz 2x w roku
(córka musiała wymienić3x a wymiana dowodu to dopiero poczatek
wymieniania............)

g ja też rozumiem jestem gołodupcem, ponieważ nie kupiłem
przykładowo mieszkania za 1,2mln PLN, i czekam aż będzie po 800k
(140-160m2)

chwała myślącym gołodupcom

to że kupię kolejne mieszkanie, to nie znaczy że mam się szczypać
kiedykolwiek z kasą, podejmować się wyrzeczeń i np. nie pojechać 2-3
razy do roku w egzotyczne tropiki, ufundować porządnej edukacji dla
dzieciaków i zastanawiać się czy mam pieniądze do pierwszego zamiast
z satysfakcją śledzić walkę banków o lokaty,
to nie dla mnie

Jeśli nie nastąpi szybko spadek, coż puszczę w najem obecne 60m2 i
wynajmę tymczasowo 100, za 4000-5000 PLN chyba się uda, a to mniej
niż odsetki od 1,1mln kredytu; wybaczcie ale 30 letni człowiek jeśli
nie posiada bogatych rodziców, nie założył internetowego start-upa
który sprzedał venturowi i kilka innych fantastycznych podobnych
opowieści najczescie nie ma 1mln na koncie

Losy wynajmujących mieszkania w rękach prezydenta
Jeśli LAK zastanawia się nad wetem, to znaczy obawia się, że rząd
będzie się chwalił tą nowelizacją i zostanie ona uznana jako sukces.
Innego wytłumaczenia nie widzę.
Śmieszne, bo pogromca komuchów staje w obronie prawa które w swej
istocie jest jak najbardziej komusze (każdemu lokal socjalny lub
tymczasowy, z absolutnym zakazem eksmisji na bruk - jakbyśmy byli
bogatsi od USA).
Pewnie nasz Prezydent uważa że mieszkania na wynajem spadają z nieba
i płaci za nie Pan Bóg.
Dobrze że już niedługo wybory.

Panie Polański (drom), panie od Sępolna (jonatan)
Piszecie, jakby Wasi bliscy, rodziny, znajomi pracowali dla
skanskiej. Ty Jonatan, mieszkając na Wielkiej Wyspie, albo bardzo
rzadko bywasz w okolicach mostu (w co nie wierzę), albo naprawdę masz
tam kogoś z rodziny w firmie. Bo przy Twojej inteligencji nie wierzę
w taką naiwność. Ten most ma 50 metrów i cokolwiek by tam robili, to
3 lata to jakieś 2 razy za długo (jak na polskie realia). Dałeś się
nabrać, Jonatan, na doniesienia prasy, że na mosćie przeprowadzona
została błędna ekspertyza i znaleziono jakieś tam niewybuchy czy inne
niedopałki. Tymczasem cała wyspa huczy o tym, że skanska wynajmuje
miastu MOST TYMCZASOWY ZA 180 000 zł miesięcznie! Rozumuję, że skoro
Skanskiej się dalej nie spieszy, to znaczy, że umowa została
skonstruowana tak, że kara za ewentualne opóźnienia jest niższa niż
kwota wynajmu mostu - i im się po prostu to opłaca (kosztem
mieszkańców miasta!). I teraz pytanie: kto za to powinien beknąć i
kto beknie?
Akurat przy obronie skanskiej w kontekście Szczytnickiego to
porwaliście się z motyką na słońce. Tej prowizorki nie da się
obronić. Ja tamtęy jeżdżę prawie codziennie. Przez ostatni rok
praktycznie nikogo nie widziałem. A budżet skanskiej rósł i rósł...

Ja ( mocno wy/przeczulona na punkcie estetyki) wytrzymuje dobrze,
bo brodu wokol nie ma.
Ot i cala tajemnica.
Wrecz sie zachwycam zadbanymi od zewnatrz domami,
ogrodkami wypieszczonymi ze ja nie wiem jak oni to robia.

Zwlaszcza kiedy wiosna/latem kolo takiego jednego ogrodka przechodze. Az mnie
czasem korci zeby wstapic i zapytac jak kobieta to robi ze jest tak idealnie(
choc nie moj styl akurat)

Natomiast inaczej to wyglada gdy sie do wiekszego, bardziej ludnego miasta
wjedzie i, o zgrozo, trzeba przejechac przez jakas dzielnice gdzie domy typowo
pod wynajem. Brrrr. Zamykam oczy choc to i tak nic w porownaniu z tym co w
Londynie widzialam z okien pociagu. Przygnebiajace strasznie. Molochy okrutne,
scisk, brzydota, pomijajac juz ten brod.
Nie wiem jak mozna tam mieszkac i nie popasc w depresje.

Miasta omijam szerokim lukiem, chyba ze nie mam wyjscia, albo w celach
turystycznych ( ale te rejony, zwlaszcza w malych, historycznych miasteczkach sa
bardzo dopieszczone).
Jedynie do centrum handlowego gdzie nie ma takich `atrakcji`

Francja tez ma takie swoje miejsca, z Paryzem wlacznie.
I smietnik wieczorem przed Sacre-Coeur mam chyba zakodowany najbardziej ;-P

Austre, Szwajcarie bardzo dobrze wspominam ale tez nie bywalam w dzielnicach
typowo `tymczasowych`

nsc23 napisała:

> Mieszkalam w Walii dwa lata, co prawda w malenkiej wioseczce, ale wrazenia mam
> skrajnie odmienne - nawet w Cardiff jak bylam (raptem dwa razy w ciagu tych
> dwoch lat), to bylo mega czysto. Co prawda poza moja wioske nosa za czesto nie
> wychylalam, ale zaskoczylas mnie tym opisem, bo mi sie Walia zawsze kojarzyla
> mega pozytywnie, jezeli chodzi o czystosc.

Walia ma dwa skrajne oblicza - caly pas nadmorski albo jego wiekszosc to
zadbane, urokliwe wioseczki. Cardiff ( mieszkalismy 3 lata) tez ogolnie, poza
niektorymi dzielnicami typu Grangetown czy Ely ktore do mieszkania a nawet na
spacery ;) wszyscy odradzaja ale dla mnie rowniez studenckie Roath nie bylo
fajnie-typowo tymczasowe, duzo domow pod wynajem dla studentow wlasnie.

Natomiast wszystko w Pdn Walii na polnoc od Cardiff, zwlaszcza powyzej
Caerphilly i Pontypridd ( to chyba Mid Glamorgan), to bardzo biedne, mocno
zdemoralizowane ( m in jeden z najwiekszych odsetkow mlodocianych matek)
pogornicze miejscowosci gdzie bezrobocie i depresja w pelnym rozkwicie.
Zapuscilismy sie tam kiedys w poszukiwaniu domu na wsi ;) Domy, owszem, tanie
jak barszcz. Wtedy mozna bylo na karte kredytowa za £1000 wielka chalupe nabyc,
ale atmosfera tak przygnebiajaca, ze nie wspomne o `widokach` bo na tych
wzgorzach tylko jakas wyleniala, szara trawa. Taki Gorny Slask w zasadzie. Nigdy
w zyciu bym sie tam nie osiedlila. W dodatku ta atmosfera rezygnacji i tumiwisizmu.

szukam domu pod tymczasowy wynajem Londyn
potrzebuje wynajac dom/mieszkanie na kilka tygodni najlepiej w
Londynie lub okolicach

jesli ktos z was jedzie do Polski a chcialby sobie dorobic kilka
groszy, to prosze o kontakt na gazete :-)

w gre wchodza miesiace lipiec do konca wrzesnia

mieszkamy za granica,ale przelicze wszystko na zlotowki:
zarobki netto: - srednie miesieczne - 31 tys
1)wydatki na mieszkanie i zakupy - 6700 (w tym 3960 czynsz + oplaty - i to u nas
nie jest duzo jak na okolice i fajne mieszkanie)
2)kredyt hipoteczny w polsce okolo 1500 (kredyt na 375tys PLN, franki, ale
oprocentowanie teraz jest 1.38%) splaca sie w calosci z wynajmu
3) koszty dzialalnosci gosp - okolo 1100

czyli wydatki konieczne co miesiac to w sumie - 9300, zostaje 21700

z tego 2000 to nasze miesieczne kieszonkowe (odkladane, z tego kupujemy co
chcemy, czyli ciuchy albo zbieramy na wakacje) do tego co miesiac okolo 3000 w
rozne fundusze a reszta na lokaty

czasem wyskoczy cos w stylu szalone wakacje, ktore kosztuja sporo wiecej, wiec
wtedy sie mniej odlozy, ale ogolnie mam zalozenie zyc za max 30% dochodow a
reszte odkladac
te 30% to jest wciaz duzo, ale tez nie zalujemy sobie, mamy sporo gosci (nawet
takich na 2 tygodnie) i choc daloby sie zyc oszczedniej to stwierdzilismy, ze
nie ma sie co zabijac o kolejny 1000 czy 2000 na lokacie

kiedys juz pisalem - mam swiadomosc, ze to jest tymczasowe, niedlugo wroce do
Polski i zrobki spadna pewno do 10tys netto na miesiac, moze nawet beda
mniejsze, wiec sie nie rozbestwilismy i ciagle pamietamy zycie we Wroclawiu po
studiach przez poltora roku z umowa o dzielo za 900 zl na reke byle by nabrac
doswiadczenia

Jezeli chodzi o zalatwienie sobie mieszkania na lato, to moze sie
udac znalezc cos po niskiej cenie u Polakow. Poprobuj moze sie
popytac na roznych forach. Oczywiscie wszystko jest kwestia
zaufania, ale sa w sezonie lipiec-sierpien jest taka mozliwosc:
sporo Polakow tutaj osiedlonych na dluzej wyjezdza do Polski na
lato, a za mieszkanie musza placic w UK, wiec szukaja lokatorow
tymczasowych, zeby chociaz w czesci pokryc koszty wynajmu na czas
ich urlopow. Ty w pewnym sensie robisz im przysluge, wiec mozesz sie
troche o cene potargowac.

Wynajem mieszkania a meldunek
Witam .
Mam zamiar wynajać swoje mieszkanie na czas mojego wyjazdu (10
miesięcy stypendium)studentowi. Czy muszę go zameldować
tymczasowo.Czy jest taki obowiązek?Oczywiście chcę wynająć legalnie
czyli odprowadzam podatek i mam umowe najmu.
Poz

Meldunek tymczasowy-podstawą do ubiegania się o...
Meldunek tymczasowy-podstawą do ubiegania się o... wynajem mieszkania od UM
Sopot? UM Sopot stworzył udogodnienie dla osób mlodych,dzieki ktoremu bedzie
mozna wynajac mieszkanie od Miasta za kwote nizsza od ceny rynkowej najmu.
Warunkiem złożenia wniosku w tej sprawie jest zameldowanie w Sopocie. Otóż
moja sytuacja w tym wszystkim przedstawia się następująco, zameldowana jestem
w Gdyni i wynajmuje mieszkanie w Sopocie (wiem jednak, ze wlasciciel nie
zarejestrował tej dzialalnosci w urzedzie). Czy mam jakakolwiek podstawy do
tego, aby ubiegaac sie o meldunek tymczasowy w Sopocie? Prosze o pomoc.

A czy sąd w wyroku rozwodowym nie orzekał o mieszkaniu stron?
Jeśli nie, ex może założyć Ci sprawę o eksmisję ale nie ma eksmisji na bruk.Nawet po orzeczeniu-
-musiałby zapewnić Ci:
1.lokal tymczasowy z zasobów gminy (to na dłużej) lub prywatnie na okres 3-6 miesięcy (i opłacić za cały okres inaczej komornik nie podejmie eksmisji)do 25 km. od domu potem już nie obchodzi go co z Tobą dalej się stanie.Sprawa jest dość kosztowna i na dodatek trzeba przy wynajmie zawiadomić właściciela o celu czyli o eksmisji - i tu nie ma realnie chętnych.
2.TY na sprawie o ew. eksmisję możesz podać że nie masz gdzie mieszkac i ze względu na n.p. niski dochód prosisz o przyznanie lokalu socjalnego dla siebie-realnie ta sama kolejka co do tymczasowego z zasobów gminy-też w urzędzie miasta
Pytanie brzmi Co z tego potrafi wykonać Twój ex i czy ma na to dość sił i srodków?
A może nie zechce tego robić ze względu na n.p. dzieci którym przepisze mieszkanie i woli wsadzić swoje cztery litery do kochanki?
TY nie musisz mu nic ułatwiać bo to nie w Twoim interesie,chyba że zechce przepisać m. na dzieci(cko).
Czas pokaże co dalej.Pozdrawiam.

Szanowny kolega po fachu moim zdaniem prowadzi zla polityke.
Jezeli chce by dzieci mieszkaly z nim to nie powinien brac dyzurow by utrzymywac
dom, ale pracowac prywatnie i placic ryczalt, a prace ograniczyc tymczasowo do
minimum. Powinien wprowadzic sie do swojego domu spowrotem argumentujac, ze go
nie stac na wynajem i nie moze zyc z dala od dzieci.W domu moga sie podzielic
pokojami.Ewentualnie powinien poprosic ja o wyprowadzke, jesli tylko prawnie
jest to mozliwe. Powinien pojsc do terapelty i tam zalic sie na zla zone i to,
ze przez konflikty z nia nie moze pracowac.
Gdy przeprowadzka nie jest mozliwa powinien olac dotychczasowe mieszkanie- niech
je chocby zlicytuja...
Obecnie im wiecej ryje tym wiekszy haracz bedzie jej musial placic i tym mniej
czasu bedzie mial dla dzieci. Powinien tez zadac pozostawienie dzieci dla niego-
pani zona moze je odwiedzac. By to bylo skuteczne warto byc z tymi dziecmi jak
najwiecej- w tym celu warto ograniczyc prace do minimum, chocby za cene jedzenia
non stop bialego sera z chlebem...
Czyli podsumowujac: napisz sobie co chcesz osiagnac,zastanow sie jak to
osiagnac, a potem badz zimny i bezwzgledny w dazeniu do celu. Na
wspanialomyslnosc pozwolisz sobie po jego osiagnieciu (np opieki nad dziecmi-
mozesz milo dogadywac sie co do terminow odwiedzin mamy...)

ruczaj.x napisała:

> Spokojnie, gdzieś czytałem, że przewidywany ruch to max 25 na dobę,

Przepraszam, ale 25 CZEGO na dobe? Pociagow?
Pytam, bo tak sie sklada, ze mam zamiar tam troche pomieszkac - ze wzgledu na
paskudna lokalizacje mieszkanie jest dla mnie tymczasowe, a potem do wynajmu,
no ale zawsze...

ilu takich jest?
Chyba, you are missing the point. Nie chodzi o to czy się wynajmuje, czy od razu
kupuje. Już sama liczba potencjalnego popytu całkowitego (podatników 2 i 3 grupy
podatkowej) sprawia, że mniejszy popyt, który deweloperzy uważają za tymczasowy,
jest stanem stałym i oczywistością. Jedni idą na emeryturę, inni po studiach
zostają i dostając odpowiednio dobrą pracę kupują mieszkanie. Pewnie są tacy, co
mają 2500 na rękę płacą 1500 za wynajem. Ale to nie są klienci na na kredyt
hipoteczny za takie pieniądze. Nadciągająca fala akcji komorniczych wszystkim
uzmysłowi, że takie mieszkanie łatwo stracić. A i banki nie będą już tak naiwne.
To akurat wiem od bankowców.

Ile osób kupuje mieszkanie wcześniej je wynajmując? Wbrew pozorom wcale nie aż
tak wiele.

Na marginesie - kawalerka w Poznaniu za 1500? Chyba na stronie z ogłoszeniami.
Przeciętnie w nowym budownictwie kosztują 1100-1300. Szał z września się
skończył (przypuszczam jedynie, że ludzie wstrzymali sie z wynajmem licząc
gwałtownie na sprzedaż), za wynajem 2 pok. 55 m2 na nowym Batorego kolega bierze
1350, ja sprzedałem swoje za bardzo dobrą cenę i fajnie ulokowałem pieniądze
(straciłem w rok tylko 10%! :-)) a żyję w wynajętych trzech pokojach, 77 m2 na
Grunwaldzie za 1600. A jest jeszcze wielka płyta. Do tego ceny wynajmu runą wraz
z narastaniem niesprzedanych mieszkań.

Jak sie trafi czepialski wlasciciel, to przy wyprowadzce bedzie sie czepial o kazda ryse na "swoich" meblach.

No i nie ma co sie oszukiwac, nie wstawia sie dobrych, drogich mebli do mieszkan na wynajem. A jesli sie wstawia, to ma to odbicie w czynszu.

> zakupem mebli, uruchamianiem procedury odzyskania VAT-u itp.

Mozna kupic tymczasowo jakas tanioche z Ikei i nie bawic sie w procedury z VATem.

> jak nie masz samochodu to przynajmniej nie musisz latac i kombinowac
> jak dojechac.

W Ikei mozna bez bolu wynajac furgon. W wielu innych miejscach tez.

1stanczyk napisał:

> przedstawiaja sytuacje placowa na zachodzie w sposob wielce klamliwy zawyzajac
> dochody i nie wspominajac czy to jest netto czy brutto co w niektorych
> przypadkach moze stanowic roznice do 40 %.

służę danymi:
płaca minimalna w UK: 780 GBP/miesiąc netto na osobę
plus +- 165 GBP.miesiąc dopłaty od państwa (dla każdego)
plus dopłaty od państwa na dzieci (zalezy ile ich masz)
plus dopłata od miasta do wynajmu (zalezy ile osób mieszka i ile płaci za wynajem)

> Przyczynia sie do tego rowniez nasza "dumna" emigracja, ktora koniecznie musi
> sie dowartosciowac wobec krajanow bezczelnie klamiac i zawyzajac swoje zarobki
> i
> swoja sytuacje (o ktorej rowniez swiadczy zwykle przemilczana wysokosc dlugow do splacenia).

jak mozna zawyżyć swoją sytuację?

Sytuacja jest taka: w przypadku rodziny dwie osoby + dziecko (ojciec pracuje za niską stawkę, matka opiekuje się dzieckiem) całkowity roczny dochód netto wynosi około 24000, koszt wynajmu domu to około 6000 na rok. do tego opłaty i inne koszty

>
> Klamliwie traktuje sie jako zarobek to co wyplacaja agencje pracy tymczasowej w
> czym miesci sie zwykle zapalata z niepracujacy urlop.

zależy gdzie pracujesz, zazwyczaj pracodawcy płacą za urlop normalnie

I kolejny bubel
Idea jest dobra ale czy nie mozna jakos inaczej tej ustawy napisac?
Powiedzmy, ze zarejestrowac sie mozna na podstawie dokumentu - np^.
umowy najmu. To norma na zachodzie. Wlasciciel podpisuje umowe
wynajmu, ja z ta umowa ide do urzedu miejskiego i tam sie tymczasowo
rejestruje. Jak za pol roku zmienie mieszkanie to znow ide do urzedu
i znow sie rejestruje, zero problemow pod warunkiem, ze mam prawo w
tym miejscu mieszkac. I zaden sad nie jest potrzebny. A tu sie znow
tworzy furtki i kruczki prawne dla kombinatorow. Jakas fikcyjna firma
poda fikcyjny adres i szukaj wiatru w polu. O tym oczywiscie nikt nie
pomyslal.

To jest jakiś bezsens, jesli dostajecie mieszkanie do tymczasowego
pomieszkania to powinniści sami sobie kupić sprzęt.Bo wtedy
wybierzecie cos co bedzie wam najbardziej odpowiadało i co w
przyszlosci bedziecie mogli zabrać ze sobą.
Wiesz co, ja wiem ze idzie globalny kryzys ale ja na twoim miejscu
zamiast wynajmowac, kupiłabym cos swojego - nawet kawalerkę( zamiast
czynszu za wynajem płaciłabyś bankowi ratę) ale dzięki temu wszystko
co kupisz i zrobisz bedzie twoje.
A w tej sytuacji to w kazdej chwili moze wpasc teściowa i powiedziec-
zbierajcie sie od jutra tutaj wprowadxza sie wlasciciel.
Poza tym ja uważam,że powinnaś bardziej czynnie uczestniczyć w
uzgodnieniach dot. waszego życia.Lepiej mieć rekę na pulsie i np
dzieki temu unikniesz awantury w sklepie.

Macie do dyspozycji 2200 z Twojej pensji a wydatków o 1 tysiąc więcej. Taka
kwota widnieje w kosztach za wynajem mieszkania. Może moglibyście zamieszkać u
kogoś z rodziny tymczasowo tzn dopóki mąż nie znajdzie pracy. Wiem, pisałaś że
już tam mieszkaliście i z pewnych względów nie chcielibyście tego powtórzyć. Ale
może w obecnej sytuacji na krótszy czas to Wam umożliwiłoby wyjście z długów? I
ta świadomość pomogła by Wam przetrwać wspólne (= bardzo trudne) mieszkanie.

To może wynajem mieszkania z kimś na spółkę (np innym małżeństwem), albo wynajem
pokoju w jakimś domu albo znalezienie starszej osoby, która wynajmie taniej w
zamian za jakąś formę opieki (zakupy, posprzątanie itd). To wszystko rozwiązania
trudne wiem ale tymczasowe. Co do przedszkola- czy absolutnie musicie
inwestować w przedszkole z angielskim? O ile tańsze są w waszym mieście inne
przedszkola? Jestem z wykształcenia filologiem. Mojej córeczki nie posyłam na
angielski (i jest jedną z nielicznych która na ten angielski nie uczęszcza) ,
jest to moda, która nie ma z inwestowaniem w dziecko wiele wspólnego. Warto
poczytać badania naukowe na ten temat. Nauka języka obcego jest skuteczna jak
dziecko jest starsze, zna biegle język polski i potrafi pisać. W naukę języków
obcych u moich dzieci zacznę inwestować na etapie gimnazjum. Za to przemawia do
mnie argument, że dziecko dobrze czuje się w tym konkretnym przedszkolu.
Jednakże gdybyście znaleźli przedszkole z równie sympatycznymi paniami o 30% do
50% tańsze, dodatkowo udałoby się zmniejszyć koszty mieszkania (np. o 30%) to
już mielibyście środki na spłacanie częściowych długów. Mężowi życzę owocnego
szukania pracy.

nie jestem bogaty, ale jestem "dobrze zarabiajacy"
mamy na miesiac w przeliczeniu na PLN okolo 34000, z czego:
11000 - zycie (kredyt (1800), wynajem mieszkania w brukseli (z oplatami 4200,
koszty prowadzenia dzialalnosci 1100, wyzywienie i inne - 3300-3600 jak mamy
gosci i chodzimy sporo do restauracji, okolo 2500 jak nikt nie przyjezdza)
2200 - nasze "kieszonkowe" - odkladane na konkretne, wieksze zakupy lub czasami
na szalenstwa
6000 - co miesiac na oszczedzanie celowe(2000 na fundusze, 2000 na przyszla
splate kredytu, 1000 w razie czego i 1000 na 3 filar)

czyli zostaje jakies 15000 na miesiaac, z ktorymi nie wiem co robic i wsadzam
tymczasowo na najlepsze lokaty jakie znajde

moglibysmy zmniejszych wydaki miesieczne o okolo 3000 (oszczednosc na mieszkaniu
i wyzywieniu), ale nie ma musu, to jest opcja awaryjna a akurat na wyzywieniu
nie ma co oszczedzac (dobre rady babci i mamy - lekarstwa beda Cie kosztowac
wiecej! )

zbednych zakupow nie robimy, mieszkanie wynajmujemy w dobrej okolicy w sredniej
cenie, nie szalejemy z wyjazdami, ale tez nie ograniczamy sie
nie kuupujemy ciuchow na potege, nie zmieniamy auta na nowsze bo po co, sprzet
tez daje rade i jak Twoi znajomi - jak bedzie potrzeba to sie kupi

zyje tak niedlugo, znajomi, oprocz jakichs 3 najblizszych nie wiedza ile
zarabiam bo i po co?
wiem, ze to moze sie skonczyc za jakis czas a zabezpieczyc sie trzeba...

Pamiętaj jednak że mieszkania socjalne nie stanowią żadnej formy odszkodowania za "niemanie" niczego ani innego janosikowania. Mieszkania socjalne powinny być TYMCZASOWĄ formą zapewnienia dachu nad głową ludziom którym w przypadku braku takich mieszkań groziła by bezdomność. My za to płacimy - a trzeba pamiętać że większość użytkowników takich mieszkań to żule lub wszelkiej maści obiboki lub kombinatorzy. Sytuacje gdzie mamy do czynienia z pracowitymi ludźmi którzy nie dają rady związać końca z końcem i nie stać ich po prostu na wynajem normalnego mieszkania to wyjątki.

Nie zgadzam się na sponsorowanie marginesu z moich pieniędzy.

A u mnie kolowrot.
Niedziela na Glownym i Grand Central Station. Nie z powodu ilosci ludzi, ale
ilosci mysli.
Goscie pojechali, po czym mialam awarie netu (a kwestionariusz osobowy na
necie), po czym slonce poszlo w cholere, po czym mialam krotki atak paniki, oh,
ze dwie minuty, po czym przywrocilo net i po wypelnieniu kwestionariusza
korespondowalam z osoba od wynajmu mieszkania na miesiac, zanim moje docelowe
sie zwolni.
Mieszkanko tymczasowe (4 tygodnie): kawalerka 30 m2 z tarasem 15 m2, na szostym
i ostatnim pietrze, 100 metrow od mojego ostatniego paryskiego mieszkania. Ehem.
;-) W pelni wyposazone, wlacznie z internetem, posciela, recznikami i
wszystkim. Negocjacje skonczone, teraz tylko czekam na numer konta, zeby zrobic
przelew zaliczki :-)))

Takie tam pierduly. Przed-przeprowadzkowe.

A poza tym jutro o siodmej rano przywoza olej opalowy. Oj.
Potem troche popracuje dla niedlugo-bylego-pracodawcy.
Potem -
- nie wiem. Sie zobaczy.

Koniec raportu.
:-)

UK - formularze, rejestracje... pomocy
czesc
w czerwcu wyjezdzam za praca do Liverpoolu i czuje sie strasznie zagubiony -
szukalem informacji na necie jak zaczac ale co artykul to wiekszy zamet...
gdzies na stronie mi pisali ze po przybyciu musze wypelnic formularz P86
(Arrival in the United Kingdom), patrze do tego formularza a tam jest pole
zeby podac numer NIN ale skad go wziac? Ponoc juz nie ma tych tymczasowych z
data urodzenia a o staly NIN mozna sie ubiegac majac juz prace, wiec o co chodzi?
No i jeszcze to cale Worker Registration Scheme za 70 funtow, czy to prawda ze
musze sie tam zarejestrowac w ciagu pierwszego miesiaca pracy i ze za to 70
funtow moge zarejestrowac do 25 osob?
I jak jeszcze wyglada sprawa z wynajmem mieszkania - bede mieszkac z kolega
ale rachunki beda na jednego z nas, wiec co ma zrobic drugi jak bedzie chcial
np. zalozyc konto w banku - czytalem ze tam wymagaja "proof of adress" czyli
rachunek na swoje nazwisko?

Gość portalu: nn napisał(a):

> Napisalam wyraznie,ze posiadam stale zameldowanie w miescie
> osciennym. W tym momencie wynajmuje mieszkanie i wlasciciel NIE
CHCE
> zameldowac mnie na czas tymczasowy. Pobiera ode mnie oplate za
> wynajem (prawie polowe moich zarobkow) ale zameldowac NIE CHCE.

Regulacje meldunkowe o których piszesz, i których trzymają sie
Twoi pracodawcy pochodzą z bardzo dawnych czasów:) Więc widac
wyraznie ze po prostu jakies swojaki dybały na Twoją robotę...Ja
pracuję 500 km od miejsca zamieszkania - i kompletnie nikogo to nie
obchodzi, ani mojego pracodawcę, ani lekarza rodzinnego...

Wiesz ile razy prosilam wlasciciela,zeby mnie zameldowal na
tymczasowo- nawet bylam sklonna podpisac umowe,ze w razie czego
opuszcze mieszkanie. Na prozno. Mowil,ze sie zastanowi i przedzwoni
do mnie-ale tego nie zrobil. Pieniadze za wynajem bierze, wiec to on
ma obowiazek mnie zameldowac na tymczasowo-sama sie zameldowac nie
moge. Co do znajomej- nie prosilam o meldunek dla siebie tylko dla
dziecka.
Na "gorze" siedza sami kretacze- ja niestety nie krece tylko mowie
otwarcie co i jak. Przeciez rownie dobrze moge podac m.zameldowania
tam gdzie mieszkam- a pozniej udac glupia,ze wlasciciel mial mnie
zameldowac na tymczasowo. Tylko zdaje sobie sprawe,ze wtedy i on
bedzie mial klopoty (mieszkam na tym mieszkaniu 4 lata). Opcja byla
taka,ze gdy dostane juz wkoncu umowe na czas niokreslony(a taka
miala byc od wrzesnia) to bierzemy razme z mezem kredyt i kupujemy
cos swojego- i problem sie z meldunkiem rozwiazuje.

Jeszcze raz dzieki

Tymczasowe powinny być te mieszkania
a nie dożywotnio. Jeśli dzisiaj rodzina jest biedna otrzymuje
mieszkanie za darmo. A jesli za kilka lat małżonkowie będą
nieusuwalnymi dyrektorami w państwówce to też im to mieszkanie
należy się za grosze ? Czy powinni je opuścić ? Lub płacić za
wynajem po cenach wolnorynkowych. Nic o tym w planach ratusza nie
mówi się ! To jest skandal. Ludzie celowo będą unikać pracy aby
dochód był niski w celu uzyskania akceptacji komisji.

Kamienicznik nie może pozbyć się lokatorów
Winni kamienicznicy, winni lokatorzy – nic innego nie potraficie napisać?
A może winni są politycy którzy tą zupę uwarzyli?
Wolny rynek mieszkań na wynajem to u nas tylko te kamienice przedwojenne plus pojedyncze lokale prywatne wybudowane za łatwy kredyt ( w dużych akademickich miastach) – i to wszystko.
Skutkiem tego są wysokie czynsze, bo rynek jest płytki, a popyt duży.
Cała reszta to obszar zaniżonego czynszu – lokale komunalne, socjalne, TBSy, zakładowe, a ostatnio pojawiły się jeszcze tymczasowe (nie w miastach, ale w prawie już są).
Stąd wieczna kolejka i niedobór tych mieszkań – nigdy nie będzie ich dosyć, bo kto je dostał to zębami będzie się ich trzymał, a jaki to piękny obszar dla korupcji.
Jedyne sensowne rozwiązanie to urynkowienie całego mieszkalnictwa, wprowadzenie czynszu rynkowego wszędzie i podwyższone sensownie, elastyczne dodatki mieszkaniowe.
Czynsz spadnie na pysk, bo rynek najmu się zwielokrotni, budownictwo dostanie bodźca, bo każdy (gmina) kto wybuduje, zarobi na najmie, a nikt nie będzie się kurczowo trzymał jakiegoś lokalu, skoro obok może mieć podobny za podobny czynsz.

KDT - koniec epoki
No nie wiem... ja mam takie 2 przyklady... dosc podobne w sumie...

Przyklad 1:
Wynajme mieszkanie. Na rok. Wiedzac, ze po roku bede musial odejsc, ale...
minie rok, a ja:
1. Przestane placic
2. Nie wyprowadze sie.
A jak jeszcze przyjdzie wlasciciel, to mu powiem, zeby do sadu poszedl. A jak
pojdzie i wygra (w koncu prawo po jego stronie na 100%) to sie zabarykaduje...
Tez bedziecie trzymac moja strone?

Przyklad 2:

Podejme prace w duzej firmie. Tymczasowa. Na... Powiedzmy 3 miesiace. Po 3
miesiacach nie dosc, ze nie opuszcze terenu pracy, to jeszcze sie zabarykaduje
w pokoju dyrektora, twierdzac, ze ten dyrektor ma mi znalezc prace! Bo tak! A
jak mi znajdzie, to powiem mu, ze mi nie odpowiada, bo za daleko, bo nie takim
autobusem bede jezdzil, bo mi na zakupy nie po drodze... Tez bedziecie trzymac
moja strone?

Nie? To z jakiej racji bronicie ludzi, ktorzy o 7 miesiecy, za darmo,
bezprawnie siedza w blaszaku przeznaczonym do rozbiorki? Byla sprawa sadowa?
Byla! Byl wyrok? Byl. Pojawil sie komornik? A oni na niego z kamieniami i
barykadami. Zwykli chuligani, przestepcy i bandyci(jak nazwac zranienie
policjanta na sluzbie, jak nie bandytyzm). Wywalic, "najgorliwszych" zamknac
za napasc, a hale zamknac i pilnowac do czasu rozbiorki. Proste i zgodne z
prawem. A jesli nie chcieli przystac na zadna z propozycji wladz miasta przez
2,5 roku, to sa sami sobie winni. Banda cwaniaczkow.

Zameldowanie nie ma dużego znaczenia, nawet gdyby nie mieli meldunku mogliby
posiadać lokal, a Ty prawnie nic nie mógłbyś zrobić nic więcej niż wszcząć
eksmisją, a po wyroku zapewnić im lokal tymczasowy lub czekać jak miasto zapewni
lokal socjalny. Odcięcie mediów ma swoje zalety i jedną wadę - nawet dzicy
lokatorzy mają swoje prawa, jeżeli płacą za media lub są chętni to robić mogą
złożyć pozew o przywrócenie posiadania. Najgorzej masz, jeżeli spadkodawca miał
jakąś umowę z nimi, jeżeli lokatorzy nie mają żadnej podstawy prawnej do
przebywania, poza prawem posiadania lokalu, to możesz im nałożyć czynsz
odpowiednio wysoki np. dwukrotność sumy jaką normalnie dostałbyś za wynajem.
Poza tym sposób z wprowadzeniem kogoś do mieszkania też może być skuteczny,
pamiętaj, że będąc właścicielem możesz korzystać ze swojej własności, czyli
mieszkać tam wynając innej osobie to mieszkanie, użyczyć itp.

Jeszcze dziś śledztwo ws. zadymy pod KDT
Zaden mi nie odpisal w innym watku o KDT... Pozwole sobie jeszcze raz
zacytowac... moze tym razem sie ktos znajdzie...

"No nie wiem... ja mam takie 2 przyklady... dosc podobne w sumie...

Przyklad 1:
Wynajme mieszkanie. Na rok. Wiedzac, ze po roku bede musial odejsc, ale...
minie rok, a ja:
1. Przestane placic
2. Nie wyprowadze sie.
A jak jeszcze przyjdzie wlasciciel, to mu powiem, zeby do sadu poszedl. A jak
pojdzie i wygra (w koncu prawo po jego stronie na 100%) to sie zabarykaduje...
Tez bedziecie trzymac moja strone?

Przyklad 2:

Podejme prace w duzej firmie. Tymczasowa. Na... Powiedzmy 3 miesiace. Po 3
miesiacach nie dosc, ze nie opuszcze terenu pracy, to jeszcze sie zabarykaduje
w pokoju dyrektora, twierdzac, ze ten dyrektor ma mi znalezc prace! Bo tak! A
jak mi znajdzie, to powiem mu, ze mi nie odpowiada, bo za daleko, bo nie takim
autobusem bede jezdzil, bo mi na zakupy nie po drodze... Tez bedziecie trzymac
moja strone?

Nie? To z jakiej racji bronicie ludzi, ktorzy o 7 miesiecy, za darmo,
bezprawnie siedza w blaszaku przeznaczonym do rozbiorki? Byla sprawa sadowa?
Byla! Byl wyrok? Byl. Pojawil sie komornik? A oni na niego z kamieniami i
barykadami. Zwykli chuligani, przestepcy i bandyci(jak nazwac zranienie
policjanta na sluzbie, jak nie bandytyzm). Wywalic, "najgorliwszych" zamknac
za napasc, a hale zamknac i pilnowac do czasu rozbiorki. Proste i zgodne z
prawem. A jesli nie chcieli przystac na zadna z propozycji wladz miasta przez
2,5 roku, to sa sami sobie winni. Banda cwaniaczkow. "

Babcia komunizm się skończył, chaty za free nie
> dostaniesz, pracy na państwowym też raczej nie, studia kosztują i
> punkty za pochodzenie nie są już przyznawane. Osoby fizyczne mają
> takie same prawo do dochodu jak i państwo
no cóż pewnie zle sie wyraziłąm, bo w prywatnej ląduja równiez
jeżeli jest to załatwiane zgodnie z prawem a wiec kiedy wynajem jest
zarejestrowany, podatek odprowadzany, a mieszkajacy maja tymczasowe
zameldowanie..z moich obserwacji to prawie nikt sie do tego nie
stosuje, moje dzieci nie trafiły przynajmniej ani razu na takiego
właściciela mieszkania!! Pozatym zgodnie z regulaminem obowiazujacym
na ich uczelni miały prawo do dofinansowania do mieszkania..ale nie
mogły skorzystac, bo musiałyby miec umowę i czasowe zameldowanie pod
wymienionym w umowie adresem..a tu nic z tego..właściciel predzej by
ich pogonił z mieszkania niz by zgłosił do US dodatkowy zarobek.
Moze i nie mamy komunizmu za którym nie tęsknie wbrew sugestiom ale
mamy prawo, które powinno byc przestrzegane i każdy zarobek jest
opodatkowany..może gdyby ttych podatków było więcej to i mniej
byłoby problemów z mieszkaniem dla studentów, bo byłoby na
wybudowanie akademików??

Iq000, ale nie możesz liczyć, że bratowa zostawi swojego męża i się wyprowadzi.
A wiedz tez, że kiedy odejdzie bratowa - twój brat może za nią polecieć.
I wtedy stracisz brata ... i wasze ułady też mogą się rozlecieć ....

Najlepiej - zrobić OGRANICZENIE czasowe i przestrzenne w domu, żeby nie
wchodzić sobie w drogę.
I może dokładnie określić, na jakich oni tam sa warunkach (podejrzewam, że na
zasadzie wynajmu, za który nie płacą? czy raczej jako współwłaściciele
mieszkania ?)
Jeśli to pierwsz - to możesz ją usadzić, żeby nie panoszyła się za bardzo, bo
jest tu tylko tymczasowym gościem, a nie u siebie.
Jeśli rozwiązanie nr 2 - to współczuję Ci.....

Nie bardzo rozumiem, dlaczego wynajem mialby zmniejszyc
prawdopodobienstwa zakupu wlasnego M ? Tak naprawde kluczowa jest tu
zdolnosc kredytowa.Teraz jej nie masz, ale za jakis czas mam
nadzieje i tego Ci zycze, ze ja bedziesz miala.
Macie wybor:albo mieszkacie kazde ze swoimi rodzicami albo
wynajmiecie cos z zalozeniem, ze to jest tymczasowe.Wg mnie lepiej
razem w wynajetym niz osobno u rodzicow.Ale decyzja nalezy do Was:-).

Wtedy, przynajmniej uzasadnione będą wysokie ceny za wynajem..i dodatkowo, dana
osoba będzie zameldowan, chociaż tymczasowo. Poza tym..wynajmuję mieszkanie od
trzech lat..płacę wszystkie rachunki, i dodatkowo przekazuję pieniądze dla
właściciela, który, ze sporej sumy pieniędzy, opłaca tylko czynsz, resztę
zachowuje dla siebie. CZynsz zdrożał o ok.20 zł w ciągu tego czasu, a wynajem
podrożał o 200zł( i to po burzliwych rozmowach..)więc pytam...jakie są przyczyny
tych podwyżek???

Wiem, że nie na temat, ale potrzebuję pomocy
Jestem z chłopakiem 3 lata i niestety 5 dni temu zdradziłam go z innym. On
mnie nigdy nie zdradził jestem tego pewna nawet gdy był wysyłany z firmy na
różnego rodzaju szkolenia. Donieśliby mi o tym pewne "życzliwe" mi osoby.3 dni
temu od "życzliwych" Mu osób dowiedział się o tym. Nie chciał im wierzyć. Sam
mnie o to zapytał. Oczywiście zaprzeczyłam, ale popatrzył chwilę na mnie i mi
nie uwierzył. Stwierdził tylko spokojnie, że widzi nieszczerość w moich oczach
po czym zwyczajnie wyszedł z domu, ale w jego oczach widziałam całą prawdę o
tym jak go to bardzo zabolało. 2 dni temu zerwał ze mną stwierdził, że mógłby
znieść wszystko ale nie zdradę i kłamstwa ukochanej osoby. Kilka godzin
później kiedy byłam w pracy dostałam telefon od moich rodziców. Otóż kurierem
do moich rodziców dotarły moje rzeczy osobiste, chłopak spakował mnie poprostu
(mieszkaliśmy razem w kupionym przez niego mieszkaniu) i przesłał do rodziny
moje rzeczy osobiste. Kiedy wróciłam do domu zamki w drzwiach były zmienione,
a na sygnał dzwonka odpowiadała jedynie głucha cisza.
Od wczoraj tymczasowo mieszkam u rodziców zanim sama czegoś nie wynajmę.
Jestem załamana. Czuję, że moje życie traciło sens. Wylałam chyba z morze łez
kilkanaście razy dzwoniłam do chłopaka na komórkę ale nie odpowiada...
Proszę powiedzcie co mam zrobić aby mi wybaczył to co się wydarzyło i czy jest
jeszcze możliwe posklejanie naszego związku.

Dzieki! Przemyslimy wszystko dokladnie i dzisiaj wczytamy sie nasza i landlorda
umowy z agencja.
Dodam, ze to jest nasz pomysl i nasza inicjatywa, a nie wlasciciela domu. Mamy
bardzo fajnego landlorda i wiemy, ze zostaniemy raczej dluzej w tym mieszkaniu,
dluzej niz rok. Szkoda tych pieniedzy (landlord placi za przedluzenie miesieczny
czynsz wynajmu), ktore laduja bez sensu w agencji. Agencja w zaden sposob
pomocna nie jest, nie napracowali sie przy wynajmie nam mieszkania, bo nawet nie
dali ogloszenia, my mieszkanie znalezlismy; pokazujac nam mieszkanie nawet nic o
nim nie wiedzieli (nawet ktore to drzwi, zdziwili sie ze jest ogrodek);
referencji nie sprawdzili - bo ich nie mielismy, itd. Nasz landlord bardzo nam
pomogl na samym poczatku, a pozniej kazdy problem, nawet kosztowny, bez
mrugniecia rozwiazuje natychmiast w milej atmosferze. Pyta nas, co jeszcze moze
dla nas zrobic. Na nasza prosbe przyjal pod nasz dach za free dodatkowo rodzine
z dzieckiem, ktorzy tymczasowo znalezli sie w trudnej sytuacji mieszkaniowej. A
do tego jest przystojny ;-)
Generalnie, bez zadnych watpliwosci, chetnie taka umowe z nim podpiszemy.
Wczytamy sie w dokumenty bardzo dokladnie oczywiscie. Gdyby Wam cos jeszcze
przyszlo do glowy, napiszcie prosze.

Dzieki za wyczerpujaca odpowiedz.

Generalnie gdzie nie spojrzysz tam wieszcza pekniecie banki mydlanej. Zarowno w
UK jak i w Pl nie wspominajac juz o USA. Porownywalem ceny nieruchomosci z mojej
okolicy w Hull i w ciagu 2000-2006 wzrost ceny mieszkan z 50k do 110k. Ostatnie
2 lata stagnacja z tendencja w dol.
Jakis czas temu myslalem , ze oplacaloby mi sie kupic mieszkanie na 2 lata na
czas pobytu tutaj i pozniej sprzedanie ale po przeliczeniu kosztow kredytu, ceny
jaka place za wynajem i spodziewanego spadku wartosci mieszk zdecydowalem sie
jednak zaczekac co bylo dosc sluszne teraz widze.

Jako mala mrowka nie chce nawet rozwazac i gdybac jak na swiatowy kryzys wplywa
rosnaca cena ropy, pompowanie funi do systemu przez Gordona, koszmarne
zadluzenie USA itp.

Nie chce mi sie wierzyc, ze ceny mieszkan w Pl w stylu 10-12k m2 to normalnosc i
wierze, ze spadna. Nienormalnym dla mnie wydaje sie idea pracowania za srednia
krajowa i splacania 400k kredytu, a tyle obecnie trzeba mniej wiecej liczyc za
srednie mieszkanie w przecietnej okolicy.

Wiesz Deos, nie specjalnie czuje sie mocny w inwestowaniu. Uwzgledniajac brak
doswiadczenia, koszty nauki na wlasnych bledach raczej tymczasowo pozostana na
etapie kont oszczedn w UK.

Uwzgledniajac tred dolujacy cen mieszk w PL i w UK cos czuje, ze lepszym
wyjsciem jest obecnie wynajmowanie w UK, grmadzenie depozytu i czekanie na
rozwoj wydarzen. Niestety.

wynajem cudzieziemcowi a meldunek tymczasowy...
Witam, wynajmuję mieszkanie obcokrajowcowi, aby nie musiał co kilka miesięcy
przedłużać wizy i płacić kilkaset złotych, wczoraj poprosił mnie o tymczasowy
meldunek. Jakie są twego konsekwencje? czy jeśli zgodzę się i zamelduję np. na
2 miesiące, to czy mogę mieć później jakieś problemy? to co może się stać po
tym okresie jeśli nie będzie chciał się wyprowadzić? czy meldunek tymczasowy
wygasa automatycznie? jak się zabezpieczyć przed ewentualnym niechcianym
lokatorem? z góry dziękuję za odpowiedź. pozdrawiam, toya

wynajem cudzoziemcowi a meldunek tymczasowy...
Witam, wynajmuję mieszkanie obcokrajowcowi, aby nie musiał co kilka miesięcy
przedłużać wizy i płacić kilkaset złotych, wczoraj poprosił mnie o tymczasowy
meldunek. Jakie są twego konsekwencje? czy jeśli zgodzę się i zamelduję np. na
2 miesiące, to czy mogę mieć później jakieś problemy? to co może się stać po
tym okresie jeśli nie będzie chciał się wyprowadzić? czy meldunek tymczasowy
wygasa automatycznie? jak się zabezpieczyć przed ewentualnym niechcianym
lokatorem? z góry dziękuję za odpowiedź. pozdrawiam, toyaa

Nie relikt PRL-u tylko carycy Katarzyny ktora przywiozla ten niemiecki przepis
w walizce do Rosji. I tak juz zostalo.
We Francji nie ma obowiazku meldowania sie. Wystarczy kontrakt wynajmu lub
kupna. Dowodem na zamieszkiwanie pod danym adresem sa rachunki za gaz i
elektrycznosc, bo jeszcze nikt nie placil nie swoich rachunkow.

Teraz o POlsce. Jestem tu od wrzesnia ubieglego roku. Na poczatku nie zwracalam
na to uwagi ale mam meza zabojada i bardzo lubiacego zyc w zgodzie z przepisami.
Na samym poczatku zachcialo sie nam kupic komorkowy telefon. Na abonament
niemozliwe, bo niezameldowani. Zameldowalismy sie tymczasowo a telefon
kupilismy na karte.
Zarejestrowanie samochodu w Polsce. Droga przez meke !!!!
Kupa papierow i koniecznosc zameldowania. Pan byl mily i uznal nasze tymczasowe.
Jednym slowem zameldowanie jest wymagane pod byle pretekstem i przy kazdej
okazji.

Dalsze negatywne skutki to straty skarbu panstwa. Wielu ludzi wynajmuje innym
mieszkania bez meldunku i nie ujawnia plynacych z wynajmu dochodow. Jest to
kuuuuupa, i to wielka, pieniedzy. Lokatorzy nie maja zadnych praw, sa na lasce
wlascicieli.

Ewidencja ludnosci w celu zapobiegania przestepczosci? Idiotyzm! Pokazcie mi
bandziora ktory po skoku na bank usiadzie we wlasnym domu i bedzie czekal na
policje. Nic bardziej naiwnego.

Pani Zyto, pieniądze leżą gdzie indziej!!!
Z jednej strony prawo, którego twórcy nie przewidzieli choćby 10% spornych i
problematycznych przypadków - z drugiej lenistwo, niekompetencja i chowanie
głowy w piasek pracowników resortu skarbu, poczynając od ministra a kończąc na
urzędach i izbach skarbowych. Egzekwują pieniądze tylko w przypadkach, które nie
wiążą się z podniesieniem zadka z fotela. I płaczą, że kasa państwa pusta.
Przykład? Nikt nic nie robi od lat w sprawie podatków od wynajmu mieszkań, a
ponad 90% przypadków wynajmu mieszkań odbywa się poza prawem(bez umowy i
opodatkowania), może by tak Pani minister Gilowska i jej pracownicy, skoro tak
lubi liczyć i kalkulować, policzyła, jak duże to są straty dla budżetu i zabrała
się do roboty. Od wielu lat mieszkam w wynajmowanych mieszkaniach, dziesięć razy
zmieniałem adres, a tylko raz udało się podpisać oficjalną umowę, od której był
płacony podatek i nie było problemu z tymczasowym zameldowaniem( to się wiąże!).
Łatwo policzyć: np. 12 miesięcy razy średnio 900 pln i(licząc pi razy oko) ok.
70 tys mieszkań = ile to wyjdzie(wpłynie)do budżetu??? Przecież wszyscy znamy
właścicieli, którzy oferują mieszkania do wynajmu. To są jawne kpiny!!! Ale
łatwiej gnębić przeciętnego obywatela, który ledwo wiąże koniec z końcem!!!
Życzę ekipie rządowej dobrego samopoczucia!

Ja bym nie inwestowała specjalnie w mieszkanie pod wynajem, bo ludzie po
pierwsze - nie dbają specjalnie o cudzą własność, po drugie, mieszkanie
wynajmowane traktuje się jako przejściowe, tymczasowe, więc ludzie też
przymykają oko na drobne niedogodności. Zależy tez jakie to mieszkanie, komu
chcesz wynajmować - czy rodzinie, czy jakiemuś singlowi, który w mieszkaniu
będzie tylko nocował i trzymał swoje rzeczy - każdy oczekuje czegoś innego od
mieszkania. Przez 7 lat mieszkałam w wynajmowanych mieszkaniach, głownie jako
singielka, obojętne mi było raczej, co jest w mieszkaniu, mało w nim
przebywałam, nikogo nie zapraszałam, wystarczyło mi niezbedne minimum. Jako
młoda mężatka na dorobku, wprawdzie z mężem, też nie narzekaliśmy na niedostatki
lokalu, czego nam brakowało - dokupiliśmy sami (np. pralka), bo budowaliśmy
własny dom, więc wiedzieliśmy, że niedługo będziemy wynajmować, a to, co kupimy
- zabierzemy ze sobą.

dokładnie!
jak tylko możecie to brać kredyt na brakującą sumę i kupować. wynajem nie jest
zły, ale jednak to rozwiązanie tymczasowe, nie chce sie w takie mieszkanie
ładować kasy, w związku z czym jego stan pozostanie raczej taki jak w chwili
wynajmu. a jak masz swoje to bardziej o nie dbasz, masz wiekszą swobode co do
urządzenia i możesz tez spokojnie w to mieszkanie inwestować. poza tym odchodzi
koniecznośc kolejnej przeprowadzki za parę lat

z tego co czytam większość z was już ma lub bedzie miala wlasne lokum
(mieszkanie, dom), ja też mam, ale...problem
niestety na chwile obecna nie mamy gdzie mieszkac (tzn. moglibysmy zamieszkac u
moich rodzicow, ale tymczasowo, bo jak długo mozna mieszkac w jednym pokoju?!)
wynajmowac nie chcemy bo to za drogo (wynajem+czynsz+inne oplaty)
naszym marzeniem jest wybudowac maly domek, ale na to nas chyba tez nie stac
(niewiele zarabiamy), moze kupic mieszkanie?! nie wiem, ale wiem, że mamy
problem jednak po nowym roku musimy zaczac czegos szukac albo cos, no bo
przeciez mieszkac gdzies musimy....
zazdrosze tym wszystkim kote nie maja takiego problemu...

jeszcze tylko...

my okropnie nie chcielismy przeprowadzac sie tutaj gdzie teraz mieszkamy, ale
własnie wynajem mieszkania warszawie był tak drogi, że jeslibysmy nadal tam
mieszkali, to absolutnie nie moglibysmy kupic własnego mieszkania, zbyt duże
byłoby to dla nas obciązenie finansowe. Więc tymczasowo wprowadziliśmy sie do
mieszkania po babci, żeby móc trochę zaoszczędzic. Tutaj jest o wiele taniej niz
w Wawie, ale chcemy tam wrócic i myślę, że za dwa lata najpóźniej uda nam się

Sami wybraliście darmozjadów, to jest po prostu juz nie tyle co kpina a zwykłe
hamstwo, tymbardziej ze jak twierdzi jest to tymczasowe rozwiązanie, to dlaczego
nie wynajmie mieszkania. Dałby komus zarobic przunajmniej te 200-300 złotych a
tak wydał nasze pieniadze bo przecież nie jego.

Jako, że w ostatniej Rzeczpospolitej Babcia Sielanko przyznała, że
inwestycja w mieszkania pod kątem wynajmu wobec tendencji spadkowej
cen nieruchomości jest nieopłacalna - wobec tego przychylam się do
tymczasowego pominięcia kandydatury Babci Sielanko do nagrody dr
Grząbki. Oczywiście do odwołania ... a nuż Babcia ma jeszcze jedno
mieszkanie do opchnięcia i będzie szukać jelenia naganiając
symultanicznie w swoim kaciku gazetowym.

Naprawdę potrzebujesz prawników i kruczków prawnych, żeby uniknąć zameldowania
tymczasowego(czyli na termin określony, w umowie wynajmu mieszkania np)?

Swoją drogą, nieźle się tu prezentujesz: tam, gdzie brakuje Ci rzeczowych
argumentów próbujesz wyzywać, obrażać ogólnie nie szanujesz i chyba nie za
bardzo lubisz ludzi, gdyby to nie było tak tragiczne, to byłoby śmieszne.

panistrusia napisała:

> Naprawdę potrzebujesz prawników i kruczków prawnych, żeby uniknąć
zameldowania
> tymczasowego(czyli na termin określony, w umowie wynajmu
mieszkania np)?

Owszem potrzebuję, bo raz przezyłam na własnej skórze uroczą parkę
dziadów, których nawet nie zameldowałam, a którzy przestali płacić i
wyprowadzić się nie chcieli. Mało tego babsko bezczelnie
powiedziało " I co mi Pani zrobi?" Zdziwiła się dopiero, jak ja
wypieprzyłam na bruk przy pomocy agencji ochrony i znajomego
policjanta przy wtórze płaczących dzieciaków, na kolanach mnie wtedy
błagała o danie jej kilku dni na wyprowadzkę:D
Dlatego teraz jestem absolutnie zabezpieczona przed takimi
bezczelnymi pasożytami, malo tego lokatorzy dostaja klucz tylko do
jednego zamka, a jak zalegają z kasą- zamykam im chałupę na
pozostałe dopóki nie dostanę pieniędzy.
A Ty jak chcesz to sobie nawet caly przytułek bezdomnych zamelduj u
siebie na czas określony- zobaczymy czy się wyniosą w terminie:DD
jakżeś taka uczciwa:DD

>
> Swoją drogą, nieźle się tu prezentujesz: tam, gdzie brakuje Ci
rzeczowych
> argumentów próbujesz wyzywać, obrażać ogólnie nie szanujesz i
chyba nie za
> bardzo lubisz ludzi, gdyby to nie było tak tragiczne, to byłoby
śmieszne.

Kraków nieprzyjazny studentom
Masa imprez, zniżek dla studentów, tanie bary mleczne, dużo organizacji
studenckich, które pomagają zrobić start w karierę i uporać się ze skomplikowaną
studencką rzeczywistością - oto jaki Kraków ja znam o 4 lat;) Bilet miesięczny
na wszystkie linie miejskie + podmiejskie w granicach 60 PLN to praktycznie
grosze. Mieszkania,owszem, są drogie, ale to wynika z faktu, że Kraków jest
miastem gdzie ceny mieszkań z zasady są wysokie, a każdy kto je wynajmuje nie
patrzy na to czy zainteresowanym jest student czy ktoś inny. Po prostu chce
zarobić. To raczej naturalne. Osoby decydujące się na studia w tym mieście
powinny być tego świadome. Dla osób, których nie stać na wynajem mieszkania jest
przecież cała masa akademików, a poza tym Kraków oferuję mnóstwo ofert stałej i
tymczasowej pracy. Jeśli student tylko zechce to będzie potrafił zarobić na
siebie. Drażnią mnie opinie osób, które nigdzie nie pracują, spędzają cały
tydzień do góry brzuchem, a potem mają pretensje, że studia w Krakowie są
drogie. Czysta obłuda!

Zapomnialem o pracy... warto ja jednak zmienic albo wziac urlop na 3 miesiace,
zeby pozbyc sie takiego grzyba.....
W miedzyczasie, zanim ona go znajdzie bedzie musiala wynajac mieszkanie,
zaplacic za nie, utrzymac sie itd itp. I jak bedzie miala pieniadze to wynajmie
sobie detektywa za 300$ za dzien. Wszystko juz na wlasny rachunek.
Ciotka, procedura policji jest taka, ze jak facet nie popelnil przestepstwa, to
nikt go nie bedzie szukal, jedyne co zrobia to zapisza, ze znikl i beda
sprawdzali wszystkie zdjecia zabitych itd. I to tez przez bardzo krotki okres.
Powiedza jej, ze moze sobie prywatnego detektywa wynajac do poszukiwan. Wiem,
bo obok moich tesciow mieszkala pewna rodzina i faceta nagle wcielo. Policja
rozlozyla rece. Policja nie ma czasu na szukanie doroslych ludzi, ktorzy mogli
zginac z wlasnej woli. Ona co prawda moze miec bilet i tymczasowa GC ale jesli
sie facet dostatecznie szybko zakreci, to nawet jej do USA nie wpuszcza.

Tak masz rację dla mnie 60 tyś zł to niewiele więcej za mieszkanie na
wrocławskie warunki jak już wspominałem wcześniej znajomi dopłacili 50 tyś zł i
mają swoje własne mieszkanie, podliczyli oszczędności wynikające z opłat
czynszowych i wyszło, że w TBS-ie za 3 lata zapłaciliby ponad 25 000zł czynszu
za mieszkanie ok 50m, a w mieszkaniu własnościowym te 3 lata to koszt ok 10 000
zł za mieszkanie ponad 60m okazuje się, że w dłuższej perspektywie sporo
zaoszczędzą na tym mieszkaniu własnościowym.
Dla mnie oszczędność to nie tylko cena zakupu, ale też koszty utrzymania, które
w TBS-ach są zabójcze, wiele osób po jakimś czasie zwraca uwagę na to i kupują
własnościowe.
Na pewno TBS jest korzystniejszy niż wynajem, ale jest to rozwiązanie bardzo
tymczasowe, jak ktoś na poważnie myśli o mieszkaniu nie bedzie bawił się w TBS-y
tylko kupuje mieszkanie własnościowe, takie jest moje zdanie n/t tego dziwnego
systemu, stworzono go dla osób nie mających sporo pieniędzy a jest tak, że w
rzeczywistości jest on stworzony dla bogatych osób.

PS
w jednym z poprzednich postów ja i użytkownik kukoc podaliśmy namiary na
inwestycję gdzie ceny zaczynają się od 3740zł/m (dla mieszkań ponad 60m - taką
informację otrzymałem od osoby sprzedającej te mieszkania) przy mieszkaniu 64m
wychodzi ok 240 000zł

Słusznie, ja myślałam tylko o kupnie mieszkania, wynajmu nie wzięłam pod uwagę.
Można by to potraktować jako rozwiązanie tymczasowe, póki dziewczyna nie będzie
mogła iść do pracy, bo z dwiema pensjami będzie im zdecydowanie łatwiej coś
kupić (tfu, przepraszam za prawdy oczywiste .

Czasem te "wyrzeczenia" = zjedz normalnie i kup dziecku ubranie. Nie można
rezygnować ze wszystkiego, niektórzy naprawdę mają mało, chociaz oczywiście
zdarza sie i tak jak piszesz.
Ja znam przypadki gdy rodzina żyje na własny koszt ale pod jednym dachem z
rodzicami bo ich jest połowa domu, albo wszsyscy mieszkają razem bo np. razem
opiekują się chorym członkiem rodziny. Są też sytuacje tymczasowe gdy
jedni "się budują" i wynajem mieszkania nie wchodzi w grę.

Hej,

Bezbolesnie to sie chyba nie da tego zalatwic
Generalnie z tego co sie orientuje, najpierw dostajesz pozwolenie na pobyt
tymczasowy [na 5 lat], a pobyt staly moze byc kontynuacja tymczasowego.
Zajmowalem sie tym 2 lata temu, wiec wszystko sie moglo zmienic - tak jak sie
zmienily otrzymywane dokumenty. Ja jeszcze dostalem ksiazeczke w ksztalcie
paszportu, w kolorze pupy mandryla - teraz ponoc dostaje sie swistek
wielkosci jednej kartki z paszportu.

A teraz wrocmy do pytan:

> 1. Kiedy i jak możemy kupić w CZ mieszkanko?

ZTCW nie jest potrzebny trwaly pobyt, zeby kupic mieszkanko.
Jakis czas temu prawie jedno juz kupilem, a trwalego pobytu jeszcze nie mam.

> 2.Jakie dokumenty wymagane i gdzie trzeba się udać w Pradze by wszystko
> załatwić.

Teraz Cizinecka policie jest gdzies na Zizkove, poznasz po takiej ogromnej
kolejce stojacej od switu....

> 3.Ile przeciętnie to zajmuje ( czy musimy stać w kolejce z Rosjanami i
> Wietnamcami) czy dla EU jest osobna kolejka?

Zalatwialem to w 2005 r., jeszcze na Olsanske. Wtedy bylo odxzielne wejscie dla
EU. Jeden dzien w tygodniu mieli tam otwarte dluzej, do 16 chyba. Pojechalem
chyba o 14:30 i w ciagu 1,5h bylo po krzyku. Ale od tamtej pory policie sie juz
dwa razy przeprowadzila, i teraz ponoc jest gorzej...

> 4.Ile formularzy trzeba wypełnic by jak sie juz wejdzie do Pokoju by nie być
> wyrzuconym za brak jakiegoś papierka.

Jest jeden formularz zgloszeniowy oraz jeden formularz do nadania rodného čisla
[na to drugie czeka sie dlugo]. Musisz uwazac na wybor odpowiedniego formularza
[jest do wyboru chyba z 5] oraz - bardzo wazne - musisz miec czeskie zdjecie.
Polskie paszportowe [z lewym uchem etc. etc.] sie nie nadaje.
Jako dodatki potrzebne sa: oryginal umowy o prace [nie oddawaj swojego, tylko
popros pracodawce o wygenerowanie drugiego oryginalu na potrzeby policji], nie
wiem, jak teraz jest z umowa wynajmu - jesli zglaszasz sie po raz pierwszy to
ponoc umowa nie jest potrzebna, ale pozniej przy zmianie adresu juz potrzebna
jest. Moze w tej kwestii wypowie sie ktos, kto to ostatnio zalatwial - ja
zmienilem mieszkanie w tym tygodniu i dopiero sie wybieram na policie.

Pozdrawiam
Filip

Dziekuję wszystkim za odpowiedź. Mam o tyle dobrą sytuację,że pracodawca
wynajmie mi mieszkanie tymczasowe, a ja będę szukał na miejscu czegoś
przystępnego.
Pozdrawiam
Jaromir

Milosierdzie na cudzy koszt
z tygodnika "Wprost""
Miłosierdzie na cudzy koszt
Środa, 08 stycznia 2003 - 14:41 CET (13:41 GMT)

Można nie płacić za mieszkanie! (aktl.)
Sejm odesłał do komisji rządowy projekt, przewidujący m.in., że warunkiem
eksmisji byłoby zapewnienie usuwanym lokatorom tymczasowego pomieszczenia.
[08 stycznia 2003 13:12 CET]

"Czy się stoi czy się leży, to mieszkanie się należy" - taki będzie efekt
prawa, które chce wprowadzić rząd. Zapłaci właściciel. Okropne curiosum:
solidny dostawca usługi (czyli wynajmu mieszkania) zostanie zmuszony do
opłacania niesolidnego usługobiorcy (najemcy). To tak, jakby w sklepie
zachęcano klientów: bierzcie co chcecie i nie płaćcie.

Projekt nowelizacji przewiduje, że komornik będzie musiał wstrzymać się z
egzekucją wyroku eksmisji do czasu, "gdy wierzyciel lub gmina udostępnią
tymczasowe pomieszczenie lub gdy dłużnik oraz osoby mające opuścić wraz z nim
lokal znajdą takie pomieszczenie".
W tłumaczeniu na język polski oznacza, to, że właściciel mieszkania będzie
musiał osobie nie płacącej czynszu zapewnić lokal zastępczy. Tymczasem z
badań Instytutu Gospodarki Mieszkaniowej, że co trzecia rodzina zajmująca
mieszkanie spółdzielcze nie płaci rachunków w terminie. Co więcej nie wynika,
to z trudnej sytuacji finansowej, tylko z lekceważenia prawa. Najwięcej
zalegających z czynszem było w ...Warszawie (bezrobocie 5 proc.), a najmniej
w Mrągowie (bezrobocie 30 proc.!). Co ciekawe, gdy w 1994 r. Sejm wprowadził
możliwość eksmisji na bruk, dyscyplina płacenia natychmiast się poprawiła.
Pogorszyła się, gdy w 2001 r. uchwalono ustawę o ochronie praw lokatorów.

Ciekawe ilu właścicieli domów zbankrutuje, gdy wskutek nowej ustawy lokatorzy
przestaną płacić czynsz, i ile domów zostanie zdewastowanych, bo właścicieli
nie będzie stać na dokonywanie remontów.

Jan Piński

IDIOTYCZNE,DEMORALIZUJACE PRAWO UCZACE CWANIACTWA.
Te bzdurne p^rzepisy doprowadza do bankructwa spoldzielnii mieszkaniowych,
degradacji ich uslug i w prostej linii ukarania tych, ktorzy za podstawowy
obowiazek uwazaja oplacenie czynszu. Autorzy tprzepisow to pogrobowcy
bezmyslnej, komunistycznej ideologii.

Gość portalu: Marek napisał(a):

> Witam
> Czytam i oczom nie wierze. Sam wynajmuję w Gdańsku kilka mieszkań w sezonie
> letnim. Wynajmuje CAŁE wyposażone, samodzielne mieszkania. Goście
przyjeżdzają
> ja wprowadzam, proszę o obejżenie, pytam czy wszystko gra, przekazuję klucze.
> Cena jest uwarunkowana liczbą osób oraz , wiadomo, terminem. Za 2 pokojowe
> 50m2, umeblowane (lodówka, TV kanblowa- normalne mieszkanie) za 4 osoby biorę
> ok 100-120 PLN, za 2 osoby ok 80-100. Takie ceny były w czasie trwania
> Jarmarku. Do przyjazdu gości mieszkanie jest wysprzątane, w kibelku nowe
> mydełko, rolka papieru. Kłopot jest z pościelą, przy wymianie 4 osób na 4
osoby
>
> trzebaby mieć 8 kompletów dlatego z góry zapowiadam że zapewniam kołdry i
> poduszki, w końcu zabranie ze sobą powłoczek to nie jest problem a każdy lubi
> spać w swoim. I naważniejsze, mieszkania można oglądnąć w internecie, tyle że
> dla 2 miesięcznego wynajmu nie wykupie domeny .pl więc korzystam z poddomen a
> te nie znajdują się na pierwszym miejscu wyszukuwarek. Nie wertujcie 2-3
stron
> ale szukajcie dalej tam można znależć prawdziwe perełki. A ja, cóż... mam
> rezerwacje do września.
> Pozdrawiam
> M

Z pełnym szacunkiem, ale z tych paru zdań wnioskuję, że jesteś potencjalnym
bohaterem podobnego wątku gdzieś w przyszłości. Jesteś na dobrej drodze, bo:
Piszesz, że przebranie nowej pościeli na 4 osoby to problem. Jaki? Czy osiem
kompletów to jakiś luksus?? Dalej - że nie będziesz kupował domeny .pl, bo
prowadzisz interesy dwa miesiące. Domena .pl to koszt rzędu 244zł za rok, czyli
20 złotych miesięcznie, pomijając możliwość skorzystania z subdomen miejskich.
Poza tym skoro wynajmujesz mieszkanie a nie łóżka, to co za różnica ile osób
tam będzie?
Wcale bym się nie zdziwił, gdybyś dodał, że papier toaletowy jest u Ciebie
szary, bo ten miękki, kolorowy jest za drogi.
Turystyka to biznes. Tylko sezonowi pracownicy wykonują proste prace. Bycie
hotelarzem, czy restauratorem to nie jest zajęcie tymczasowe, którym można
zajmować się przy okazji. Nikt nie pójdzie do lekarza, który leczy tylko w
lipcu i sierpniu, który nie ma stetoskopu, ani ciśnieniomierza, bo na dwa
miesiące "mu sie nie opłaca".
Nie gniewaj się, ale z "tej" strony barykady tak to wygląda.

skorad napisał:
Witam wszystkich,
Wkrotce bede wyjezdzal do Australii. Jestem w trakcie oczekiwania na wize
stalego pobytu. Chcialbym uzyskac przed wyjazdem maksymalnie duzo informacji
na temat tego kraju, a w szczegolnosci na temat Melbourne - bo tam wlasnie
chcialbym mieszkac. Dlatego tez chetnie przeczytam opinie osob, ktore tam
byly lub przede wszystkim aktualnie mieszkaja. Najbardziej interesuje mnie
na co moge liczyc tuz po przyjezdzie - jak wyglada rynek pracy, ile czasu
zajmuje znalezienie pracy nowo przybylym emigrantom (wiem, ze nie ma regul),
jakich zarobkow mozna oczekiwac (konkretne liczby za jaka prace), czy
rzeczywiscie do wynajmu mieszkania i znalezienia pracy potrzebne sa
referencje?
K:
1. Pracy po prostu nie ma. Nie patrz na oficjalne statystyki, bo one nie
obejmuja ludzi na rentach, na tymczasowych stanowiskach pracy oplacanych
z funduszu walki z bezrobociem, malzonkow tych, co pracuja itp. itd.
Wiekszosc nowoprzybylych, co ma prace, przyjechala tu na koszt firmy,
w ramach transferu np. z biura londynskiego... Nawet programisci
komputerow znajacy nannowsze technologie sa bez pracy...
Jedyna realna sansa to praca na czarno albo wlasny biznes.
Pierwsze to ryzyko, drugie dodatkowo jeszcze wymaga kapitalu...
Ale nie martw sie, po roku przysluguje zasilek i Housing Commission...
2. Mieszkania bez referencji ci nie wynajma, albo zarzadaja
olbrzymiego depozytu. O pracy zas lepiej zapomnij, chyba,
ze zalatwisz ja sobie przed przyjazdem, albo zechcesz
pracowac przy czyszczeniu ubikacji w domu starcow albo
przy usuwaniu azbestu...

- Jakie sa koszty utrzymania - wyliczylismy, ze mieszkanie + zycie
za dwie osoby dorosle i dziecko, w lepszej dzielnicy Melbourne, miesiecznie
wyniesie okolo 1500 AUD.
K: Kto ci tam wynajmie mieszkanie? Masz szanse tylko na wynajecie
w "wogowskiej" dzielnicy, np. Sunshine lub Dandenong czy Noble Park,
blisko turkow, arabow i murzynow... jak ci sie uda mieszkac blisko
Chinczykow, to bedziesz mial szczescie...
Pozdrawiam
Kagan z Blackburn (3130)

raks5 napisał:

> Witajcie.
> poszukuje codziennych informacji o tomaszowie. Pewna firma probuje mnie tam
> sciagnac na jakis czas i sie zastanawiam nad innymi rzeczmi niz tylko
> profesjonalne.
> Ile TM ma mieszkancow?

75000

> Czy sie milo mieszka

bardzo miło
od 4 lat mieszkam w wawie(tymczasowo), ale jestem 100% tomaszowianinem
to spokojne (czasami nawet za spokojne miasto), ale ciągnie do niego :)

> czy jest basen

jest; ilość: 1

> na ile jest to dresiarskie miasto, a na ile mile

dresiarze są w XXI wieku w każdym mieście
trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. z całą pewnością nie w 100% dresiarskie :)

> Jak sie ksztaltuja ceny wynajmu mieszkan (2 pokoje w nowym budownictwie,
> ladna dzielinca)?

???

> No i ile czasu sie szybko jedzie do Warszawy

tu mogę dużo powiedzieć :)
zależy czym:
- pociąg TM-W-wa Centralny: 2 h z minutami, jeśli masz szczęście i nie siedzisz
w Koluszkach kilku godzin
- PKS od 2,5 do 3 - (ale zdarzało się też więcej, mój rekord to prawie 5 -
dawno nie jeździłem, może teraz jest inaczej)
- samochód w TM na Mokotów bez wyjątkowych korków w Raszynie nawet mniej niż
1,5 h, ale generalnie 2:10 zawsze wystarcza

> I w ogole opiszcie mi to miasto, jesli mozecie

Napiszę tylko tyle, że jesli nic Cię w Wawie nie trzyma to przyjeżdżaj!
Jeśli staniesz w korku to mały i krótkotrwałym, a jak nie masz samochodu to
wszędzie możesz dojść na własnych nogach (no może prawie wszędzie, chyba, że
się uprzesz), zobaczysz ładne Niebieskie Źródła, Groty i wiele fajnych miejsc.
Gdy zechcesz się poruszać możesz skoczyć do COSu w Spale (11km) lub przebiec
się nad Zalew Sulejowski (5-6km).A gdy zatęsknisz za dużym miastem 55km obok
jest Łódź, a w niej teatry, kina (w TM obecnie jest tylko jedno? nie wiem)
centra handlowe, galerie i wszystko co masz w Wawie (prócz metra).

Ja tez jestem zadowolona. Nie wszystko mi sie podoba, ale nigdzie nie ma raju;-
) A do UK przyjechalam tylko i wylacznie z powodow finansowych, i dalej jest to
glowny powod pobytu tutaj, ale juz nie jedyny. Najpierw to mialo byc kilka
miesiecy, potem zdecydowalismy sie przeprowadzic, czy na stale to sie okaze, ja
mowie ze tymczasowo na stale. Poczatki byly srednie - niezbyt trudne, bo ktos
nam pomogl, ale tez niezbyt latwe, bo zaczynalismy od pracy tymczasowej, ktora
nam nie odpowiadala i mieszkalismy w okolicy, ktora nam sie nie podobala. Potem
ja dostalam troche lepsza prace. Potem okazalo sie, ze bedziemy miec dziecko.
Potem maz dostal prace w swoim zawodzie. Potem przeprowadzka do ladnego
mieszkania w fajnej okolicy. Teraz siedze w domu z maluszkiem. I wlasnie
wczoraj z mezem rozmawialismy o tym, ze w Polsce on sam by nie zarobil na
wynajem mieszkania, oplacenie wszystkich rachunkow, utrzymanie i odlozenie paru
groszy co miesiac, a tu nam sie to udaje, chociaz wcale nie zarabia kokosow.
Pomimo bliskosci rodziny ja musialabym isc/ wrocic do pracy, a dziecko wyslac
do zlobka (brrr), albo liczyc na stala pomoc ze strony rodzicow. A dzieckiem
moze od czasu do czasu by sie ktos z rodziny zajal, ale babcie i dziadkowie
pracuja, wiec to nie bylaby opieka taka, zeby ze zlobka mozna bylo zrezygnowac.
Nie wspominajac juz o tym, ze w Polsce jest latwo stracic prace, ale nowa,
nawet tymczasowa i byle jaka trudno znalezc. I w zwiazku z tym zycie tam jest
duzo bardziej stresujace. My bylismy zestresowani, pomimo ze nie mielismy
dziecka (wysypialismy sie), oboje mielismy prace i jakos sobie dawalismy rade.
Tu zyjemy spokojniej. W Polsce bywamy czesto i jedno, czego zal to to, ze nie
mozemy czesciej widywac sie z rodzina i znajomymi. No i sniegu mi brakuje i
takiego lekkiego mrozku, ktory szczypie w buzie, bo tu rzeczywiscie taka ta
pogoda chlapiaco-siapiaca, chociaz podoba mi sie to, ze trawa jest zielona w
srodku zimy

witam nic sie nie martw papierow cala masa ale wszystko da sie przerzyc;p, no
zalezy jeszcze troche od dobrej woli urzednikow. Ja tzn ildo skladal papiery do
wojewody wielkopolskiego <jestem z leszna> i tak wypelnij wszystko co i dali raz
i sksreuj 4 razy, wazny jest akt tzn tytul do lokalu to moze byc twoja u owa o
wynajem lub kogos z rodziny. Jesli chodzi o zarobki to zeby uzyskac karte
tymczasowego pobytu maz wcale nie musi pracowac; ty dajesz swoje zaswiadczenie o
zarobkach, rodzice pisza oswiadczenie ze beda wspomagac was finansowo,a np jego
rodzice wysylaja wam ienozki<chociaz raz czy dwa> przez wstern union albo money
gram i zalanczasz to do papierow<kopie. Za 1razem dostal ildo kart na rok i jest
taka rozmowa interwiev ale nic sie nie przejumj spr czy malzenstwo nie jest
papierkowe i pyt np co yo wczoraj na obiad aha zlozcie papiery najlepij45dni
pred uplywem daty waznsci wizy urzedasy bedo se ciogac ja mam klka dni przerwy i
nie wiem jak bedo na to patrzec przyskladaniu papier. o obywatelstwo. I jeszcze
1 policemen przyjdzie raz popatrzec jak mieszkacie U mnie biedny sam nie
wiedzial c mial robic wiec tylko patrzyl nas nie bylo a potem wypil wuno z
tata;p Pozniej po roku ubiegasz sie 2 raz i dostajesz karte na 2 lata na tych
samych warunkach a potem najlepij najkorzystniej zezwolenie na osiedlenie sie i
w tym samym czasie bo masz pol roku na to ubiegassz sie o obywatelstwo N i to by
bylo na tyle .Jaby bylo cos nieasnego smialo pisz ja juz jestem w polowie drogi
weic chetenie pomoge I moja mala rada jak ma zamiar zostac w polsce to zmus go
nie jak naszybciej uczy sie polskiego chociz komunikacji i szuka pracy mysmy
niepotrzebnue zwlekali teraz mazpracuj we wrocku , ja studiuje jest kucharzemi
w sumie jest spoko.Pozdrawiam Dorota

Pierwszy raz w USA - duzo pytan...
W styczniu mamy przyjechac do Stanow. Nigdy tam nie bylismy
wiec wybaczcie, jezeli ktores z pytan wyda sie glupie.
Firma, w ktorej maz bedzie pracowal znajduje sie w McLean pod
Waszyngtonem. Mamy tam byc przez pierwsze 3 miesiace, a potem
maz dostanie zlecenie i gdzies nas przeniosa.

Oto pytania:
1) Moze banalne, ale jakiej temperatury mozemy spodziewac sie w Waszyngtonie
w styczniu? Czy jest cieplej niz u nas? Nie wiem, jak cieplo mamy sie
ubrac na podroz?
2) Jak szukac mieszkania do wynajecia? Czytac ogloszenia w jakiejs lokalnej
gazecie, czy znalesc firme posredniczaca?
3) Czy przy wynajmie spisuje sie jakas umowe?
4) Jakiej wielkosci wymagaja kaucji?
5) Za wynajem Placi sie pewnie z gory. Za ile miesiecy mniej wiecej?
6) Co sie lepiej kalkuluje:
a) wynajem mieszkania bez mebli + zakup mebli + koszt ewentualnej
przeprowadzki
Praca meza wiaze sie z przeprowadzkami njakrotszy okres to 6 miesiecy).
Nie znalazlam w necie ile kosztuje wynajem moieszkania bez mebli,
bylabym wdzieczna, gdybyscie mogly napisac.
b) wynajem wyposazonego mieszkania. W necie znalazlam ceny od 900$
do 1900$, a to chyba bardzo duzo.
7) Znalazlam, ze Wynajem samochodu to koszty okolo 800$ miesiecznie plus
w naszym przypadku pewnie spore ubezpieczenie (wiecie moze jak duze?).
Za ile mozna kupic przyzwoite auto, tore pojezdzi 1-2 lata zanim
wypracujemy sobie historie kredyowa? Nie wiem, czy lepiej wynajmowac,
czy kupic cos tymczasowego.
8) Czy zeby wziac kredyt nawet niewielki (np. 5000$) wystarczy informacja
o zarobkach, czy musimy juz miec jakas historie kredytowa?
9) Jak zaczac pracowac nad wyrobieniem sobie historii kredytowej? Na ktoryms
forum czytalam, ze mozna zaczac od kart kredytowych w duzych sklepach,
albo na stacjach benzynowych. Jakie macie w tym temacie doswiadczenie?
10) Duzo wskazuje na to, ze bedziemy mieszkac w obrebie duzych miast,
wiec koszty utrzymania beda spore. Nie chce pisac o zarobkach meza,
bo wiem, ze takie informacje prowokuja czasem nieprzyjemne dyskusje.
Zapytam dyplomatycznie: jakie zarobki wg Was sa wystarczajace, zeby
utrzymac:
- 2 osobowa rodzine,
- 3 osobowa rodzine - to nasz plan na przyszly rok :)

Z gory dziekuje za pomoc.
Agnieszka

Poczytaj sobie, zamiast pisac na forum do nich sie złoś

pozdrawiam

Pomoc w razie problemów
Ze skargami dotyczącymi ustawowego minimalnego wynagrodzenia, BHP
oraz czasu pracy
najlepiej zwrócić się (pisemnie lub telefonicznie) bezpośrednio do
holenderskiej Inspekcji
Pracy.
Pisma można kierować także w języku polskim. Kontakt telefoniczny
możliwy jest w języku
angielskim lub niemieckim. W razie konieczności do rozmowy
telefonicznej zostanie
włączony polski tłumacz.
Inspekcja Pracy
tel: Arbeidsinspectie kantoor Roermond
Postbus 940
6040 AX ROERMOND
Numer telefonu 0475 356 666
Numer faksu 0475 356 660
www.Arbeidsinspectie.nl klick English

Skargę mogą Państwo złożyć także w polskiej Inspekcji Pracy z prośbą
o przekazanie jej do
Inspekcji Pracy w Holandii:
Główny Inspektor Państwowej Inspekcji Pracy
ul. Krucza 38/42
00-926 Warszawa
e-mail: kancelaria@gip.pl
W sprawie skarg odnośnie zakwaterowania mogą kontaktować się Państwo
z działem
Nadzoru Budowlano-Mieszkaniowego (afdeling Bouw en Woningtoezicht) w
urzędzie miasta
lub gminy. Może on zakazać wynajmu określonego pomieszczenia
mieszkalnego. Miasto lub
gmina nie zapewni Państwu jednak mieszkania zastępczego.
W sprawie skarg związanych z naruszeniem Układu Zbiorowego Pracy
(CAO) lub umowy o
pracę mogą Państwo kontaktować się z polskim lub holenderskim
związkiem zawodowym.
Pracownicy tymczasowi mogą zwracać się do SNCU (Stowarzyszenia ds.
przestrzegania
Układu Zbiorowego Pracy dla pracowników tymczasowych), które w
imieniu centralnych
organizacji pracodawców i pracowników sprawuje nadzór nad
przestrzeganiem umów.
Najlepiej pisemnie!
SNCU
na adres PVF Achmea
Postbus 9251
1006 AG AMSTERDAM
Faks: 020 - 607 44 92
Mogą Państwo także wypełnić formularz w języku polskim na stronie
internetowej
www.arbeidsinspectie.nl lub zwrócić się do Ambasady RP o przesłanie
takiego formularza:
ambhaga@polamb.nl.