Utrudnienia na torach między Katowicami a Krakowem
Kilkunastominutowe opóźnienia notują od rana pociągi kursujące przez
stację Jaworzno Szczakowa, między Katowicami a Krakowem. Wykoleił się
tam pociąg towarowy - na rozjeździe z szyn wyskoczyła lokomotywa i dwie
puste cysterny.

Teraz utrudniają ruch składów pasażerskich. Nikomu nic się nie stało.
Pasażerowie zmuszeni są do wsiadania i wysiadania z pociągów
bezpośrednio na tory towarowe, zamiast na perony. Usuwanie skutków
wypadku zakończy się dopiero po południu.

Przez stację Jaworzno Szczakowa przejeżdża bardzo wiele pociągów
pasażerskich, także pospiesznych i ekspresowych. To główny szlak
kolejowy łączący Śląsk ze stolicą Małopolski. Do czasu usunięcia skutków
wypadku wszystkie te pociągi będą opóźnione.

Pdr
Kaziu


· 

Utrudnienia na torach między Katowicami a Krakowem
Kilkunastominutowe opóźnienia notują od rana pociągi kursujące przez
stację Jaworzno Szczakowa, między Katowicami a Krakowem. Wykoleił się
tam pociąg towarowy - na rozjeździe z szyn wyskoczyła lokomotywa i dwie
puste cysterny.

Teraz utrudniają ruch składów pasażerskich. Nikomu nic się nie stało.
Pasażerowie zmuszeni są do wsiadania i wysiadania z pociągów
bezpośrednio na tory towarowe, zamiast na perony. Usuwanie skutków
wypadku zakończy się dopiero po południu.

Przez stację Jaworzno Szczakowa przejeżdża bardzo wiele pociągów
pasażerskich, także pospiesznych i ekspresowych. To główny szlak
kolejowy łączący Śląsk ze stolicą Małopolski. Do czasu usunięcia skutków
wypadku wszystkie te pociągi będą opóźnione.

Pdr
Kaziu


A Pózniej w Krakowie sieć zerwało pociagi stały nic nie jezdziło. Prawdopodobnie
ktoś ukradł siec albo obciazniki.

pozdrawiam.



| Dzisiaj tak się złozyło, że musiałem zwrócić niewykorzystany
| bilet kolejowy kupiony w kasie na Centralnym za pomocą karty
| płatniczej. Tak się złożyło, że kupił go pół dnia wcześniej
| mój kolega, któremu się pomerdał Kraków z Katowicami, a
| zapłacił za niego swoją kartą. Na bilecie był nadruk
| "zapłacono kartą płatniczą". Zwracając bilet zostałem
| poinformowany przez kasjerkę, że aby go zwrócić, muszę
| przedstawić oryginał (!!!) slipa dokumentującego ten zakup i
| że zwrot może nastąpić tylko na kartę, którą zapłacono za
| ten bilet. Kasjerka nie chciała zrobic uznania na moją kartę
| zasłaniając się jakimiś wewnętrznymi przepisami, których
| brzmienia nie chciała mi ujawnić.


tylko na temat kart...
w UK zwrot gotowki nastepuje WYLACZNIE na ta sama karte, ktora byla uzyta
podczas oryginalnej transakcji. I do tego czesto potrzebny jest rachunek.
Zamiast rachunku moze byc wyciag z konta, potwierdzajacy, ze rzeczywiscie
bylo kupione w danym miejscu, etc.
W innym wypadku (jak Twoj) mozesz (jesli masz oryginalny rachunek lub wyciag
z konta!) otrzymac jedynie kredyt w danym miejscu, do wysokosci oryginalnej
sumy (tzn mozesz wybrac cos innego)
powody, jak ponizej, dla zabezpieczenia przed oszustwami i zlodziejami.
marek


Kumpel właśnie jedzie w IC z Katowic. Kierownik powiedział, że będą mieli

Pozdrawiam
sarycz


Tragiczny wypadek kolejowy pod Grodziskiem Maz.
Pociąg relacji Warszawa-Budapeszt śmiertelnie potrącił mężczyznę w
miejscowości Grodzisk Korytów. Trasa kolejowa jest całkowicie zablokowana
w obu kierunkach - poinformowała Agata Moczulska z biura prasowego Służby
Ochrony Kolei.
Pociągi jadące na trasie Warszawa-Kraków będą kierowane na objazdy. Na
miejsce wypadku jadą policja i prokuratura. Nie są jeszcze znane szczegóły
wypadku ani jak długo potrwają utrudnienia.

--
Pozdrawiam, kruger



· 

Tragicznie zakończyła się zabawa czterech nastolatków na szlaku kolejowym w
Katowicach. Po wejściu na wagon 14-latek został porażony łukiem
elektrycznym. Chłopca nie udało się uratować.
Czterech chłopców w wieku 14-15 lat szło szlakiem kolejowy między Ligotą a
Piotrowicami w Katowicach. Niestety dla zabawy zaczęli wchodzić na stojące
na bocznicy wagony kolejowe. Jak wynika ze wstępnych ustaleń śledczych,
jeden z nich w wieku 14 lat wszedł na prawie 4 metrowy wagon i usiadł na
jego krawędzi. Takie zbliżenie się do trakcji spowodowało porażenie
nastolatka łukiem elektrycznym. Chłopak spadł na torowisko. Jego kolega
widząc co się stało powiadomił o wypadku rodzinę. Następnie na miejsce
przyjechał policyjny patrol oraz pogotowie ratunkowe. Niestety w wyniku
odniesionych obrażeń młody mieszkaniec Katowic zmarł.

www.policja.pl


"- 13.02. godz. 19.25 Rybnik ul. Mikołowska. Przewrócony samochód ciężarowy
Volvo pod wiaduktem kolejowym. Straty 15 tys.zł. (straty wynikają z
uszkodzeń samochodu, straty wynikające z uszkodzeń wiaduktu określone
zostaną w późniejszym terminie). Samochód uderzając w wiadukt, uszkodził go
i przewrócił się na bok blokując całkowicie przejazd. Działania straży
polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia, wyciągnięciu  i postawieniu
samochodu na koła oraz odholowaniu go na parking. Uszkodzenia wiaduktu nie
pozwalają na jego dalszą eksploatację do czasu przeprowadzenia remontu.
Wstrzymano całkowicie ruch kolejowy na szlaku Rybnik-Katowice Ligota oraz
ruch kołowy pod wiaduktem (teren zabezpieczono barierkami i wyznaczono
objazdy)."

http://www.katowice.kwpsp.gov.pl/interwencje.html
tu zdjęcie samochodu i drogi pod wiaduktem....

Czy ktoś się orientuje na jakim odcinku wstrzymano ruch kolejowy ??? Czy
pociągi jeżdżą drogą okrężną...
To tak tematem: Piątek, 13....

merkato


Mozna sobie nawet wyobrazic, ze beda pociagi Szczecin-Katowice idace przez
nowoprojektowana linie i zjezdzajace na stara trase za Antoninem. Mozna
sobie wyobrazic pociagi Wroclaw - Poznan jadace przez Ostrow i Kalisz (i
tak
bedzie szybciej). Nalezy sobie tez wyobrazic pociagi z Leszna i z czego
tam
jeszcze mozna, jadace do Kalisza przez Ostrow. Co to za problem? To
dlatego
spowalniac albo wydluzac szybka trase, zeby obsluzyc dworzec glowny w 60-
tysiecznym Ostrowie? Byloby moze dobrze, ale czy to koeniczne w tym
wypadku?
Powtarzam, wszystkie wydluzone trasy do Kalisza zamiast Ostrowa nie beda
wozeniem powietrza, tylko obsluza ruch lokalny miedzy tymi miastami. A
jeszcze lepiej zrobilby to tramwaj dwusystemowy, boby mogl wjechac do
samego
kaliskiego centrum.


Po pierwsze Ostrow ma 75 tys, a nie 60 tys mieszkancow.
Po drugie jesli w Okolicach Ostrowa i Kalisza ma sie laczyc trasa miedzy
Warszawa, Poznaniem i Wroclawiem, to pod wzgledem dlugosci poszczegolnych
odcinkow nei ma znaczenia czy bedzie to Ostrów czy Kalisz. Ma natomiast
wieksze znaczenie fakt, ze w Ostrowie jest duzy wezel kolejowy, a Kalisz to
stacja przelotowa. Dlatego z logicznego punktu widzenia rozgalezienie w
Ostrowie bylo by lepsze.

sector


Dwaj 19-latkowie wypadli w czwartek z pociągu, wiozącego ludzi na XIII Przystanek Woodstock. Jeden z nich zginął, drugi w poważnym stanie przebywa w szpitalu w Brzegu (Opolskie). Według wstępnych ustaleń policji, był to nieszczęśliwy wypadek.

Życiu rannego nie zagraża niebezpieczeństwo - poinformował PAP podinspektor Jarosław Dryszcz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.

19-latkowie - mieszkańcy województwa opolskiego - jechali na rozpoczynający się w piątek festiwal pociągiem specjalnym relacji Katowice-Kostrzyn nad Odrą. Kilka kilometrów za Brzegiem wypadli z pociągu przez drzwi na kamienisty nasyp kolejowy na łuku drogi, w pobliżu ogródków działkowych.

Pasażerowie zatrzymali pociąg i zaalarmowali konduktorów, a ci wezwali pomoc. Reanimacja jednego z 19-latków nie przyniosła rezultatu. Drugi z poważnymi obrażeniami, ale przytomny, trafił do szpitala.

Pociąg dojechał do stacji Lipki, potem został zawrócony do Brzegu i ustawiony na bocznicy. Tam, w wydzielonym wagonie oraz policyjnych samochodach ponad 30 policjantów przesłuchiwało ok. 200 pasażerów pociągu.

- Chodziło o to, żeby jak najszybciej pociąg mógł ruszyć w dalszą trasę. Teraz trzeba przeanalizować ten obszerny materiał. Kluczowe dla sprawy będzie przesłuchanie rannego nastolatka. Na razie nie było to możliwe ze względu na jego stan zdrowia. Wstępne ustalenia kierują nas jednak raczej w stronę nieszczęśliwego wypadku - powiedział PAP Dryszcz.

Chłopcy prawdopodobnie podróżowali w niewielkiej grupie. W pociągu nie doszło do bójki - ustaliła policja.

Rannemu nastolatkowi pobrano krew do badań pod kątem obecności alkoholu.

źródło: interia.pl

Śląsk
ODSŁUCHAJ
AAA
PAP, JG/13:11
Katowice: 14-latek śmiertelnie porażony prądem
Tragicznie zakończyła się zabawa czterech nastolatków na szlaku kolejowym w Katowicach. Po wejściu na wagon 14-latek został porażony tzw. łukiem elektrycznym. Chłopca nie udało się uratować - podał zespół prasowy śląskiej policji.
Czterech chłopców w wieku 14-15 lat szło szlakiem kolejowy między Ligotą a Piotrowicami. Dla zabawy zaczęli wchodzić na stojące na bocznicy wagony kolejowe.

- Jak wynika ze wstępnych ustaleń śledczych, jeden z nich, w wieku 14 lat, wszedł na prawie czterometrowy wagon i usiadł na jego krawędzi. Takie zbliżenie się do trakcji spowodowało porażenie łukiem elektrycznym nastolatka i upadkiem na torowisko - poinformował Marek Wręczycki ze śląskiej policji.

Jego kolega widząc co się stało powiadomił o wypadku rodzinę. Następnie na miejsce przyjechał policyjny patrol oraz pogotowie ratunkowe. Niestety w wyniku odniesionych obrażeń młody mieszkaniec Katowic zmarł.

Policja po raz kolejny apeluje do rodziców, aby zwracali uwagę na to, gdzie i w jaki sposób ich dzieci spędzają wolny czas.
Napisz do nas
Wyślij znajomemu
Drukuj

taka sama sytuacja był a kiedyś we Wrześni jak swego czasu był wypadek kolejowy w Pobiedziskach, wszystkie składy z Gdyni i Olsztyna na poznań i Wrocław jechały wtedy tamtędy.Piękny widok, choć pewno nie dla pasażerów,ale mimo objazdu spóźnienia wyniosły po 25-28 min.co do Linii Ostrów Wlkp- Kluczbork- Katowice i Ostrów - Wrocław warto by było w nie trochę zainwestować .


Wykolejony pociąg utrudnił ruch między Katowicami a Krakowem
Kilkunastominutowe opóźnienia mają w piątek od rana pociągi kursujące przez stację Jaworzno Szczakowa, na linii między Katowicami a Krakowem.
Wykoleił się tam pociąg towarowy, utrudniając ruch pasażerski. Nikomu nic się nie stało. Usuwanie skutków wypadku ma trwać do piątkowego popołudnia.

Jak poinformował rzecznik śląskiego oddziału Polskich Linii Kolejowych PKP, Włodzimierz Leski, pociąg wykoleił się w piątek rano na rozjeździe, kiedy wjeżdżał na stację. Z szyn wyskoczyła lokomotywa i dwie puste cysterny. Nie ma żadnego zagrożenia dla ludzi. Przyczyny wypadku zbada komisja. "Problemem jest to, że wypadek miał miejsce na torach przeznaczonych dla ruchu pasażerskiego, które zostały zablokowane. W tej sytuacji pociągi pasażerskie kierowane są na tory grupy towarowej. To powoduje opóźnienia" - powiedział rzecznik.

Pasażerowie zmuszeni są do wsiadania i wysiadania z pociągów bezpośrednio na tory towarowe, zamiast na perony. O ich bezpieczeństwo dbają pracownicy Straży Ochrony Kolei.

Przez stację Jaworzno Szczakowa przejeżdża bardzo wiele pociągów pasażerskich, także pospiesznych i ekspresowych. To główny szlak kolejowy łączący Śląsk ze stolicą Małopolski. Do czasu usunięcia skutków wypadku wszystkie te pociągi będą opóźnione

Dwie osoby wypadły z pociągu jadącego na Woodstock
Dwaj 19-latkowie wypadli z pociągu specjalnego relacji Katowice-Kostrzyn nad Odrą, wiozącego ludzi na rozpoczynający się w piątek XIII Przystanek Woodstock. Mimo reanimacji jeden z nich zmarł, drugi w ciężkim stanie, choć przytomny, trafił do szpitala w Brzegu.
Jak poinformował podinspektor Jarosław Dryszcz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu, chłopcy wypadli z pociągu na nasyp kolejowy na łuku drogi, kilka kilometrów za stacją Brzeg.
Policjanci badają w tej chwili, czy był to wypadek, czy też zdarzenie przestępcze - powiedział. Pasażerowie zatrzymali pociąg i zaalarmowali drużynę konduktorską, a ta wezwała pomoc.
Obecnie pociąg stoi na stacji w Brzegu, policjanci prowadzą przesłuchania pasażerów pociągu w jednym z wagonów oraz w policyjnych samochodach przy dworcu. (bart)

http://wiadomosci.wp.pl/w...31&ticaid=14361

Wczoraj kolejne TRZY wypadki i znów dwa na niestrzeżonym przejeździe.

Piewszy po godz 15 w Biesowicach (gm. Kępice, powiat Słupski, woj. Pomorskie) Ciężarowy Iveco, który wiózł butelki po piwie przewrócił się na tory przy przystanku kolejowym. Kierowca wyzionął do alkomatu 2,5 promila. Najprawdopodobniej wcześniej stracił panowanie nad ciężarówką i zatrzymał się dopiero w rowie linii kolejowej Słupsk-Szczecinek. Pociągi (BIPA) nie miały przejazdu do godz. 18

Drugi po godz. 17 w miejscowości Pieczyska (powiat Wieruszów, woj. Łódzkie) osobowy seat zderzył się z pospiesznym 84102 Szczecin-Katowice. Na miejscu zginął kierowca, a jego pasażer jest ciężko ranny.

Trzeci po godz. 19 za miejscowością Sarnowy (powiat Kościerzyna, woj Pomorskie) Cysterna wypadła z drogi i spadła na nasyp kolejowy węglówki niedaleko przystanku osobowego Podleś. Służby ratownicze blokują drogę i tory ciężkim sprzętem w celu wyciągnięcia cysterny.

Dworzec kolejowy w Katowicach
od kasy podchodzi jakiś facet i mówi
"poprosze jeden bilet do ptoka"
"gdzie?"
"do ptoka"
"do Będzina"
"nie do ptoka"
"do Gliwic"
"nie do ptoka"
"do Zabrza"
"nie do ptoka"
Kasjerka wymienia wszystkie stacje ale niestety cały czas facet mówi "nie do ptoka"
w końcu mówi "do Jastrzębia"
"tak"
"trzeba było mówić do Jastrzębia a nie do ptoka"
"A co jastrząb to nie ptok"
--------------------------------------------------------------------------------------
Szkot jechał samochodem i miał wypadek i rozbił głową szybę samochodową ale jak każdy Szkot poskąpił na lekarza po dwóch tygodniach żona mówi do męża
"idź do lekarza nich ci wyjmie te szkła ze skóry bo więcej już nie będę zaszywać tych dziur w poduszce które robisz gdy się wiercisz w łóżku".

28.4.Katowice (PAP) - Kilkunastominutowe opóźnienia mają w piątek od rana pociągi kursujące przez stację Jaworzno Szczakowa, na linii między Katowicami a Krakowem. Wykoleił się tam pociąg towarowy, utrudniając ruch pasażerski. Nikomu nic się nie stało

Usuwanie skutków wypadku ma trwać do piątkowego popołudnia

Jak poinformował PAP rzecznik śląskiego oddziału Polskich Linii Kolejowych PKP, Włodzimierz Leski, pociąg wykoleił się w piątek rano na rozjeździe, kiedy wjeżdżał na stację. Z szyn wyskoczyła lokomotywa i dwie puste cysterny. Nie ma żadnego zagrożenia dla ludzi. Przyczyny wypadku zbada komisja

"Problemem jest to, że wypadek miał miejsce na torach przeznaczonych dla ruchu pasażerskiego, które zostały zablokowane

W tej sytuacji pociągi pasażerskie kierowane są na tory grupy towarowej. To powoduje opóźnienia" - powiedział rzecznik

Pasażerowie zmuszeni są do wsiadania i wysiadania z pociągów bezpośrednio na tory towarowe, zamiast na perony. O ich bezpieczeństwo dbają pracownicy Straży Ochrony Kolei

Przez stację Jaworzno Szczakowa przejeżdża bardzo wiele pociągów pasażerskich, także pospiesznych i ekspresowych. To główny szlak kolejowy łączący Śląsk ze stolicą Małopolski. Do czasu usunięcia skutków wypadku wszystkie te pociągi będą opóźnione. (PAP)

Katowice: 14-latek śmiertelnie porażony prądem

Tragicznie zakończyła się zabawa czterech nastolatków na szlaku kolejowym w Katowicach. Po wejściu na wagon 14-latek został porażony tzw. łukiem elektrycznym. Chłopca nie udało się uratować - podał zespół prasowy śląskiej policji.
Czterech chłopców w wieku 14-15 lat szło szlakiem kolejowy między Ligotą a Piotrowicami. Dla zabawy zaczęli wchodzić na stojące na bocznicy wagony kolejowe.

- Jak wynika ze wstępnych ustaleń śledczych, jeden z nich, w wieku 14 lat, wszedł na prawie czterometrowy wagon i usiadł na jego krawędzi. Takie zbliżenie się do trakcji spowodowało porażenie łukiem elektrycznym nastolatka i upadkiem na torowisko - poinformował Marek Wręczycki ze śląskiej policji.
Jego kolega widząc co się stało powiadomił o wypadku rodzinę. Następnie na miejsce przyjechał policyjny patrol oraz pogotowie ratunkowe. Niestety w wyniku odniesionych obrażeń młody mieszkaniec Katowic zmarł.

Policja po raz kolejny apeluje do rodziców, aby zwracali uwagę na to, gdzie i w jaki sposób ich dzieci spędzają wolny czas.

Za http://info.onet.pl/1019126,11,1,0,120,686,item.html

Złodzieje węgla znowu poważnie utrudnili ruch pociągów towarowych na Śląsku,
tym razem niszcząc kolejową infrastrukturę między Łazami a Dąbrową Górniczą
Ząbkowicami.

Lokomotywa, która wjechała na uszkodzony przez złodziejów rozjazd uderzyła w
słup trakcyjny, powodując zerwanie ok. 100 metrów sieci.

Według informacji służb kolejowych i Centrum Zarządzania Kryzysowego
Wojewody Śląskiego w Katowicach, złodzieje uszkodzili kolejowy rozjazd, aby
łatwiej okraść pociąg z węglem. Ich celem były dwa wagony składu. Gdy na
uszkodzony rozjazd wjechała lokomotywa, doszło do wypadku. Przerwa w ruchu
pociągów na tym torze ma potrwać do sobotniego popołudnia.

To kolejny tego rodzaju przypadek w ostatnim czasie. Dwa dni temu złodzieje
węgla sparaliżowali ruch na jednym z najważniejszych dla pociągów towarowych
na Śląsku szlaków, między Siemianowicami Śląskimi a Dąbrówką Małą. Otworzyli
dwa wagony stojącego przed semaforem pociągu, wysypując na tory około 80 ton
miału węglowego. Po otrzymaniu sygnału do jazdy pociąg ruszył, a wysypany
miał spowodował wykolejenie się jednego z wagonów i zablokowanie torowiska.

Do wysypywania węgla i miału węglowego na tory, a także do kradzieży złomu z
wagonów dochodzi na Śląsku codziennie. Każdej doby patrole Straży Ochrony
Kolei ujawniają na szlakach kolejowych ok. 10 takich przypadków, w których
na tory wysypywane jest łącznie ok. 150 ton węgla i miału.

Złodzieje są często bardzo zuchwali - atakują nie tylko wtedy, gdy pociąg
zwalnia czy stoi np. przed semaforem, ale także wymuszają zatrzymanie
pociągów kładąc na torach przeszkody i otwierają wagony. Później wracają po
wysypany węgiel. Dochodzi do starć między złodziejami a Strażą Ochrony
Kolei. Nagminne są także kradzieże elementów infrastruktury kolejowej.

Kaziu


    Witam.
    Taką wła nie notkę podała TVP3 Katowice. Natychmiast wskoczyłem na
rowerek zobaczyć, co się dzieje.
    Rzeczywi cie, pod wiaduktem na ulicy Rybnickiej, pod szlakiem kolejowym
Racibórz Markowice - Racibórz (wła ciwie to już pod torami stacyjnymi - sem.
wjazdowe do R-rza znajdują się zaraz przed wiaduktem) stoi samochód -
cysterna, wbity w strop wiaduktu. Dookoła pełno wozów straży pożarnej,
policji, ruch kołowy wstrzymany. W TV mówili, że z cysterny wyciekały jakie
chemikalia, ale z tym już chyba sobie strażacy poradzili. Przyczyną wypadku
była najprawdopodobniej zbyt duża wysoko ć pojazdu i nadmierna prędko ć -
pod wiaduktem jest ograniczenie do 3,4 m wysoko ci i 40 km/h.
    W sprawach kolejowych: na torze 1, w strone R-rza, pod sem. wjazdowym
stała jaka  ET22 z bruttem. Możliwe, że wiadukt został na tyle uszkodzony,
że nie będzie się dało przejechać, ale to pewnie sprawdzą dokładnie po
usunięciu cysterny. Natomiast na torze 2, od strony stacji, stała
SM42+sieciowy. Mechanik mówi, że to tak tylko pro forma. W każdym razie ruch
z/do Raciborza od tej strony zablokowany. Pociąg 805 z Katowic, planowo
12.17 w Raciborzu, dojechał tylko do Markowic, skąd ludzie przesiedli się na

20-minutowym opó nieniem, z Markowic - nie wiem, czy poinformowano
pasażerów, moje info od kolejarza, który tym pociągiem jechał do Raciborza.
    Teraz jeszcze słyszałem, jak strażacy mówili, że czekają na co tam, co
będzie tą cysternę wyciągać.
    To wszystko na razie.
    Pozdrawiam,

    Leszek


Przyznam szczerze, że nie wyobrażam sobie braku wyobrażni kogoś, kto
pozwoliłby w podobnej sytuacji jechać swojemu 16-letniemu dziecku pociągami
pospiesznymi i osobowymi z przesiadkami gdzieś na mrozie. Po prostu podróż
autobusem dla 16-letniej dziewczyny jest w miarę bezpieczna. Podróż koleją -
nawet gdyby było to IC - wydaje się być sporym zagrożeniem. I znów pociąg
przegrywa z autobusem. Jest 2:0 dla PKS Łódź.


A 16-letnia córka mojej odpowiedzialnej znajomej wracała sama koleją z
Przeworska do Żywca - jedynie mama odwiozła ja pociagiem z Leżajska do
Przeworska i tam wsadziła w pospieszny do katowic i dalej przesiadka na
najokrutniejszym polskim dworcu na osobówkę do Żywca i co najważniejsze córka
sama wybrała pociąg, bo miała alternatywę w postaci PKSu Rzeszów - Bielsko
Biała.
Moze mama się wahała, ale przy moim poparciu córki w wyborze kolei (dzienny
pociąg pospieszny z dobrą frekwencją, bezproblemowa przesiadka w Katowicach
mimo okropności dworca, na którym mimo wszystko jest coraz więcej policjantów i
SOKistów) nie miała już obaw.
Więc sprawa bezpieczeństwa jak się okazuje nie jest zawsze po stronie PKSu - ja
bardziej obawiałbym się o swoje dziecko, gdyby jechało autobusem, bo niestety
autobusy częściej ulegają bardzo niebezpiecznym wypadkom. Ja sam przeżyłem
wypadek kolejowy (słynny pociąg bez hamulców Sucha-Żywiec), który  w przypadku
autobusu mógłby się skończyć dla mnie o wiele gorzej...
Ważne jest by SOK robił swoje i nie dopuszczał do przestępstw w pociągach oraz
szybko reagował na nie. Jest poprawa i należy mieć nadzieję, że będzie
bezpieczniej.
Aha, jeszcze drobna uwaga, że jest sporo osób, które nie za dobrze znosi
dalekie podróże autobusem i dla nich kolej jest sensowną alternatywą. Mówię to
z autopsji, gdż korzystam obecnie codziennie z PKSu na 20-kilometrowym odcinku
i czasami wysiadam tak sponiewierany - najgorsze są nowe Solbusy, które bujają
tak na bok:)
A tak na marginesie uwaam, że autobusy powinny być uzupełnieniem kolei, ale
przy dobrej kolei - osobiście nie widzę sensu takiego połaczenia jak ostatnio
uruchomił PKS BB Bielsko Biała - Gdańsk w pt i nd - widziałem wieczorem przed
odjazdem ten autobus i nie cieszył się żadnym wzięciem, skoro BB ma dobre
połaczenia z w zasadzie z każdym rejonem Polski. Niepotrzebe dublowanie i
zapychanie i tak zatłoczonych polskich dróg.
Swoją drogą kierowcy wcale nie powinni się cieszyć ze złej kodycji kolei, bo to
właśnie powoduje niepotrzebny wzrost ilości autobusów i busów na drodze, co
przekłada się na korki i tłot.
Tyle ode mnie.
Pozdrawiam
kruczek



W chwili obecnej mówmy że tir jedzie z zachodniej granicy do np katowic ~6
godzin.  Sądzę że pociąg na tej trasie jechałby podobną ilość czasu.
Dochodzi załadunek i czas oczekiwania na odjazd pociągu. Ponadto taki
skład
kolejowy, albo musiałby być dzielony i kierowany do różnych miejscowości
np
w katowicach, albo kierowca i tak musiałby dojechać na miejsce
przeznaczenia
sam. Jednym słowem sytuacja od strony rozwiązań logistycznych jest dosyć
skomlikowana.


Może niefortunnie wybrałeś połączenie. Ja dam dwa przykłady:
Katowice - Gdynia
Rzepin - Terespol
W pierwszym wypadku trasę można by pokonać w 10 h, jak widać
czasem nie można wygrać, ale zawsze można zaoferować atrakcyjną
cenę.
Dla porówania koszt przejazdu ciężarówki wyniósł by:
5,3*30*2,4=381,6 zł
5,3 - odległość/100
30  - salanie/100
2,4 - cena ropy
Gdyby zaoferować chociażby przejazd za 350 zł, to z pewnością
znaleźliby się chętni, a pociąg przyniósłby dochód.

Co do drugiego przypadku to już nie muszę przeprowadzać wyliczeń
tylko dodam, że można by iść za przykładem Astrii i wprować
restrykcyjne normy na zawartość szkodliwych związków wydalanych
z rury wydechowej. Z pewnością ciężarówki z za wschodniej granicy
nie spełniałoby tych wymagań i co by pozostało? Odpowiedź
jest prosta: KOLEJ.

Ktoś tam na górze martwi się tym, że w Polsce nie ma wystarczającej
liczby parkingów dla TIR-ów, żeby wprowadzić dla nich zakaz porusznia
się we wszystkie weekendy, a nie tylko w święta. Znowu można by
skożystać z KOLEJI.
W tych rozwiązaniach, jest tylko jeden mankament, a mianowicie:
potrzeba jest kogoś MYŚLĄCEGO, a to może się stać barierą nie do
pokonania.



Jest jeszcze drugie wyjście -
kolejne podwyżki cen biletów. Jeśli śląska komunikacja ma być coraz
bardziej uzależniona od zasobności portfeli jej pasażerów, nie trzeba
się tego wstydzić. Trzeba mieć odwagę po prostu się do tego przyznać.


A efekty podwyzek pojawia sie niestety juz wkrotce. W najlepszym wypadku, wplywy
do kasy pozostana na stalym poziomie. Dlaczego? Przyklad z mojego najblizszego
podworka. Znajomi, kupujacy bilety KSC, albo autobusowo tramwajowe na cala siec
podliczyli wydatki przedswiateczne i stwierdzili ze 7 zl co miesiac wiecej to
juz ponad ich mozliwosci. Tak wiec schodza z KSC na SCAT, z SCAT  na SM A.
Ogolnie staraja sie placic tyle samo i ograniczac swoje podroze KM. I teraz
zamiast czasami do Zabrza dojezdzac tramwajem/autobusem zrzucaja sie na paliwo.
I ak wychodzi szybciej, wygodniej i taniej niz gdyby mieli placic co miesiac 7
zl(ze znizka ) wiecej. Nie pisze tu o osobach dojezdzajacych do szkoly/pracy.
Oni sa zmuszeni, teraz i tak jednak wszyscy zaczynaja sie zastanawiac czy aby na
pewno musza miec bilet na cala siec.

portrzeb(zjawisko na pewno pozytywne). Niemniej jednak powoduje ono tez
zwrocenie sie do alternatywnego srodka transportu. Kolej na takiej
trasie(Glwiice-Zabrze) a nawet Katowice nie jest konkurencyjna(czas na dojazd na
stacje, zakup biletu, opoznienia) Lepiej. Znam osoby majace bezplatny bilet
kolejowy i dojezdzajace prawie do Sosnowca samochodem. I trudno nie przyznac im
racji. Jada ok 1 h, a podroz koleja i KM zajelaby z 1,5 h.
No i oczywiscie jezeli teraz moj bilet miesieczny kosztuje 36 zl, a kara za
przejazd bez 40, to jesli juz dlugo jezdze KM i znam linie i wiem ze w nabitym
na maxa autobusie nie ma kontroli i tylko nim jezdze, to po co kupowac
miesieczny? Biore jednorazowy, staje przy pierwszym kasowniku i majac ulge
czekam. Kontroler musi podejsc do kierowcy z legitymacja aby ten wylaczyl
kasowniki.
{metoda zaobserwowana w praktyce}


http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,5124791.html

Katowice: Tramwaj wbił się w wiadukt
aim
2008-04-16, ostatnia aktualizacja 2008-04-16 12:48
Tramwaj, który wypadł z szyn, uderzył w wiadukt kolejowy w centrum Katowic.
Na szczęście nic nikomu się nie stało, ale w rejonie są spore utrudnienia
komunikacyjne.
Do wypadku doszło przy ul. Kochanowskiego, w pobliżu kinoteatru Rialto. -
Tramwaj linii nr 16, jadący w stronę pl. Miarki, wypadł na zakręcie z szyn i
uderzył w filar wiaduktu kolejowego - mówi Jacek Pytel, rzecznik katowickiej
policji.

Początkowo ruch samochodów w stronę pl. Miarki został całkowicie
zablokowany, natomiast w drugą stronę auta jechały jednym pasem drogi. Przed
godz. 11 ruch samochodowy wznowiono, natomiast nadal zablokowano jest
torowisko i nie kursują tramwaje. Na razie nie wiadomo jak długu potrwają
utrudnienia.

- Uderzenie w filar było na tyle silne, że został on praktycznie całkowicie
ścięty, z tego powodu konieczne będzie odbudowanie konstrukcji, prace
potrwają do czwartku do godzin południowych. Tramwaje zostaną obciążone
kosztami naprawy wiaduktu - mówi Karol Trzoński z katowickiego Zakładu Linii
Kolejowych.

Po uderzeniu tramwaju w wiadukt pociągi jeżdżą tylko po jednym torze. Z tego
powodu wstrzymano ruch pociągów, które wjeżdżały od strony Warszaw na peron
pierwszy. Około 13 pociągów miało opóźnienia sięgające do 15 minut.

Utrudnienia kolejowe potrwają do jutra, opóźnienia będą sięgały maksymalnie
10 minut. Będzie to dotyczyło pociągów wjeżdżających od strony Warszawy,
które ze względu na wyłączenie jednego toru będą musiały zaczekać na swoją
kolejkę.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice


PKP LHS przeznaczy dwa razy więcej pieniędzy na infrastrukturę i tabor

Kolejowy przewoźnik towarowy, PKP Linia Hutnicza Szerokotorowa, zainwestuje w tym roku 62,1 mln zł, czyli ponad dwa razy więcej niż w roku 2007. Pieniądze przeznaczy m.in. na modernizację terminalu przeładunkowego w Sławkowie, dzięki któremu zamierza zwiększyć odprawy kontenerów.

- Ponadto spółka odbuduje układ torowy w miejscowości Puszcza, punkt kontroli granicznej kontenerów w Hrubieszowie, zmodernizuje i kupi lokomotywy spalinowe oraz zmodernizuje most na Wiśle - mówi Zbigniew Tracichleb, prezes PKP PLHS.

W tym roku spółka planuje wypracowanie 335,5 mln zł przychodów ze sprzedaży, czyli o prawie 3 proc. więcej niż w 2007 r. Liczy zwłaszcza na wzrost przewozów ładunków przez przejście graniczne Hrubieszów - Izov (Ukraina). Spaść może natomiast zysk netto. Prognoza mówi o 40,2 mln zł czystego zarobku. Jeśli taki wynik zostanie osiągnięty, zysk pogorszy się o prawie 45 proc. Dlaczego? - Musimy ponosić wyższe koszty, zwłaszcza związane z zakupem materiałów, energii, oleju napędowego, wynagrodzeń oraz usług obcych. W tym ostatnim wypadku chodzi o płatności za remonty infrastruktury kolejowej oraz opłaty za użytkowanie wagonów kolei krajów byłej Wspólnoty Niepodległych Państw - twierdzi prezes Tracichleb.

Obecnie PKP LHS 94,3 proc. przychodów osiąga z działalności przewozowej, a 5,7 proc. z usług dodatkowych, m.in. z dzierżawy infrastruktury oraz usług agencji celnej. Spółka planuje rozpocząć w 2009 r. pełną obsługę spedycyjną. Najważniejszym jej klientem jest Huta Katowice (ArcelorMittalPoland), dla której przewozi rudy żelaza.

PKP LHS realizuje działalność przewozową głównie w wagonach należących do kolei krajów WNP. - Posiadamy też niewielką liczbę wagonów krytych , platform oraz wagonów specjalistycznych wykorzystywanych do własnych celów, związanych z utrzymaniem linii kolejowych. Prowadzimy rozmowy z kolejami ukraińskimi na temat uruchomienia przewozów w wagonach należących do LHS - mówi Tracichleb. Firma w I kw. tego roku miała 5,9 proc. udział w polskim rynku pod względem pracy przewozowej (iloczyn długości drogi i wagi przewiezionych towarów).

źródło: Parkiet / RK

http://info.onet.pl/596805,11,item.html

Minionej doby złodzieje wysypali z wagonów kolejowych na Górnym Śląsku około
161 ton węgla. W kilku przypadkach wymusili zatrzymanie pociągów. Leżący na
torach węgiel przez wiele godzin utrudniał ruch kolejowy.

Do największej i najbardziej zuchwałej próby kradzieży węgla doszło w sobotę
późnym wieczorem między Siemianowicami Śląskimi a Chorzowem Starym.

"Około 30-osobowa grupa złodziei wymusiła zatrzymanie pociągu towarowego,
wykładając na tory betonową płytę. Następnie sprawcy otworzyli zawory
hamulcowe, uniemożliwiając odjazd pociągu. Otworzyli 11 wagonów, usypując
ok. 80 ton miału węglowego" - podało w raporcie Centrum Zarządzania
Kryzysowego Wojewody Śląskiego.

Leżący na torach węgiel sparaliżował ruch pociągów towarowych na tym
odcinku. Jak poinformował dyspozytor Straży Ochrony Kolei (SOK), do
niedzielnego popołudnia ekipy techniczne usunęły miał węglowy z jednego
toru. Drugi ma być przejezdny w niedzielę ok. 18.00.

Łącznie w ciągu ostatniej doby doszło do 10 przypadków usypania węgla z
pociągów towarowych; na torach znalazło się ok. 161 ton miału, czyli tyle,
ile zmieści się na kilkanaście ciężarówek. Złodzieje zatrzymywali pociągi,
rozłączając w pociągach zawory hamulcowe lub podkładając na torach
przeszkody.

Jak powiedział dyspozytor SOK, 10 przypadków usypania węgla to mniej więcej
tyle co zwykle, w ciągu każdej doby. Do kradzieży węgla z wagonów na Śląsku
dochodzi codziennie. Złodzieje działają w grupach po kilka, a nawet
kilkadziesiąt osób. Zatrzymują pociągi, otwierają wagony i uciekają, często
chroniąc się w pobliskich domach. Potem wracają po łupy.

Niespełna dwa tygodnie temu w Załężu - robotniczej dzielnicy Katowic - na
torach zginęli czterej kilkunastoletni chłopcy, potrąceni przez pociąg
intercity. Do tragedii doszło w miejscu, gdzie nikt nie powinien się
znajdować - nie ma w tym rejonie przejścia przez tory. Przy chłopcach
znaleziono worki na węgiel. Wypadek miał miejsce w pobliżu bocznicy kopalni
"Kleofas", którą z zakładu wywożony jest węgiel.

W zgodnej opinii przedstawicieli PKP i SOK, problem kradzieży węgla z
wagonów narasta, a złodzieje są coraz bardziej brutalni i agresywni. Do ok.
40 proc. kradzieży węgla z wagonów dochodzi na Śląsku. W ubiegłym roku
spółka PKP Cargo SA, świadcząca kolejowe przewozy towarów, straciła z powodu
kradzieży ładunków ponad 14,3 mln zł, z czego 8,1 mln zł to wartość
skradzionego węgla.

Do kradzieży dochodzi nie tylko podczas dłuższych postojów pociągów, np. na
bocznicach kolejowych. Często złodziejom wystarcza krótki postój przed
semaforem, a nawet wolniejsza jazda. Nagminne są przypadki ustawiania
przeszkód na torach, smarowania szyn olejem, by lokomotywa musiała zwolnić,
czy uszkadzanie układu hamulcowego. Przestępcy wieszają też np. słupy
betonowe na wiaduktach nad torami, by uszkodzić lokomotywę. Starają się
otworzyć wagon, a łup zbierają już po odjeździe składu.

Pracowników SOK jest zbyt mało, aby byli w stanie opanować plagę kradzieży.
Przestępcy działają z premedytacją; kiedy jedna grupa walczy z sokistami,
druga otwiera w tym czasie wagon z tyłu pociągu. Każdej doby ze Śląska
wyjeżdża kilkaset pociągów z węglem.

SOK-iści dzielą złodziei na trzy grupy. Pierwsza, to drobne złodziejaszki z
workami, którzy wykorzystują węgiel na własny użytek lub sprzedają go w
okolicy. Druga grupa kradnie już dziesiątki ton na zamówienie, a skradziony
towar wywozi ciężarówkami, często poza granice woj. śląskiego. Trzecia grupa
to szefowie grup przestępczych, którzy podporządkowują sobie innych złodziei
i prowadzą także inną działalność przestępczą.

Węgiel należy do najczęściej rabowanych z wagonów ładunków. Ale łupem
złodziei padają też inne towary. W sobotę na stacji Czarnolesie Towarowa
funkcjonariusze SOK podczas patrolu znaleźli dwie pralki, schowane przez
złodziei w trawie. Zostały one skradzione z pociągu towarowego relacji
Zawiercie-Cieszyn.

Ofiarami złodziei padają też sami kolejarze. W sobotę okradziono pracowników
pociągu sieciowego EZ Rybnik, którzy na szlaku Rybnik-Orzesze naprawiali
sieć. Złodziej weszli do pociągu i z szafek pracowników ukradli cztery
telefony komórkowe, pięć kart bankomatowych, dokumenty oraz 300 zł.




| Linia 48 - Katowice-Bytom przez Ligotę, Kochłowice (!!!!!) - toto
jechało
| ponad 2 godziny

| Teraz to juz zostalo z tego Katowice PKP - Chorzow Plac Hutnikow przez
| Ligote, Kochlowice i jedzie okolo 1 godziny.

Nie możliwe, żeby 48 jechało powyżej 2 godzin - z Chorzowa do Bytomia
jedzie
się o wiele krócej, niż dodatkową godzinę (patrz rozkład 139, które jedzie
dawną trasą 48). Ponadto, kiedy  48 (podobnie jak 687) nie objeżdżało
osiedla na Kokocińcu - robiły to tylko 13, 61 i 662.


Trasę 48 zaliczyłem w cało ci dawno temu, na poczatku lat 80-tych i jechało
dobrze ponad 2 godziny. Do samego Chorzowa ponad 1h30 min. Pamiętam
koszmarne zapełnienie na większej czę ci trasy i niekończące sie wymiany
pasażerów (czytaj dobijanie do 200% zapełnienia) przy kopalniach (okolice
godziny 14). Postój pod kopalnią mógł trwac nawet 10 minut, bo kierowca nie
ruszał, dopóki drzwi sie nie zamknęły. Po drodze trafial sie tez zamkniety
przejazd kolejowy - wolno manewrujący skład z węglem blokował ruch na ładne
kilka minut. To byl chleb powszedni, młodsi ludzie tego nie pamietają.
Generalnie, dłuższe linie autobusowe z tamtego okresu je dziły tragicznie
niepunktualnie.

Tłok nie do wytrzymania i 200% zapełnienia pamietam z wielu, wielu linii -
na poczatku lat 80-tych, gdy benzyna była na kartki, a pod stacjami
benzynowymi stalo sie w społecznych kolejkach (o ile mialo sie samochód) km
była jedynym sposobem poruszania sie po miastach.

Z tego samego okresu pamietam wyprawe z Siemianowic do Tarnowskich Gór linia
5. Do KWK Andaluzja bylo zno nie, pod kopalnie podjechali my pare minut po
14. W Ikarusa 260 zapełnionego moze w 50% usilowało naraz wej ć z 200, 300
górników. Nie wiem czy kto  został, gdy po kilkunastu minutach upychania
autobus ruszył. Podwoziem szorował po asfalcie na każdej nierówno ci. Z
trudem oddychałem, twarz miałem wbitą w przepisy porządkowe na kabinie
kierowcy, W samej kabinie kierowcy i na pomo cie gniotlo się z 10 osób. Dwa
kilometry dalej, na osiedlu połowa górników wysiadła. Ale autobus stał, bo
cos się zaczęło fajczyć - chyba opony ocierające o nadkola. Po paru minutach
chłodzenia pojechalismy dalej. Do TG dotarlismy grubo ponad godzine od

komfort... i tramwajem.

Nie zapomnę scen z upychania z tamtego czasu - często je dziłem 22 z
Siemianowic do Chorzowa Batorego. Na przystankach na estakadzie i w na
Dąbrowskiego wsiadały  tłumy ludzi do Batorego. W momencie, gdy drzwi
przepelnonego Ikarusa nie chciały się domknąć, pasażerowie oczekujący na
inna linię z zewnątrz "pomagali" im się zamknąć. Utkwiła mi w pamięci
niesłychana męka mężczyzny, miażdżonego przez takich pomocników drzwiami. W
końcu się zamknęły, ale facetowi chyba zwichnęli rękę.

Tramwaje lepiej wytrzymywały przepelnienie - po prostu w wypadku tramwajów
granica była wytrzymalo ć ludzi, a nie zawieszenia pojazdu. Ciekawostka bylo
spychanie uszkodzonego tramwaju linii 11 przez wóz następny  od Piasnik aż
do Chebzia (obydwa 102Na), przy czym motorniczy polecil pasażerom opuscic
uszkodzony wagon i zając drugi - aby dociążyć pchacza? W kazdym razie tłok
był niesłychany. Wycie silniczków nie chcących się zamknąc drzwi i
charalkterytyczny d więk drzwi wypadających z prowadnic będe pamietal do
końca zycia. W pewnym okresie sam już umiałem wstawiac drzwi w prowadnice...
w przypadku "plastycznych" drzwi 102 Na nie potrzeba było nawet łomu,
wystarczyło nagiąć je nieco w rękach i odpowiednio stuknąć kolanem... W
105tkach przy przepelnieniu co  sie często łamało w mechanizmie, drzwi
zaczynały latać lu no i motorniczy blokował je klinem.

W porównaniu z konstalowskimi, ręcznie klepanymi  tramwajami i defektującymi
elektronapędami pneumatyczne, wąskie drzwi Ikarusów były do ć odporne i
solidnie skonstruowane, nie pamietam zbyt częstych uszkodzeń.

W drugiej polowie lat 80-tych zaczęlo dziać sie lepiej. Schyłek lat 80-tych,
do roku 1991 to chyba ostatni relatywnie dobry okres  ląskiej komunikacji
publicznej. Nie było powaznych korków, autobusy je dziły czę ciej, łagodnie
upadała komuna, po latach kryzysu kupowalo sie sporo nowego taboru (głównie
Ikarusy 280 i M11), pojawiły się automaty biletowe na dworcach i czuć bylo
KRR-em. PKP jeszcze działało normalnie, a na dworcu nie było powszechengo
smrodu i meneli. Do Zabrza z Siemianowic docierałem w 50 minut w
komfortowych warunkach - z przesiadka z tramwaju 13 na pociag w Katowicach,
podobny rezultat uzyskiwalo sie przy przesiadce z 12 na autobus C w
Chorzowie, ale ten w przeciwieństwie do pociagu je dzil rzadko, mało
punktualnie.

JH


Mozna sobie nawet wyobrazic, ze beda pociagi Szczecin-Katowice idace
przez
nowoprojektowana linie i zjezdzajace na stara trase za Antoninem.


Omijające Środę, Jarocin, Pleszew i Ostrów Wlkp. ? Owszem, część tych
najszybszych, ale pospieszne i przyspieszone nawet w przyszłości pojadą
starą trasą, a te szybsze to i tak prędzej polecą przez Wrocław do tych
Katowic niż przez Ostrów.

Mozna
sobie wyobrazic pociagi Wroclaw - Poznan jadace przez Ostrow i Kalisz (i
tak
bedzie szybciej).


Też pojedyńcze i tylko te najszybsze...

Nalezy sobie tez wyobrazic pociagi z Leszna i z czego tam
jeszcze mozna, jadace do Kalisza przez Ostrow.


Zgoda. To już teraz powinno być.

Co to za problem? To dlatego
spowalniac albo wydluzac szybka trase, zeby obsluzyc dworzec glowny w 60-
tysiecznym Ostrowie? Byloby moze dobrze, ale czy to koeniczne w tym
wypadku?


Moim zdaniem jest konieczne ze względu na duży węzeł kolejowy i stację
przesiadkową - przecież ideałem jest dowóz pasażerów pociągmi niższych
kategorii do tych wyższej, tutaj będzie to zrąbane. Pociągi Poznań -
Kluczbork nie będą wjeżdżać do Kalisza tak czy inaczej, podobnie ewentualne
Leszno - Kluczbork jeżeli jakimś cudem by się pojawiły.

Powtarzam, wszystkie wydluzone trasy do Kalisza zamiast Ostrowa nie beda
wozeniem powietrza, tylko obsluza ruch lokalny miedzy tymi miastami. A
jeszcze lepiej zrobilby to tramwaj dwusystemowy, boby mogl wjechac do
samego
kaliskiego centrum.


To są wszystko życzenia, ktrych każdy z nas by chciał, ale nie należy
stawiać powstania tegoż za pewnik. Jak na razie kilkanaście razy większy
Kraków ma problemy z powstaniem tramwaju dwusystemowego, a co dopiero
Ostrów czy Kalisz. Jak powstanie za 50 lat to będzie baaaaardzo szybko jak
na polskie warunki.

Co do wjazdów wszystkich pociągów z Leszna czy Wrocławia kończących bieg na
stację w Kaliszu - owszem, ale jeżeli będzie równie atrakcyjna co obecna,
bo wyrzucenie jej w pole atrakcyjności nie poprawi. I raz jeszcze kiedy coś
takiego miałoby powstać ? Warszawa jako jedyna zaczyna dopiero powoli
wdrażać projekt kolei miejskiej, a zakłada się, że zrobi to Ostrów... Za
jakie pieniądze ?

TAK, należy zatrzymać szybki pociąg na stacji w Ostrowie.

I to wlasnie jest wyrzucanie pieniedzy, bo taka linia malo czemu sluzy z
wyjatkiem samej Lodzi i - moze Krakowa. Oczywiscie sluzy tez Turkowi i
Poddebicom, ale one sa male, za male by sie przebic. Natomiast moga miec
szanse na przystanek na linii szybkiej (raczej jedno z nich, a nie dwa),
jak
sie wykloca. Takie rzeczy sie robi, ze wzgledow politycznych raczej, ale
wszystko jedno.


I rzeczywiście gremialnie przewoźnicy rzucą się na nową linię w relacji
Poznań - Wrocław ? Będą dalej pojedyńcze przypadki takich występów...
Szkoda pieniędzy dla robienia Poznań - Kalisz tylko dlatego, że tęy pojadą
szybsze pociągi z Poznania do Wrocławia - właśnie rozpoczyna się
modernizacja E65, wkładać pieniądze, żeby tworzyć linię równoległą przy
olbrzymich potrzebach innych linii. Dlatego uważam, że jeżeli linia do
Łodzi dzieliłaby także funkcje linii podmiejskiej dla Turka i Konina
bardziej służyłaby pasażerom.

A co do służby - jest jeszcze Konin i Września z dostępem do Łodzi i potoki
z Turka (miasto powiatowe) w kier. na Poznań...

Zastanawiam się kiedy będą krytykować wymyślony teraz przebieg i poprawiać
w jakiś sposób zrobione teraz błędy... Ale liczy się jedno: byleby
szybciej, byleby szybciej, byleby szybciej dojechać z Wrocka do Warszawy.

Mick M.


Oto rezultat łupania w klawisze przez osobę, przedstawiającą się światu jako

| Zaczęto je budować "na serio", bo ludzie się ich domagali. W demokracji
| politycy zazwyczaj robią to, czego wyborcy od nich oczekują. Dlaczego ludzie
| domagali się autostrad? Bo mieli samochody. A potem to juz się samo
| napędzało - kupujemy samochody, bo mamy świetne autostrady, mamy samochody,
| więc budujcie nam autostrady.

No dobrze, ale co w tym zlego ?


Hm... Wypadki, hałas, smród, spaliny, drogi zapchane tirami.

| No, teraz mówi się tez o remoncie magistrali nadodrzańskiej na przykład. A
| to już linia typowo węglowa. BTW - jechałem w tym roku z Rzepina do
| Wrocławia Czciborem. Strasznie było. Jak podróż wołami. 8-)

No to jak najbardziej nalezy remontowac, przeciez nie mowie ze nie.
Podobnie jak Weglowke na przyklad. Pieniadze przeciez na to sa. Nie wiem
czemu ludzi boli, ze jednoczesnie buduje sie autostrady (po prawdzie
tyle co kot naplakal, a jak juz sa to zalosnie wykonane - a to kiepska
nawierzchnia, a to brak pasow awaryjnych, a to za malo wjazdow wyjazdow)


No właśnie. A ile kasy na to idzie... Efekt równie (o ile nie bardziej)
żałosny niż w przypadku inwestycji PLK. I jeszcze takie dziwne akcje, jak
obwodnica Augustowa - forsuje się na siłę wariant droższy, trudniejszy w
realizacji, i jeszcze w dodatku na przekór i obrońcom środowiska, i całej
masie ludzi, którzy podpisywali się pod petycjami przeciwko takiemu
przebiegowi drogi.

| Jednakowoż w tym transporcie zbiorowym wiodącą rolę powinna odgrywać kolej
| (bo metro to tez jest kolej. I tramwaj też. Zresztą te granice są ostatnio
| bardzo płynne), a autobusy je tylko uzupełniać. A popatrz sobie na Katowice
| i przyległości - tam autobusy są podstawą transportu publicznego, buduje się
| nowe drogi, a kolej - łomatko... Jechałem pociągiem z Katowic do Chałupek.
| Jak podróż wołami...

Bardzo jestem ciekaw, gdzie sie te nowe drogi buduje w Katowicach.


DTŚ.

| No dobrze, ale od kiedy jest ta konkurencja? Przecież liberalizacja
| przewozów kolejowych była sposobem na reanimację trupa. A transport drogowy
| był konkurencyjny "od zawsze". Gdyby rynek kolejowy uwolniono wcześniej, nie
| byłoby aż takiej przewagi przewoźników drogowych. popatrz na USA - tam
| państwo latami wspierało motoryzację, budowało autostrady, pomagało
| koncernom samochodowym, a mimo to koleje trwają i wożą dużo więcej niż w
| Europie. Oczywiście - wiem, że USA maja "trochę" inne uwarunkowania
| geograficzne - ale Europa jako całość to też jest wielki kontynent.

No niby racja, ale generalnie temat jest dosc szeroki i nie czuje sie na
silach jakichs tez stawiac. Generalnie jednak USA to duzo mniejsza
gestosc zaludnienia, i jednak inny model zarzadzania infrastruktura
(jest w posiadaniu przewoznikow).


No wiesz, mniejsza gęstość zaludnienia powinna być raczej na korzyść
transportu samochodowego akurat. 8-) A poważniej -  w USA są ogromne
odległości, i to działa na korzyść transportu masowego - kolejowego czy
rzecznego. I to miałem na myśli, pisząc o łączeniu kolei europejskich -
Europa jako całość to już odległości podobne do tych w USA.

| I gdyby
| tak zamiast "narodowych" kolei, sztucznie przez lata podtrzymywanych,
| stworzyć kilkanaście lat temu, tak jak w innych dziedzinach gospodarki,
| koncerny ponadnarodowe, operujące w większej skali, to dzisiaj inaczej by
| ten podział zadań między transport drogowy i kolejowy wyglądał.

Sila transportu samochodowego nie sa wielkie koncerny.


Owszem, bo jego atut to właśnie rozproszenie, możliwość dowiezienia nawet
małych partii towaru zewsząd dowsząd. Zaś atutem kolei są przewozy masowe na
duże odległości, a to z kolei najlepiej robią firmy duże, operujące na
dużych obszarach.

Owszem, sa, ale
generalnie wiekszosc ciezarowek jakie widac na drogach to pojazdy firm,
ktore maja ich najwyzej kilka. Oczywiscie, tez bym chetnie pozbyl sie co
najmniej czesci tirow, ale to musi sie stac w sposob naturalny, zgodny z
prawami ekonomii a nie na drodze jakichs decyzji administracyjnych,
szczegolnie zas ograniczania wydatkow na drogi.


Zgodnie z prawami ekonomii? Super. To w takim razie zarówno drogi, jak i
sieć kolejowa powinny być instytucjami samofinansującymi się, najlepiej
niezależnymi od państwa. Póki są państwowe, nie ma co mówić o prawach
ekonomii.

Oczywiscie, w Polsce
jest dluga tradycja pakowania pieniedzy w rzeczy niedochodowe, ale
"wazne"


A we Francji to niby nie, hę? 8-

Marek A. Salwa


Cytat:

Od maja pociągi kontenerowe z Shanghaju na Śląsk
ksta 08-04-2008, ostatnia aktualizacja 08-04-2008 11:48

W maju tego roku Euroterminal w Sławkowie na Śląsku, gdzie kończy się prowadzący ze Wschodu szeroki tor kolejowy, po raz pierwszy przyjmie pociąg kontenerowy z Chin. Z czasem pociąg ma mieć stały rozkład jazdy.

Zapowiedź uruchomienia przewozów kolejowych z Szanghaju do Sławkowa to efekt porozumienia właściciela Euroterminalu - Centrali Zaopatrzenia Hutnictwa - ze spółką Railog, należącą do jednej z największych grup transportowo-logistycznych w Europie.

Trasa pociągu będzie biegła przez Chiny, Kazachstan, Rosję i Ukrainę tzw. Nowym Jedwabnym Szlakiem.

Odbiorcami przewożonych w kontenerach produktów będą głównie duże firmy z południowo-zachodniej Polski, Niemiec i Czech, przede wszystkim z branży elektronicznej oraz artykułów gospodarstwa domowego.

Pociąg z Szanghaju do Sławkowa, który wyruszy w drugiej połowie maja, ma uzupełniać ofertę firmy Railog, która na początku tego roku uruchomiła już pociągi kontenerowe z tego chińskiego miasta do portów Hamina i Kotku w Finlandii.

Docelowo pociąg ze Sławkowa ma mieć sztywny rozkład jazdy, a odbiorcami dostarczanych z Chin towarów mają być także mniejsi odbiorcy. Partnerzy przedsięwzięcia chcą, aby docelowo pociąg kursował stale, nawet jeśli nie będzie miał 100-procentowego zapełnienia. Na razie nie ma chętnych na to, aby nie tylko importować, ale także wysyłać towary do Chin koleją.

Przedstawiciele Euroterminalu oceniają, że w przyszłości możliwe będzie również uruchomienie połączeń z innymi chińskimi miastami - Pekinem, Kantonem (południowy wschód Chin) i Urumqi (południowy zachód).

Transport kolejowy z Azji do Europy trwa prawie dwa razy krócej od morskiego. Może on opłacać się np. firmom przewożącym specjalistyczne ładunki, narażone na uszkodzenie w transporcie morskim lub takie, których przewóz statkiem jest droższy.

Organizująca przewozy kolejowe z Chin firma Railog należy do jednej z największych transportowo-logistycznych firm w Europie - niemieckiej Railog AB. Grupa działa w 19 miejscach w siedmiu krajach. Specjalizuje się w organizacji transportu kolejowego, ale oferuje też usługi z zakresu transportu samochodowego i magazynowania towarów. Grupa Railog należy do Schenker AG.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, do końca tego roku możliwości przeładunku kontenerów w rozbudowywanym kosztem około 100 mln zł Euroterminalu w Sławkowie mają zwiększyć się trzykrotnie. Kilka miesięcy temu oddano tam do użytku kompleks magazynowy o powierzchni około 7000 m kw. wraz z infrastrukturą, umożliwiającą przeładunek kontenerów z szerszego, prowadzącego ze Wschodu toru, na węższy, europejski.

Do końca tego roku zdolności przeładunkowe centrum zwiększą się z obecnych około 35 tysięcy do ponad 100 tysięcy kontenerów rocznie. To więcej niż wynosi obecne zapotrzebowanie, jednak autorzy przedsięwzięcia są przekonani, że już wkrótce i to może okazać się za mało. W ubiegłym roku liczba przeładowywanych w Sławkowie kontenerów wzrosła ponad 10-krotnie, do 23 tysięcy sztuk, a zainteresowanie przeładunkami w Euroterminalu wyrażają kolejne firmy, m.in. koncern motoryzacyjny Toyota.

Euroterminal należy do Centrali Zaopatrzenia Hutnictwa w Katowicach. W najbliższy piątek, podczas walnego zgromadzenia akcjonariuszy tej firmy, ma rozstrzygnąć się, czy mniejszościowy pakiet jej akcji obejmie spółka z grupy PKP. Sprawa budziła wcześniej emocje, bo obejmując akcje CZH kolej stałaby się współwłaścicielem Euroterminalu. Protestuje przeciwko temu załoga CZH, uważając, że przejęcie dobrze prosperującej handlowej firmy przez PKP nie ma żadnego uzasadnienia.

Według przedstawicieli kolei, włączenie Euroterminalu do grupy PKP to szansa na jego rozwój i uczynienie z niego rzeczywistego strategicznego punktu przeładunkowego na szlaku kolejowym z Dalekiego Wschodu do Europy Zachodniej.
Źródło : PAP

Szanowni Państwo!
Pisze w sprawie artykułu pt. "Od maja pociągi kontenerowe z Shanghaju na Śląsk". Bulwercujące jest, że tak znamienita i szanowana gazeta jak "Rzeczpospolita" wprowadza swych czytelników w błąd. Sławków do niedawna był w województwie małopolskim. Od dawien dawna są to tereny historyczne Małopolski i Zagłębia Dąbrowskiego. W żadnym wypadku ludzie tu mieszkający nie uważają się za Ślązaków. Stąd moja prośba aby nastepnym razem pisać w "województwie śląskim" a najlepiej w Zagłębiu Dąbrowskim.
Z poważaniem
Imie Nazwisko
Wasz wierny czytelnik.

Misaki napisz do Felerów, niech piszą. ja to napisałem w formularzu kontaktowym na stronie www rzepy

cyt z DZ
Poprawi się komfort podróżowania tramwajami i trolejbusami w regionie. Zostanie nie tylko zmodernizowana infrastruktura, ale także na ulicach naszych miast pojawią się nowe tramwaje, zarówno niskopodłogowe jak i tradycyjne. Połowę funduszy (100 mln euro) zapewni Ministerstwo Infrastruktury. To kwota przyznana nam w związku z organizacją Euro 2012.

Władze Górnośląskiego Związku Metropolitalnego, skupiające 14 największych miast województwa śląskiego, podczas spotkania w Ministerstwie Infrastruktury w Warszawie uzgodniły w ubiegłym tygodniu zakres modernizacji infrastruktury tramwajowej i trolejbusowej w Aglomeracji Śląskiej.

Z ogólnej puli 600 mln euro dla 6 obszarów metropolitalnych w kraju projekt przygotowany przez GZM wraz z Tramwajami Śląskimi, KZK GOP i Urzędem Miejskim w Tychach będzie miał możliwość otrzymać dofinansowanie do 50 procent kosztów inwestycji, nie więcej jednak niż 100 mln euro. Do 30 maja 2008 r. mamy czas na przedstawienie zmodyfikowanego wniosku uwzględniającego wysokość kwoty dofinansowania. Nasz projekt zakłada modernizację i rozbudowę infrastruktury tramwajowej oraz trolejbusowej zgodnie z planami rozwoju układu komunikacyjnego aglomeracji oraz przystosowanie jej do potrzeb wynikających ze sprawnej obsługi mistrzostw EURO 2012 oraz zakup nowoczesnego taboru. Łączna wartość projektu szacowana jest na ponad 700 mln zł, co oznacza, że mieścimy się w puli przyznanej nam przez Ministerstwo Infrastruktury.

Projekt pozwoli na zapewnienie osobom korzystającym z komunikacji publicznej dostępu do infrastruktury sportowej, hotelowej i gastronomicznej, stanowiącej zaplecze turystyczno-rekreacyjne, imprezowe oraz pobytowe w czasie Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej EURO 2012. W ramach projektu aglomeracja będzie mogła między innymi: wzbogacić się o 50 nowych tramwajów (25 niskopodłogowych i 25 tradycyjnych, dwukierunkowych), zmodernizować około 80 km torów, rozbudować około 14 km torów, zmodernizować 100 wagonów tramwajowych.

Będzie mogła przebudować ponad 40 km sieci trakcji trolejbusowej, wybudować w Ty-chach nowy odcinek sieci trakcji trolejbusowej, zakupić 15 nowoczesnych, energooszczędnych trolejbusów. Realizacja projektu przewidziana jest na lata 2008 - 2011. Przypomnimy, że zwłaszcza ostatnie tygodnie pokazały, że tutejsza sieć tramwajowa jest w fatalnym stanie. Tylko w kwietniu br. doszło w naszym regionie do 11 kolizji z udziałem tramwajów, a ta do której doszło pod wiaduktem kolejowym koło kina Rialto w Katowicach sparaliżowała w stolicy województwa ruch tramwajowy, kolejowy i drogowy na kilka godzin. Kilka tygodni po pierwszym wypadku w tym samym miejscu tramwaj wykoleił się po raz drugi. Tym razem w trybie awaryjnym szyny wymieniono. Służby techniczne Tramwajów Śląskich szacują, że do całkowitej wymiany kwalifikuje się ponad 35 km torowisk.


ciekaw jestem ile z tego znajdzie sie w sosnowcu i zagłębiu, bo może sie okazać że jakieś grosze

Co do kosztów budowy DTŚki, to w całości pokrywa je skarb państwa. Z punktu widzenia miasta droga ta powstaje więc praktycznie za darmo.


1. co z tego, że powstanie za darmo, jak potem miasto będzie musiało ją utrzymywać.

2. nie rozwiąże problemów komunikacyjnych w mieście (dot. wariantu przez centrum), tylko wygeneruje dodatkowy ruch wzbudzony w centrum, co pokazałem na przykładzie Essen oraz Glasgow, oraz podałem opinię ekspertów z zakresu inżynierii komunikacji.
Nb. do tej pory (mija miesiac) nie podał Pan opinii fchowców, która zaprzeczałaby postawionej przeze mnie tezie.

w/w opinia jest tutaj -->

3. Po raz trzeci powtarzam, że tzw. koszty zewnętrzne czyli za wikipedią:

koszty ponoszone przez otoczenie wskutek działalności jakiegoś czynnika. Często używa się tego terminu w odniesieniu do różnych środków transportu. Tak też podczas gdy transport drogowy i kolejowy nie wydają się na pierwszy rzut oka znacznie różnić pod względem kosztów, to po dodaniu skutków jakie oba wywierają na środowisko, zdrowie ludzi, czy infrastrukturę opłacaną przez państwo, różnica znacząco rośnie na niekorzyść transportu drogowego.

Są 4x mniejsze w wypadku transportu szynowego

Tak się składa, ze wysokie koszty zewn. ruchu samochodowego pokrywa solidarnie całe społeczenstwo, czyli wszyscy bez wzgledu na stopień wykorzystania samochodu do własnego transportu. W ten sposób dofinasowujemy zwłaszcza osoby które wyłącznie, w sposób intensywny podrózują samochodem, o społecznym sponsoringu w ten sposób firm spedycyjnych już nie wspominając.

--------------
Oczywiście, gdyby państwo zadeklarowało, że zamiast budować DTŚ, przeznaczy te 800 mln zł na rozbudowę komunikacji tramwajowej w Gliwicach, to brałbym taką ofertę w ciemno.


Bardzo ucieszyły mnie te słowa .
Proszę jednak zauważyć, ze to nie tyle państwo, co samorząd regionu przy poparciu samorządów miast lansuje ideę budowy DTŚ-ki, czyli najdrozszego sposóbu rozwiązywania problemów komunikacyjnych w regionie, zresztą nieskutecznego!
Niestety te same samorządy tak łatwo zgodziły się na zaniechanie rozpoczętej budowy KRR-u, o czym pisałem.
Proszę więc nie zwalać wszystkiego na państwo....

A co do Podium, to oczywiście, że będzie nim zarządzało miasto. A ile będzie trzeba do niego dopłacać (i czy w ogóle będzie trzeba), tego na razie nie wiadomo


Czy naprawdę tak trudno jest zrobić tzw. biznes-plan i sprawdzić efektywność tej inwestycji gdy wydaje się lekką reką tak duże pieniądze??

Proszę zobaczeć, że znacznie zasobniejsze Katowice nie stać na porządne utrzymanie Spodka, który został zapuszczony i wymaga remontu. Czy Gliwice będzie stać?

Pewnie okaże się po czasie, ze nas także nie stać na utrzymanie Podium, więc zostanie on sprzedany. Znajac zycie skorzysta na tym jakiś zagraniczny inwestor, któr zmieni po czasie funkcję obiektu,a my pozostaniemy z kwitkiem i wyrzuconymi w bloto pieniędzmi
A tak mielibyśmy przynajmniej efektywną komunikację szynową dla dobra całego społeczeństwa

Pozdr

A.

Czego misski nie zobaczyły

Stanisław Bareja, autor najlepszych polskich komedii, byłby pod wrażeniem tego, co działo się na katowickim dworcu kolejowym przed przyjazdem finalistek konkursu Miss World 2006.

Pracownicy PKP stawali na głowie, by obskurny gmach nie przyprawił podróżujących pociągiem piękności o mdłości. Brudny i śmierdzący dworzec kolejowy jest jednym z najbardziej wstydliwych punktów na mapie Katowic. Kto może, omija to miejsce z daleka. Misski nie miały takiej możliwości, bo pociąg przywiózł je w sam środek koszmaru. Pracownicy PKP zadbali jednak, żeby piękności nie musiały oglądać tego, co zwykli podróżni.
Na wszystko jest sposób

Niezorientowanym, gdzie wysiądą finalistki konkursu, mógł służyć za przewodnika rozchodzący się w powietrzu zapach lizolu. Żeby nie było za dobrze, wymyto tylko tę część dworca, przez którą miały przejść dziewczyny. Reszta śmierdziała jak zwykle.

Wypucowane schody na peron na wszelki wypadek zablokowano rozciągniętą w poprzek taśmą. Sokiści pilnowali, by nikt ich nie zadeptał.

Odrapane ławki na peronie przykryto... niebieskim suknem. Znalazł się też sposób na nieczynne od lat ruchome schody, powybijane szyby i napisy na ścianach. Zasłoniły je plansze reklamujące koleje regionalne.
Resztę zasłonili pociągiem

Skrajny peron wybrano specjalnie. Jest jedynym, na którym obleśny asfalt zastąpiła nowa kostka brukowa. Poza tym można z niego wyjść z dworca najkrótszą drogą, omijając najbrzydsze zakątki.

Po drugiej stronie peronu kolejarze podstawili błyszczący nowoczesny i... pusty pociąg, który można oglądać w... kolorowych folderach. Zasłonił on pozostałe perony i zdewastowaną część dworca.

-ĘPatrz pan, nawet do koszy na śmieci powkładali nowe niebieskie worki -Ęnie mogli się nadziwić ci, co przyszli podziwiać najpiękniejsze kobiety świata.

Gdy misski odjechały w dalszą drogę autobusami, wszystko zaczęło wracać do śmierdzącej i brudnej normy. Zniknęły sukna i zasłaniające brud reklamy. A katowiczanie tylko wzdychali: przez chwilę było tu tak pięknie...
Tu też jest brzydko!

W Olsztynie, wypieszczonym na zewnątrz (lśniące elewacje, kostka brukowa, kwietniki) najciemniej pod latarnią, czyli przy ratuszu. 100-150 metrów od niego, przy ulicy Curie-Skłodowskiej czy Wyzwolenia, koszmarne widoki, smród, brud i ubóstwo.

Podobnie w Warszawie. Chyba najgorzej jest w stołecznym Chinatown, czyli w okolicach Stadionu Dziesięciolecia, gdzie handlują Wietnamczycy. Wczesnym popołudniem wszędzie walają się brudne kartony.

We Wrocławiu są miejsca pasujące klimatem do katowickiego dworca. Wystarczy opuścić rynek i przejść się ulicami pobliskiego Śródmieścia. Dziury po pociskach w odpadającym tynku, na ulicach psie kupy, którymi usiane są chodniki.


http://www.superexpress.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=40&news_id=120321&scroll_article_id=120321&layout=1&page=text&list_position=1

http://kolej.wikidot.com/blog:urzednicy-z-opola-pozazdroscili-woj-slaskiemu

Urzędnicy z Opola pozazdrościli woj. śląskiemu?

Niestety, wszystko wskazuje na to, iż opolscy urzędnicy najwyraźniej bardzo zazdroszczą swoim kolegom z Katowic. Zazdrość to dziwna, ano: tak to z zazdrością bywa. Z natury rzeczy irracjonalnością się ona objawia. Tak jest i w tym wypadku.
Otóż Urząd Marszałkowski Województwa Opolskiego podjął w ostatnich dniach kilka niezwykle ważnych decyzji, które niewątpliwie będą rzutować na sektor regionalnych przewozów pasażerskich przez najbliższe kilka lat.

Portal „Rynek kolejowy” podał, iż „sejmik województwa opolskiego upoważnił zarząd województwa do zawarcia wieloletniej umowy na wykonywanie kolejowych pasażerskich przewozów regionalnych w latach 2010-2015.
Planowane łączne nakłady na pokrycie zobowiązań wyniosą 243 mln złotych. Na podstawie umowy ramowej co roku z wybranym w postępowaniu przetargowym przewoźnikiem będzie zawierana roczna umowa obejmująca okres obowiązywania rozkładu jazdy pociągów i określająca kwotę dotacji z budżetu województwa. W najbliższym roku wielkość dotacji ma wynieść 35,2 mln złotych”.

Dziwnie znajomo to wszystko brzmi? Tak, znajomo. My to w województwie śląskim już przerabialiśmy. Na własnej skórze przekonaliśmy się, co oznacza umowa ramowa oraz umowa roczna. Drastyczne cięcia pociągów z 14 grudnia 2008r. oraz 10 stycznia i 1 marca 2009r. są wymownym przykładem niemocy Urzędu, zniewolonego wieloletnią umową podpisaną z monopolistą- spółką PKP PR. Wydawałoby się, że ów kolejowy horror, jaki miał miejsce w województwie śląskim stanie się swoistym „memento mori” dla innych województw. Niestety: nic bardziej błędnego.

Urzędnicy z Opola jak widać nie odrobili lekcji, jaką PKP PR zadały ich kolegom z Katowic. Ślepo brną oni w uliczkę, z której wyjście może okazać się olbrzymim problemem.

Zapomniałbym: przetarg. No właśnie. To dopiero ciekawa i interesująca sprawa. Otóż w województwie opolskim przewoźnik ma być wyłoniony w drodze przetargu. Tylko proszę się naprawdę nie łudzić w tym momencie: ten przetarg jest zwykłą zasłoną dymną. Wiadomo przecież, że w obecnej sytuacji taki przetarg na całość linii (i elektrycznych i spalinowych) wygra tylko i wyłącznie spółka PKP PR. I w tym momencie naprawdę nie rozumiem decyzji opolskich urzędników. Przecież mają oni wszelkie warunki ku temu, by zrobić przetarg nawet nie w dwu, lecz w kilku wariantach! Województwa opolskiego szkoda tym bardziej, że bez wątpienia na tle kolejowej zapaści swoich sąsiadów ma się ono czym pochwalić! Szkoda, aby ten dorobek wielu lat ciężkiej pracy tak naiwnie zmarnować!

Niestety: jak widać na błędach Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego nikt uczyć się nie chce. Nawet dziecko w podstawówce wie, że wszelki monopol jest szkodliwy. Nie wiedzą tego niestety urzędnicy, którzy ten szkodliwy dla pasażerów i kolei jako takiej monopol dzielnie i z uporem konserwują. Wbrew logice, wbrew zdrowemu rozsądkowi, wbrew interesowi pasażera i wbrew oczywistym faktom. No ale co zrobić. Na pewno naszym kolegom z Obywatelskiego Komitetu Obrony Kolei Opolszczyzny pracy przez najbliższe 6 lat nie zabraknie.

autor: Krzysztof Kuś

<Wpis wklejony ze starego forum>
<napisa?: mftau >

Spróbuj? opisa? tutaj jedn? z moich ciekawych historii. Mia?a ona miejsce dnia 02 lutego 2006r. Przepraszam, je?li nieumiej?tnie opisa?em ta histori?, ale liczy si? bardziej sam fakt tych zdarze?.

Dzi? dzwoni do mnie domofon, odbiera moja mama i pyta:
- tak s?ucham?
- Jeste?my z Miejskiego O?rodka Pomocy Rodzinie - s?ycha? g?os w s?uchawce
Mama nie wiedz?c o co chodzi i my?l?c ?e to pomy?ka oczywi?cie otwiera.. Wtedy ja natomiast za?artowa?em, ?e to mo?e do mnie. Mama si? u?miechn??a jednak w tej samej niemal chwili s?ycha? dzwonek u drzwi. Zdziwiona mama otwiera i widzi dwie kobiety. Ja natomiast jestem w pokoju obok tak, ?e s?ysz? wszystko co dzieje si? przy drzwiach wej?ciowych.
- dzie? dobry. Jak ju? mówi?am jeste?my z Miejskiego O?rodka Pomocy Rodzinie - mówi jedna z nich i zaczyna mówi? co? o jakiej? pomocy. S?ycha?, ?e to, co mówi, mówi jakby nie?miale, powoli i przychodzi jej to z jak?? pewn? trudno?ci?.
W pewnej chwili jedna z kobiet pyta:
- pani m?? to Pawe? Kasiarz ? - a mama odpowiada - nie to mój syn.
Gdy jedna z tych kobiet kontynuuje troch? niezdarnie to, co wcze?niej próbowa?a t?umaczy?, nieco zaskoczona mama, nie wiedz?c w?a?ciwie o co chodzi, wola mnie. Ja wychodz? do drzwi i przedstawiam si? ze to ja jestem w?a?nie ów Pawe? i pytam:
- o co w?a?ciwie chodzi?
Zobaczy?em wtedy na twarzy kobiet ma?e zak?opotanie i zdziwienie widz?c mnie ca?ego i zdrowego.
- czy to Pan jest poszkodowany w tym wypadku? - pytaj?
- nie, jakim wypadku? - odpowiadam zdziwiony
- no wypadku na tej hali w Katowicach (dok?adniej by?o to ko?o Chorzowa w?a?ciwie)
- nie – odpowiadam jeszcze bardziej zdziwiony - i nie mam nic z nim wspólnego nawet
Wtedy jedna z kobiet jeszcze raz sprawdzi?a jakie? dane i mówi
- bo dostali?my zg?oszenie ?e pan o takim imieniu i nazwisku z takim adresem i o takim wieku (wszystko si? zgadza?o) le?y w szpitalu w Sosnowcu, w ?pi?czce i rodzina potrzebuje pomocy.
Wtedy przypomnia?em sobie co?, co tak?e pospiesznie wyt?umaczy?em kobietom.
Otó? jaki? czas temu, w Nowy Rok zgubi?em wi?kszo?? swoich dokumentów wraz z portfelem i by? mo?e który? z nich by? w?a?nie przy poszkodowanym i na tej podstawie mo?liwe ze ustalono to?samo??.
Z jednej strony wydawa? mog?oby si? ze to ?mieszne, ale z drugiej mo?liwe ze kto? my?li ze dana osoba jest nadal zaginiona i ju? na pewno nie ?yje i by? mo?e to ona le?y w szpitalu pod moim nazwiskiem
Mo?na spróbowa? postawi? si? w sytuacji rodziny tej osoby. Mog?a ona prze?y? z tego powodu cud
Ta rodzina np. my?li ze ten kto? nie ?yje, bo tyle czasu jest uznany za zaginionego, le??cego pod gruzami..a tu si? nagle dowie....
Na policji powiedzieli mi tylko ze to na pewno zbie?no?? nazwisk, ale w?tpi? w to, bo skoro znano adres to raczej musiano go z jakiego? dokumentu wzi??. Móg? tez to kto? sprawdzi? w komputerze i powi?za? nazwisko i imi? z adresem, ale w?tpi?. Kilka dni pó?niej uda?em si? nawet (razem z siostr?) do Chorzowa gdzie znajdowa?o si? „Centrum Kryzysowe”(czy jak to nazwa?) zwi?zane z tym wypadkiem. Jednak wprawi?em dy?uruj?c? tam policjantk? w wielkie zdziwienie, gdy opowiedzia?em jej ta histori?. Gdy sprawdzi?a wszystko, okaza?o si? ?e nie mo?e wcale pomóc w tej sprawie. Nie znaleziono przy nikim moich dokumentów, nawet nie wiedzia? nikt o ?adnym zaginionym o moim nazwisku. Jednak jeszcze zanim dojecha?em do domu, zadzwoni? jaki? policjant, potwierdzaj?c, ?e rzeczywi?cie w Sosnowcu pono? jest kto? taki. Do dzi? nie uda?o mi si? jednak do ko?ca rozwik?a? tej historii. A dlaczego o tym pisz??
Kiedy? kto? powiedzia? mi, ?e mam ciekawego Anio?a Stró?a i rzeczywi?cie tak jest, zreszt? ju? nieraz wcze?niej si? o tym przekonywa?em. Ma on jednak w pewnym sensie hmm….poczucie humoru.
Otó? w momencie, gdy zorientowa?em si?, ze nie mam swoich dokumentów (zorientowa?em si? w tramwaju w?a?nie ko?o Chorzowa) poprosi?em/wys?a?em swojego Anio?a by zrobi? wszystko, co mo?e w tej sprawie. Pomy?la?em, ?e prawdopodobnie mi te dokumenty ukradli w tramwaju albo te? gdzie? zgubi?em wcze?niej. Liczy?em jednak jeszcze na ostatni? szanse -na mego anio?a. Nieraz wcze?niej pomaga? mi w podobnych sytuacjach.
I wys?ucha? mojej pro?by…i to jak?
Kiedy? wracam do domu z uczelni a tata mówi do mnie:
- Pawe?, zobacz co masz na biurku
- co takiego? – pytam
- sam sprawd?
Gdy doszed?em do biurka nie?le si? zdziwi?em. Otó? le?a?a tam moja zaginiona legitymacja studencka, któr? pono? znalaz? mój tata w skrzynce pocztowej. Od razu podzi?kowa?em mojemu anio?owi, ale niemal od razu pomy?la?em:
- Fajnie ?e mam ta legitk? i bardzo Ci dzi?kuj? ale…fajnie jakbym jeszcze reszt? odzyska?. Tyle za?atwiania z tymi dokumentami.- poprosi?em wr?cz bezczelnie mo?na by pomy?le?.
No i znów wys?ucha?.
Min??o troch? czasu (by?o to ju? po ca?ej tej historii z „wypadkiem”, która by?a chyba szczytem „humoru”) a zadzwoni? telefon. By? to kto? z Urz?du Miasta, informuj?c mnie, ?e jest u nich do odebrania mój dowód.
Znów bezczelnie pomy?la?em:
- super, dzi?kuj? Ci, ale… najgorzej jest za?atwia? ksi??eczk? wojskow?.
I mój wspania?y anio?, znów mnie wys?ucha?.
Pewnego ranka przyszed? listonosz informuj?c, ?e w Katowicach jest do odebrania moja ksi??eczka wojskowa.
Tak oto odzyska?em wszystkie dokumenty (cho? ka?dy w inny sposób, mimo ?e wszystkie by?y w jednym portfelu). Nawet raz listonosz przyniós? jaki? ?wistek z piecz?tk? i stary bilet kolejowy (które tak?e by?y w portfelu), my?l?c ?e to wa?ny dokument.
Wiedzcie, wi?c, ?e Bóg daje nam wspania?ych anio?ów. Ja swojego od mo?e dwóch lat zaczynam dopiero poznawa?. I wiem, ?e mój jest super. Jestem pewny, ?e wasz tak?e. Pami?tajcie, wi?c o nich czasem i starajcie si? z nimi zaprzyja?nia?.
Wi?c chwa?a Panu za anio?y.

To o znikaniu wszystkich pociągów to jakiś absurd.

Rozumiem ze padliśmy obaj ofiarą dziennikarskiej twórczości. Wobec tego przepraszam.
Jednocześnie napiszę, że jako wieloletni pracownik PKP mam wiedzę od środka na temat problemów wewnątrz tej instytucji.

Tym samym proszę o sprostowanie wypowiedzi Pana Rytla, oraz o napisanie jakie ma on doświadczenie zawodowe (poza działalnością w róznych dziwnych organizacjach pozarządowych) w sprawach komunikacji kolejowej i działalnosci PKP.


Szanowny Panie Robercie_c!
Znam wiele - dziesiątki a może i setki Pana wypowiedzi na tematy transportowe, ale wszystkie one dotyczyły dróg. Proszę zatem wybaczyć moje zdziwienie, widząc Pana komentarze na temat transportu kolejowego, zwłaszcza z tak absurdalnym stwierdzeniem.

Jesli chodzi o moje doświadczenie to z wyksztacenia jestem architektem - urbanistą. W 1999 roku obroniłem projekt magisterski pod tytułem "Zagospodarowanie rejonu Dworca Wschodniego w Warszawie", który był dla mnie pretekstem do autorskiego projektu systemu komunikacji szynowej w Warszawie z rozbudowaną siecią kolei miejskiej. W projekcie tym pojawiło się wiele rozwiązań sprzecznych z ówcześnie obowiązującymi planami, a które obecnie powoli wchodzą do planów i zaczynają się materializować, jak np:
- przeprowadzenie trasy Mostu Świętokrzyskiego przy torach linii średnicowej bez burzenia zabudowy ulicy Targowej,
- połączenie wodne pomiędzy jez. Kamionkowskim i jednym z basenów Portu Praskiego,
- zastąpienie tzw. Trasy Tysiąclecia przecinającej historyczną zabudowę i tereny zielone obwodnicą Śródmiejską, łączącą rondo Wiatraczna i węzeł Żaba.

Ostatni z tych postulatów udało mi się wypromować podczas mojej działalności w Warszawskim Okrągłym Stole Transportowym (kiedy nikt jeszcze nie słyszał ani o Robercie_C, ani o SISKOMie) i wszedł do wszystkich planów miejskich, a obecnie obwodnica jest projektowana i przygotowywana do finansowania unijnego.

Od roku 2004 prowadzę Centrum Zrównoważonego Transportu. W tym czasie (z gronem współpracowników i sprzymierzeńców) udało mi się mi.in:
- skłonić samorząd Mazowsza do zakupu używanych szynobusów, dzięki czemu udało się:
- przywrócić ruch kolejowy m.in. na takich liniach jak Nasielsk - Sierpc, czy Radom - Drzewica, o co walczyliśmy intensywnie przez 2 lata.
- niedopuścić do znacznego ograniczenia oferty przewozowej na linii Tłuszcz - Ostrołęka w grudniu 2004 roku i skorygować rozkład w oparciu o wnioski z badań frekwencji przeprowadzone przez CZT;
- doprowadzić do wykorzystania stojącego od lat bezużytecznie starego tunelu kolejowego w rejonie ul. Mszczonowskiej do uzyskania bezkolizyjnego skrzyżowania relacji dalekobieżnej z podmiejską na remontowanym obecnie odcinku linii nr 8 do Radomia. Pierwotny projekt nie przewidywał bezkolizyjności.
- aktualizacji od nowego rozkładu jazdy odległości taryfowych między przystankami na sieci kolejowej kraju, które w wielu wypadkach były zawyżone przez co często podróżni płacili drożej za bilet. Dwuletnie działania zaowocowały powołaniem dużego zespołu ludzi z udziałem wielu instytucji, który zrewidował te dane. W efekcie wielu pasażerów będzie mniej płacić za bilet, a an wielu relacjach kolej odzyska konkurencyjność cenową wobez innych środków transportu.

Brałem również udział w przygotowaniu analiz (wstępnego studium wykonalności) dla lekkiej kolej miejskiej Tychy - Katowice - Sosnowiec, która w części Tychy - Katowice będzie realizowana w najbliższych latach ze środków unijnych.

Moje doświadczenie zostało zauważone i wykorzystane przez obecnego dyrektora ZTM, na którego prośbę zatrudniłem się w ZTM w wymiarze czasu jaki mogłem wygospodarować dla pracy nad komunikacją kolejową właśnie.

A jakie jest Pana doświadczenie w zakresie tranportu kolejowego?
Poza oczywiście promowaną przez Pana propozycją budowy linii tramwajowej do Ząbek, która byłaby konkurencją dla kolei na której Pan pracuje. Na szczęscie marną konkurencją, bo pomysł poroniony.

Ogólnie od zawsze byłem przeciwny rozbijaniu przewozów regionalnych na spółki wojewódzkie. Zamiast tego powinni tworzyć w ramch PKP PR oddziały wojewódzkie, króre finansowane byłyby z kasy samorządu - np. dopłaty do przewozów podmiejskich, czy zakup nowych składów.
Jaka to różnica? - zasadnicza. Majątek jest jeden, wspólny dla PKP PR . A jeśli wydawałoby się kasę, to na zakup nowych składów, a nie odkupowanie pociągów pomiędzy przewoźnikami. W ten sposób owe 175 mln. z kasy województwa idzie w błoto, a nie na inwestycje. PKP PR wyda to na pensje dla swoich dyrektorów lub na spłatę swoich długów.


Cóż, Samorząd wcale nie musiał wydawać tych pieniędzy, gdyby strona PKP wniosła tabor do spółki aportem - tak jak od samego poczatku obiecywała. Tylko, że to wcale nie następowało, a mimo możliwości finansowych samorządu, nie można było dokonywać żadnych większych inwestycji na tym taborze, bo nie należał on do spółki. Niestety jest to po prostu koszt antyspołecznego zarządzania w PKP. Koszt który samorząd zdecydował się ponieśc dla dobra pasażerów i żeby w końcu być na swoim. Dodam, że jesli samorząd weżmie kredyt na te 175 mln zł na 10-12 lat, to operacja nie bedzie go kosztowała więcej niż dotychczasowe opłaty za dzierżawę taboru.

Uwagi o braku ekonomicznego uzasadnienia dzielenia kolei, które można streścić w znanym związkowym haśle "Kolej jest jedna", albo określeniu "narodowy przewoźnik" były może i dobre w latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku, ale obecnie w zbyt wielu krajach i w zbyt wielu branżach przekonaliśmy się, że to właśnie istnienie konkurencji i wolnego rynku a nie możliwie jak największych podmiotów, prowadzi do poprawy jakości i obniżenia kosztów. Cóż, socjalizm wśród pracowników PKP wiecznie żywy. Co widać na każdym kroku.