Nie umim śpiwać-to się dżem
Klawiszowiec zespołu Dżem 54-letni Paweł Berger zginął w czwartek rano w
wypadku busa, wiozącego członków tego zespołu. Do wypadku doszło na
autostradzie A-4 w okolicach Jaworzna (Śląskie). Zespół wracał z koncertu w
Rzeszowie.
onet.pl

· 

Gorzowski sąd rejonowy aresztował na trzy miesiące 21-latka, który skradzionym
na Woodstocku motocyklem wjechał w grupę młodych ludzi.

Dwie osoby zginęły, a jedna została ranna w wyniku wypadku, do którego doszło w
sobotę na drodze powiatowej w okolicach Wołowa (Dolnośląskie).Podczas
wykonywania przez fiata 125p skrętu w lewo najechał na niego motocykl marki
Honda, uderzając w drzwi kierowcy. Z relacji świadków motocykl wyprzedzał kilka
pojazdów i poruszał się ze znaczną prędkością.W wyniku wypadku dwie osoby,
kierowca fiata i motocyklista poniosły śmierć na miejscu, pasażer samochodu
został przewieziony do szpitala

Tragiczny wypadek w Krynicy (powiat nowosądecki). W piątek około godz. 23.00 na
ul. Zdrojowej 21-latek kierujący motocyklem Honda potrącił na przejściu dla
pieszych 46-letnia kobietę i 61 letniego mężczyzn

Młody motocyklista z Rzeszowa zginął wczoraj na tarnowskiej obwodnicy. Niedaleko
zjazdu przystąpił do wyprzedzania poloneza. W trakcie tego manewru stracił
panowanie nad kierownicą. 24-letni motocyklista przewrócił się na jezdnię i z
całym impetem wpadł na energochłonną barierę przy drodze

Jazda po pijanemu (tym razem 2,1 promila alkoholu we krwi)
zdarza się nie tylko policjantom. Jeden z dzienników
rzeszowskich ujawnił, że niespełna rok temu profesor historii
Uniwersytetu Rzeszowskiego, były rektor WSP Włodzimierz Bonusiak
spowodował kolizję w okolicach Uniwersytetu. Skazany został w
kwietniu tego roku przez sąd rejonowy na 2,5 tys. grzywny i
zakaz prowadzenia pojazdów na 1 rok. Niby normalna procedura,
ale jednak w tym czasie, gdy profesor czekał na proces, odbywały
się wybory na Uniwersytecie, w których prof. Bonusiak startował
i wygrał. By wygrać wybory, zataił przed Uczelnianą Komisją
Wyborczą oraz przed Kolegium Elektorów fakt, że toczy się
przeciwko niemu postępowanie karne za spowodowanie wypadku. O
ile w opisywanym przypadku oficera policji jego przełożeni
zadziałali szybko i zdecydowanie, o tyle w Rzeszowie sprawa
ucichła. Rektor, który ma problemy z alkoholem, pozostaje nadal
rektorem. Co na to Ministerstwo? Co na to środowisko
Uniwersytetu Rzeszowskiego? Święte krowy nawet w demokratycznym
ustroju były, są i będą.

Wypadek w pociągu jadącym z Rzeszowa na Przysta...
Tych ludzi nie nalezy wozic normalnymi wagonami tylko towarowymi, pamiętając,
że podczas jazdy dzrzwi powinny byc zamknięte i zaryglowane. To co sie dzieje
na dworcach i w pociagach w okolicach Woodstocka to jest cos strasznego. A
potem wynik strat PKP spowodowanych Woodstockowcami jest imponujący.

· 

Zakręt w Kraczkowej to "czarny punkt" -black point
To nie był bus tylko mały samochód ciężarowy wiozący meble.
Powinno się w końcu coś zrobić z tym odcinkiem drogi w pobliżu zakretu w
Kraczkowej koło stacji benzynowej BBS, bo to już 3 śmiertelny wypadek ostatnio
w tej okolicy. To najbardziej niebezpieczny fragment drogi E-40 pomiędzy
Łańcutem a Rzeszowem i może powinno się go przebudować (zwłaszcza jeżeli za
łukiem zakrętu znajduje się skrzyżowanie z drogą do Krzemienicy).
A z drugiej strony rząd powinien uszczelnić naszą wschodnią granicę bo jak
dalej celnicy będą tolerowali przemyt to nas nigdy nie przyjmą do Schoengen.

Gość portalu: barnaba napisał(a):
> Koniec lat 80. An-24 lecący z W-wy do Rzeszowa przymusowo ladował w polu
> (awaria silników). Podobno nic strasznego by się nie stało, bo taki samolot
> mógł wylądować prawie wszędzie, ale rów melioracyjny był jakieś 100 m za
> blisko. Jeśli dobrze pamiętam zginęły 1 czy 2 osoby.

Silniki nie dzialaly, bo zaloga (obydwaj piloci rodem z wojska) zapomniala
wlaczyc system odladzania. Samolot ladowal w polu w okolicy Lancuta, juz
podczas podejscia do ladowania. Spalil sie, a zginela jedna osoba; starsza
pani, zakleszczona miedzy fotelami. Pasazerow i stewardesse przewieziono do
rzeszowskiego biura LOT-u. Niektore osoby byly zakrwawione (niegrozne
obrazenia), chyba wszystkie w stanie szoku. Wszystkich stloczono "na stojaka" w
jednym pomieszczeniu biurowym, zajely sie nimi (na ile umialy) pracownice
biura. Drugiego pilota zapakowano w gorset, bo mial jakies (chyba) uszkodzenie
kregoslupa. Na tyle niegrozne, ze caly czas byl na chodzie.
Po tym ladowaniu prasa pisala, jakich to mamy wspanialych pilotow, ktorzy
potrafili tak po mistrzowsku wyladowac w polu. Pozniej juz tak milo nie bylo,
zwlaszcza od momentu, kiedy upubliczniono orzeczenie komisji badania wypadkow
lotniczych. Obydwu pilotow odsunieto od latania, kapitan (major?) wyladowal w
jakims porcie lotniczym jako pracownik naziemny. Pare lat po wypadku staral sie
o przywrocenie go do pracy w charakterze pilota w LOCIE.

Nie ma tu zadnego zaklamania- Rzeszow z
okolica doi caly region bo maja najwiecej poslow i radnych w Sejmiku Woj.
Wszystkie inwestycje i srodki na mordenizacje ida wlasnie w ten region
podkarpacia. Rzad ma w tym wypadku racje ze trzymac bedzie reke na pieniadzach
z Uni bo ci z Kruczkowoli zostawiliby reszcie jedynie ochlapy.

Hmmm, tak sobie myślę, że mi w sumie jest najbliżej do Lublina chyba (no,
jeszcze do Rzeszowa, ale w tych okolicach nie jest nas az tak dużo i spotkanie
sie na razie nie kroi) i może tez bym się wybrała... Mogę? Na razie nic nie
obiecuję, będę wiedziała bezpośrednio przed wyjazdem tak naprawdę Ale tak na
wszelki wypadek- która godzina wchodziłaby w grę?

Wyświetliło wcześniej pustą wiadaomość...

Miesiąc temu miałam wypadek w okolicach Rzeszowa. Auto nie nadawało się do jazdy
więc zostało na miejscu. Chciałabym teraz sprzedać je na części. Czy ktoś mógłby
pomóc i podać jakieś namiary na kogoś kto skupuje rozbite samochody? Byłabym
ogromnie wdzięczna za pomoc...

Podkreślam, Stalowa Wola to drugie miasto na Podkarpaciu, a z sąsiednim Niskiem
i okolicami, które praktycznie stanowi jedną całość ze Stalową Wolą, liczy do
90 tys. ludzi. A to, że Tarnobrzeg był miastem wojewódzkim, to wypadek przy
pracy. nie wynika z tego, że teraz musi mieć przywileje i być lepiej traktowany
od Stalowej Woli. A w dalszej perspektywie integracji regionów to będzie
dogodne połączenie Rzeszowa i Lublina, właśnie przez Stalową Wolę.

Prawidłowo - popieram straż miejską. Niech się czepią jeszcze wszystkich,
którzy parkują niezgodnie z przepisami i tych wjeżdżających na deptaki.
Wskazane częstsze używanie lawety.
Miedzy wyjściem z auta na chwilę,żeby wrzucić list - wyjściem na chwilę,żeby
kupić znaczek-wyjściem na dłuższą chwilę,żeby zrobić zakupy w markecie, nie ma
różnicy.Jak się ta paniusia oprócz mandatu gdzieś spóźniła, to tym lepiej - to
taka dodatkowa sankcja za łamanie przepisów kodeksu ruchu drogowego.
Na drugi raz ta Pani zaparkuje sobie gdzie indziej. Jak nie ma miejsca w
pobliżu obiektu,który chcemy odwiedzić parkujemy gdzieś dalej,a w skrajnym
wypadku korzystamy z MPK. Inaczej dzieje się cos takiego, co obserwujemy na co
dzień - buractwo, gdyby mogło, toby wjechało autem między regały sklepowe, w
kościele pod ołtarz, a na rzeszowskich osiadlach na III piętro pod drzwi
wejściowe.

Rada dla nowego-starego prezydenta. Zatrudnić jeszcze parę osób w straży
miejskiej,kupić pare dodatkowych blokad na koła i wynająć lawetę oraz jakiś
duży plac w okolicy miasta na parking depozytowy. Z mandatów wystawianych
burakom, którzy samochodami bezmyślnie łamią przepisy uzbiera się na spory
kawałek miejskiej obwodnicy.

www.podkarpacka.policja.gov.pl/97/97/art4596.html
Utrudnienia w ruchu drogowym czekają w sobotnie popołudnie jadących drogą E-40
pomiędzy Łańcutem a Kraczkową.

Spowodowane to będzie eksperymentem procesowym przeprowadzanym przez Komendę
Powiatową Policji w Łańcucie, mającym na celu rekonstrukcję tragicznego wypadku
drogowego z jesieni ubiegłego roku, który miał miejsce przy tzw. „sadach”, w
okolicy skrzyżowania „czwórki” z drogą prowadzącą do Krzemienicy.

Początek eksperymentu zaplanowany jest na godzinę 16.40, ma on potrwać do
godziny 19.00. W tym czasie całkowicie zostanie wstrzymany ruch wszystkich
pojazdów na odcinku drogi E-40 pomiędzy Łańcutem a Kraczkową. Dla samochodów
osobowych zostanie zorganizowany objazd przez Kraczkową, Wysoką, Albigowę i
ulicę Mościckiego. Autobusy i samochody ciężarowe będą musiały czekać, od
strony Rzeszowa dojazd do stacji paliw BBS, od strony Łańcuta do
tzw. „Grabskiego”.

Policja apeluje o zachowanie szczególnej ostrożności w tym czasie na
wymienionym odcinku drogi i podczas objazdów.

Jechał przez miasto prawie 200 na godzinę
W sobote po południu ( ok.19.00) w centrum Rzeszowa , od komendy
Policji do ronda przy pomniku jakiś szpaner ujeżdżał swoje czarne
Lambo . Podobnie na ulicy Rejtana gdzie często parkuje w okolicy
ul.Geodetów . W całym mieście nie było gliniarza żeby gościa
skasował. Może to ktoś z rodziny komendanta. To samo z nocnymi (
ok.1.00) wyścigami motocykli - szlifierek na ul.Krakowskiej od
dziury po Hotelu do Shella na Krakowskiej. Czekamy na wypadek w
stylu Zientarskiego albo jakiś świr rozjedzie autem rodzinę na
pasach to wtedy sie zrobi szum i wielkie halo, a tak to cisza ,
Policja śpi na BP albo koło Mc Donalda. Pozdrawiam gości walących
Krakowską w stonę Shella - jakbym miał tam radar w obiestrony to
skasował bym niezłą kasę !

po co w artykule napisali w nawiasie ze Sanok jest na podkarpaciu? Pewnie mysla
ze są wszyskowiedzacy a inni nie wiec trzeba tlumaczyć metodą łopatologii. a
powiedzialabym ze to odwrotnie. rownie dobrze mogli dopisać w nawiasie tak
(podkarpacie- poludniowo-wschodnia Polska, ok 80 km od Rzeszowa i szerokość
geograficzną). Tak na marginesie dodam ze Trepcza to bardzo fajna miejscowość,
polecam ten spływ (oby nie bylo wiecej takich wypadkow) bo jest extra okolica.
znam te tereny bardzo dobrze, mam duzo magicznych" miejsc o ktorych nigdzie nie
jest napisane. Polecam rowniez miejcowość Zasław. na gorze znajdują sie ruiny
zamku a tamtad widok na okolice i doline Sanu. a o tym wlsnie miejscu pisał
Prus w Lalce. Podczas wizyty u Zaslawskiej Wokulski z Izabela byli w tamtym
miejscu

Gość portalu: góralśredni napisał(a):

> Przestań pitolić o tradycjach Lublina czy innej podobnej mieściny.
> Największe tradycje ma Gniezno,bo było pierwszą stolicą Polski,tam
> miały miejsce najważniejsze zjazdy, uroczystości z okresu
> powstawania naszego państwa czyli idąc tokiem twojego rozumowania
> tam powinna być jedyna metropolia.Kraj powinien rozwijać się
> równomiernie a Rzeszów jak najbardziej,bo w okolicy nie ma większego
> ośrodka.TYm bardziej ,że do metropolii zamierzała wsisnąć się taka
> dziura jak Toruń,pomimo ,że jest tam duże miasto-siódme w kraju -
> Bydgoszcz która sama może być metropolią.Albo stosujemy jakąś logikę
> albo nie robimy żadnych pseudometropolii.

daruj sobie te żałosne uwagi na temat Torunia, ponieważ jest to miasto wieksze,
ważniejsze i bardziej znane niż twój grajdoł z przyklejonymi okolicznymi
wiochami. Toruń nie ma tworzyć sam metropoli tylko wspolnie z Bydgoszcza dipol
Bydgoszcz-Toruń, a Bydgoszcz to ÓSME a nie siódme miasto w Polsce, wróć do
podstawówki i sie doucz. Może zaraz powiesz madralo ze Gdynia nie ma tworzyc
metropolii z Gdańskiem tylko sam Gdańsk moze ja stworzyć a Gdynie olac tak?
Owszem Gdańsk mogłby stworzyc sam metropolie, ale z Gdynia chyba lepiej,
znaczenie metropolii gdańskiej bedzie wieksze razem z Gdynia.
Kraj powinien rozwijać sie równomiernie, zgadza sie dlatego Czestochowa, Kielce,
Radom, Rybnik, Olsztyn itp maja dostać takie same prawa i być traktowane na
równi z Rzeszowem, bo w innym wypadku o równomiernym rozwoju kraju nie ma mowy!
Rzeszów to nie jest pepek swiata!

ozdobiony Rzeszów
mi osobiscie baaaaaaardzo podobają się oświetlone ulice- byłam ostatnio w
Krakowie- porażka- mają oświetlony jeden most choinkami i na trawniku stoją aż
dwa anioły w okolicach AGH i zachwycają się jak to mają ślicnzie oświetlony
Krakow- myslę, że możemy być dumni.

Ale .... most zamkowy nie powiem oświetlenie lux- z tym, ze moze być przyczyną
wypadków:)

Przewozy regionalne na Podkarpaciu to wstyd
Hm jakby to zgrabnie i krótko ująć... Jechałam ostatnio nad morze, z
Krakowa - pociąg z plastikowymi siedzeniami, bez ogrzewania na całej
trasie przy kilkunastostopniowym mrozie, bez WARSu. O dojazdach do
Przemyśla już wspomniano. Kiedy w Krakowie wsiadłam do pociągu w
środku była istna sauna, ale już w okolicach Tarnowa - trzask!
zupełna odwrotność, a w Rzeszowie po wagonie hulał już śnieg, bo
drzwi na zewnątrz nie zamykały się wogóle, a szklane notorycznie się
otwierały. Do tego brak żarówki w kibelku i zamka w drzwiach.
Konduktor na wszelki wypadek się nie pokazał, nie będzie marzł. To
już lepiej jeździło się osobówkami zwykłymi, może dłużej, ale taniej
i znośniej. Nie mówię o luksusach, tylko o zapewnieniu podstawowych
potrzeb człowieka - ciepła i możliwości zjedzenia czegoś na długiej
trasie :/

Wiec moze dac znizki dla trudnej mlodziezy a dla tych co na nia stac
podniesc ceny. W Chicago i okolicach dziala YMCA na takiej zasadzie.
Jesli jest ktos studentem, mlodym nie chodzacym do szkoly, bez
pracy, a do tego w gangu ulicznym to chetnie pozwalaja uzywac
silowni bez oplat lub bardzo minimalnych. Reszta ktora chodzi do
YMCA placi miesieczne oplaty, ktore i tak sa tansze od konkurencji
jak Ballys, Lifetime Fitness, XSport, itd... Nie podpisuje sie
kontraktu co jest plusem i oplata za "wsapienie" enrollment fee jest
tansza niz w tych innych health clubs.

Do tego jakis sponsor jak ktos zauwazyl i mozna te 80,000 na minus
zamienic na 80,000 na plus.

Miastu Rzeszow powinno zalezec zeby mozna bylo uprawiac sport w
miescie. Czy to pilka, kosz, plywanie, fitness... itd.
Powodow jest ze 100 i nie bede wszystkich wyliczal ale w tym wypadku
sama pomoc poprzez sport, hobby, czy bycie po prostu in shape dla
mlodych ludzi ktorzy sa w tym momencie w trudnej sytuacji powinna
wystarczyc.

a co dzisiaj się działo z kursami??
po godz. 17 czekałam na przystanku "pod Hotelem Rzeszów" ;)
większość autobusów (głównie te jadące z Piłsudskiego) spóźniło się
o kilkanaście minut. ogólnie centrum nie wyglądało na zakorkowane ;)
czy to wina jakiegoś wypadku/zatoru w tamtych okolicach (Trasa
Zamkowa, Piłsudskiego), czy jakaś forma protestu?? bo dawno mi się
nie zdarzyło czekać tak długo na autobus, oczywiście kiedyś było
normą, że np "6" się spóźnia, ale ostatnio to się raczej nie
zdarzało (ewentualnie max 5 minut)

Najlepiej kulturę wieśniaków widać na weekend w Rzeszowie. Miasto po tych
najazdach dochodzi do siebie gdzieś do wtorku. Pełno syfu, śmieci, papierków na
ulicach i oczywiście stłuczek i wypadków na drogach. Że nie wspomnę jak na co
dzień wyglądają okolice dworców i kto za to odpowiada.

Gdzie leczyć dziadostwo w Rzeszowie?
Witajcie, chyba mnie dopadło. W maju 2004 ugryzło mnie coś, był rumień, na
wszelki wypadek wizyta u dermatologa. Badanie krwi (niestety nie wiem jaki
test-wyniki w kartotece- ale po lekturze forum podejrzewam że Elisa) IgG 50,6
i IgM 119 (normy po 9). Przez 1 miesiąc zażywałem duomox a w listopadzie 2004
komtrolne badanie przeciwciał wykazało IgG 6,8 i IgM 39,5 . Dermatolog
stwierdził, że tendencja spadkowa i tyle. W rocznicę wydarzeń coś mnie tknęło
i pomimo braku jakichkolwiek objawów fizycznych w sierpniu tego roku
powtórzyłem badanie, Wynik to IgG powyzej 30 IgM powyżej 30. Lekarz zalecił
powtórzyć duomox przez 30 dni. Po tym wszystkim zacząłem szperać po sieci,
znalazłem to forum i włos stanął mi na głowie. W sumie nie wiem co mi jest,
czy choroba się rozwija (brak objawów), jezeli to borelioza to nie wiem jaka
odmiana bakterii, i wreszcie jak ją kilim. Faszerować się antybiotykiem na
wyrost nie bardzo mam ochotę, ale jak będzie taka konieczność to trudno.
Szukam jakiegoś specjalisty w Rzeszowie lub okolicach, niestety nie wiem
gdzie uderzyć. Głupio pytać lekarza, czy zna się dobrze na objawach i
leczeniu choroby.... Chciałbym też wykonać inne testy ale podejrzewam ze w
naszym regionie będzie to trudne. Jeżeli możecie mi pomóc to bardzo proszę
odpowiedź.

do tego jeszcze radiowóz trafiony przez poldka na skrzyżowaniu Lwowska/Leszka
Czarnego. Chyba leciał do tego wypadku.

BTW: to nie było w Krasnym, ale jeszcze w Rzeszowie, na Lwowskiej - w okolicach
składu budowlanego (Bisbud czy jakoś tak). Chyba, że nie mówimy o tym samym.

Ślepe uliczki, które są ślepe i nimi muszą pozosta
Ślepa uliczka, która stała się ulicą - boczna bp Pelczara na Nowym Mieście
prowadząca do szkoły nr 23. Obłęd w godzinach rannych i popołudniowych,
Zjeżdżają się tu dziesiątki aut do szkoły: rodziece i nauczyciele, do cukierni
Mikołaj, do solarium Plaza, do bloku nr 7. Wycofanie i wyjazd wymaga kręcenia i
sztuczek (tu powinny się odbywać egzaminy sprawnościowe na prawo jazdy). A
można wydłużyć ulicę kilka metrów (teraz to jedno rozjeżdżone błoto), zrobić
małe rondo do zawracania i więcej miejsc parkingowych. W razie jakiegoś wypadku
w szkole czy w ogóle w tej okolicy w godzinach nasilenia ruchu nie dojedzie tu
żadna karetka czy wóz strażacki. Polecam uwadze prezydenta, który jeszcze jako
prezes spółdzielni Nowe Miasto zaniedbał ten fragment osiedla (nota bene
najładniejszego na Nowym Mieście i w Rzeszowie)

Maly kraj male auta, duzy kraj duze auta hehe
Gość portalu: szatan napisał(a):

> jak czytam taki post jak XX'a to ręce opadają...pomyśl Dania mały kraj, małe
> odległości, mniejsze prędkości....

haha... obledny argument. Wreszcie rozumiem, czemu w Rosji i Turcji jeszcze
wieksze bezholowie i chamstwo na drogach niz w Polsce. Jak czlowiek "pomysli" to
rzeczywiscie: duzy kraj, duze odleglosci, wieksze predkosci hehe....

A ja glupi zawsze myslalem, ze bogaty kraj, wyzsza sila nabywcza, rozbudowana
infrastruktura, mocna gospodarka to i wieksza mobilnosc.... a tu masz: 80%
Polakow dojezdza zapewne dzien w dzien do pracy z Rzeszowa do Szczecina - bo to
taaaaki duzy kraj.

> Włochy: północne(okolice jeziora Garda)...wąska droga pas w jedną, pas w drugą
> bez pobocza...co tam nie odchodziło....

Tez mnie to poczatkowo przerazalo ale na kretych, gorskich drogach juz nawet 60
wydaje sie ludziom z nizin strasznie duzo, bo nie przyzwyczajeni - nawet nasi
boscy ulani we wszystkim przecie. Ludzie jezdzacy od dziecka po serpentynach i
waskich drogach, ktore znaja do tego jak wlasna kieszen robia to bez cienia
ryzyka.
Nigdy we Wloszech nie spotkalem sie z takim chamstwem i zwykla, przerazliwa
glupota (czytaj "odwaga" i "mestwem")jak w Polsce. W statystyce ofiar wypadkow
drogowycvh Wlochy leza nieco powyzej Niemiec - o nieba daleko od takich krajow
jak Rosja, Polska czy Turcja.

I co do cholery tak oczywiste fakty maja do "poprawnosci politycznej"????

Gość portalu: Marek napisał(a):

> Oczywiscie ze chcialem ubarwic swoja wypowiedz. Wiekszosc mistrzow kierownicy
> mija mnie wylacznie z wyrazem dezaprobaty na twarzy. Nietrorzy mrugaja swiatlam
> i,
> niektorzy podjezdzaja pod zderzak (tak jakbym mial gdzie sie usunac...).

jakkolwiek nie pochwalam "siedzenia" na zderzaku...to niektórzy jeżdżą aż nadto
kontaktowo....pewnie dawno już odzwyczaiłeś się od tego jeżdżąc w Stanach i stąd
wrażenie osaczenia.....

> A te dwa wypadki to prawda.
>
> P.S. Przejedz sie trasa na Kozienice - zobaczysz prawdziwy tor testowy

jadąć w delegację do Stalowej czy Rzeszowa przejżdżam ten odcinek w okolicy
piątej, szóstej rano kiedy ruch jest stosunkowo mały

pozdrawiam

kat.ia napisała:

> Mam nietypową prośbę. Czy może ktoś z Was wie, gdzie w Jaśle, albo
> okolicach znajduje się autoryzowany porządny punkt, gdzie zakładają inst.
> gaz. do samochodów. Chcę kupić tam samochód z takąż właśnie instalacją, ale
> nie wiem, gdzie mam jechać, żeby sprawdzić jak jest ta instalacja założona,
> czy prawidłowo i bezpiecznie, bo pan, który sprzedaje niestety nie ma
żadnych
> papierów z punktu, gdzie zakładano gaz. Pewnie muszę z nim jechać aż do
> Rzeszowa albo na Tarnów. Piszę ten wątek, choć zdaję sobie sprawę, że pewnie
> nikt nie odpisze, a większość się uśmiechnie złośliwie...
>
>
>
>
Twoja prośba nie jest w żadnym wypadku dziwna, a złośliwie to bedą uśmiechać
sie tylko Ci, którzy nie mają zielonego pojęcia. Samochód używany z instalacją
gazową wymaga bezwzględnie sprawdzenia w dobrym, zaufanym warsztacie
specjalizującym się w instalacjach gazowych. Znam taki, niestety w okolicach
Białegostoku, i wiem, ze przyjezdżali tam ludzie z takimi cudami w
instalacjach, że cud, że to jeździ, a przegląd techniczny załatwił znajomy Pan
Henio... Poszukaj dobrze tego warsztatu, bo źle założona instalacja (a różni
magicy się tym zajmowali) będzie dla Ciebie zmorą w użytkowaniu swojego
wymarzonego pojazdu.
pzdr. zenek i życze powodzenia

Kontrowersyjny przebieg "zakopianki" w Lubniu
Z bolem musze stwierdzic, ze w takich wypadkach interes ogolu jest wazniejszy
niz tych wiosek.
Przespacerowalem sie kiedys na budowe wezla wielickiego krakowskiej obwodnicy.
Podszedlem kawalek w kierunku Rzeszowa. Ot jeszcze pareset metro bylo
usypanych i wyrownanych. Ogromny kilkunastometrowy nasyp konczyl sie dosc
gwaltownie. Tuz za nim, tak od razu, znajdowalo sie jeszcze nietkniete,
ogrodzone domostwo, z ogrodkiem, wisniami, warzywkami, jakas brzoza szumiaca
ostatnie miesiace na wietrze. Wszystko to stalo w cieniu ogromnego nasypu
autostrady, bedacej niczym morena czolowa posuwajacego sie lodowca. Bylo tam
jeszcze wiecej domow na trasie przyszlej autostrady...
Nie wiem, czy te domy jeszcze stoja, czy te wisnie zakwitna tego roku, czy
ktos jeszcze ustawi tyczki pod pomiodory. Nie wiem, przejde sie - zobacze,czy
cos zostalo,czy tez lodowiec posunal sie juz dalej.
Posrod tej spokojnej, cichej wsi w okolicy Biezanowa, do ktorej jakby ledwo
asfalt docieral, plynela sobie rzeczka. Ot taka malutka, ale jednak
wystarczyla, zeby obrosla krzewami i drzewami wzdluz swego biegu. Taki sielski
widok: wies, strumyk wsrod zieleni sobie plynie.
Wszystko byloby piekne, gdyby nie to, ze ten strumyk juz nie plynal. Wysechl,
przeniesionop jego wody gdzie indziej, zeby nie zawadzal autostradzie, zeby
nie drazyl moren dennych w lodowcu.
I tak oto, zburzony zostal ten sielski widok. Wies byla dla mnie jak martwa.
Ktos jakby wyssal szpik, wyciagnal rdzen.
I wszystko to dzialo sie wlasnie w cieniu wielkiego jezora lodowcowej autostrady.

Nie pisalem o ludziach - coz sie moze w nich dziac...Smutek zapewne.
Tak na pewno jest wszedzie, i bedzie tak dalej az do Tarnowa, a pozniej kiedys
tam, az do Rzeszowa.
Jednakze coz...
Autostrady budowac trzeba. Tak wiec, z bolem, ale jednak przyznaje -
Zakopianka musi zostac zbudowana.

Siemasz. Wydaje mi się że to jest świetne miejsce do mieszkania w Rzeszowie.
Mieszkam tu od 5 lat i będę się przeprowadzał za jakiś czas do innego
mieskzania również na tym osiedlu. Jeśli chodzi o zalety tego osiedla to
wymienię piękną okolicę, szybko rozwiajającą się infrastrukturę ( jak się
wprowadzałem nie było ani jednego sklepu , teraz jest apteka , poczta ,
weterynarz, 3 sklepy i już ruszyła budowa szkoły i przedszkola). Kolejną zaletą
jest fakt , że jesto to jedno z nielicznych osiedli od początku do końca
wybudowane z cegły , nie z jakiś tam dużych betonowych płyt. No ale wymieniać
zalet mógłbym jeszcze wiele więc moze przejdę do wad które zauważam. Pierwszą z
nich jest dość duża odległośc do miasta ( jednak są plany przebicia ulicy
bezpośrednio na ulicę Krakowską). Następna sprawa to zbyt ciasne stawianie
kolejnych bloków. Może to nie jest widoczne dla kogoś z zewnątrz , ale gdy
wprowadziliśmy się do naszego mieszkania z okna było widać pole a nasatępny
blok stał dopiero za ulicą. Pole zamieniono najpierw w trawnik a póżniej
postawiono tam kolejny blok , który zasłania słońce w godzinach południowych .
Jeszcze jedną wadą , ale to dotyczy starszych bloków , są otwory wentylacyjne
pod oknami w kuchni. Nie wolno ich zatkać , ponieważ piece które są w
mieszkaniach wymagają wentylacji a w wypadku ich zatkania może dojśc do
zatrucia .Gdy są jednak odetkane w mieszkaniu mimo ogrzewania jest dośc zimno w
styczniu i lubym. Tuż pod tym otworem znajdują się rury doprowadzające wodę
któa przez to często zamarza w zimie i nie ma wody. Ten problem jednak dało się
rzowiązać zmieniając położenie rur...Wiem ze moze to mało istotne obserwacje
ale przybliżają myśle obraz mieszkania tutaj. Na Pani miejscu kupiłbym
mieszkanie tym bardziej ,że nie ma również problemu ze stałym łączem do
internetu , które w moim przypadku jest bardzo przydatne ( jestem studentem
więc często się przydaje ). Jednak nie wiem czy jest Pani zorientowana , ale
bliżej miasta przy ulicy Witosa ,ta sama spółdzielnia mieszkaniowa projektant
buduje nowe osiedle któro też będzie w przyszłości tak duże jak to na
strzyzowskiej , bo widzialem juz plany. Pozdrawiam

Oczywiście, oczywiście. Najlepiej żyje się w Rzeszowie, a inne miasta nic nie
warte, zabite dechami dziury. Gliwice to żenada : )
Nie mogę tylko zroumieć jednego. Skoro jest tak wspaniale, to co wy wogóle tutaj
robicie??? I jaki jest cel waszej obecności, że musicie się obnosić wszędzie z
tymi rankingami?
Tym celem są wasze kompleksy i chęć zmiany negatywnych stereotypów, jakie ciążą
Rzeszowowi. A jak się to robi? NAJLEPIEJ ZA POMOCĄ INNYCH I CUDZYM KOSZTEM.
Ja oczywiście jestem ćwierćinteligentem i nie rozumiem rankingów, traktowanych
jak bibila. To tak jak ze statystkami GUS i średnią pensją w kraju. Teraz
przekonajcie mnie proszę, że rzeczywiście większość ludzi w Polsce zarabia
średnią krajową. Albo że większość mieszkańców Warszawy zarabia średnią
warszawską pensję : ) ) ) Rozumiem, że będziecie się posiłkować satystykami, aby
udowadniać wszystkim że jesteście najwspanialsi, a jeśli ktoś się z tym nie
zgodzi, to będzie w najlepszym wypadku ignorantem.
Czy są jakieś rankingi odzwierciedlające pozycję miasta w świecie kultury i
nauki? w świecie polityki? w świadomości ludzkiej? czy są jakieś rankingi
oceniające brzydotę i urbanistyczny chaos? Czy są jakieś rankingi oceniające
klimat miasta i jego wygląd? Okolice? Nie ma, a to właśnie najczęściej w
powszechnym odbiorze decyduje o "obrazie" miasta. Dlateego porównywanie sie do
Lublina, Łodzi, Gliwic, Opola, Bydgoszczy zawsze będzie śmieszne. I dlatego też
nigdy nie będziecie w stanie tego zrozumieć, a jedyne na czym możecie się oprzeć
to rankingi. Suche statystyki mówiące wam, że mieszkacie w czołowym z polskich
miast. I dlatego nikt nie będzie chciał wam uwierzyć. Przykro mi : )

1.powyższą oceną sportowego i organizacyjnego poziomu klubu ZKS Stal Rzeszów ,a
w szczególności jego sekcji piłkarskiej wyraziłem jedynie swoją opinię ,do
której mam święte prawo . Jestem przekonany do tego co myślę i pewny ,że bieg
ligowych wypadków już wkrótce potwierdzi moje spostrzeżenia .

2.Kontrargumentację Jarka23 odnośnie pozostawiam BEZ KOMENTARZA ...chociaż
korci mnie ...ale tylko maleńka wspominka ...jeśli kogoś ...kibica ...nie
porażają tak żenująco anegdotyczne ,wręcz groteskowe boiskowe sytuacje jak ta z
końca meczu kiedy w okolicy 20 metra od bramki Stali fauluje znany
stalowski "dżentelmen" niejaki Mosur mający juz żółtko na koncie ,a sędzia-
supersprawiedliwy i nieprzekupny rozjemca z niedalekich...Suwałk - widząc to
biegnie pokazać kartkę zupełnie innemu ,stojącemu z boku ...graczowi Pogoni ,by
przypadkiem nie osłabić i tak tragicznie słabo grających gospodarzy - to :-
))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

3.jeszcze małe post scriptum o klubie ...świetnym przykladem dobrej
organizacji ,a przede wszystkim kultury panów ,którzy okupują w Stali obecnie
prezesowskie stołki było ...wyrzucenie klientów z klubowej kawiarenki w
przerwie meczu :-)))))))))))) przez sterydów w kaskach ,czyli ochronę pod wodzą
przemiłej kobiety p...Kustry :-))))))))))))))))))))))))))))

podobno panowie sekretarze radzili już o przyszlych wyborach i nie chcieli by
ktokolwiek im przeszkadzał ...

Czy takie nazwiska jak Greń ,Lech,Dulski,Ferenc,Bieńkowski i jeszcze
paru "czerwonoskórych" aparatczyków ,o których nie wspomnę budzą zaufanie i są
gwarantem sukcesu ???

wg mnie NIE .

W mojej wizji świata czerwone ścierwo może robić co najwyżej za pucybuta ,nie
mam nic wspólnego z LPR ani NIE JESTEM KIBICEM RESOVII RZESZÓW (co zaznaczam po
raz enty).

Pozdrawiam !

Drogowcy zawsze krok do tylu !!!
Wczoraj drogi w Stalowej Woli wygladaly fatalnie, wogole nie spotkalem
piaskarek i plugow, ciezko bylo sie poruszac.
Wracajac z Rzeszowa po drodze bylo kilka wypadkow , no i ja takze wyladowalem
w rowie w Nowosielcu. Zaraz po tym przejechala piaskarka.:-)))
Nie dosc ze stan drog fatlany szczegolnie Stalowa WOla Nisko, zauwazam ze
same drogi w Stalowej Woli tez trzeba przepatrzyc( okolice hali targowej ,
Policji ...). Wszyskie srodki chyba skupiono na obwodnicy, a zapomniano o
innych potrzebach miejskich.
Moze ktos mi odpowie Kto odpowiada za odsniezanie ulic stalowej Woli, i
dlaczego nie powstanie konkurencyjan prywatna spolka, ktora potrafila by
sprostac zadaniu odsniezania i posypywania ulic i chodnikow??? Kto ma na to
wszystko monopol ???
Jeszcze jedno ciekawi mnie kto odpowiada za gaszenie latarni miejsckich
wczesnie rano, obserwuje ze dzieje sie to coraz wczesniej, czesto gdy jest
jeszcze ciemno, czasami wogole nie ma wieczorem oswietlenia (np. region mostu
obwodnicy).
Na koniec , chyba najgorzej wygladaja drogi , drozki osiedlowe i chodniki
wkolo blokow, ale pewnie spoldzielnia , ktora ciagle wymaga aby terminow
placic rachunki, nei zainteresuje sie tym za co sama jest odpowiedziala,
pewnie za to odpowiedzialne sa firmy, ktore ona wynajmuje, a co na to te
firmy??
Nastepnym tematem bedzie fundusz remontowy, juz niedlugo o tym napisze.

P.S. CHcialbym tym wszystkim , ktoryz pomogli mi wczoraj przy wyciaganiu
samochodu z rowu w Nowosielcu serdecznie podziekowac, takze osobie , ktora
dzownila na policje oraz chlopakowi, ktory pomogl mi szukac traktora.
Naprawde duzo osob pomagalo. To budujace, ze sa jeszcze tacy ludzie.

>>Wiele firm zaczyna przenosic swoje działy poza Warszawę. Koncern ABB przenosi
>>się do Przasnysza...

Droga Eelu, „Koncern” ABB (Avoid Bloody Bastards) w Polsce to jest
prowincjonalna firma z prowincjonalnymi stosunkami i jeszcze bardziej
prowincjonalną dyrekcją. Siedzibę to oni mieli w Elblągu, bo kupując Zamech
nabyli ogromne przestrzenie biurowe i tam się urządzili. Gdy (nieważne jaką
metodą) otrzymali kontrakt na budowę tłoczni na Gazociągu Jamalskim, w
Warszawie wynajęli na Wery Kostrzewy biurowiec bez klimatyzacji i bez
otwieranych okien. Najęli kilku Warszawiaków (i ja się dałem na to nabrać), ale
stosunek Elblążan do nas był tak przepełniony niechęcią, złośliwością i
zawiścią, że mało kto po roku został, chyba tylko ci, co mieli karki z gumy.

>>Telekomunikacja jak wiadomo, biuro numerów przenosi do Ciechanowa, lody z
Zielonej Budki nie powstają już w Warszawie lecz w Mielcu, itd. Koszty pracy
poza Warszawą są niższe o 20 - 30% niż u nas.

Skoro tak jest, to nie ma co z walczyć z faktami. Na wszystkich budowach, które
znam w Warszawie ponad 50% pracowników fizycznych i na pewno ponad 10%
umysłowych jest spoza Warszawy. Mieszkają w hotelach i wynajętych mieszkaniach,
w bardzo złych warunkach. Co weekend robią po paręset km do domu i z powrotem.
Można przyjąć założenie, że to samo dotyczy innych branż. Na naszym Warszawskim
Forum przewijał się nawet kiedyś jakiś ksenofobiczny wątek przeciw „obcym”
psującym rynek pracy w Stolicy. Może więc lepiej będzie, jeżeli te firmy, które
mogą, wyprowadzą produkcję albo i usługi (zwłaszcza te elektroniczne) poza
stolicę. Wtedy nasi Gastarbeiterzy z Suwalszczyzny, Kieleckiego lub
Rzeszowskiego będą mogli pracować „u siebie”, problem mieszkaniowy w Warszawie
się zmniejszy wraz z cenami najmu i wszyscy będą zadowoleni.

>>Prawdopodobnie coraz bardziej będzie się zwiększać bezrobocie u nas?
A co to znaczy „u nas”? W Warszawie i okolicach jest zameldowanych znacznie
mniej ludzi, niż jest zatrudnionych. Jak wyniosą się z aglomeracji zarówno
miejsca pracy, jak pracownicy – to nic takiego się nie stanie. LUŹNIEJ BĘDZIE
NA ULICACH. Stanieją mieszkania. Mniej będzie weekendowych wypadków na szosach
wiodących z Warszawy do rejonów strukturalnego bezrobocia.

Niby tak, tyle że od takich rozwiązań zdecydowanie się odchodzi na całym świecie
1. Estakada niestety tnie tkankę miejskę i niszczy panoramę miasta. Zamiast Pól
Elizejskich w Paryżu można by pobudować estakady, tylko po co. To co sprawdza
się na przedmieściach, niekoniecznie jest dobre w centrum. Człowiek tak jakoś
jest skonstruowany że woli oglądać wieże, dachy, pomniki, drzewa etc. a nie
wielopoziomowe skrzyżowania. Aktualne pozostaje pytanie w stylu czy tabakiera
dla nosa czy nos dla tabakiery - czyli komunikacja dla miasta, czy miasto dla
komunikacji, ja uważam że to pierwsze i w takim wypadku trzeba szukać innych
rozwiązań niż estakady.
2. Przejściua podziemne mają niestety kilka wad:
Są drogie w wykonaniu i powodują ogromne kolizje z infastrukturą podziemną.
Wystepuje koniecznośc przekładania staszliwej ilości mediów. Kable to jedno, ale
dochodzą wodociągi i kanalizacja, które wymagają układania rur w spadkach,
wykonania przepompowni itp. Generalnie nie opłaca się skórka za wyprawę. W
okolicach Ronda Dmowskiego w ziemi jest niesamowite nagromadzenie przeróżnych
sieci, wiem bo nad tym pracujemy.
Kolejną wadą i to znacznie ważniejszą jest generowanie przez takie przejścia
przestępczości. Niestety jak sie traci portfel albo torebkę to z regóły w
przejściu podziemnym i trudno z tym walczyć, miejsce jest kryminogenne i cześć.
Można tam umieścić kamery i wartowników na każdym rogu, ale znowu pojawia się
pytanie kto za to zapłaci.
I jeszcze na marginesie, czy my w Rzeszowie chcemy przelotu przez centrum ?
Uważam że nie. Cały tranzyt powinien zostać poprowadzony opłotkami. Śródmiście
powinno być celem samym w sobie a nie przystankiem pomiędzy jednym końcem miasta
a drugim
pozdrawiam !

Wszystkim broniącym tej akcji i podajacym przykłady chamstwa na
jezdni powiadam że jestem z nimi ale nie zgadzam się na takie akcje
i tylko akcje, bo naszej kochanej policji na drogach i chodnikach
niestety nie widać. Nasz ulubiony ,,smalltownboy" podaje przykłady
wypadków z pijanymi na drodze tak jak by to tylko oni byli zmorą
naszych dróg, nie powiem przykłady tragiczne. Tak dziwnie i
tragicznie się składa, że nie ma reguły iż winni sa tylko pijani w
autach. Tragiczna jest wiara Polaków w akcje, zamiast sytematycznej
pracy w tym i policji.
A problemów jest wiele jeden z nich podał sla-weg ,,nie neguje
pomysłu policji ale uważam ze robienie takiego czegoś na trasach
wylotowych gdzie ludzie jadą do pracy o godzinie 7 rano w
poniedziałek to jakaś paranoja. Wiekszy efekt by był gdyby policja w
weekend "przypilnowała" okolice wiejskich dyskotek, wesel i imprez.
Poszukaj patrolu drogówki w Rzeszowie w piątkową lub sobotnią
noc...ze świeczką ich szukać... a w poniedziałek rano robią
pokazówki".
A może spytać by Policji dlaczego tego nie robią, prawdopodobnie
brak sił i środków a tego typu akcje jeszcze zawężaja pole dzialania
policji( ze względów jak wyżej)
Jakoś nie było krytycznych opinii ( naszych zagorzalych obrońców
tej policyjnej akcji) na forum gdy była dyskusja na inny tragiczny w
swych konsekwencjach sposób pojmowania wolności na jezdnich przez
maniaków szybkości

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=69&w=67226265&a=67254256
Problemów związanych z ilościa wypadków i dlaczego do nich dochodzi
jest tak wiele jak opinii ludzi, którzy się tą problematyka zajmują
zawodowo. Można też sięgnąć do statystyk Komendy Głównej Policji

www.policja.pl/portal.php?serwis=pol&dzial=1&id=1772
Wiara iż tego typu akcje załatwią, lub zlikwidują jakiś ułamek
procenta tego typu zdarzeń jest naiwnością. Nasza kochana Policja
jak chce się wykazać ma na to setki pomysłów serwowanych im m.in na
tym forum a problem jest w tym, że ich nie ma tam gdzie są
rzeczywiście potrzebni a jeśli już są to albo inaczej widza problem
niż go zgłaszający albo są za późno, albo nie mogą dojechać
albo...itd itp.

Witam ponownie . Skoro zostałem wywołany do tablicy to odpowoadam :

> sugerujesz ze kurs prawa jazdy powinien odbywać się po całym kraju
i powinien
> obejmować ze 100 godzin jazdy, bo nie widze innej możliwosci
nauczenia jeżdzeni
> a
> się po innych miastach

Nie po wszystkich miastach w Polsce , ale po miastach w najbliższej
okolicy , zbliżonych wielkością . Dlaczego nie widzisz możliwości
nauczenia sie jeżdżenia po innych miastach ? W St. Woli obowiązują
inne przepisy ruchu drogowego ? A czy w Mielcu obowiązuje ruch
lewostronny ? Czy masz na myśli żeby wykuć na pamięć kilka
niewielkich krzyżówek i rond i dostać "papier" a jeżdzić to się
nauczę póżniej ? W takim wypadku aby na Ciebie trafił ten "uczący"
się kierowca na przejściu dla pieszych a nie na moje dziecko .

> no chyba nikt jadąc do obecego miasta nie czuje sie w nim pewnie,
to trzeba
> stopniowo rozwijać i uczyć się, niektórzy ludzie jeżdżący od 20
lat do Rzeszowa
> jadą busem bo sie boją własnym samochodem tam jeżdzić

Tak oczywiście nikt nie jest od początku doskonałym kierowcą , każdy
się uczy całe życie , ale na cholerę mieszkańcowi Kraśnika nauka
kilku krzyżówek w Tarnobrzegu skoro po otrzymaniu upragnionego
prawka samochodem bedzie mógł się poruszać po Tarnobrzegu a po swoim
mieście będzie jeżdził MKSem bo się będzie bał . No ale Kraśnik jest
mniejszy od Rzeszowa więc odważy się wyjechać w Kraśniku po 10
latach :)

> wg Ciebie to jest sprawiedliwe?

A dlaczego nie ? W równej mierze uczyłem się jeżdzić w Tarnobrzegu
co i w St.Woli . Przepisy obowiązują takie same a nie będę nauczony
przez cwanego instruktora tylko jazdy po uliczkach po których
zazwyczaj egzaminatorzy przeprowadzają egzamin . Zauważ że najwięcej
eLek porusza się właśnie po trasach na których przeprowadzany jest
egzamin , A chyba nie o to chodzi że taki początkujący kierowca
jadąc do St.Woli zostawia samochód na rogatkach i dalej maszeruje z
buta bo się boi .

Parking dla tirów w Rzeszowie
Jest to sprawa, o której poprzednie władze wolały nie słyszeć,
twierdząc, że parking może równie dobrze zorganizować Krasne
albo Świlcza np.

Zaś na samym początku lat 90-tych bezskutecznie usiłowałem
zaintersować władze miejskie (czasy prezydenta Janowskiego)
pomysłem wyodrębnienia potężnego parkingu dla TIR-ów ukrytego
wśród niewysokiej zieleni (krzewy, choinki), z punktami do
przyrządzania posiłków i umywalnią, połączonego z dużym
stylizowanym drewnianym zajazdem-motelem na otwartych widokowo
na Pogórze Karpackie terenach przełomu Alei Armii Krajowej i
budowaną, a wtedy właściwie planowaną do zabudowy, stacją paliw.

Ówczesny zarząd miasta wolał działki rozparcelować na drobne i
sprzedać na koszmarne architektonicznie i urągające żelaznym
regułom planowania przestrzeni, niepowiązane z krajobrazem budki
i baraki rzemieślnicze (rejon dawnej MANTY).

W ten sposób zniszczono jeden z najpiękniejszych widokowo tereów
w Rzeszowie i jestem przekonany, że kiedyś przyszłe władze
miasta staną przed koniecznością wyburzeń i przebudowy tego
terenu (okolice MANTY).

Było to właśnie idealne miejsce na parking. Ul. Przemysłową
zmilczę: wystarczy popatrzeć co się tam teraz dzieje w związku z
dojazdami tam TIR-ów do Urzędu Celnego. Chyba też Ktoś Ważny
Bardzo nie wie nie tylko jak wygląda ta ulica i ruch na niej,
ale przede wszystkim jak wygląda zimowe utrzymanie podjazdu na
tej ulicy obok Polfy i skrzyżowania z Witosa, szczególnie po
silniejszych i dłuższych opadach śniegu. Nie wie, bo w razie
czego nie ma tam ani pługopiaskarki, ani policji,
tylko "samopomoc kierowców".

Przełamane wpół TIR-y blokowały już nieraz górkę na początku
Przemysłowej, skutecznie muniemożłiwiając wielu kierowcom powrót
z pracy do domów. A były też i wypadki.

Nie chcę więc być złośliwy, ale może któryś z eks-prezydentów
doradzi teraz jakąś lokalizację? Oczywiście na terenach
miejskich, jeśli takowe przy głownych trasach jeszcze gdzieś
znajdzie. Większość bowiem w latach 1991-2002 zupełnie
bezkrytycznie (tj. bez stawiania warunków odnosnie przeznaczenia
nabywcom) miasto wysprzedało.

Gość portalu: ad napisał(a):

> Gość portalu: darek napisał(a):
>
> > Gość portalu: ad napisał(a):
> >
> > Ponieważ Unici na Podlasiu i Chełmszczyźnie byli
> > silnie zlatynizowani dlatego stawili opór. - No właśnie - sam przyznajesz
> fakt ich latynizacji i w praktyce polonizacji. Chyba zgodzisz się, że nie
> odbywało się to dobrowolnie. Tak jak niezupełnie księża nie angażowali się w
> przechodzenie unitów do kościoła kat. Co do reszty absolutnie sięzgadzam.
Od wprowadzenia Unii Brzeskiej czyli od roku 1596 do Synodu Zamojskiego czyli
do roku 1720 trudno jest mówić o jakiejś polonizacji czy latynizacji Unitów
dlatego, że w sferze liturgii nic sie zmieniło i Cerkiew Unicka od Cerkwi
Prawosławnej różniła sie tylko tym, że uznawała zwierzchnictwo papieża. W roku
1720 na Synodzie Zamojskim wprowadzono szereg zmian w liturgii które miały
upodobnic Cerkiew Unicka do Kościoła Rzymskokatolickiego. O powodach tych
zmian pisałem na Forum Rzeczy. W skrócie mozna tylko powiedzieć, że wskutek
polonizacji ruskiej szlachty Cerkiew Unicka stała się kościołem chłopskim,
przez co miała pewien kompleks niższości wobec Kościoła Rzymskokatolickiego i
stąd te zmiany na Synodzie. Mozna więc powiedzieć, że od Synodu Zamojskiego
Unici sami sie polonizowali i latynizowali. Tak było do czasu likwidacji Unii.
O czasach późniejszych juz pisałem. Co do bezpośredniego przymusu przyjmowania
Unii i porzucania prawosławia to na Podlasiu i Chełmszczyźnie nie słyszałem o
takich wypadkach. Wiem natomiast, że były takie wypadki dalej na wschodzie na
Podolu, Kijowszczyźnie. Co do roli księży w przechodzeniu do Kościoła
Rzymskokatolickiego po 1905 to różnie z tym bywało. w każdym bądź razie nie
było żadnych wypadków zmuszania kogokolwiek do przejścia na katolicyzm. Trudno
tu zresztą mówić o przejściu na katolicyzm przecież większość z tych którzy po
1905 porzucili Cerkiew Prawosławną de facto nigdy nie byli prawosławnymi i
przez 30 lat praktyki religijne odbywali w miarę możliwości w kościele
katolickim, np. śluby brali w sąsiedniej Galicji a dzieci były chrzczone w
konspiracji przez katolickich misjonarzy.
> Nieudolna polityka Rosjan, dla których miejscowi Ukraińcy byli tylko
> Małorusami, czyli częścią narodu rosyjskiego, spowodowała ich niechęć do
> Prawosławia, czyli wiary ich przodków, czego skutkiem była polonizacja i
> przechodzenie do kościoła setek tys. ludzi. Podobnie było na Północnym
> Podlasiu, gdzie tysiące Białorusinów w okolicach Białegostoku, Sokółki i
> dąbrowy Białostockiej przeszły z cerkwi do kościoła.
W pełni się zgadzam z twoją diagnozą. Nie zgadza mi sie tylko ta sprawa z
północnym Podlasiem. Wiem, że w okolicach Dąbrowy Białostockiej i Sopoćkiń
(dzisiaj Białoruś) prawie wszyscy Unici przeszli do Kościoła
Rzymskokatolickiego. Ale było ich góra 20 tysięcy i były to tereny należące do
Króoestwa Polskiego. Natomiast nic nie słyszałem o przechodzeniu na katolicyzm
w okolicach Białegostoku czy Sokółki. Wolf napisał niedawno, że na katolicyzm
przechodzili dość masowo prawosławni w okolicach Drohiczyna i Siemiatycz ale
było to w okresie międzywojennym i nie miało nic wspólnego z Unią. Gdybys mi
podał jakieś konkretne przykłady miejscowości na północnym Podlasiu gdzie
ludzie przechodzili na katolicyzm czy to po roku 1905 czy w okresie
międzywojennym czy też nawet w czasach współczesnych byłbym ci wdzięczny.
Ta sytuacja pokazuje, co
> się dzieje, gdy do akcji wkracza siłą zewnętrzna, bez wyczucia miejscowych
> stosunków narodowościowych i religijnych, wykorzystująca podziały do
własnych
> celów w myśl starej maksymy dziel i rządź. Do dzisiaj pamięta sięz jednej
> strony o przechodzeniu byłych unitów katolicyzm, a z drugiej strony o
> rusyfikacji i uprzywilejowaniu prawosłąwia. Nie zawsze pamiętając, że taki
> ukłąd zawdzięczaliśmy Rosjanom. Podziały i niechęć,które wtedy powstały
trwają
> do dziś. A młodzi Ukraińcy i Polacy wiedząo sobie, że jedni to pany i
burżuje a
>
> drudzy nacjonaliści i rezuny. Podczas gdy niemcy i polacy to od kilkunastu
lat
> odwieczni przyjaciele...
W tym miejscu 100% zgoda. Temat zresztą wart jest rozwinięcia, może zrobimy to
na Rzeszowie.
Pozdrawiam

Hub dla Polski w Krakowie zamiast upadającej WAW
(krosspost, bo ciekawe)

Śledziłem tą dyskusję o hubach (po polsku: piastach ruchu lotniczego) ale
ktoś zmienił jej wiodący temat. A ja się pytałem o nowy hub dla Polski. Ja
wiem, że Okęcie przez 20 lat nie dogoni standartem i oferowaniem ani Pragi,
ani Budapesztu, ani już niczego innego. Ostatnio się przesiadałem w Pradze i
w porównaniu mogłem zobaczyć że WAW po prostu zaspało o dekadę. Ci panowie
wyprowadzali z firmy PPL ponadstumilionowe zyski, zamiast ciulić na
inwestycje. Jak budowali II terminal, to napisałem zdeczka wściekły artykuł
żeby przestali bo i tak hubu z Okęcia nie zrobią. Ja bym wolał żeby Okęcie
pozostało tym czym jest, takim warszawskim Tempelhofem.

Powiem wam jak ja to widzę. WAW jest hubem dla Polski tylko z powodów
politycznych. Gdy na polskim niebie zrobiło sie wreszcie normalnie dzięki
brutalnemu odcięciu duopolu, to się okazało, że hub w WAW jest najbardziej
nie po drodze w najbardziej typowych podróżach w zasadzie z niemal wszystkich
portów w Polsce poza Rzeszowem. Bo tylko Rzeszów jest bardziej na wschód niż
WAW.

Teraz otwierają kukuryźnikowe połączenie Zielona Góra (IEG)- WAW. I tak się
zastanawiam: po co? Kto tym będzie latał na przesiadki? Odpowiedź brzmi:
niemal nikt (poza chyba lotami za atlantyk), bo to jest 3-4 godziny w plecy.
I tak jest, choć może mniej radykalnie, z wszystkich portów w Polsce poza
Rzeszowem. Warszawa to krok do tyłu, stracone godziny dolotu turbośmigłowcem
w kierunku niezbyt zgodnym z kierunkiem podróży. Trzyma się dzięki rozpędowi,
niewiedzy pasażeów, tradycji, oraz przede wszystkim braku innej oferty.

Cały hub w WAW trzymał się tylko dzięki polityce, a ta dzięki Bogu upadła
rozdeptana przez prawodawstwo UE. Teraz jest szansa na nowy hub, który
będzie bardziej sensownie położony. Hub średniej wielkości, z połączeniami
krajowymi do niemal wszystkich polskich portów, i z bogatą ofertą. I to nie
będzie ani II port dla Warszawy ani nic w tamtym rejonie.

Popatrzmy sobie na rozkład hubów w RFN. Jakby ktoś chciał zrobić główny hub
dla RFN w Berlinie, to wszyscy by się chyba energicznie popukali w czoło.
Huby są usytuowane na kierunkach, w których odbywa się gro podróży
wychodzących. Wcale nie są na środku kraju, o nie! Huby są na południu, i na
zachodzie tego kraju- w kierunkach gdzie istnieją największe potoki
pasażerskie.

Tutaj są dane statystyczne. de.wikipedia.org/wiki/Flughafen
Wynika z nich że stolica RFN, usytuowana wzgledem reszty kraju mniej więcej
tak jak Warszawa względem reszty Polski, jest dopiero 4. hubem w kolejności,
za Frankfurtem nad Menem, Monachium i Duesseldorfem.

Hub dla Polski? Ależ tak, wg mnie jest bardzo potrzebny, ale niestety w
żadnym wypadku w WAW i okolicach. Ja proponuję Wrocław, Poznań, Katowice lub
KRK. Bo inaczej nigdy w Polsce, tym największym kraju tej części Europy, nie
będzie wiodącego lotniska w Europie Środkowo-Wschodniej, które jednak
mogłobybyć w Poslce, bo nasz kraj ma najwięcej potencjalnych pax. Zapomnijmy
Okęcie II, pożegnajmy zaspane i zacofane PPL, i pomyślmy co zrobić aby
podnieść ruch tranzytowy w Polsce z upadku.

Adam Fularz

Gość portalu: Uniżony napisał(a):

> O tak masz rację więcej kościołów pomoże naszemu miastu, wzmocni kondycję
> moralną ludzi, sprowadzi ich na dobrą drogę. Nie samym chlebem człowiek żyje
> więc nie zajmujmy się ludzmi biednymi tylko budujmy kościoły towarzysze. Mam
> plan 3000 kościołów na trzecie tysiąclecie.
Czy myślisz że w ten sposób przypodobasz się Chrystusowi?
Powiedz mi jak się zachowujesz,co czynisz kiedy np.przechodząc ulicą spotykasz
człowieka grzebiącego w śmietniku?
Ja Tobie powiem tak: często bywa u mnie tak(kiedy jestem przy forsie)że
zatrzymam się i zadam wpierw głupie w takiej sytuacji pytanie ale zawsze na
wszelki wypadek:Czy szuka Pan(i) jedzenia?
Po czym biegnę co najbliższego sklepu i kupuję kilkanaście bułek badź
kanapek ze dwa chleby,coś do picia i wręczam darmo jak uczy ewangelia.Nie
pierwszy raz spotkałem się z sytuacją kiedy ów biedny człowiek ze łzami w
oczach bierze ode mnie jedzenie.Mówię Ci o tym nie żeby się w jaki sposób
pysznić z tego powodu ale cieszy mnie to że mogę odżałować te parę złotych
i nakarmić wynędznialego człowieka.Ja w nim widzę Chrystusa a Ty ? Co robisz w
tym kierunku? Bo ja sobie w ten sposób gromadzę skarby w Niebie,a Ty?
Proponuję Tobie przeczytaj sobie parę razy Ewangelię Św.Mateusza rozdział 25
wersety od 31 do 46.I potem sam oceń czy słuszne jest to co powiedziałeś.
Ja sam jestem niemałym grzesznikiem ,potrzebuję Chrystusa On pomógł mi w wielu
nieprzyjemnych chwilach mojego życia ale większą radość sprawia mi oraz Jemu
kiedy nakarmię głodnego niż jak będę popierał bezmyślne wznoszenie kolejnych
kościołów w naszym mieście.Przez wznoszenie kolejnych kościołów nie poprawi się
kondycja moralna ludzi jeśli my katolicy nie zrobimy gruntownej reformy swojego
wnętrza.Zacznijmy surowo oceniac swoje własne zachowanie czy my się nie
zachowujemy jak mówi Chrystus: Groby Pobielane na pozór się modlimy a nasze
wnętrze jest pełne obłudy i zakłamania.Już nawet Ignacy Krasicki który był
księdzem ośmieszał dewotyzm i obłudę.Przeczytaj sobie bajkę
Krasickiego,,Dewotka''.Od takich dewotów i dewotek się w naszym mieście się po
prostu roi.Tacy ludzie nie są mili Chrystusowi.Oczywiscie mi zarzucisz że się
mylę ja po prostu nie mylę wiary chrześcijańskiej z dewotyzmem w przeciwieńtwie
do wielu spośród mieszkańców naszego miasta i regionu.
Co do Kosciołów są potrzebne owszem ale plan budowy powinien być wcześniej
gruntownie przemyślany.Bo nie wydaje mi się aby na skrzyżowaniu ulic Rejtana i
Niepodleglości był on potrzebny kiedy teren ten jest słabo zaludniony a do
najbliższego czyli Kościoła Salezjanów na Nowym Mieście jest ok 500 m.A jeśli
juz nawet to czy ciężko zgrzeszę jesli podyskutuje nad jego lokalizacją? Według
mnie to powinien on być zlokalizowany bardziej w głąb ul.Rejtana w stronę
ul.Piłsudskiego a przy tym skrzyżowaniu powinien stanąc budynek na potrzeby
Uniwersytetu o kształcie podobnym do budynku koło ,,Hotelu Rzeszów''u zbiegu
dróg na Krosno i na Kraków (nazw i ich nie pamiętam bo od paru lat nie mieszkam
w Rzeszowie).Wydaje mi się że zabudowa okolic ronda przy ulicach Niepodległości
i Rejtana wtedy ładnie by wyglądała.
Druga sprawa to budowa kościołów a wygląd naszego miasta tj.stan dróg,chodników,
kamienic na starówce itp.Powiem tyle że niedbanie o wygląd naszego miasta i
w ogóle niedbalstwo też nie jest widziane mile w oczach Boga.Radni miasta
Rzeszowa nie zasłonią swojego niedbalstwa i opieszałości nadmierną budową
kościołów.Jeśli już ludzie dostrzegają obłudę to chyba Pan Bóg tym bardziej
czy nie prawda?
Trzecia sprawa Święta Inkwizycja o której niektórzy katolicy na tym forum się
pochlebnie wypowiadają:
Czy Chrystus nauczał aby palono na stosach uczonych ,filozofów,wynalazców?
Na pewno nie.Wniosek prosty: Świeta Inkwizycja od dobrego nie pochodziła.
Pozdrawiam z Panem Bogiem.

krzyże dla Pawłokomy już przyjechały
"Na ukraińskim cmentarzu w Pawłokomie rozpoczął się montaż krzyży, które mają
upamiętnić 366 mieszkańców wsi zamordowanych przez akowską partyzantkę w 1945
roku.

- Chcielibyśmy zakończyć pracę w ciągu trzech dni, ale wszystko zależy od
pogody - mówi Roman Kulikow z lwowskiej firmy Renesans. Kilka dni temu
przywieźli do Pawłokomy płyty z szarego granitu. - Wszystkie płyty ważą ponad
21 ton, ten granit pochodzi spod Żytomierza - informuje Kulikow. W środę trzech
pracowników Renesansu rozpoczęło montaż pomnika.W miejscu, gdzie znajdowała
największa mogiła, stawiali podstawę pod ponaddwumetrowy krzyż i dwie tablice,
na których wyryto 366 nazwisk. Napis po ukraińsku i polsku będzie informował,
że spoczywają tu mieszkańcy Pawłokomy tragicznie zmarli w marcu 1945 r. Na
pozostałych dwóch zbiorowych mogiłach staną mniejsze krzyże.

Pochodząca z Pawłokomy Lubomira Mudryk-Charkowska straciła 12 osób z rodziny, w
tym siostrę i wujka. - Byłam wtedy małą dziewczynką. Przez wiele lat starałam
się nie myśleć o tym, co się wtedy wydarzyło. Ale gdy człowiek staje się
starszy, to te wspomnienia wracają. Cieszę się, że wreszcie ci ludzie będą
spoczywać w spokoju, że nie będą już bezimienni. Bardzo bym chciała wziąć
udział w otwarciu cmentarza - mówi.

W zbiorowych mogiłach na cmentarzu w Pawłokomie spoczywa wielu bliskich
Katarzyny Barbarzak, która mieszka teraz w Ekumenicznym Domu Pomocy Społecznej
w Prałkowcach. - Gdy mówię o Pawłokomie, to samo mi się płacze. Mam 80 lat, ale
przyjadę na cmentarz, gdy już będzie wiadomo, że zostanie otwarty - zapowiada
pani Katarzyna.

Uroczyste otwarcie i poświęcenie cmentarza odbędzie się prawdopodobnie wiosną
przyszłego roku. - Sądzę, że organizowanie takiej uroczystości przed świętami
Bożego Narodzenia czy Wielkanocy nie ma sensu. To nie jest czas na refleksje o
tym, co się wydarzyło. Chcielibyśmy, żeby była to wspólna, polsko-ukraińska
uroczystość, z udziałem obydwu prezydentów, uroczystość w duchu prawdziwego
pojednania. Na przygotowanie takiej uroczystości też potrzeba czasu - mówi
Miron Kertyczak, prezes Związku Ukraińców w Polsce.

Andrzej Przewoźnik, sekretarz generalny Rady Ochrony Pomników Walk i
Męczeństwa, stwierdza: - Gdy skończą się prace przy tym upamiętnieniu,
zaczniemy rozmawiać o terminach i szczegółach uroczystości. Sądzę, że w tym
roku już się nie odbędzie.

* W marcu 1945 r. AK zabiła 366 mieszkańców Pawłokomy. Był to odwet za
uprowadzenie i zamordowanie kilkunastu Polaków, także mieszkańców Pawłokomy i
okolic. Wtedy w tej wsi mieszkało ponad 200 rodzin ukraińskich i 100 polskich.
Dziś mieszkają tu tylko Polacy.

O upamiętnienie tragedii Ukraińców od lat ubiegały się rodziny ofiar pogromu.
Przełom nastąpił wiosną tego roku. Radni lwowscy, godząc się na otwarcie
Cmentarza Orląt Lwowskich, zaapelowali o zgodę Polski na uczczenie
pomordowanych w Pawłokomie. Udało się przekonać do tego mieszkańców wsi, którym
UPA zamordowała bliskich; do dziś nie wiadomo, gdzie są pochowani. Tych
mieszkańców Pawłokomy upamiętnia krzyż, który stanął obok kościoła. Za krzyże,
które staną na ukraińskim cmentarzu, i wybrukowanie alejki pomiędzy nimi
zapłacili Ukraińcy. Znaczną część pieniędzy przekazały władze obwodu
lwowskiego, resztę wyłożyli członkowie społecznego komitetu i sponsorzy."
miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,3054105.html
Napis na pomniku jest dość zachowawczy - co to znaczy "tragicznie zmarli". Może
zgineli w wypadku samochodowym ?
Tyle lat po wojnie, a prawda władzom polskim nie może przejść przez gardło.

dowód 2:

12 marca 1945 r. Siedlce. Pismo Komitetu żydowskiego w Siedlcach do Centralnego
Komitetu Żydów w Polsce z prośba o zapewnienie bezpieczeństwa.

Niniejszym zwracamy się do was w następującej sprawie.
Stan posiadania skupienia żydowskiego na terenie m. Siedlce liczy obecnie ok.
200 osób jakie pozostały z 14 tysięcy w 1939. Niestety stan faktyczny w naszym
mieście i powiecie jest tragiczny, gdyż od grudnia ub.roku mamy już do
dziesiątki mogił naszych współbraci, którzy zginęli w skrytobójczy sposób.
I tak: 20.XII.1944 zabity został Mendel Cyn-Cynowski lat 23.
2)3.II.45 zabity został przed jego domem Orzeł Kalman, lat 32,
3) 25.II.45 zabity został Omielina Jankiel lat 25.
4)w tym samym czasie dokonany został zbrojny zamach we wsi Paprotnia na jedyną
żydowską rodzinę – matkę i dwoje małoletnich dzieci – która granatem została
ciężko ranna.
5)28.II.45 we wsi Wohiń pow.radzyńskiego wymordowano 6 Żydów,
6)8.III we wsi Mokobody odbył się zorganizowany napad zbrojny i wszyscy żydzi
znajdujący się podówczas w tej wsi w liczbie 8 zostali wymordowani bestialsko.
Wobec tego, że akcja ta przybrała już masowy i zorganizowany charakter a
władze Bezpieczeństwa Publicznego nie wykazują w tych wypadkach dosyć
sprężystości w odszukaniu winnych i wymierzeniu należytej kary, stan ludności
żydowskiej naszego miasta i okolic jest katastrofalny, tym bardziej, że
szerzone są pogłoski wśród społeczeństwa polskiego o konieczności wykończenia
Żydów. (...)

24 kwietnia Warszawa. Sprawozdanie przedstawiciela CKŻP z podróży inspekcyjnej
z dn. 5-18 kwietnia 1945 w województwach rzeszowskim i tarnowskim.

W wojew. rzeszowskim sprawa bezpieczeństwa zamieszkałej tam ludności
żydowskiej przedstawia się zdecydowanie ujemnie. Do 3 dekady marca br. miały
miejsce wielokrotne i liczne w ofiary morderstwa Żydów po wsiach i miasteczkach
województwa. Wypadki te w większości swej były protokólarnie spisane i
materjały przesłane do CKŻP w Warszawie.(..) Ten stan rzeczy zmusił prawie
wszystkich Żydów zamieszkałych we wsiach i miasteczkach do opuszczenia z
trudnością przeważnie odzyskanych mieszkań, warsztatów i gospodarstw i do
przesiedlenia się do większych ośrodków jak Przemyśl, Rzeszów, Jarosław Krosno.
Szczególnie godnym uwagi jest fakt, że nawet ocaleni przedstawiciele rodzin
żydowskich, dośc licznych na terenie województwa i prowadzących tam swe
gospodarki rolne od wielu pokoleń (..) musieli jednak opuścić swe uprawiane i
obsiane już placówki rolne i pod groźbą terroru bandyckiego przenieść się do
miasta.
1.Fajgenbaum Chaim lat 52 z żona i 5-giem dzieci od 7 do 18 lat. Posiada 4
morgi gruntu dziedziczonego we wsi Swoszowa. Dodatkowo handlował bydłem. Od
1943 przebywał wraz z całą rodziną w lesie. W końcu marca br. zjawiła się
rodzina Fajgenbaum w rodzinnej wsi Swoszowa powiat Jasło, gdzie chłop zajmujący
ich gospodarkę kategorycznie odmówił wpuszczenia ich na ojcowiznę. (...)
zwrócił się o pomoc do posterunku MO , który jednakże tej pomocy odmówił. (..)
zgłosił się wówczas do komendanta stacjonującego we wsi oddziału Armii
Czerwonej, który przymusowo zmusił chłopa do usunięcia się z gospodarki
Fajgenbauma.(...) Dnia 2.IV. r.b. ostrzelano dom Fajgenbauma z broni
maszynowej, skutkiem czego ciężko ranna została 13 letnia córka.
2. W gminie Strzyżyna powiat Jasło na posterunku MO pracuje jako milicjant
policjant granatowy (..) sam na własną rękę urządzał pościgi i obławy na
ukrywających się w pobliskich lasach miejscowych i okolicznych Żydów, z których
większość likwidował rabując znalezione przy nich mienie.
3. W dniu 18 kwietnia r.b zamordowano w Klimontowie 5 Żydów. Pozostali w
miasteczku Żydzi zmuszeni byli przenieść się do Sandomierza.

Kwiecień/maj 1945. Warszawa. Protokół sporządzony w CKŻP na podstawie danych
delegatury Chełm.

Grupa Żydów licząca 20 osób, która uratowała się z obozu śmierci w Oświęcimiu,
wróciła do Rejowca, jako swojego rodzinnego miasta. Po kilkudniowym pobycie
Żydzi ci otrzymali pisemne pogróżki z żądaniem natychmiastowego opuszczenia
Rejowca. Nie chcąc się narażać na wykonanie tych gróźb, Żydzi wyjechali i
zamieszkują obecnie w Chełmie w domu Komitetu Żydowskiego.

Pozdrówka :)))

Młody ksiądz z Jasła (woj. podkarpackie) dorabiał, pośrednicząc w handlu
bronią, m. in. pistoletami z tłumikiem, bronią automatyczną, granatami. - To
przerażające - komentują sprawę mieszkańcy miasta. Policyjna operacja o
kryptonimie "Westfalia" rozpoczęła się kilka miesięcy temu. - Od dłuższego
czasu wiedzieliśmy, że bandyci nie mają najmniejszego problemu z zakupem broni.
Mnożyły się napady i bandyckie porachunki, w których padały strzały - mówi
Bogumiła Puchacz, rzecznik podkarpackich policjantów. (...) Większość
odnalezionej broni była rozłożona na części. Handlarze czekali na konkretne
zamówienia i dopiero wtedy składali broń w całość. - Dzięki temu, że była
rozłożona na części, łatwiej przejeżdżała przez granicę Polski - mówią
policjanci biorący udział w akcji. Najprawdopodobniej taka była właśnie rola
młodego księdza z Jasła. - Jako duchowny nie budził podejrzeń strażników
granicznych. Wiemy także, że trzykrotnie pośredniczył w sprzedaży broni - mówią
policjanci. Właśnie taki zarzut przedstawiła księdzu prokuratura. Po
przesłuchaniach został jednak wypuszczony do domu (inni gangsterzy zostali w
areszcie - przyp.). Będzie odpowiadał z wolnej stopy, ale odebrano mu paszport.
Prokuratorzy i policjanci nie ukrywają, że hierarchowie kościelni nalegali, aby
nie informować opinii publicznej o udziale księdza w procederze. - Dopóki nie
będzie oficjalnego potwierdzenia przez prokuraturę, nie będzie żadnej decyzji w
stosunku do tego duchownego - tłumaczy ksiądz Janusz Mięso, sekretarz kurii
biskupiej w Rzeszowie. - Czy to znaczy, że duszpasterz podejrzewany o udział w
handlu bronią będzie normalnie odprawiał msze? - pytamy. - Nie udzielam żadnych
wyjaśnień. Żegnam - odpowiada ksiądz sekretarz. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy
się, że młody ksiądz "przez jakiś czas nie wróci do wiernych". Został wysłany
na urlop. W sześciotysięcznym Jaśle, leżącym ok. 70 km od Rzeszowa, mieszkańcy
nie kryją oburzenia. - Nie mieści mi się to w głowie. Mogę zrozumieć, że ksiądz
ma utrzymankę, albo jeździ drogim autem, ale żeby handlował bronią, która służy
do zabijania (widocznie nie takich hojnych miał wiernych jak jego koledzy =
przyp.)? - dziwi się Jan Kułakowski. (...) - To największa ilość broni
odzyskana za jednym razem w historii powojennej policji - dodają
funkcjonariusze.
(R. Zieliński, Super Express)

Świętogród
polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1027120&MP=3

Ks. infułat Bronisław Fidelus, nazywany jest często biznesmenem w sutannie.
Działalność archiprezbitra, kiedyś kanclerza kurii, jest doskonałym przykładem
na to, jak dobrze radzi sobie dziś Kościół w Krakowie. Parafia Mariacka
odzyskała w Rynku Głównym i jego najbliższej okolicy sześć zabytkowych
kamienic. Jedną z nich ksiądz Fidelus zamienił w ekskluzywny hotelik Wit
Stwosz. W kamienicach działa też parafialna kawiarnia i sklep, część lokali
proboszcz wynajął firmom. Przez pewien czas dochody czerpał też archiprezbiter
z reklam wywieszanych na rusztowaniach remontowanej bazyliki. Dzięki temu za
reklamę firmy ubezpieczeniowej, która wisiała na kościele przez dwa miesiące
(na reklamę piwa i papierosów infułat się nie zgodził), ksiądz zebrał tyle
pieniędzy, ile przez trzy lata na tacę. Miesięcznie na tacę w kościele
Mariackim trafia 20 tys. zł.

Lubelska policja zatrzymała do kontroli drogowej opla, kierowanego przez 46-
letniego duchownego spod Chełma. Okazało się, że kierowca był pijany.
Jak pisze „Gazeta Wyborcza”, ksiądz tłumaczył, że przed podróżą wypił jedno
piwo.

Za spowodowanie śmiertelnego wypadku po pojanemu w Strzyzwie przez biskupa
Edwarda Białogłowskiego ciągany jest księdza Tadeusza Niziołka. Sprawa mimo
upływu lat jest jeszcze nie zakończona.
Biskup Andrzej Śliwiński z Elbląga za spowodowanie wypadku z kalectwem po
pjanemu uzyskał od łaskawego sędziego 1,5 roku w zawieszeniu.
W związku z powyższym i w tym wypadku spodziewać należy się co najwyżej
pouczenia.
...

Nowy hub dla Polski, czyli farewell dla Okęcia
(krosspost, bo ciekawe)

Śledziłem tą dyskusję o hubach (po polsku: piastach ruchu lotniczego) ale
ktoś zmienił jej wiodący temat. A ja się pytałem o nowy hub dla Polski. Ja
wiem, że Okęcie przez 20 lat nie dogoni standartem i oferowaniem ani Pragi,
ani Budapesztu, ani już niczego innego. Ostatnio się przesiadałem w Pradze i
w porównaniu mogłem zobaczyć że WAW po prostu zaspało o dekadę. Ci panowie
wyprowadzali z firmy PPL ponadstumilionowe zyski, zamiast ciulić na
inwestycje. Jak budowali II terminal, to napisałem zdeczka wściekły artykuł
żeby przestali bo i tak hubu z Okęcia nie zrobią. Ja bym wolał żeby Okęcie
pozostało tym czym jest, takim warszawskim Tempelhofem.

Powiem wam jak ja to widzę. WAW jest hubem dla Polski tylko z powodów
politycznych. Gdy na polskim niebie zrobiło sie wreszcie normalnie dzięki
brutalnemu odcięciu duopolu, to się okazało, że hub w WAW jest najbardziej
nie po drodze w najbardziej typowych podróżach w zasadzie z niemal wszystkich
portów w Polsce poza Rzeszowem. Bo tylko Rzeszów jest bardziej na wschód niż
WAW.

Teraz otwierają kukuryźnikowe połączenie IEG- WAW. I tak się zastanawiam: po
co? Kto tym będzie latał na przesiadki? Odpowiedź brzmi: niemal nikt (poza
chyba lotami za atlantyk), bo to jest 3-4 godziny w plecy. I tak jest, choć
może mniej radykalnie, z wszystkich portów w Polsce poza Rzeszowem. Warszawa
to krok do tyłu, stracone godziny dolotu turbośmigłowcem w kierunku niezbyt
zgodnym z kierunkiem podróży. Trzyma się dzięki rozpędowi, niewiedzy
pasażeów, tradycji, oraz przede wszystkim braku innej oferty.

Cały hub w WAW trzymał się tylko dzięki polityce, a ta dzięki Bogu upadła
rozdeptana przez prawodawstwo UE. Teraz jest szansa na nowy hub, który
będzie bardziej sensownie położony. Hub średniej wielkości, z połączeniami
krajowymi do niemal wszystkich polskich portów, i z bogatą ofertą. I to nie
będzie ani II port dla Warszawy ani nic w tamtym rejonie.

Popatrzmy sobie na rozkład hubów w RFN. Jakby ktoś chciał zrobić główny hub
dla RFN w Berlinie, to wszyscy by się chyba energicznie popukali w czoło.
Huby są usytuowane na kierunkach, w których odbywa się gro podróży
wychodzących. Wcale nie są na środku kraju, o nie! Huby są na południu, i na
zachodzie tego kraju- w kierunkach gdzie istnieją największe potoki
pasażerskie.

Tutaj są dane statystyczne. de.wikipedia.org/wiki/Flughafen
Wynika z nich że stolica RFN, usytuowana wzgledem reszty kraju mniej więcej
tak jak Warszawa względem reszty Polski, jest dopiero 4. hubem w kolejności,
za Frankfurtem nad Menem, Monachium i Duesseldorfem.

Hub dla Polski? Ależ tak, wg mnie jest bardzo potrzebny, ale niestety w
żadnym wypadku w WAW i okolicach. Ja proponuję Wrocław, Poznań, Katowice lub
KRK. Bo inaczej nigdy w Polsce, tym największym kraju tej części Europy, nie
będzie wiodącego lotniska w Europie Środkowo-Wschodniej, które jednak
mogłobybyć w Poslce, bo nasz kraj ma najwięcej potencjalnych pax. Zapomnijmy
Okęcie II, pożegnajmy zaspane i zacofane PPL, i pomyślmy co zrobić aby
podnieść ruch tranzytowy w Polsce z upadku.

Adam Fularz

> Prostactwo wroclawskie faktycznie bluzga na kazdego, komu sie nie podoba
> meblowanie miasta 200 metrowymi potworami.

Ja mieszkałem we Wrocławiu 10 lat. Znam wiec go dość dobrze. Na tyle dobrze że
pamiętam że w latach 80tych i nawet w 1990 był brudnym i zapyziałym miastem.
Które nawet nie dorastało Poznaniowi czy Warszawie z tego okresu. Dobrze że
Wrocław się rozwija, osobiście mam watpliwości czy to właściwy kierunek.

Od kilku lat coś dziwnego stało się z Wrocławiem. To nie jest tylko kwestia
forum "Wrocław". Poraża mnie kompletna bezkrytyczość z jaką ludzie łykają
zmiany jakie są obecnie we Wrocławiu. Inna sprawa - wyrażenie jakiejkolwiek
opinii krytycznej o Wrocławiu naraża na zeszmacenie, pogarde, wypominanie
pochodzenia, na forum od razu w ruch idą wyszukiwarki IP żeby krytykantowi
wypomnieć pochodzenie np. ze Szczecina albo Rzeszowa. No ale teksty pt. "jak Ci
się nie podoba to wyp...dalaj". Tak mniej więcej wygląda AD 2006 wielokulturowy
i tolerancyjny Wrocław.

A propo cegieł... byłem w poniedziałek we Wrocławiu po 6 letniej przerwie. Mam
sugestie - zamiast koncentrować się na 400mln cegieł wywiezionych do Warszawy
itp. lepiej niech Wrocław zadba o te które zostały bo stare domy w okolicach
Trójkąta i na wschód od Podwala dają smętny obraz zaniedbań z którymi nikt nic
nie robi. Miałem małe deja vu że brud, szarośc i bochomazy która zostawiłem 6
lat temu nadal jest w tym samym miejscu...

> Warszawa traktowala Wroclaw jak jakis kosmos, odlegly, obcy, obojętny

Umówmy się - mieszkańcy Wrocławia i całego Dolnego Śląska też nie za bardzo
dbali o Dolny Śląsk i traktowali go jak kosmos nawet jeśli nie tymczasowy i
odległy to taki że "gdyby tu wrócili znowu Niemcy byłoby ładniej i lepiej"
czyli czekanie aż "ktoś lub coś zrobi z tym wszystkim porządek".

Sam jestem z Wałbrzycha więc znam DŚ i tę mantalność na wylot >:))

> Teraz ludzie to widza, te butę warszawską

No ale o jakiej bucie mówisz? Ktoś z Warszawy regularnie zakłada wątki na
forum "Poznań" albo "Wrocław" pt. "a my mamy wiezowiec Rondo 1 a wy głupie
wieśniaki nie"? Bo mniej wiecej tego typu trollowanie odbywa się z Wrocławia na
innych forach.

> Byle pierd w stolicy od razu jest na pierwszych stronach telegazety,
> gada o tym telexpress itd.

Tak bo to są durne media które lubią mieć temat który jest blisko pod nosem jak
np. spadnie samolot albo walnie rura z gazem i zacznie sie palić (tak było rok
temu koło mojego domu na Słuzewiu, od razu zleciała się telewizja). Wtedy można
wysłać wozy z kamerami i relacjonować to wsio na zywo. Bo jest temat.

Tyle że weź pod uwagę że to samo dzieje się w mediach wrocławskich. Z grubsza -
wieści z Legnicy, Jeleniej i Wałbrzycha to że ktoś utopił, był wypadek, ktoś
kogoś zadźgał albo posadzili w więzieniu a z Wrocławia są tak wazne informacje
jak kotek na drzewie do którego wyjechały 2 wozy strażackie albo zamkniety miś
w zoo albo pływająca sarna pod mostem grunwaldzkim...

12 marca 1945 r. Siedlce.
Pismo Komitetu żydowskiego w Siedlcach do Centralnego Komitetu Żydów
w Polsce z prośba o zapewnienie bezpieczeństwa.

Niniejszym zwracamy się do was w następującej sprawie.
Stan posiadania skupienia żydowskiego na terenie m. Siedlce liczy
obecnie ok.
200 osób jakie pozostały z 14 tysięcy w 1939. Niestety stan
faktyczny w naszym mieście i powiecie jest tragiczny, gdyż od
grudnia ub.roku mamy już do dziesiątki mogił naszych współbraci,
którzy zginęli w skrytobójczy sposób.
I tak: 20.XII.1944 zabity został Mendel Cyn-Cynowski lat 23.
2)3.II.45 zabity został przed jego domem Orzeł Kalman, lat 32,
3) 25.II.45 zabity został Omielina Jankiel lat 25.
4)w tym samym czasie dokonany został zbrojny zamach we wsi Paprotnia
na jedyną żydowską rodzinę – matkę i dwoje małoletnich dzieci –
która granatem została ciężko ranna.
5)28.II.45 we wsi Wohiń pow.radzyńskiego wymordowano 6 Żydów,
6)8.III we wsi Mokobody odbył się zorganizowany napad zbrojny i
wszyscy żydzi znajdujący się podówczas w tej wsi w liczbie 8 zostali
wymordowani bestialsko.
Wobec tego, że akcja ta przybrała już masowy i zorganizowany
charakter a władze Bezpieczeństwa Publicznego nie wykazują w tych
wypadkach dosyć sprężystości w odszukaniu winnych i wymierzeniu
należytej kary, stan ludności żydowskiej naszego miasta i okolic
jest katastrofalny, tym bardziej, że szerzone są pogłoski wśród
społeczeństwa polskiego o konieczności wykończenia
Żydów. (...)

24 kwietnia Warszawa. Sprawozdanie przedstawiciela CKŻP z podróży
inspekcyjnej z dn. 5-18 kwietnia 1945 w województwach rzeszowskim i
tarnowskim.

W wojew. rzeszowskim sprawa bezpieczeństwa zamieszkałej tam ludności
żydowskiej przedstawia się zdecydowanie ujemnie. Do 3 dekady marca
br. miały miejsce wielokrotne i liczne w ofiary morderstwa Żydów po
wsiach i miasteczkach województwa. Wypadki te w większości swej były
protokólarnie spisane i materjały przesłane do CKŻP w Warszawie.(..)
Ten stan rzeczy zmusił prawie wszystkich Żydów zamieszkałych we
wsiach i miasteczkach do opuszczenia z trudnością przeważnie
odzyskanych mieszkań, warsztatów i gospodarstw i do
przesiedlenia się do większych ośrodków jak Przemyśl, Rzeszów,
Jarosław Krosno.
Szczególnie godnym uwagi jest fakt, że nawet ocaleni przedstawiciele
rodzin żydowskich, dośc licznych na terenie województwa i
prowadzących tam swe gospodarki rolne od wielu pokoleń (..) musieli
jednak opuścić swe uprawiane i obsiane już placówki rolne i pod
groźbą terroru bandyckiego przenieść się do miasta.
1.Fajgenbaum Chaim lat 52 z żona i 5-giem dzieci od 7 do 18 lat.
Posiada 4 morgi gruntu dziedziczonego we wsi Swoszowa. Dodatkowo
handlował bydłem. Od 1943 przebywał wraz z całą rodziną w lesie. W
końcu marca br. zjawiła się rodzina Fajgenbaum w rodzinnej wsi
Swoszowa powiat Jasło, gdzie chłop zajmujący ich gospodarkę
kategorycznie odmówił wpuszczenia ich na ojcowiznę. (...)
zwrócił się o pomoc do posterunku MO , który jednakże tej pomocy
odmówił. (..)zgłosił się wówczas do komendanta stacjonującego we wsi
oddziału Armii Czerwonej, który przymusowo zmusił chłopa do
usunięcia się z gospodarki Fajgenbauma.(...) Dnia 2.IV. r.b.
ostrzelano dom Fajgenbauma z broni maszynowej, skutkiem czego ciężko
ranna została 13 letnia córka.
2.(..)
3. W dniu 18 kwietnia r.b zamordowano w Klimontowie 5 Żydów.
Pozostali w miasteczku Żydzi zmuszeni byli przenieść się do
Sandomierza.

Kwiecień/maj 1945. Warszawa. Protokół sporządzony w CKŻP na
podstawie danych delegatury Chełm.

Grupa Żydów licząca 20 osób, która uratowała się z obozu śmierci w
Oświęcimiu, wróciła do Rejowca, jako swojego rodzinnego miasta. Po
kilkudniowym pobycie Żydzi ci otrzymali pisemne pogróżki z żądaniem
natychmiastowego opuszczenia Rejowca. Nie chcąc się narażać na
wykonanie tych gróźb, Żydzi wyjechali i zamieszkują obecnie w
Chełmie w domu Komitetu Żydowskiego.

Ja nie mam w zwyczaju nikomu dowalac. Po co mialabym to robic? Probowalam byc
wobec Ciebie mila, bo myslalam, ze masz chwilowego dola i potrzebujesz
poglaskania. Kazdy czasem ma gorsze dni i takie mile zachowanie nawet zupelnie
obcej osoby bywa pomocne i czasem wrecz wyciaga z dola. Ale w Twoim wypadku nie
pomoglo, a jesli sytuacja jest chroniczna, to nie moge Cie stale glaskac po
glowce, bo nie ruszymy sie z miejsca. Moge Ci chlodno i logicznie pokazywac,
ktora droga prowadzi w slepy zaulek, a ktora daje nadzieje na wyjscie z
problemow. Na odleglosc wiecej zrobic nie moge.
Oczywiscie ze moge sie wypowiadac na Twoj temat tylko na podstawie Twoich
wypowiedzi. Jesli kreujesz w nich swoj falszywy obraz, to ja tego nie moge
wiedziec. A ze piszesz duzo, to nie wypowiadam sie na podstawie jakichs
pojedynczych wypowiedzi tylko w oparciu o calkiem obszerny obraz, jaki na trzech
forach stworzylas.

Jesli latwosc uzyskania fajnej figury przez przemozenie niecheci do cwiczenia w
cudzej obecnosci nie jest dla Ciebie argumentem, to podalam Ci linki do
skutecznych cwiczen. Bedzie trudniej, bo jak instruktor stoi nad Toba i krzyczy,
to machasz noga, mimo ze juz nie masz sily, a samodzielnie czlowiek ma tendencje
do bycia leniem, ale na pewno da sie za pomoca tych zestawow poprawic figure. A
zajmuja tylko kilkanascie minut dziennie.

Jesli boisz sie, ze nie dasz rady byc odpowiednio systematyczna to mozesz sobie
zrobic watek na offtopach, w ktorym bedziesz codziennie pisac - swiadomosc, ze
ktos na nas patrzy, jest bardzo mobilizujaca. Jesli pisanie na offtopach jest
zbyt krepujace, to mozesz wybrac sobie jakas osobe z otoczenia. Albo liczyc, ze
sama bedziesz dosc zmobilizowana.

Zdaje sobie sprawe z tego, ze powiklane zapalenie zatok moze miec przykre
konsekwencje (mi na przyklad pogorszyla sie wada wzroku), ale wiem tez, ze
problemy z zatokami nie sa czynnikiem automatycznie wykluczajacym basen. Nie
nalezy sie pchac na basen z trwajacym zapaleniem, ale jesli zapalenie jest
wyleczone, to czemu nie? Oczywiscie trzeba wczesniej porozmawiac z lekarzem, a
potem nie zachowywac sie ryzykownie - nie wychodzic z mokrymi wlosami, nie
wychodzic tuz po suszeniu glowy, uzywac czapki - ale wiem, ze wiele osob
majacych tendencje do zapalen zatok plywa. Niektorzy nawet medale olimpijskie
zdobywaja.
Ale nie tylko basen jest dostepna forma ruchu - w okolicach Rzeszowa sa bardzo
fajne tereny do jezdzenia na rowerze, a za chwile beda jeszcze lepsze do
uprawiania biegow narciarskich. A na nordic walking to jest w ogole idealna
okolica, a ten mozna uprawiac niezaleznie od pory roku.
Niestety tak jestesmy stworzeni, ze jesli nie ruszamy sie regularnie kilka razy
w tygodniu to zaczynamy tracic jedrnosc. Jedynym wyjsciem jest ruch, ale rodzaj
tego ruchu mozemy wybrac sami - wazne by bylo go odpowiednio duzo. Bardziej
intensywny da szybciej pozadane efekty, ale jak Ci nie lezy to wybierz cos z
innych dyscyplin.

Hub dla Polski w Poznaniu zamiast w upadającej WAW

(krosspost, bo ciekawe)

Śledziłem tą dyskusję o hubach (po polsku: piastach ruchu lotniczego) ale
ktoś zmienił jej wiodący temat. A ja się pytałem o nowy hub dla Polski. Ja
wiem, że Okęcie przez 20 lat nie dogoni standartem i oferowaniem ani Pragi,
ani Budapesztu, ani już niczego innego. Ostatnio się przesiadałem w Pradze i
w porównaniu mogłem zobaczyć że WAW po prostu zaspało o dekadę. Ci panowie
wyprowadzali z firmy PPL ponadstumilionowe zyski, zamiast ciulić na
inwestycje. Jak budowali II terminal, to napisałem zdeczka wściekły artykuł
żeby przestali bo i tak hubu z Okęcia nie zrobią. Ja bym wolał żeby Okęcie
pozostało tym czym jest, takim warszawskim Tempelhofem.

Powiem wam jak ja to widzę. WAW jest hubem dla Polski tylko z powodów
politycznych. Gdy na polskim niebie zrobiło sie wreszcie normalnie dzięki
brutalnemu odcięciu duopolu, to się okazało, że hub w WAW jest najbardziej
nie po drodze w najbardziej typowych podróżach w zasadzie z niemal wszystkich
portów w Polsce poza Rzeszowem. Bo tylko Rzeszów jest bardziej na wschód niż
WAW.

Teraz otwierają kukuryźnikowe połączenie Zielona Góra (IEG)- WAW. I tak się
zastanawiam: po co? Kto tym będzie latał na przesiadki? Odpowiedź brzmi:
niemal nikt (poza chyba lotami za atlantyk), bo to jest 3-4 godziny w plecy.
I tak jest, choć może mniej radykalnie, z wszystkich portów w Polsce poza
Rzeszowem. Warszawa to krok do tyłu, stracone godziny dolotu turbośmigłowcem
w kierunku niezbyt zgodnym z kierunkiem podróży. Trzyma się dzięki rozpędowi,
niewiedzy pasażeów, tradycji, oraz przede wszystkim braku innej oferty.

Cały hub w WAW trzymał się tylko dzięki polityce, a ta dzięki Bogu upadła
rozdeptana przez prawodawstwo UE. Teraz jest szansa na nowy hub, który
będzie bardziej sensownie położony. Hub średniej wielkości, z połączeniami
krajowymi do niemal wszystkich polskich portów, i z bogatą ofertą. I to nie
będzie ani II port dla Warszawy ani nic w tamtym rejonie.

Popatrzmy sobie na rozkład hubów w RFN. Jakby ktoś chciał zrobić główny hub
dla RFN w Berlinie, to wszyscy by się chyba energicznie popukali w czoło.
Huby są usytuowane na kierunkach, w których odbywa się gro podróży
wychodzących. Wcale nie są na środku kraju, o nie! Huby są na południu, i na
zachodzie tego kraju- w kierunkach gdzie istnieją największe potoki
pasażerskie.

Tutaj są dane statystyczne. de.wikipedia.org/wiki/Flughafen
Wynika z nich że stolica RFN, usytuowana wzgledem reszty kraju mniej więcej
tak jak Warszawa względem reszty Polski, jest dopiero 4. hubem w kolejności,
za Frankfurtem nad Menem, Monachium i Duesseldorfem.

Hub dla Polski? Ależ tak, wg mnie jest bardzo potrzebny, ale niestety w
żadnym wypadku w WAW i okolicach. Ja proponuję Wrocław, Poznań, Katowice lub
KRK. Bo inaczej nigdy w Polsce, tym największym kraju tej części Europy, nie
będzie wiodącego lotniska w Europie Środkowo-Wschodniej, które jednak
mogłobybyć w Poslce, bo nasz kraj ma najwięcej potencjalnych pax. Zapomnijmy
Okęcie II, pożegnajmy zaspane i zacofane PPL oraz bankrutujący LOT, i
pomyślmy co zrobić aby podnieść ruch tranzytowy, ruch z przesiadkami w Polsce
z upadku.

Adam Fularz

Hub dla Polski na Śląsku zamiast w upadającej Wawi
(krosspost, bo ciekawe w kontekście Pyrzowic)

Śledziłem tą dyskusję o hubach (po polsku: piastach ruchu lotniczego) ale
ktoś zmienił jej wiodący temat. A ja się pytałem o nowy hub dla Polski. Ja
wiem, że Okęcie przez 20 lat nie dogoni standartem i oferowaniem ani Pragi,
ani Budapesztu, ani już niczego innego. Ostatnio się przesiadałem w Pradze i
w porównaniu mogłem zobaczyć że WAW po prostu zaspało o dekadę. Ci panowie
wyprowadzali z firmy PPL ponadstumilionowe zyski, zamiast ciulić na
inwestycje. Jak budowali II terminal, to napisałem zdeczka wściekły artykuł
żeby przestali bo i tak hubu z Okęcia nie zrobią. Ja bym wolał żeby Okęcie
pozostało tym czym jest, takim warszawskim Tempelhofem.

Powiem wam jak ja to widzę. WAW jest hubem dla Polski tylko z powodów
politycznych. Gdy na polskim niebie zrobiło sie wreszcie normalnie dzięki
brutalnemu ucięciu duopolu, to się okazało, że hub w WAW jest najbardziej
nie po drodze w najbardziej typowych podróżach w zasadzie z niemal wszystkich
portów w Polsce poza Rzeszowem. Bo tylko Rzeszów jest bardziej na wschód niż
WAW.

Teraz otwierają kukuryźnikowe połączenie Zielona Góra (IEG)- WAW. I tak się
zastanawiam: po co? Kto tym będzie latał na przesiadki? Odpowiedź brzmi:
niemal nikt (poza chyba lotami za atlantyk), bo to jest 3-4 godziny w plecy.
I tak jest, choć może mniej radykalnie, z wszystkich portów w Polsce poza
Rzeszowem. Warszawa to krok do tyłu, stracone godziny dolotu samolotem w
kierunku niezbyt zgodnym z kierunkiem podróży. Trzyma się dzięki rozpędowi,
niewiedzy pasażeów, tradycji, oraz przede wszystkim braku innej oferty.

Cały hub w WAW trzymał się tylko dzięki polityce, a ta dzięki Bogu upadła
rozdeptana przez prawodawstwo UE. Teraz jest szansa na nowy hub, który
będzie bardziej sensownie położony. Hub średniej wielkości, z połączeniami
krajowymi do niemal wszystkich polskich portów, i z bogatą ofertą. I to nie
będzie ani II port dla Warszawy ani nic w tamtym rejonie.

Popatrzmy sobie na rozkład hubów w RFN. Jakby ktoś chciał zrobić główny hub
dla RFN w Berlinie, to wszyscy by się chyba energicznie popukali w czoło.
Huby są usytuowane na kierunkach, w których odbywa się gro podróży
wychodzących. Wcale nie są na środku kraju, o nie! Huby są na południu, i na
zachodzie tego kraju- w kierunkach gdzie istnieją największe potoki
pasażerskie.

Tutaj są dane statystyczne. de.wikipedia.org/wiki/Flughafen
Wynika z nich że stolica RFN, usytuowana wzgledem reszty kraju mniej więcej
tak jak Warszawa względem reszty Polski, jest dopiero 4. hubem w kolejności,
za Frankfurtem nad Menem, Monachium i Duesseldorfem.

Hub dla Polski? Ależ tak, wg mnie jest bardzo potrzebny, ale niestety w
żadnym wypadku w WAW i okolicach. Ja proponuję Wrocław, Poznań, Katowice lub
KRK. Bo inaczej nigdy w Polsce, tym największym kraju tej części Europy, nie
będzie wiodącego lotniska w Europie Środkowo-Wschodniej, które jednak
mogłobybyć w Polsce, bo nasz kraj ma najwięcej potencjalnych pax. Zapomnijmy
Okęcie II, pożegnajmy zaspane i zacofane PPL oraz bankrutujący LOT, i
pomyślmy co zrobić aby podnieść ruch tranzytowy, ruch z przesiadkami w Polsce
z upadku.

Adam Fularz

Dyskutuj z faktami, sama zaczęłaś wątek
o Strachu Grossa :)))

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=53030920&v=2&s=0

12 marca 1945 r. Siedlce. Pismo Komitetu żydowskiego w Siedlcach do Centralnego
Komitetu Żydów w Polsce z prośba o zapewnienie bezpieczeństwa.

Niniejszym zwracamy się do was w następującej sprawie.
Stan posiadania skupienia żydowskiego na terenie m. Siedlce liczy obecnie ok.
200 osób jakie pozostały z 14 tysięcy w 1939. Niestety stan faktyczny w naszym
mieście i powiecie jest tragiczny, gdyż od grudnia ub.roku mamy już do
dziesiątki mogił naszych współbraci, którzy zginęli w skrytobójczy sposób.
I tak: 20.XII.1944 zabity został Mendel Cyn-Cynowski lat 23.
2)3.II.45 zabity został przed jego domem Orzeł Kalman, lat 32,
3) 25.II.45 zabity został Omielina Jankiel lat 25.
4)w tym samym czasie dokonany został zbrojny zamach we wsi Paprotnia na jedyną
żydowską rodzinę – matkę i dwoje małoletnich dzieci – która granatem została
ciężko ranna.
5)28.II.45 we wsi Wohiń pow.radzyńskiego wymordowano 6 Żydów,
6)8.III we wsi Mokobody odbył się zorganizowany napad zbrojny i wszyscy żydzi
znajdujący się podówczas w tej wsi w liczbie 8 zostali wymordowani bestialsko.
Wobec tego, że akcja ta przybrała już masowy i zorganizowany charakter a
władze Bezpieczeństwa Publicznego nie wykazują w tych wypadkach dosyć
sprężystości w odszukaniu winnych i wymierzeniu należytej kary, stan ludności
żydowskiej naszego miasta i okolic jest katastrofalny, tym bardziej, że
szerzone są pogłoski wśród społeczeństwa polskiego o konieczności wykończenia
Żydów. (...)

24 kwietnia Warszawa. Sprawozdanie przedstawiciela CKŻP z podróży inspekcyjnej
z dn. 5-18 kwietnia 1945 w województwach rzeszowskim i tarnowskim.

W wojew. rzeszowskim sprawa bezpieczeństwa zamieszkałej tam ludności
żydowskiej przedstawia się zdecydowanie ujemnie. Do 3 dekady marca br. miały
miejsce wielokrotne i liczne w ofiary morderstwa Żydów po wsiach i miasteczkach
województwa. Wypadki te w większości swej były protokólarnie spisane i
materjały przesłane do CKŻP w Warszawie.(..) Ten stan rzeczy zmusił prawie
wszystkich Żydów zamieszkałych we wsiach i miasteczkach do opuszczenia z
trudnością przeważnie odzyskanych mieszkań, warsztatów i gospodarstw i do
przesiedlenia się do większych ośrodków jak Przemyśl, Rzeszów, Jarosław Krosno.
Szczególnie godnym uwagi jest fakt, że nawet ocaleni przedstawiciele rodzin
żydowskich, dośc licznych na terenie województwa i prowadzących tam swe
gospodarki rolne od wielu pokoleń (..) musieli jednak opuścić swe uprawiane i
obsiane już placówki rolne i pod groźbą terroru bandyckiego przenieść się do
miasta.
1.Fajgenbaum Chaim lat 52 z żona i 5-giem dzieci od 7 do 18 lat. Posiada 4
morgi gruntu dziedziczonego we wsi Swoszowa. Dodatkowo handlował bydłem. Od
1943 przebywał wraz z całą rodziną w lesie. W końcu marca br. zjawiła się
rodzina Fajgenbaum w rodzinnej wsi Swoszowa powiat Jasło, gdzie chłop zajmujący
ich gospodarkę kategorycznie odmówił wpuszczenia ich na ojcowiznę. (...)
zwrócił się o pomoc do posterunku MO , który jednakże tej pomocy odmówił. (..)
zgłosił się wówczas do komendanta stacjonującego we wsi oddziału Armii
Czerwonej, który przymusowo zmusił chłopa do usunięcia się z gospodarki
Fajgenbauma.(...) Dnia 2.IV. r.b. ostrzelano dom Fajgenbauma z broni
maszynowej, skutkiem czego ciężko ranna została 13 letnia córka.
2. W gminie Strzyżyna powiat Jasło na posterunku MO pracuje jako milicjant
policjant granatowy (..) sam na własną rękę urządzał pościgi i obławy na
ukrywających się w pobliskich lasach miejscowych i okolicznych Żydów, z których
większość likwidował rabując znalezione przy nich mienie.
3. W dniu 18 kwietnia r.b zamordowano w Klimontowie 5 Żydów. Pozostali w
miasteczku Żydzi zmuszeni byli przenieść się do Sandomierza.

Kwiecień/maj 1945. Warszawa. Protokół sporządzony w CKŻP na podstawie danych
delegatury Chełm.

Grupa Żydów licząca 20 osób, która uratowała się z obozu śmierci w Oświęcimiu,
wróciła do Rejowca, jako swojego rodzinnego miasta. Po kilkudniowym pobycie
Żydzi ci otrzymali pisemne pogróżki z żądaniem natychmiastowego opuszczenia
Rejowca. Nie chcąc się narażać na wykonanie tych gróźb, Żydzi wyjechali i
zamieszkują obecnie w Chełmie w domu Komitetu Żydowskiego.

Pozdrówka :)))

Wyjątki ze źródeł
12 marca 1945 r. Siedlce. Pismo Komitetu żydowskiego w Siedlcach do Centralnego
Komitetu Żydów w Polsce z prośba o zapewnienie bezpieczeństwa.

Niniejszym zwracamy się do was w następującej sprawie.
Stan posiadania skupienia żydowskiego na terenie m. Siedlce liczy obecnie ok. 200 osób jakie pozostały z 14 tysięcy w 1939. Niestety stan faktyczny w naszym mieście i powiecie jest tragiczny, gdyż od grudnia ub.roku mamy już do dziesiątki mogił naszych współbraci, którzy zginęli w skrytobójczy sposób.
I tak: 20.XII.1944 zabity został Mendel Cyn-Cynowski lat 23.
2)3.II.45 zabity został przed jego domem Orzeł Kalman, lat 32,
3) 25.II.45 zabity został Omielina Jankiel lat 25.
4)w tym samym czasie dokonany został zbrojny zamach we wsi Paprotnia na jedyną
żydowską rodzinę – matkę i dwoje małoletnich dzieci – która granatem została
ciężko ranna.
5)28.II.45 we wsi Wohiń pow.radzyńskiego wymordowano 6 Żydów,
6)8.III we wsi Mokobody odbył się zorganizowany napad zbrojny i wszyscy żydzi
znajdujący się podówczas w tej wsi w liczbie 8 zostali wymordowani bestialsko.
Wobec tego, że akcja ta przybrała już masowy i zorganizowany charakter a władze Bezpieczeństwa Publicznego nie wykazują w tych wypadkach dosyć sprężystości w odszukaniu winnych i wymierzeniu należytej kary, stan ludności żydowskiej naszego miasta i okolic jest katastrofalny, tym bardziej, że szerzone są pogłoski wśród społeczeństwa polskiego o konieczności wykończenia Żydów. (...)

24 kwietnia Warszawa. Sprawozdanie przedstawiciela CKŻP z podróży inspekcyjnej
z dn. 5-18 kwietnia 1945 w województwach rzeszowskim i tarnowskim.

W wojew. rzeszowskim sprawa bezpieczeństwa zamieszkałej tam ludności żydowskiej przedstawia się zdecydowanie ujemnie. Do 3 dekady marca br. miały miejsce wielokrotne i liczne w ofiary morderstwa Żydów po wsiach i miasteczkach województwa. Wypadki te w większości swej były protokólarnie spisane i materjały przesłane do CKŻP w Warszawie.(..) Ten stan rzeczy zmusił prawie wszystkich Żydów zamieszkałych we wsiach i miasteczkach do opuszczenia z trudnością przeważnie odzyskanych mieszkań, warsztatów i gospodarstw i do przesiedlenia się do większych ośrodków jak Przemyśl, Rzeszów, Jarosław Krosno. Szczególnie godnym uwagi jest fakt, że nawet ocaleni przedstawiciele rodzin żydowskich, dość licznych na terenie województwa i prowadzących tam swe gospodarki rolne od wielu pokoleń (..) musieli jednak opuścić swe uprawiane i obsiane już placówki rolne i pod groźbą terroru bandyckiego przenieść się do miasta.

1.Fajgenbaum Chaim lat 52 z żona i 5-giem dzieci od 7 do 18 lat. Posiada 4 morgi gruntu dziedziczonego we wsi Swoszowa. Dodatkowo handlował bydłem. Od 1943 przebywał wraz z całą rodziną w lesie. W końcu marca br. zjawiła się rodzina Fajgenbaum w rodzinnej wsi Swoszowa powiat Jasło, gdzie chłop zajmujący ich gospodarkę kategorycznie odmówił wpuszczenia ich na ojcowiznę. (...) zwrócił się o pomoc do posterunku MO , który jednakże tej pomocy odmówił. (..) zgłosił się wówczas do komendanta stacjonującego we wsi oddziału Armii Czerwonej, który przymusowo zmusił chłopa do usunięcia się z gospodarki Fajgenbauma.(...) Dnia 2.IV. r.b. ostrzelano dom Fajgenbauma z broni maszynowej, skutkiem czego ciężko ranna została 13 letnia córka.

2. W gminie Strzyżyna powiat Jasło na posterunku MO pracuje jako milicjant policjant granatowy (..) sam na własną rękę urządzał pościgi i obławy na ukrywających się w pobliskich lasach miejscowych i okolicznych Żydów, z których większość likwidował rabując znalezione przy nich mienie.
3. W dniu 18 kwietnia r.b zamordowano w Klimontowie 5 Żydów. Pozostali w miasteczku Żydzi zmuszeni byli przenieść się do Sandomierza.

Kwiecień/maj 1945. Warszawa. Protokół sporządzony w CKŻP na podstawie danych
delegatury Chełm.

Grupa Żydów licząca 20 osób, która uratowała się z obozu śmierci w Oświęcimiu, wróciła do Rejowca, jako swojego rodzinnego miasta. Po kilkudniowym pobycie Żydzi ci otrzymali pisemne pogróżki z żądaniem natychmiastowego opuszczenia Rejowca. Nie chcąc się narażać na wykonanie tych gróźb, Żydzi wyjechali i zamieszkują obecnie w Chełmie w domu Komitetu Żydowskiego.

Dzieje Żydów w Polsce 1944-1968, ŻIH, Warszawa 1997.

ad.9. WNUKOWSKI ALFRED (1920-46), podpułkownik, obywatel sowiecki, dowódca
Wojsk Bezpieczeństwa Wewnętrznego, zastrzelony 18 VII przez zbrojny oddział
podziemia niepodległościowego dowodzony przez podporucznika Tadeusza
Zielińskiego „Igłę”.
Alfred Wnukowski, s. Mariana.
Dowódca Wojsk Bezpieczeństwa Wewnętrznego w województwie rzeszowskim w stopniu
podpułkownika. W dniu 18 VII 1946 roku, przejeżdżając wraz z 15 osobową ochroną
przez Ziemię Radomską w drodze na odprawę do Warszawy, natknął się na trasie
Iłża – Skaryszew, w okolicach Modrzejowic, na zasadzkę zorganizowaną przez
zbrojny oddział podziemia niepodległościowego dowodzony przez podporucznika
Tadeusza Zielińskiego „Igłę”.
„W wyniku walki zabici zostali Wnukowski, jego żona Irena Sztejmach, adiutant
oraz 6 żołnierzy KBW. Grupa ta wiozła ważne dane operacyjne z woj.
Rzeszowskiego, dyslokację NSZ i WiN oraz jakieś kompromitujące dokumenty
dygnitarzy cywilnych i archiwum NSZ. Prócz tego Wnukowski jechał ze swoją
kochanką i wiózł większą ilość złota zdobytego na operacjach do rodziców
kochanki do Warszawy. Na miejsce wypadku każde województwo wysłało silne grupy
operacyjne. Wszystkimi grupami dowodził osobiście gen. Kiniewicz. Wielkie
zdenerwowanie wywołał ten wypadek wśród of. Ruskich, którzy mówili, iż za kilka
dni ma wybuchnąć powstanie w Polsce”.
W 1950 roku ustanowiony został „Poczet Chwały KBW” przez dowództwo KBW.
Rozkazem dowódcy KBW z dnia 17 maja 1950 roku zaliczono też do niego
Wnukowskiego, za szczególne wyróżnienie się osobistym męstwem i śmierć w walce
z reakcyjnym podziemiem.

ad.10. ZUBRZYCKI FRANCISZEK (1915-42), pseud. Mały Franek, działacz
komunistyczny. ZN 1.
Uchwała Miejskiej Rady Narodowej z dnia 9 stycznia 1976 roku nr IX/25/76.
Stalinowski działacz komunistyczny, członek Polskiej Partii Robotniczej i
Gwardii Ludowej, wykreowany przez propagandę PRL na pierwszego „dowódcę
oddziału” Gwardii Ludowej.

Urodził się w 1915 roku. Przed wojną, w czasie studiów na Politechnice
Warszawskiej był prokomunistycznym działaczem Organizacji Młodzieży
Socjalistycznej „Życie”. W polskim więzieniu w latach 1938–1939.
W czasie okupacji niemieckiej podtrzymywał kontakty ze stalinowskimi grupami
komunistycznymi. Od 1941 roku był członkiem prosowieckiego Związku Walki
Wyzwoleńczej. Na początku 1942 roku stał się formalnie członkiem PPR. W maju
1942 roku został wyznaczony – pod pseudonimem „Mały Franek” – na dowódcę grupy
młodych komunistów, którzy mieli dokonać jakichkolwiek akcji, które przez
komunistyczną propagandę miały zostać nagłośnione jako pierwsza akcja bojowa
Gwardii Ludowej. W rzeczywistości oddział nie wykonał żadnych akcji przeciw
Niemcom.
Mimo że w ciągu kilku dni przebywania w lasach piotrkowskich nie wykonano
żadnych działań i powrócono do Warszawy, okrzyknięto to w
propagandzie „wyjściem w pole” pierwszego „oddziału partyzanckiego” GL. Dla
wzmocnienia efektu propagandowego ogłoszono, że był to oddział partyzancki „im.
Stefana Czarnieckiego”.
W czerwcu 1942 roku akcję ponowiono – tym razem pod osobistym dowództwem
wyznaczonego na dowódcę GL Bolesława Mołojca – byłego żołnierza Brygad
Międzynarodowych w Hiszpanii. 9 czerwca 1942 roku dokonano napadu na polską
leśniczówkę w Mieszczanach i na leśniczego Jeremiego Kozłowskiego (żołnierza
AK), któremu zabrano dubeltówkę i 5 tys. złotych. Po dwóch dniach „oddział”
Zubrzyckiego uległ rozproszeniu po napotkaniu grupy niemieckich żandarmów.
Faktycznie przestał istnieć.
Zubrzyckiego ogłoszono dowódcą w znacznym stopniu istniejącego tylko
formalnie „okręgu częstochowsko-piotrkowskiego GL”. Wkrótce potem, 6 sierpnia
1942 roku został aresztowany przez Niemców na dworcu kolejowym w Tomaszowie
Mazowieckim i zginął podczas próby ucieczki.
W PRL wykreowano go na legendarnego dowódcę bohaterskich walk o wolność.
Przemilczano, że w sensie ideowym i partyjnym był zdyscyplinowanymi
funkcjonariuszem stalinowskiej konspiracji.