u nas 1. 10 wszystko było ok! nawet pogoda się piekna w Wielkopolsce zrobiła,
obyło się bez większych wpadek (poza jedną - kiedy dowiedziałam się, ze mój
fryzjer miał wypadek samochodowy- ale na szczęście w lekko pokiereszowanym
samochodzie dotarł tylko lekko spóźniony i super mnie i mojego m. uczesał!) i
bawiłam sie wyśmienicie! Stres? duzo wieksze strey w życiu przeżywałam...a tu
przede wszystkim radość! Jak się odważę to może jakieś zdjęcia Wam pokażę, ale
to jak będe w domku, bo dzis pierwszy dzień w pracy, a wczoraj wieczorem
wróciliśmy z Zakopanego (pięknie!i wcale nie żałujemy , ze nie mieliśmy czasu na
długą zagraniczną podróż, tylko szybki, spontaniczny wyjazd w Tatry, bo taka
jesień w górach niezwykle rzadko sie zdarza)! gdybym wiedziała, ze na własnym
slubie jest tak fajnie, to juz dawno wyszłabym za mąż (ha!ha!)i żadne pierdoły
tegop dnia nie miały znaczenia - lekko pobrudzona sukienka na plenerze przed
ślubem, zagniecenia po wujściu z samochdu,niewygodne buty (zdjęłam ok 1 w nocy,
właśnie wtedy kiedy sosem pomidorowym pobrudziłam kieckę!!!!)Ten dzień był nasz
i nic go nam nie popsuło!

· 

Znów... mijasz się z prawdą, Haszu.
Gość portalu: # napisał(a):

> Zawsze jest kilka ekip telewizyjnych (tak na wszelki wypadek)
> rozmieszczonych w odpowiednich dla dobrego skadrowania miejscach)
> w poblizu nieprzewidywalnych i nieprawdopodobnych oraz nie mieszczacych sie
> w glowach najwybitniejszych analitykow CIA, FBI...i co tam jeszcze
> (pomimo ostrzezen sluzb egipskichi rosyjskich) -katastrof!
>
> Wlączaja kamery o kilkanascie seknd wczesniej i celuja na obiekty przed zmiana
> kierunku na cel. Ot taka sobie zwyczjana intuicja, jaka wykazalo tez 4000
> narodu wybranego, nie stawiajac sie do pracy na miejscu katastrofy (stad
> podawanaliczba ofiar 7000 -4000 =3000 (w zaokr).

1. Nie >kilkanascie seknd wczesniej< a >zaraz po ataku na WTC<

2. Nie >Wlączaja kamery (...) i celuja na obiekty przed zmiana kierunku na cel<
tylko >robili zdjęcia<.

Pełny cytat brzmi: >Paru Zydów zostało aresztowanych po tym, jak zaraz po ataku
na WTC robili zdjęcia stojąc na dachu miniwana<

I co, Haszu ? Znowu przyłapany zostałeś na gorącym uczynku. Na kłamstwach.

> My nie mamy takiej intuicji ani wyobrazni! Ale bez kompleksow
> - najlepsi agenci tez nie mieli! Coc mieli o tyle danych wiecej niz my!

Och, wyobraźni to Ci nie brakuje. Nie bądź taki skromny.

Pozdrawiam mimo.

Gość portalu: jola napisał(a):

> Jankesie z LA - mam nadzieje, ze zdjecia doszly do Ciebie, bo wyslalam je na
> adres z cacuckiem w tytule :-)))), a Tobie Jankesie z Polski na adres z
> bartlomiejem:- )))- ot tak na wszelki wypadek informuje, gdybyscie rzadko
> odwiedzali te swoje skrzynki :-) Pozdrawiam serdecznie. Jola
Jolu doszlo o dziwo tam gdzie mialo dojsc i nawet sie ukazal we wlasciwosciach
adresu, ze Poczta.FM. Ot niezbadane do konca sa te tajnkiki komputerow. Dla
mnie stado Krasnoludkow, ktore po kablach biegaja i juz. Dlatego jestem moje
studia byly mechaniczne a nie elektryczne. Za duza abstrakcja. Dzieki wielkie w
kazdym razie. Bardzo udane. Pozdrowienia z pracy sobotni poranek.
Jankes

Piotrze:
Proponuję definitywnie zakończyć tę nieszczęsną sprawę i zawrzeć ugodę.
Potraktujmy to jako drobny "wypadek przy pracy" i zapomnijmy, że kiedykolwiek
miał miejsce. W końcu nic się takiego nie stało, a ja być może zareagowałem
zbyt ostro. Na moje usprawiedliwienie niech jednak świadczy brak Twojej reakcji
po moim pierwszym poście. Zdjęcia mogłeś przecież usunąć lub dopisać źródło w
ciągu kilku minut. Mogłeś chociaż obiecać to uczynić. Czekałem do wczoraj i
dziś widziałem, że zdjęć już nie ma. Jeśli napiszę, że szkoda, to pomyślisz, że
zależy mi na reklamie. Nieprawda. Komunikacja to moje hobby. Zdjęcia tramwajów
zrobiłem traktując je jako ilustrację do moich stron z rozkładami jazdy. Jakaż
tu reklama i czego? Ale zostawmy to.

Sądząc tylko po Twoich stronach internetowych uważam, że jesteś człowiekiem
zdolnym i ambitnym. Nie widzę w Tobie złej woli. Jestem pewny, że gdybym znał
Cię wcześniej osobiście, nie zareagowałbym w ten sposób. Anonimowość internetu
trochę nam w tym wypadku zaszkodziła. Szukałem informacji o Tobie na Twoich
stronach, ale nie znalazłem. Chciałem też napisać do Ciebie prywatnie, ale nie
zamieszczasz bezpośredniego adresu mailowego. W każdym razie chcę, żebyś
wiedział, iż nie mam Ci za złe tego przeoczenia. Wiem, a przynajmniej
domyślałem się, kto Ci te zdjęcia podesłał.

Piotrze! Kończę, tak jak zacząłem: nie ma sprawy, jest zgoda. OK? A już dziś
zapraszam Cię na mój koncert w Bielsku, choć to dopiero w jesieni 2004 roku.
Pozdrawiam, Henryk

· 

cześć, tak miło jest tu wejść i troszke poczytac o tym co bliskie sercu z ludxmi
z tym samym nastawieniem do gór:)

i bieganie po sklepach, a po
> co tak biegasz?)Kocie gdy mam tak mało czasu to żeby cokolwiek to biegiem
..rozumiesz...:D
zazdroszczę dyscypliny....co do tego to jest jeden punkt do wypełnienia :
wystarczy chcieć i zacząć a potem to samo sie udaje...:)szczególnie wtedy gdy
"plan pracy jest napiety"
Huann, z przyjamnoscia naprawde przejrzałam te zdjecia do konca i pewnie wróce
do nich jeszcze nie raz tak jak ciagle wracam do swoich....ciekawe jak Ci sie
zmiesciło to wszystko do plecaka, taka sterta puszek i jeszcze kot?:D
co do bycia "bez rysy i na rysy"....pewnie dlatego gdy nie mogłam wejść od
strony polskiej (śnieg, wypadek) to przejechałam do popradskiego i wlazłam po
słowackiej....pzdr

Ja nie wierzę w wersję o niewinnym wrobionym bo (jeśli media nie kłamią):

a) w jego mieszkaniu znaleziono masę zdjęć i filmów, widać na nim jego meble,
b) on sam się przyznał i idiotycznie tłumaczył, że potrzebował do pracy,
c) gdyby jej rzeczywiście potrzebował do pracy (nie wiem jaka praca wymaga aż
tak bogatej dokumentacji) to zostawiłby te zdjęcia na wypadek gdyby jemu lub
jego kolegom po fachu były potrzebne w przyszłości,
d) nikt normalny nie wyrzuciłby robiąc zwykłe porządki sterty pedofilskiej
pornografii luzem do przydomowego śmietnika, chyba że wpadł w panikę (bo na
przykład ktoś go właśnie ostrzegł) i nie miał czasu niszczyć,
e) policja, prokuratura, sąd i media nie kompromitowałyby się tak stanowczymi
komentarzami gdyby cała sprawa była oparta tylko na znalezionych zdjęciach,

Wydaje mi się, że coś jest na rzeczy. Moja wersja jest taka, że był
rozpracowywany od jakiegoś czasu (nie wierzę, że go gliny zatrzymały za stanie
koło śmietnika z blizną podobną do tej ze zdjęcia), dostał cynk (np.
telefonicznie - warto byłoby sprawdzić bilingi) że robi się gorąco więc
wyzbierał te najbardziej kompromitujące zdjęcia (np. te które sam robił, lub
robione w jego mieszkaniu) i wywalił w pośpiechu na śmietnik, po czym
zrefelktował się (może zauważył, że się dzieciaki kręcą, albo usłyszał od
sąsiadów o sensacyjnym znalezisku) i wrócił, żeby je sprzątnąć ale było już za
późno.

KRUS+dział.gosp.a wypadek przy pracy
Mam takie pytanie:Mój mąż opłaca podwójną skladkę KRUS z tyt. prowadzenia
dodatkowej działalności gosp.W styczniu tego roku uległ wypadkowi i od razu
zgosił to w KRUSie, aby starac się o odszkodowanie.Wszystko odbyło się zgodnie
z procedurą,przyjechały panie z KRUSu,zpisały protokół,porobiły zdjęcia i mąż
spokojnie czekał na wezwanie na komisję,aby dostac jednorazowe odszkodowanie
powypadkowe.Niestety niedawno otrzymał odmowę wypłaty takiego odszkodowania z
KRUS który tłumaczył się,że wypadek nie był związany z pracą na roli tylko z
prowadzoną dodatkowo działalnością gospodarczą.Niby tłumaczenie KRUS jest
uzasadnione,ale w takim razie dlaczego pobierają podwójną składkę skoro i tak
nie ma z tego tyt. żadnych świadczeń?
Czy jest jakakolwiek szansa na otrzymanie takiego odszkodowania? Bo na
odwołanie się mąż ma m-c czasu.

nie wiem rocco czy widziałeś wszystki zdjęcia amerykańskich dzielnych chłopców
które znalazly się w sieci
wypadek przy pracy ???
nie wiem jaki widok jest bardziej obrzydliwy zbiorowy gwałt z karabinami w ręku
czy odcinanie facetowi głowy
mimo mojego wcześniejszego poparcia dla działan w Iraku
mam coraz częściej wrażenie że chłopaki nie bardzo potrafią się odnaleźć w tej
sytuacji

Wypadek samochodowy
newsrum napisał:

> Karol Mikuła, chlopak raptem 30-letni, padł "na posterunku" wskutek
> przepracowania, 2 lata temu. "Wprost="Biedronka", c.b.d.u
>
> bragiel napisał:
>
> > CZy zdarzyło sie by dziennikarz zmarł-pisząc artykuł na komputerze?Z tego
> co
> > mi wiadomo-nie.

Ale pan KArol Mikuła zginął w wypadku samochodowym.

W niedzielę w wypadku samochodowym zginął nasz fotoreporter Karol Mikuła -
wspaniały kolega i doskonały fachowiec, którego zdjęcia współtworzyły "Wprost".
To tak jakby kasjer zginał w wypadku autobusu,jadąc do pracy.

My też tu mieliśmy niezłą jazdę. Ale Hasia pewnie przemęczona całodziennym
siedzeniem w samochodzie, zakupami, wizytami lekarskimi…
Bardzo dziękujemy za życzenia, też jej życzę, żeby zdrowo rosła, bo póki co …
za mały przyrost wagi Ale za to urosła na długość
Od jutra zaczynamy wprowadzać nowe pokarmy, na razie warzywa (szparagi,
ziemniaki), kaszkę kukurydzianą i nutramigen (podobno ohyda) na wypadek, gdybym
po powrocie do pracy musiała ją czymś dokarmić. Na szczęście mam blisko do domu
i na razie na pewno będę 2 razy na karmieniu.
Brodawka (choć tak do końca nie wiadomo co to jest) wyrosła Hasi chyba w lutym
po wewnętrznej stronie wargi. Pediatra mówiła, że to cysta, która pęknie. Przez
blisko 4 miesiące nie pękła więc dziś byliśmy u specjalisty. A tak w ogóle to
cały czas tam była i nie sprawdzałam ostatnio. Dopiero dziś przed wejściem
zaglądam a tam prawie nic nie ma, taka mała kropeczka. Pani doktor powiedziała,
że to dobrze wróży, ale będziemy obserwować i we wrześniu kolejna wizyta, potem
ewentualne wycięcie. Jeszcze nic pewnego a ja już się martwię, tym bardziej, że
powiedziała, że ze względu na wiek małej zabieg musiałby odbyć się w
znieczuleniu ogólnym. Tym jestem przerażona, bo jak mojej przyjaciółki synek
miał operację to w czasie podania narkozy ujawniła się bardzo rzadka ciężka
choroba metaboliczna, wiele nie brakowało…
Kończę, bo jestem padnięta…
Pozdrawiam

Wysłałam dziś zdjęcia z chrztu, będą pewnie w poniedziałek

Pooglądałam sobie zdjęcia z Waszego spotkania. Ależ te Wasze Skarby są już
duże. Takie bardziej dorosłe niż moja Tosia się wydają... Kurka, następnym
razem wsiądziemy w pociąg i przyjedziemy na kolejne spotkanie Żartuję
oczywiście.
U nas niby OK, ale jak zawsze jest to ale... Byłyśmy na kontroli w piatek w
przychodni która się zwie Patologia Noworodka ( cały czas musimy tam się
pokazywać, ne wiem, kiedy moje dziecko przestanie być "patologiczne")i Tosia
nie przybyła nic od ostatniego razu. Wielkim problemem to nie jest bo jest
sobie z niej klocuszek (67cm i 8 kg), ale mamy zrobić na wszelki wypadek
badanie moczu.
I kazała nam lekarka zmienić rehabilitację albo dodać po prostu innego rodzaju
a ja nie wiem czy to jest sens. Korzystamy cały czas z metody Voity, jestem w
tym trochę za mało systematyczna i obowiązkowa... nie wiem, czy jest sens
męczyć ją jeszcze czymś. W ogóle to jest jakieś dziwne ona jak jest zła to
nagle ma duzo siły i całkiem sporo potrafi ale poza złością nic nie jest w
stanie jej zmobilizować. No nic... bo znow nudze tylko o nas
Czekam na dalsze zdjęcia, przesyłam całuski dla Waszych maleństw i wraccam do
pracy.
Miłego dnia! I tygodnia!

Witam i uciekam
na razie w pracy wali mi się wszystko na głowę.
Witaj ejdzik
Arosko - prosimy o zdjęcia.
Fasolka i lilianka - proszę na maila o nazwiska, to będę mogła rozesłać naszą
listę!

I przy okazji listy apel (choć pewnie wszystkie wiedzą, ale na wszelki wypadek
przypomnę): dzielimy się danymi osobowymi, nie ujawniajmy ich na forum, które
jest przecież ogólnodostępne.

Pozdrawiam

jak zostać hostessą, ale żadnego żarcia!!!
Bardzo prosze o konkretną i szczerą radę: jaka jest szansa znalezienia
pracy w charakterze hostessy "bez niczego" ,czy istnieją miejsca gdzie nie
wymagają ani książeczki sanepidu ani zdjęć (jak w agencji modelek, i nie
chodzi o pracę natychmiast tylko o zostawienie zdjęć na wszelki wypadek) Nie
mam zamiaru inwestować ani w zdjęcia ani w ksiażeczkę! czy bez tego da się??

no to widze ze mialam szczescie.. chociaz moi znajomi dostaja wizy
bez problemu.. taka sama sytuacja jak moja, wymienie to co mielismy
my, wspolne rachunki od listopada 2005, ja zaczelam legalnie
pracowac od lipca 2006 ( list z pracy, payslipy, kotrakt) bylismy u
prawnika od emigracji po list sponsorujacy tak na wszelki wypadek,
(wrazie jego smierci i leczenia ja zobowiazuje sie pokryc wszystkie
koszty i ze, jestem zdolna jego utrzymac i zarabiam rocznie tyle i
tyle)kontrakt od landlorda, certyfikat slubu ktory MUSI byc
podsteplowany pieczatkami apostille w Albanii, mielismy na wszelki
wypadek zdjecia ale nikt nie sprawdzal, no i wywiad z mezem, pytali
kiedy sie poznalismy, jak przyjechal do Anglii - bron boze nie
mowcie ze na falszywych dokumentach, lepiej juz klamac ze w
ciezarowce heh, i to wszystko, ah no i aplikacja przez internet, tam
sie umawia na spotkanie, trzeba to wydrukowac i ze soba zabrac,
zebysmy nie zlozyli papierow po 11.00 to dostalibysmy wize w tym
samym dniu, w ktorym skladalismy dok. a ze zlozlylismy po tej
godzine to wize dostalismy na 2 dzien, nie mam pojecia czemu u was
tak powychodzilo, chociaz staly z nami pary polski albanskie i te 2
pary nie dostaly..ale oni chyba nie mieli jakis tam papierkow,
osobiscie znam 3 pary z wiza , 4 jedzie w styczniu, zycze
POWODZENIA!!! aa podobno mozna sie odwolywac o wize od razu i sie
ich zapytac jaka byla przyczyna odmowy,

Mieszamy tu trzy calkiem rozne sprawy: brak okreslenia obszarow kompetencyjnych
miedzy malzonkami(kto wrzuca zdjecia do kompa), wysublimowane poczucie estetyki
(wywalam to, co mi sie nie podoba, lub, czego nie chce ogladac, badz nikomu
pokazywac, albo wykorzystuje umiejetnosci obslugi programow foto) oraz wypadek
przy pracy (przeswietlenie fimu, badz skasowanie zdjec nieumyslne).

remont
porzadki niemal zakonczone, teraz prosze o wglad i prosze napisac, co sie komu
podoba, co sie komu podoba...

i jeszcze: zdarzyl mi sie wypadek przy pracy i wyrzucilam zdjecia Dorinki, te
ktore dziewczyna wczoraj pracowiecie zawiesila! BArdzo cie Dorinko przepraszam,
za taka nieuwage! Ja, mopsik, sie poprawie i bede dokladac wszelakich staran, by
tobie ani nikomu innemu sie to nie przytrafilo...

Dorinka, mam nadzieje, ze da siew jeszcze te zdjecia dowiescic?...

orinka,

ja tu tak nie smialo, i niemal z placzem...

Zdarzyl mi sie niewybaczlny wypadek przy pracy.... booohooo...

Mieszajac, ukladajac, etc zdjecia w albumie zalozylam jakis album,
co to wydawal mi sie bezesensowny, wiec go skasowalam, i nie wiem
jakim lichem podpielam tez twoj album, tez z dnia wczorajszego... I
go tez wyrzucilam....

bardzo bardzo bardzo cie przepraszam! Zdaje sobie sporawe, ze sie
napracowalas , a tu ktos ci wszytsko pospul...

prosze cie o wybaczenie!

publicznie tez cie przeprosze! moja wina moja wina!

asica, skruszona...

Dorinka, bo byl generalny remont: dziewczyny chcialy, by zrobic album bardziej
przejrzystym, wiec sie wzielam...

i dlatego nie ma twojej norwegii... napisalam ci o tym list, ale nie jestem
pewna czy dotral?

wkleje jego kopie tu na wszelki wypadek...

Dorinka,
>
> ja tu tak nie smialo, i niemal z placzem...
>
> Zdarzyl mi sie niewybaczlny wypadek przy pracy.... booohooo...
>
> Mieszajac, ukladajac, etc zdjecia w albumie zalozylam jakis
album,
> co to wydawal mi sie bezesensowny, wiec go skasowalam, i nie wiem
> jakim lichem podpielam tez twoj album, tez z dnia
wczorajszego... I
> go tez wyrzucilam....
>
> bardzo bardzo bardzo cie przepraszam! Zdaje sobie sporawe, ze sie
> napracowalas , a tu ktos ci wszytsko pospul...
>
> prosze cie o wybaczenie!
>
> publicznie tez cie przeprosze! moja wina moja wina!
>
> asica, skruszona...

> Kompletna bzdura. Jedno zdjęcie to maksymalnie 3 slajdy Jeden dla
wydawnictwa,
> drugi w rezerwie a trzeci na wszelki wypadek:)).

w to akurat nie wierzę, widywałam profesjonalistów przy pracy, nigdy nie
poprzedzają na 1 czy 3 fotkach, robi się wiele ujęć, a potem wybiera najlepsze

> poza tym dzisiaj w większości zdjęcia wykonuje się techniką cyfrową

a co to zmienia w ilości ujęć? wręcz techniką robi się ich jeszcze więcej bo
jest łatwiej

Myshen, ja juz nie jestem rozdzielona, ale bylam, wiec napisze jak mysmy to
zalatwili ponad 5 lat temu (wiec moze sie pozmienialo w tym czasie). Bylam z
moim Kiwi 9 miesiecy w momencie kiedy on wrocil do NZ bo dostal tu prace, a ja
z roznych powodow musialam zostac w Londynie jeszcze rok. W ciagu tych 9
miesiecy nie mieszkalismy oficjalnie razem, nie mielismy wspolnych rachunkow
itp. W ciagu roku rozlaki widzielismy sie dwa razy x dwa tygodnie, raz tu raz
tam. Kiedy zapadla decyzja, ze przyjade tu na probe, zareczylismy sie i moj
Kiwi skontaktowal sie z lokalna "marriage celebrant", ktora wystawila mu list
ze dowiadywal sie o slub i wyrazil intencje zawarcia zwiazku za jakis rok czy
jakos tak. Z tym listem przyjechal do Londynu z wizyta i poszlismy do High
Commission gdzie Pani zadala kilka standardowych pytan gdzie i jak sie
poznalismy, jakie mamy plany. Z tego co pamietam poszlam uzbrojona w zdjecia,
emaile itp, ale nic z tego nie bylo potrzebne. W ciagu 15 minut mialam wize
narzeczenska na 9 miesiecy z prawem do pracy. Zareczalismy sie w pelnej
swiadomosci, ze moze mi sie nie spodobac albo kraj, albo moj Kiwi po dlugiej
rozlace i vice versa, i ze na zareczynach moze sie skonczyc. Nie skonczylo
sie, 9 miesiecy po przyjezdzie wzielismy slub, miesiac pozniej dostalam pobyt
staly w family category po jednej rozmowie. Jezeli Twoj Kiwi jest przygotowany
zareczyc sie, aby ulatwic procedure (i zakladajac ze procedura sie nie
zmienila), polecam to rozwiazanie. Bedac w Polsce tego typu wize musisz chyba
zalatwiac mimo wszystko przez High Commission, ale dowiedz sie na wszelki
wypadek w Ambasadzie NZ w arszawie. Zycze powodzenia.

Brawo, Pani profesor!
Znakomita wypowiedz, zgadzam sie całkowicie. Więcej takich głosow i moze
skonczy sie ta histeria, ten przedziwny (choc, czy az tak bardzo przedziwny?)
sojusz Wyborczej, Urbana, Trubuny i sierot po grubej kresce, zawodowych
podpisywaczy list i wyrazaczy usłużnego oburzenia.

Czyżby Wyborcza zaczęła robic rachunek sumienia i probuje odzyskac nieco
reputacji? Choc moze to tylko wypadek przy pracy i teraz, dla rownowagi
przeczytamy o barbarzynskich praktykach barbarzynskich zwolennikow
barbarzynskiej lustracji, pan Krzysztof Kozlowski doniesie o fali samobojstw
(na wiesc o barbarzynskiej lustracji)samotnych matek z dziecmi (mial liste
nazwisk i adresow, ale zagubił), Urban zamiesci wstrząsające zdjęcia swej żony
z oddziału reanimacji kardiochirurgii ( na skutek "zlowrogich spojrzen
przechodniow", o ktorych tak przejmujaco mowiła w TVN24), a Trybuna doniesie ,
iz fala lustracji wywola skutki podobne do fali tsunami, a moze i upadek komety.
Aha, a "intelektualisci krakowscy", na czele z tow. Kubiakiem i mec. Łajdac...
to jest Widackim, chciałem powiedziec, podpisza kolejny list: " Odp... sie od
Generała i SB- to ludzie honoru!"
Ciekawe, czy po prowokacji Urbanowej i kłamstwie Trybuny czeka nas cos jeszcze
bardziej żalosnego, czy kampania antylustracyjna osiągnęła juz dno.

Tak, czy owak, chwała Wildsteinowi, wstyd dla antylustratorow!

Wypadek motoszybowca (zdjecia)

O dużym szczęściu w nieszczęściu może mówić pilot motoszybowca Mucha Bzyk,
który po starcie z leszczyńskiego lotniska w trakcie nabierania wysokości
runął na pole kukurydzy. Jak twierdzą świadkowie zdarzenia prawdopodobną
przyczyną upadku było zatrzymanie pracy silnika.

więcej na temat i foty z wypadku:
panorama.media.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=5626

pięknie widać z daleka samochody bez świateł
album.com.pl/zdjecie.php?p=76&al=11316&start=60&start_opinie=&prestop=&prestzd=&zm=zo&lz=77&so=&pns=16&do
=
Oto link do galerii "Drogi Katowic" są w tej galerii zdjęcia które robiłem
dzisiaj rano podczas drogi do pracy
z daleka samochód oświetlony i bez świateł niczym się nie różni
DLA DOBRZE WIDZĄCEGO , bo jeśli ktoś jest ślepy to będzie walczył o
doświetlenie reflektorami przeciwlotniczymi i o nakaz strzelania co sto metrów
flar magnezjowych.
Jestem za tym ,żeby policja nie ganiała jak głupia za lekko wstawionymi tylko
niech wychwytuje ślepców oświetlonych jak choinki a po badaniach niech im
zabiertają prawo jazdy bo taki "katarakta" jest bardziej niebezpieczny jak
kompletnie nawalony dobrze widzący.
Jak mnie ktoś nie zauważy w słoneczny dzień i spowoduje wypadek to wina zawsze
będzie jego.
Zasada bezpieczeństwa na drodze jest od 100 lat jedna - jak nie widzisz drogi
nie wykonuj żadnych manewrów

wierzę w "prorocze" sny, sny "zapowiadające" jakieś zdarzenie
pamiętam koleżankę ze studiów, która dokładnie wyśniła wypadek rowerowy swojego
kuzyna, jemu na szczęście nic strasznego się nie stało.

mój tato miał kiedyś sen "zapowiadający", może lepiej go nazwać ostrzegającym.
mieliśmy w domu problem z gazem, kurek z kuchenki po prostu wyskoczył na ful
gazie, zawór zakręcający nie mógł "ruszyć", bo był zamalowany farbą, która
zastygła i go skleiła dopiero jak sąsiad wpadł, to go ruszył i zakręcił, ale
żyły mu prawie wyszły z wysiłku. ale do rzeczy: w noc poprzedzającą tato miał
sen o wybuchu gazu i rozwalonej ścianie od strony kuchenki. rano po wstaniu,
przed pójściem do pracy ostrzegał nas: uważajcie z gazem. ja to jednym uchem
wpuściłam, drugim wypuściłam, bo nigdy nie mieliśmy problemu z gazem ani
kuchenką.

inne zdarzenie. jeszcze w czasach szkoły średniej zrobiłam sobie zdjęcie aury
metodą kirlianowską. pierwsze na co pan robiący zdjęcie zwrócił mi uwagę był
biały dymek z żółtym ogonkiem, który nie był częścią białej ani żółtej warstwy
mojej aury. był jakby oddzielony, na górze zdjęcia, w warstwie niebiesko-
morskiej. pan stwierdził, że to mój Opiekun. oglądnęłam inne jego zdjęcia,
które robił klientom i nie było na nich czegoś takiego, jak na moim. więc
jeżeli naprawdę wyszedł mi mój Anioł Stróż na zdjęciu aury to mam namacalny
dowód na ich istnienie

[phk1] sporo tekstu,ładne zdjęcia .Tak niePOradni radni dali sobie kit
wcisnąć.Suma nieduza za zwycięski projekt,więc potraktujcie to niePOradni radni
za wypadek przy pracy i swoje zdanie napiszcie.A architekci zwyciescy niech
szukają nowych awangardowych gwiazd w kosmosie,a kasę niech przepiją na IBIZIE

To co sie tam wyrabia to szambo z bagnem i jeden bajzel na
kółkach.Moja trzyletnia córka wstała sobie z łózka i pośliznęła się
na podłodze.Wieczorem nóżka zrobiła się sina i dziecko wołalo ze nie
chce chodzi.Więc pojechalismy na izbę.Lekarz akurat był
wporządku.Zlecił żeby zrobić rentgen nózki na miejscu.A więc
poszlismy z dzieckiem do pracowni RTG.Oczywiście czekaliśmy
godzine.Przyszedł lekarz radiolog zaspany i wielce oburzony że ani
chwili spokoju!a ja mu odpowiedziałam na to* Panie doktorze jest pan
w pracy czy na wczasach bo ja w pracy nie sypiam!ale to nie koniec
połozyliśmy dziecko na stole no i mała w płacz.Nie dała sobie zrobić
zdjęcia.Lekarz powiedział żebym***Uspokoiła tą małą
histeryczkę***normalnie mnie zamurowało.Zaraz pszyszła pani
pielęgniarka i próbowała pomóc.No i mały wypadek.Mala się zsikała na
stolik.Dziecko zostało szarpnięte ale przez leekarza i nazwane
szczylochem.Tego już nie wytrzymałam.Zabralismy dziecko spowrotem do
lekarza dużurującego który sam sie pofatygował i powiedział w
pracowni RTG pani pielęgniarce i lekarzowi że chyba sobie kpiny
urządzają że nie mogą zrobić dziecku zdjęcia RTG.Za moją zgodą
podano dziecku lekką dawkę zastrzyku uspokająjącego i zdjęcie
zrobiono.Złożyłam następnego dnia skragę i na tym się skończyło.

odebrałam, ale widzę, że...
zdjęcia już na Zwierzakach, chyba pomogła Orissa?
Przepraszam, ale dopiero teraz dotarłam do pracy. Rano miałam wypadek z
dachowaniem. Zajechał nam drogę TIR. Samochód rozbity /może nawet do kasacji/,
nam się nic nie stało. Pan Bóg czuwał...
Ale polecam się na przyszłość - zawsze chętnie pomogę

Robiłem zdjęcia tej ulicy dokładnie 26 czerwca (tego roku). Wówczas zostało im
góra 2 tygodnie pracy – rzucić asfalt + kosmetyka. Ale jakiś cymbał zapomniał o
słupach energetycznych...
W każdym razie równo 3 miesiące później, w piątkowe, późne, popołudnie jadę TS i
pomyślałem sobie, że zamiast utknąć w korku na Płowieckiej przed brakującą
kładką dla pieszych + skrzyżowaniem z Kajki (miałem nosa bo w Wesołej był
wypadek i cała Płowiecka totalnie stała), wypróbuję sobie nową ul. Kadetów i
zobaczę czy coś robią na Trakcie Lubelskim, którym dotrę do Płowieckiej.
Delikatnie mówiąc ‘trochę’ mnie zaskoczyło, że Kadetów cały czas zamknięta. W
prywatnej firmie za taką realizację inwestycji byłoby dyscyplinarne zwolnienie z
pracy, a w urzędzie dzielnicy Wawer na pewno będzie jeszcze premia, bo przecież
nie było ulicy, a teraz jest – przepraszam – będzie.
I jak zwykle dzięki temu, że rada dzielnicy g... może, że burmistrz jest
przywożony w teczce a kompetencje są niezbyt jasne i zbyt dużo do powiedzenia ma
ratusz na pl. Bankowym, nie ma najmniejszych szans, że coś się zmieni. W
Warszawie demokracja NIE DZIAŁA.

Głosowałem na HGW. Przepraszam wszystkich za moją pomyłkę. Ona może by się
sprawdziła w bufecie w firmie państwowej w czasach PRL, a nie jako prezydent
miasta stołecznego...

Lokalny dziennik 10zł. Coś naprawdę ekstra (?) np. tragiczny wypadek na
pierwszą stronę i konkurencja tego nie ma, to może być 50zł. I oczywiście
zdjęcie dobrej jakości już w wersji cyfrowej, a autor niech wystawi za to
fakturę vat, jeżeli nie może to niech sobie kogoś znajdzie, bo nikt nie będzie
się patyczkował z umowami na 10zł. I dotyczy tylko newsów, żadne tam widoczki,
zabytki, zdjęcia z podróży.

> spotkałam się juz ze zdaniem ze sam fakt publikacji z nazwiskiem
> autora to wystarczajace honorarium ;-)

Tak też często bywa. W mojej gazecie każdy fotoreporter chałturzy pstrykając
zdjęcia i kręcąc videa na ślubach, weselach, komuniach itp. bo z pracy
redakcyjnej nie miałby szans na utrzymanie się, a sprzęt musi mieć swój.

Jesli juz pytasz do odpowiem szczerze , jak dla mnie wydajesz sie byc
mila,otwarta osoba(czytajac twoje posty)jesli jednak chodzi o urode to jak dla
mnie ladna nie jestes dodatkowo sztucznie podniesione piersi ktore wygladaja
jakbybyly napompowane(rozumiem ze to moglbyc "wypadek przy pracy" ale jesli juz
ktos wybiera zdjecia do umieszcenia ich w internecie to wybiera te na ktorych
jego zdaniem wyglada ladnie) i jeszce te brwi rodem z lat z lat 80,i jeszce
nos ale na to to juz wplywu nie masz.Ladna figurka , urody brak

Dobry wieczor!!
Czesc dziewczynki! Dzisiaj przez caly dzien nie mialam kompa, bo M. musial go
zabrac do pracy. No ale nareszcie. Marudko, dzieki za zdjecia!! Dzisiaj
nareszcie mi sie udalo dodzwonic do jednego lekarza i mam wizyte 29 sierpnia.
Oczywiscie zaraz po odlozeniu sluchawki spanikowalam, ze tak pozno i
zadzwonilam jeszcze do przychodni. Tam jedna pani przeprowadzila ze mna krotki
wywiad i powiedziala, ze jezeli wszystko jest w porzadku, to nie ma problemu,
ze pierwsza wizyta bedzie za poltora tygodnia. Noi troche sie uspokoilam. Ale
tak na wszelki wypadek kupilam witaminki dla kobiet w ciazy i bede je od jutra
brac zamiast Foliku (bo tam tez jest).

dzieńdoberek :))
Marudko, wielki buziak a wraz z nim życzenia małej fasolki pod choinkę,
świetnej pracy i duuuuuużo szczęścia )

Balbinko, fantastyczne wieści!!! Beta rośnie jak szalona ))))))))))) ale się
cieszę, Boże!!!! dbaj o Was kochana i nie znikaj nam z forum, bo źle będzie!

Fantaisie, a cóż to był za pyszny naleśnik? mmm, aż mi ślinka poleciala I
super, ze spotkanie się udało, niedługo wszystkie się poznamy, szok jeszcze
tylko Polonia musi przyjechać A większego spotkania z Misią nie będzie?

Jaania dziś jest w szkole, a napisała mi wczoraj, ze wyniki P. w normie, a u
niej @ nadal nie ma.

Abie, witaj kawał chłopaka masz już w domu

Bebellku, moja wigilia też w tym roku wypada u teściów i jestem nieszczęsliwa z
tego powodu, bo tam ani rodzinnie, ani świątecznie... Ale coż mogę zrobić

Altheo, koniecznie opracuj plan na wypadek porodu i zawiadomienia nas o
tym

Antuś, jak poszukiwania pracy? odezwali się z tej firmy, w której byłaś na
rozmowie?

Poproszę o zdjęcia Hortikowego synka, wyczyściłam już skrzynkę...

Olcia, jak tam Twoje skurcze?

Chrumpsiku, zdrowaś?

Babeczki, jakie prezenty kupujecie swoim najbliższym pod choinkę? Ostatni
moment, zeby coś kupić, a u mnie brak pomysłów Podzielicie się swoimi?

miłej soboty

Poszukuję lekarza od kręgoslupa
Witam, mam 32 lata i jestem po urazie skręcenia kręgoslupa szyjnego (wypadek
miał miejsce w lutym tego roku), lekarz na izbie przyjęć obejrzal zdjecia RTG
i zalecił noszenie kolnierza.Nosiłam przez 4 tyg, chociaz strasznie bolała
mnie glowa od tego noszenia. Po tych 4 tyg czasu od wypadku trafilam na
tomografię wykonana w trybie pilnym ponieważ caly czas bolala mnie głowa i
caly kręgosłup. Tomograf z opisu lekarskiego nic nie wykazał tzn bez cech
świeżego krwawienia itp.(tomograf byl robiony miesiąc po wypadku)
Czuję się źle, kręgoslup boli mnie cały, lącznie z głową, przy każdym ruchu
czuje jak mi chrupią kręgi, nie moge siedzieć, jak wstanę z krzesła to mam
takie szumy w uszach że nic nie slyszę, a najgorsze że mam problemy z
pamięcią, trudno mi cokolwiek zapamiętac na bieżąco. Wstyd!!!
Lekarz chirurg który mnie prowadził w szpitalu stwierdził że mam zwyrodnienia
i dyskopatię. W ten poniedziałek ide do neurologa, dodam że przez ten caly
czas nikt nie zlecił mi badań RTG calego kręgosłupa. Mam już dosyć tułania się
od lekarza do lekarza. Dlatego szukam dobrego specjalisty który zbada mnie
konkretnie i dokladnie, obejrzy zdjęcia i powie co mi jest. Najlepiej by bylo
gdyby był z Warszawy.
Prosze mi pomóc,nie moge wrócic do pracy w takim stanie, jestem na zwolnieniu
wybłaganym od lekarza rodzinnego i nie wiem czy neurolog wypisze mi drugie.
Muszę wyzdrowieć, mam dwoje małych dzieci. pomóżcie, podpowiedzcie coś, do
kogo, gdzie?Ania

Co do tych świeczników to sama pani Eva też mówiła, że to nie za
bardzo będzie dało się porozmawiać ale PM powiedziała, że goście na
przeciwko siebie rozmawiać nie muszą. My też będziemy mieć wysokie
dekoracje ale rozmawiać przez nie będzie się dało.
Zrobimy tak, pójdę w przyszłym tygodniu jeszcze raz do Andel'sa tym
razem blisko godziny 0 kiedy większość rzeczy będzie gotowa, zrobię
dobre zdjęcia i wtedy wspólnie się zastanowimy czy to był tylko
wypadek przy pracy czy trzeba szukać kogoś innego.

Olbrzymie korki w Katowicach po wypadku w tunelu
Nikt dziś nie zdążył do pracy ani na uczelnie. Zdjęcia z wypadku:
www.mmsilesia.pl/7567/2009/10/7/tunel-w-katowicach-zamkniety-po-kolizji-centrum-zakorkowane-zdjecia?category=news

To chore by jeden wypadek blokował wszystkie miasta!

nie wiem na ile zaawansowana jestes w pracy z komputerem, ale na wszelki wypadek
od razu napisze jak to zrobic. ktos wyzej napisal "zapisz sobie" jesli
zapiszesz strone, to niekoniecznie informacje tobie potrzebne. bo ta
gowniarzeria w przyplywie strachu moze pokasowac bluzgi z forum i nikomu potem
nie udowodnisz, ze tam cos bylo.

zrob zrzut z ekranu.czyli:
1.otwórz strone na ktorej sa wypisane te komantarze a nastepnie poszukaj na
klawiaturze klawisza PrtSc (print screen).
2.nacisnij go.
3.otworz program Paint (START-AKCESORIA-PAINT)
4.w programie kliknij EDYCJA-WKLEJ
5.PLIK-ZAPISZ Jako (otworzy sie okienko i wybierz z listy nie "mape bitową",
tylko format JPG/JPEG bedzie prosciej)
6.wybierz miejsce zapisu zdjecia na dysku.

w ten sposob mozesz zrobic zrzuty ekranu wszystkich interesujących Cie
komentarzy. to bardzo proste i przyda sie nawet jesli nie teraz, to pozniej, bo
nie wiadomo czy corka nie trafi z tą malą s... do jednej klasy.
pozdrawiam, i radze to ukrócic w zalążku. wiem co mowie, bo mnie tez ktos kiedys
szykanowal wlasnie za to, że lepiej mi szlo w szkole.

Wiesz co, właśnie takie wagary są ekstra. Dzieciom mówisz, że
idziesz do pracy. W pracy mówisz, że musisz zająć się dziećmi.
I jazda!
Można chodzić po knajpach, można pójść do muzeum, do kina, zjeść
śniadanie w McDonaldzie, a na obiad sushi, można wpaść do fotografa
na małą sesję zdjęciową, albo nawet wynająć fotografa i zrobić
zdjęcia plenerowe.
Mozna spakować koszyk piknikowy i zrobić sobie śniadanie w parku na
kocyku (kawior ze słoiczka, albo cokolwiek innego dziwnego z
delikatesów, czego nigdy nie jedliście - jak będzie obrzydliwe, to
wywalicie A szampana przelać do butelki po coli).
Jak będzie gorąco - wleźć do fontanny (aha - warto mieć na wszelki
wypadek cukierki dla ewentualnych strażników miejskich ).
Możesz przedtem przygotować krótkie wspomnienia - co było w dniu
ślubu, jak spędzaliście 1, 2, 3, 4 itd rocznicę. Pogadać, jakie
były "kamienie milowe" w związku - wg Ciebie i wg niego.

Ja chyba wciąż w to nie mogę uwierzyć. To są tylko znajomi z pracy,
niektórych widuję częściej innych bardzo rzadko, w zalezności jaka
pracuje ekipa zdjeciowa,nie spotykamy sie właściwie prywatnie.
Bywało już tak, że zbieraliśmy dla chorego kolegi, czy rodziny
kolegi, który miał wypadek, ale żeby dla mnie? Przecież o mojej
sytuacji wiedziało tylko kilka osób.
Moj mąz ma to w nosie, chociaz powiedział, że jak będzie wiedział
wcześniej kilka dni kiedy mam zdjęcia, to czasem może wziąć dzień
wolnego i zając się dziećmi, a dzieki prawie obcym ludziom będę
mogła być z dziećmi. Nie mogę uwierzyć. Nie wiem czy kiedykolwiek
będę w stanie oddac to dobro, które mnie spotyka. Zawsze starałam
się pomagac, ale nigdy nawet mi nie przyszło do głowy, że ktoś z
własnej woli zorganizuje innych i ze pomogą mnie.
Jest mi trochę głupio, trochę niezręcznie i poczułam się
taka "zaopiekowana", pierwszy raz od dawna...

Tydzien 8- 1998 rok Cavalese
Staruch napisal;
gorsze chyba tylko Cavalese - mam na mysli wypadek gondoli po ataku
amerykanskiego mysliwca.
To nie byl mmysliwiec lecz samolot do zwalczania celow naziemnych ,typu
wyrzutnia rakiet . Na uzbrojeniu posiada bomby i rakiety max predkosc 700km/h i
duzo zaawansowanej elektroniki.. itp.Typ Warthog A6 (Era wojny wietnamskiej)
www.richard-seaman.com/Aircraft/AirShows/Nellis2006/Extras/index.html
zdjecia nr 2 podobny ten typ lecz zjednym statecznikiem z tylu ten na zdjeciu
posiada dwa nowsza wersja.Nazywa sie A-10 Thunderbolt (Warthog)(Pustynna Burza)
prosze sobie powciskac u dolu te dwa adresy i bedzie jseszcze z takich 50zdjec
nawet z drugiej wojny swiatowej.
W tym czasie kolega z pracy byl na nartach i pozniej widzieli gondole tej
kolejki,zginela tez jedna polka.Lina byla przecieta statecznikiem pionowym tego
samolotu.Samolot stracil ten statecznik i pilot cudem doprowadzil do bazy
maszyne.Przyczyna wypadku bylo wylaczenie przez pilota (mark radaru) ktory nie
pozwala sie samolotowi znizyc ponizej pewnej wartosi ktora byla w tych warunach
okolo 500m nad szczytami najwyzszych gor.Chlopaki sobie wylaczyli ten radar i
chcieli dziewczyny straszyc w gondolach.Oficjalnie podano ze radar byl uszkodzony.
Pzdr.Sky.
P.S Osobiscie widzialem pary F-16 latajace dolinami w roku 1997 w Pinzolo.Byly
to maszyny US Air Force.Obecnie loty sa zabronione.

pieknie! za rok beda robic zdjecia, a za dwa sciagac odciski od tak na wszelki
wypadek :P ciekawe czy beda dawac usprawiedliwienia uczniom ktorzy beda
spisywani w drodze do szkoly (bo taka akcja ze zrobieniem tak obszernej notatki
ma trwac kilka minut nawet) albo gdy mlody czlowiek bedzie szedl do pracy w
bluzie z kapturem bo akurat zimno jest. podobno zyjemy w wolnym kraju. pozdro all

na wszelki wypadek najlepiej trzymac ramke ze zdjeciem kogos kto byl w tej ramce oryginalnie przy
zakupie. znam kobiete, ktora tak robi. ma takie zdjecie, ktore bylo juz w tej ramce gdy ja kupila.
zdjecie calej rodziny. twierdzi, ze to na wszelki wypadek. zeby nikt z personelu sprzatajacego nie
wiedzial jak naprawde wyglada jej rodzina.

houston.blox.pl
yendan napisała:

> Ciekawa jestem, na ile ujawniacie fakty z życia prywatnego w swojej pracy. Mam
> tu na myśli takie wydarzenia jak urodziny, ślub, narodziny dziecka, wyjazdy
> weekendowe czy na urlop, kupowanie mieszkania etc. Czy rozmawiacie z
> kolegami/koleżankami z pracy na takie tematy? Czy otaczacie się raczej nimbem
> tajemniczości, czy też nie robicie z takich informacji problemu?
> Czy pokazujecie w pracy zdjęcia swoich żon/mężów/narzeczonych, dzieci? Ilu z
> Was ma zdjęcia bliskich w ramkach na biurku lub tapetę z takiego zdjęcia w
> komputerze?

ha ha a ja lubię robić zdjęcia:-)
oby tylko mnie na nich nie było:-)
a co do opon - to jeżdżą ze mną w tym tygodniu w tyle autka
jak to stwierdził kolega z pracy zawsze bezpieczniej jak się ma
opony zimowe nawet na tylnich siedzeniach a nie w garażu:-)
a w razie zimy ostrej mam jeszcze łańcuchy i saperkę w bagażniku tak
na wszeli wypadek, tak sobie ze mną te łańcuchy rok już jeżdżą ale
saperka w lecie przydała się:-)
Aron nie ważne czym WAŻNE Z KIM I KIEDY:-)))

he he he wiedziałem że jakiś głupek wypomni tą jedyną wpadkę. Problem dla was
tkwi w tym że ta porażka to dla nas jedynie wypadek przy pracy a dla was
porazka z luxemburgiem to powód do chwały. z rozbawieniem zreszta wspominam
wasze boje z manu kiedy to pilkarze łksu zamiast skupiac sie na grze robili
sobie zdjecia na murawie :-)))

Kotko , ja wcale nie twierdze, ze wyksztalcenie , czy kursy sa zbedne, nie sa.
Sama skonczylam jakis durny marketing z zarzadzaniem ( chociaz wcale go nie
uzywam to studia troche mi horyzonta poszerzyly).
Tyle, ze ja szukajac /zatrudniajac fachowca oczekuje, ze bedzie sie znal na
swojej pracy, ze bedzie wiedzial o niej wiecej niz ja (co absolutnie nie zwalnia
mnie do dowiedzenia sie wszystkiego co se da na dany temat, ot tak na wszelki
wypadek, zeby nie dac sobie wcisnac kitu) a nie, ze zamacha mi przed nosem
papierem o ukonczonych kursach. Dla mnie wlasnie sa wazniejsze referencje
(ostatecznie Malgo dluzszy czas pracuje w zawodzie i ma sie czym pochwalic,
nawet jesli nie pracowala pod wlasnym nazwiskiem ) no i zdjecia realizacji.
Generalnie chodzilo mi oto, ze brak papierka nie powinien powstrzymywac Malgo
przed rozpoczeciem wlasnej dzialanosci i budowaniem wlasnej marki. Kursy moze
konczyc w miedzyczasie.

Do fotografa biega sie ze swiadkowa,tylko wtedy, kiedy sie chce miec z nia
zdjecia.
To fotograf odpowiada za to, czy korzystnie wygladasz na zdjeciu, nawet malo
urodziwa osobe (a wszyscy wiemy, ze wszystkie panny mlode sa piekne
mozna "poprawic" ustwieniem twarzy (ja raczej nie praktykoje tzw póz, ale np.
osoby okraglejsze, w tendencja do "podbrodkow", fotografuje sie z gory, z one
maja wyciagnieta szyja - etc, etc. Fotograf pownien miec takie tricki w malym
palcu). Tak jak mowie, kazda osobe mozna "poprawic" - ustawieniem twarzy,
oswietleniem - a pozniej retuszem.
Ja radze wrocic do fotografa, pokazac zdjecia, powiedziec co sie nie podoba -
poprosic o dodtkowa, DAARMOWA sesje. (jesli to rzeczywiscie fotograf, ktory
umie robic dobre zdjecia, a Wasza historia to jego wypadek przy pracy). Jesli
fotograf szanuja swoja prace i klientow - powinien nie robic trudnosci. W
przeciwnym razie - ja bym podala informacje kto i gdzie Was tak potraktowal.

Kalina

Ja zaczęłabym od wizyty w dziekanacie u kierownika : tam Ci powiedzą do kogo ,
co napisać i do kiedy złożyć .U mnie to były dwie recenzje pracy magisterskiej
(ta od wewnętrznego recenzenta i wewnętrznego ), wykaz publikacji , opinia
promotora , certyfikat z angielskiego , no i podanie o przyjęcie adresowane do
kierownika studium doktoranckiego aha i kwestionariusz osobowy(na wypadek
jakbyś się szanownej komisji nie przyznał do stanu rodzinnego i paru innych
rzeczy :) i zdjęcia.Sporo zbieraniny w sumie, fakt .Powodzenia A

I ja witam po weekendzie,

u nas dalej tak sobie
W sobote wieczorem był lekarz i widział jak sie Ola zachowuje i stwierdził ze
ona rzeczywiscie tak jakby bała sie zasnąć, mówił ze mogla sie czegoś
wystraszyc, bo płacze z takim ogromnym żalem, a fizycznie jest zdrowa. Na
wszelki wypadek kazał zrobić badanie krwi. I dał jej syrop uspokajajacy, po
którym zasypia dość spokojnie i spi cała noc. Powiedział, ze dzieki temu w
ciagu tygodnia powinna wrocic do normalnego trybu spania. Na pocieszenie mowił
ze nie jest to odosobniony przypadek bo juz sie z tym spotkał kilkakrotnie.
Lekarz jest zaufany, wiec wierzymy ze wie co robi. Ale i tak sie zamartwiam.

W niedziele bylismy na komunii i Olcia szlała z dzieciaczkami. W dzien
zachowuje sie całkiem normalnie i jest pogodna.

Dobrze ze Balbinka pod dobra opieka w szpitalu.

Jutko kuruj się! Mam nadzieje ze dzis juz lepiej.

Ant odważna twoja Amelka. A czy o zdjęcia moge prosic?

Marudce i Matalce życzę udanego podglądania.

Melba niezle ci Kuba powiedział )

I wiecej nie pamietam ...
Zabieram sie do pracy.

Buziaki dla wszystkich

No, i jako, że dalej w szoku pozostaje i strachu o jutro - to nawet tekst
powyżej mi uciekł.
A było i jest czego sie bać - popatrzcie na zdjęcia.

Dodac tylko mogę, że te nawałnice i ulewy zawsze wybierały akurat taka porę,
kiedy znajdowalam się w drodze z pracy do domu. A poza tym, wiekszość
największych rozlewisk znajduje się na trasie mojej drogi do domu. Więc
pokonywałam je czasem w bród.

I myśl filozoficzna na koniec. Za coś widać to moje miasto jest karane. Za babę
to chyba nie, ale za kogo lub za co?
Na wszelki wypadek, by przebłagac gniew przyrody, stwierdzam z pokorą: Łódź
przeprasza za wszystko, ale chyba ostatnio to najbardziej za Mirosława
Orzechowskiego ( pl.wikipedia.org/wiki/Miros%C5%82aw_Orzechowski ).

No cóż, zrobiłam co mogłam, ale czy te moje starania skutek przyniosą?
Zobaczymy jutro.
Oczywiście pod warunkiem, że podczas przebywania przez babe kolejnego brodu uda
się jej brode ponad powierzchnią rozlewiska utrzymać. A wierzcie mi, są
miejsca, w których jest to bardzo trudne. Ale utopić się na ulicy? Jakoś głupio
brzmi, prawda?

Aparaty i kamery w Dolinach grobowych
Z Doliną Królów jest nieco inaczej niż z Doliną Królowych, ponieważ w tej
pierwszej jest punkt kontroli biletów (i bramka) przed wejsciem do doliny,
gdzie stoi policja turystyczna i zagląda do toreb. Kamery należy im zostawić w
depozycie. Aparaty przepuszczają, choć przewodnik mówił nam, że profesjonalne
również każą zostawić. Na wszelki wypadek kamerę zostawilem w autokarze, a
aparat schowałem do termopleckaka pod Coca-colę.
Zdjęcia można robić na zewnątrz, choć w środku (gdy nie ma tłumu) można dogadać
się za bakszysz. Warunek jeden - ZERO LAMPY BŁYSKOWEJ.
Na to nawet za bakszysz nie pójdą, bo boją się o stratę miejsca pracy -
japopieram ten przepis, więc wszystkie foty w obiektach zawsze robiłem bez
flesza. Z cyfrówką ustawioną na trwałym podłożu lub dociśniętą sztywno do
ściany nie ma problemu z naświetlaniem.

Inaczej ma się sprawa z Doliną Królowych. Tutaj nie ma wspólnej kontroli w
dolinie, jest zaś przy wchodzeniu do kolejnych grobowców. Również, jak w
poprzednim przypadku nie wolno robić zdjęć i filmów, więc każą pozostawić w
depozycie sprzęt. Ja jednak nigdy ze swoim aparatem sie nie rozstaję, więc
schowałem go pod pikowaną kamizelkę i jakieś tam fotki zrobiłem. Niestety jest
dużo kręcących się turystów, więc naświetlanie kilka sekund jest mało wykonalne.

Kolejne miejsce to Grobowce Dostojników. Tutaj już można spokojnie poszaleć,
ponieważ nie ma kręcącej się policji turystycznej, a pracownicy sami namawiają
do robienia fotek za bakszysz. Choć oczywiście bez flesza.

Spadek
Hm, nie ma powinno,jest tak jak czujesz i wiesz, a moze wiesz i czujesz?:)

Mysle, ze dobrze jest,kiedy dzieci rozpoczynajac dorosle zycie moga je zaczac
na wlasnym podworku. Sama przeszlam przez 2 letnie mieszkanie z tesciami i nie
zycze tego nikomu:) Stad moje przekonanie, ze jesli bede mogla to postaram sie
swoim dzieciom zapewnic taki wlasnie start, ale... NO wlasnie, start, a nie
ustawienie sie na lata. Slowem nawet gdybym byla milionerka dostalyby najwyzej
kawalerke:) Reszte later, later:) Ustawiam je na przyszlosc raczej
niematerialnie:) Nie gonie za zle stopnie z przedmiotow, ktore nie
lubia:),wydaje ostatnie pieniadze na zajecia pozalekcyjne, ktore uwielbiaja, no
i na podroze, z ktorym mamy wylacznie zdjecia i sprawnosc w jezykach obcych:)
Przyznam Ci sie szczerze,ze nie rozumiem tez tego trzymania na czarna
godzine,ale tez moje nierozumienie wynika po czesci z niewiedzy, o jaki majatek
chodzi, jesli znaczny to nie rozumiem, ja zyje tu i teraz i cieszylabym sie z
korzystania z niego wlasnie teraz z dziecmi, ale rozumiem, ze kilka zlotych na
wypadek rozny warto miec:) Kiedys znajomy Amerykanin powiedzial mi, ze jedno
konto ma nienaruszalne ( tak jak wielu jego znajomych), na nim spoczywa kwota
rownowazna 3 jego pensji - to na wypadek utraty pracy,ktora potrafi zdarzyc sie
kazdemu. Trzy miesiace to jego zdaniem dosc czasu, by znalezc kolejna i nie
spowodowac zaklocenia zycia rodzinnego. Wydaje mi sie,ze mowil rozsadnie:)
Pozdrawiam
Tea

Oj! Dadorku jak przykro (( mam nadzieje ze z Matim juz ok i byl to tylko
wypadek przy pracy. Mysle ze spotkanie sie udalo mimo tlumu mam i dzieci na
placu zabaw jakos znalazlysmy sie bez klopotu -czyzby jakies styczniakowe
fluidy ) dzieciaki ganialy po placu, sypaly sie piaskiem i uciekaly przed
zdjeciami oprocz Zosi ktora najpierw spala a potem filozoficznie siedziala na
brzegu piaskownicy i obserwowala wszystko )Mam nadzieje ze wyjda zdjecia i ze
nie trzeba bedzie dlugo czekac na powtorke. Buziaki Skrzynka

Oczywiście jestem biegły w archiwaliach, bo pamiętam jeszcze strzelaniny z lat
40-tych i poczatku 50-tych. Ale do rzeczy - te liczby nie są mi znane, za to
wiem, że zatrzeleni przez policję zawsze są winni. Trzeba wyjątkowego pecha,
aby policjant został uznany winnym. Czy pamiętasz tego, który wywlókł z
samochodu Ukraińca i zastrzelił go na oczach żony? On też okazał się niewinny!
Prasa jakoś pomija milczeniem ubiór funkcjonariuszy i oznakowanie pojazdu,
którym się poruszali. Pamiętasz Ukrainca, kórego ścigał dzielny policjant pod
Wrocławiem i który osaczony uszkodził lub zabił tego policjanta siekierą? To
wszystko było w cywilnych ubraniach i cywilnie wyglądających samochodach.
Pamiętasz aresztowanie Pershinga - prasa opisywała i były zdjęcia - 13-tu
antyterrorystów wyprowadziło pijanego, skutego faceta w kąpielowkach. Sąd go
uniewinnił, a policja jeszcze się ośmieszyła oskarżając o stawianie oporu przy
aresztowaniu. Moje osobiste doświadczenia to ostatnio tylko wymuszanie łapówek,
ale z młodości pamiętam bezradność gdy zatrzymał mnie patrol milicjantów na
motorze M-72 tak pijanych, że nie mogli ustać na nogach i grożąc bronią
zażądali zapłacenia kary za kolor błotnika! Zapłaciłem i chciałem jechać na
najbliższy posterunek, ale uprzytomniłem sobie, ze tam moga być ich koledzy.
Teraz jest podobnie - jadę do pracy i widzę patrol śpiący w radiowozie w
bocznej uliczce. Mogę zawiadomić, ale kogo? Ci dwaj, którzy widzieli, że
radiowóz jechał bez świateł i spowodował śmiertelny wypadek, sostali
aresztowani i oskarżeni o fałszywe zeznania. Policja korzystając z
narastającego w społeczeństwie poczucia zagrożenia domaga się i dostaje coraz
większe uprawnienia. W latach 60-tych milicjanci patrolowali samotnie ulice i
uliczki, podwórka i zaułki. Nie mieli radiotelefonów i jakoś było bezpiecznie.
Zrobisz mi wykład o rozroście bandytyzmu - a ja wiem że było bezpiecznie, bo
milicjant był tak samo, lub bardziej zagrożony jak zwykły przechodzień. A teraz
kamery, radiowozy, łączność za miliardy, a na osiedlach się mordują, wrzeszczą
i policja się dowie jeżeli ktoś zadzwoni i albo przyjedzie, albo nie. Chiński
cesarz płacił swojemu lekarzowi za czas, gdy był zdrowy, stąd lekarz
rzeczywiście dbał o niego, płacenie policji za coraz gorszy stan bezpieczeństwa
jest nieporozumieniem. Jeżeli ma się większe prawa, to powinno się ponosić
większą odpowiedzialnośc i strzelanie bez zagrożenia życia powinno być
zabronione. Zresztą za to płacimy szeryfowi, żeby to on się narażał, a nie
narażał nas.

Visa Radość Życia
Visa Radość Życia
mBank we współpracy z wydawnictwem G+J rozpoczął wspólny program Radość
życia.
Dzięki karcie płatniczej Visa Radość Życia uzyskujesz dostęp do rabatów na
towary i usługi Partnerów programu .

By uzyskać kartę i korzystać z przywilejów, wystarczy przesłać proste
oświadczenie znajdujące się w jednym z tytułów wydawnictwa G+J lub wypełnić
prosty wniosek na naszych stronach. Jeśli Twoja zdolność kredytowa nie
pozwoli na wydanie karty kredytowej, mBank przyzna kartę debetową,
umożliwiającą korzystanie z rabatów.

Visa Radość Życia - najważniejsze zalety karty kredytowej
wypukła karta Visa Classic - można nią płacić wszędzie tam, gdzie jest logo
VISA
dostęp do rabatów u Partnerów programu
w czasie promocji karta wydawana bezpłatnie, standardowa opłata za wydanie
oraz roczna: 30 zł
Zobacz regulamin
standardowo udzielany kredyt 3 000 zł; możliwość podwyższenia limitu do 10
000 zł po pół roku prawidłowego korzystania z karty
nieoprocentowany kredyt do 54 dni
oprocentowanie kredytu 21 %

Dodatkowe cechy karty kredytowej Visa Radość Życia
transakcje zagraniczne rozliczane w Euro - bardzo korzystne podczas wyjazdów
do krajów strefy Euro
umożliwia wypłatę gotówki we wszystkich bankomatach w kraju i za granicą
oznaczonych logo VISA
umożliwia dokonywanie bezpiecznych zakupów internetowych, telefonicznych i
korespondencyjnych
wyposażona w bezpłatne ubezpieczenie: Pakiet Bezpieczna Visa
opcjonalny Pakiet Gwarancja Spłaty Zadłużenia, czyli ubezpieczenie na wypadek
śmierci i niezdolności do pracy
bezpłatne wyciągi elektroniczne
karta wydawana jest bez zdjęcia
karta międzynarodowa

Karta debetowa Visa Radość Życia
Karta wydawana tylko osobom starającym się o kartę kredytową Visa Radość
Życia , gdy zdolność kredytowa nie pozwola na wydanie karty kredytowej.

debetowa karta Visa Electron połączona z kontem osobistym w mBanku (eKONTEM)
dostęp do rabatów u Partnerów programu
w czasie promocji karta wydawana bezpłatnie, standardowa opłata za wydanie
oraz roczna: 30 zł
Zobacz regulamin

Rabaty
Karta Visa Radość Życia umożliwia ostęp do rabatów od 5 do 30 %.
W programie bierze udział ponad 50 znanych marek, które posiadają ponad 2200
punktów handlowych i usługowych na terenie całej Polski.

Dzięki karcie Visa Radość Życia zyskujesz rabaty na towary i usługi w
poniższych kategoriach:

odzież i obuwie,
zdrowie i uroda,
dzieci,
dom,
biżuteria i dodatki,
czas wolny.
Szczegółowe informacje o programie oraz listę aktualnych Partnerów znajdziesz
tutaj: www.radosczycia.com.pl

Gość portalu: Henryk Gwardak napisał(a):

> Piotrze:
> Proponuję definitywnie zakończyć tę nieszczęsną sprawę i zawrzeć ugodę.
> Potraktujmy to jako drobny "wypadek przy pracy" i zapomnijmy, że
kiedykolwiek
> miał miejsce. W końcu nic się takiego nie stało, a ja być może zareagowałem
> zbyt ostro. Na moje usprawiedliwienie niech jednak świadczy brak Twojej
reakcji
>
> po moim pierwszym poście. Zdjęcia mogłeś przecież usunąć lub dopisać źródło
w
> ciągu kilku minut. Mogłeś chociaż obiecać to uczynić. Czekałem do wczoraj i
> dziś widziałem, że zdjęć już nie ma. Jeśli napiszę, że szkoda, to pomyślisz,
że
>
> zależy mi na reklamie. Nieprawda. Komunikacja to moje hobby. Zdjęcia
tramwajów
> zrobiłem traktując je jako ilustrację do moich stron z rozkładami jazdy.
Jakaż
> tu reklama i czego? Ale zostawmy to.
>
> Sądząc tylko po Twoich stronach internetowych uważam, że jesteś człowiekiem
> zdolnym i ambitnym. Nie widzę w Tobie złej woli. Jestem pewny, że gdybym
znał
> Cię wcześniej osobiście, nie zareagowałbym w ten sposób. Anonimowość
internetu
> trochę nam w tym wypadku zaszkodziła. Szukałem informacji o Tobie na Twoich
> stronach, ale nie znalazłem. Chciałem też napisać do Ciebie prywatnie, ale
nie
> zamieszczasz bezpośredniego adresu mailowego. W każdym razie chcę, żebyś
> wiedział, iż nie mam Ci za złe tego przeoczenia. Wiem, a przynajmniej
> domyślałem się, kto Ci te zdjęcia podesłał.
>
> Piotrze! Kończę, tak jak zacząłem: nie ma sprawy, jest zgoda. OK? A już dziś
> zapraszam Cię na mój koncert w Bielsku, choć to dopiero w jesieni 2004 roku.
> Pozdrawiam, Henryk

Tak czy inaczej chyba dobrze sie stało
inaczej pewnie byśmy nigdy się nie poznali

Pozdrowienia Piotr

Jak naprawić służbę zdrowia - propozycje środow...
Moja żona ( niestety nie mam przy sobie zdjęcia, ale mówie Wam -
piękna ! ) i teściowa ( no comments )są lekarkami ( teściowa
ordynatorem ). Wiem więc co się dzieje na co dzień w tej branży.
Jest wiele do zrobienia, ale zawsze kiedy spotykam informacje o
próbach naprawy tego tematu i pretensjach środowiska lekarskiego
do wszystkich o wszystko, to mam jedną refleksję. Zacznijcie
drodzy medycy od siebie i swego podejścia do obowiązków
zawodowych, zwłaszcza traktowania pacjentów. Oczywiscie są i
uczciwi, rzetelnie podchodzący do pracy, ale są oni na tyle
odstępstwem od normy, że z regóły nawet nie reagują na codzienne
wynaturzenia branży. Temat to rzeka i każdy będzie miał swoją
opinię popartą faktami. Ja powiem tylko tyle, że afera z
łódzkimi "łowcami skór" nie była żadnym zaskoczeniem dla
środowiska lekarskiego. Temat znano od lat. A ja pamiętam, jak
moja żona, będąc jeszcze studentką akademii na wyższych latach
wróciła jedną razą z tzw. "bloków", czyli praktyk na
poszczególnych klinikach, w tym wypadku chirurgia wypadkowa i
zszokowana opowiedziała co widziała i słyszała : dwóch chirurgów
rozpoznaje przywieziony wypadek, chodzi o nogę w nienajlepszym
stanie. Jeden po chwili mówi : W sumie szanse są, to co robimy?
Tniemy, czy ratujemy? Drugi : Zapłacił? Nie? To co sie będziesz
pierdolił ! Tniemy ! Ucięli. Dziś gość jest bez nogi, a
powinien ją mieć. Dla tych, którzy stwierdzą, że to pojedynczy
przypadek, obrażający miażdżącą większość uczciwych lekarzy
odpowiadam: po jakimś miesiącu, czy dwóch chciałem wrócić do tej
sprawy, zagadnąłem Najpiękniejszą. Nie chciała mówić. Pytam :
Dlaczego? Najcudniejsza : Nie ma o czym mówić, przyzwyczaiłam
się.
Rok po studiach została przedstawicielem medycznym firmy,
powyższe sytuacje były jednym z dwóch głównych powodów ( drugi
to oczywiście kasa). Dzięki Bogu, nie przyzwyczaiła się! Czego i
Wam wszystkim panom życia i śmierci życzę !

kataryna.kataryna napisała:

> Ja nie wierzę w wersję o niewinnym wrobionym

mnie sie tez wydaje mniej prawdopodobna ale jest w tej sprawie tak duzo
niejasnosci ze nie mam pewnosci o co tu naprawde chodzi

> bo (jeśli media nie kłamią):
>

pytanie: skad media czerpia informacje

> a) w jego mieszkaniu znaleziono masę zdjęć i filmów, widać na nim jego meble,

podobno

> b) on sam się przyznał i idiotycznie tłumaczył, że potrzebował do pracy,

tak sie zastanawiam o ktorych zdjeciach on to powiedzial. jesli ich bylo duzo to
mogl to hipotetycznie powiedziec o tych ktore otrzymal jako ekspert policyjny

> c) gdyby jej rzeczywiście potrzebował do pracy (nie wiem jaka praca wymaga aż
> tak bogatej dokumentacji) to zostawiłby te zdjęcia na wypadek gdyby jemu lub
> jego kolegom po fachu były potrzebne w przyszłości,

no ale nie wiemy kto te zdjecia wyrzucil

> d) nikt normalny nie wyrzuciłby robiąc zwykłe porządki sterty pedofilskiej
> pornografii luzem do przydomowego śmietnika, chyba że wpadł w panikę (bo na
> przykład ktoś go właśnie ostrzegł) i nie miał czasu niszczyć,

to mozliwy scenariusz ale zaklada ze zglupial zupelnie

> e) policja, prokuratura, sąd i media nie kompromitowałyby się tak stanowczymi
> komentarzami gdyby cała sprawa była oparta tylko na znalezionych zdjęciach,

media wiedza od prokuratury
sad opieral sie na materialalch policyjnych
kluczowe zalozenie ze policja byla tu uczciwa

>
> Wydaje mi się, że coś jest na rzeczy. Moja wersja jest taka, że był
> rozpracowywany od jakiegoś czasu (nie wierzę, że go gliny zatrzymały za stanie
> koło śmietnika z blizną podobną do tej ze zdjęcia), dostał cynk (np.
> telefonicznie - warto byłoby sprawdzić bilingi) że robi się gorąco więc
> wyzbierał te najbardziej kompromitujące zdjęcia (np. te które sam robił, lub
> robione w jego mieszkaniu) i wywalił w pośpiechu na śmietnik, po czym
> zrefelktował się (może zauważył, że się dzieciaki kręcą, albo usłyszał od
> sąsiadów o sensacyjnym znalezisku) i wrócił, żeby je sprzątnąć ale było już za
> późno.
>

wersja mozliwa ale to by oznaczalo ze juz nas oklamano serwujac bajeczke
anonimowym telefonie i szybkiej reakcji policji. cos oni go za szybko i za
spektakularnie zalatwili jak na ociezala polska policje. a minister bardzo
podkresla ze tylko s bedzie oskarzony i ze dowody sa mocne ale poza tym to
zaslania sie tajemnica. ciagle tu czegos nie rozumiem

Przepraszam, wypadek przy pracy. Nie ten katalog.
Wszystkich koronowiaków i chełminiaków serdecznie przepraszam.
Właśnie wlejam właściwe zdjęcia.

Ja nie wiem-jakieś beztalencie ze mnie czy coś...nie widzę zdjęć,jest tylko
tekst.
Kochane moje!terapeutycznie poszłam do fryzjera.stwierdziłam że jak nic już nie
pomaga to fryzjer będzie najlepszym lekarstwem.Objezdziłam pół
Legionowa,wszędzie panie były zajęte albo wcale ich nie było.Poszłam w
zaparte,po trupach,ale gdzieś muszą mnie obciąć.Uf,udało się.Wcisnęłam się na
fotel,udzieliłam wyczerpijacej informacji że ma ciąć jak chce byleby włosy
dałay się potem związać....Efekt,rewelacyjny-mój 18-nastolatek na mój widok
stwierdził "i po co poszłaś do tego fryzjera jak teraz jesteś jeszcze bardziej
potargana niż poprzednio.A nazekałaś że ci włosy do oczu wchodzą"I dobrze niech
wchodzą!!!
Sloneczko wyszło!!!
Felka stoi na parkingu,Marek wyjechał na trzy dni do pracy-świadomość że mogę
ruszyć jak tylko mnie najdzie jest fantastyczna.
Starszaki wzięli się za generalne sprzątanie,chcą zarobić na jutrzejszy wyjazd
na jakiś turniej,nie sportowy,oni nie należą do tego typu dzieci co ruszać się
lubią,PSX.Dzięki temu klawiaturka jest moja i tylko moja )))
Daria mnie rozbraja.Bardzo przeżywa pojawienie sie braciszka.Wczoraj urządziła
mi przesłuchanie,"czy pojawi się na Gwiazdkę","skąd wiem że teraz się rusza","a
co on takiego robi żeby się nie nudzić"-dziwnie spojrzała jak oświadczyłam że
niestety nie gra na PSX...tylko czekam na sławetne pytanie "jak ty go właściwie
urodzisz".
W sobotę lub w niedzielę zabieram maluchy na wystawę kotów.Nie zgłosiliśmy
żadnego ze swoich futrzaków,to będzie można spokojnie pooglądać kocie piękności
i pozbierać trochę ploteczek i wreszcie spokojnie porobię zdjęcia!Pierwotnie
chcialam jechać sama,ale stwierdziłam że jest to jakiś sposób na oderwanie ich
sprzed telewizora czy komputera.
Teraz wygoniłam ich na podwórko.Pogoda jest iście wiosenna.
Przesyłam Wam wielką garść uśmiechniętych promyczków - tak na wszelki wypadek
jakby u Was zabrakło ))
Viola

1. Zaproszenie na rozmowę
2. Kopertę z badaniami

Oraz poniższe dokumenty - orginał do wglądu i kopie dla ambasady
1. ZDJĘCIA - tylko jesli ktos nie wysłał z pierwszym zwrotnym pakietem
2. Świadectwo szkolne
3. Odpis ZUPEŁNY ( nie skrócony !!! ) aktu ślubu ( jesli z małzonkiem/ką )
4. Odpis ZUPEŁNY ( nie skrócony !!! ) aktów urodzenia własnych i dzieci (
jeśli są )

5. Ofertę pracy LUB zapewnienie sponsorowania na druku którego numer
zapomniałem ale jest podany w dokumentach. Wystarczy wpisac w wyszukiwarkę i
znajdziesz ).
Moim zdaniem lepsza jest oferta pracy. Dać tylko oferte pracy LUB zapewnienie
sponsorowania, NIE OBA.

6. Dla osób do 24 lat zaświadczenie o odbyciu służby wojskowej.

To wszystko jesli nie było sie w USA i nie miało żadnych problemów.
Jesli sie miało to jakies papiery z Imigration ( opisane w dokumentach , ja nie
wiem co i jak ).
Nie dawać nic ponad to co pani w okienku poprosi !!!
Nie wyskakiwac z niczym u konsula. Tylko krótko odpowiadac na pytania.

Ludzie biorą zaświadczenia z banku o obrotach, stanie konta majątku i
zarobkach , ale potrzebne chyba wtedy gdy maja sponsora a nie ofertę pracy.
Z wielu wpisów wynika że ludziska tego nie potrzebowali, ale na wszelki wypadek
mieli. Przy mnie jeden gość jednak mówił że miał za lata 2002 i 2003 a chcieli
jeszcze za 1 kw. 2004. Dosłali mu z firmy na fax konsulatu i było ok. Wize
odbierał.

Ja miałem, ale nie było mi potrzebne. Cała rozmowa trwała 3 minuty.

Poniżej podaje link do grupy o loterii gdzie znajdziecie chyba WSZYSTKO co
chcielibyście wiedzieć. Ja w kazdym razie duzo skorzystałem i było jak po
sznurku.

groups.google.com/groups?q=alt.pl.usa-loteria&ie=UTF-8&oe=UTF-8&hl=pl

www1.gazeta.pl/wyborcza/1093892,34513,1636130.html?v=3&a=7634387#opinie

Moja żona ( niestety nie mam przy sobie zdjęcia, ale mówie Wam -
piękna ! ) i teściowa ( no comments )są lekarkami ( teściowa
ordynatorem ). Wiem więc co się dzieje na co dzień w tej branży.
Jest wiele do zrobienia, ale zawsze kiedy spotykam informacje o
próbach naprawy tego tematu i pretensjach środowiska lekarskiego
do wszystkich o wszystko, to mam jedną refleksję. Zacznijcie
drodzy medycy od siebie i swego podejścia do obowiązków
zawodowych, zwłaszcza traktowania pacjentów. Oczywiscie są i
uczciwi, rzetelnie podchodzący do pracy, ale są oni na tyle
odstępstwem od normy, że z regóły nawet nie reagują na codzienne
wynaturzenia branży. Temat to rzeka i każdy będzie miał swoją
opinię popartą faktami. Ja powiem tylko tyle, że afera z
łódzkimi "łowcami skór" nie była żadnym zaskoczeniem dla
środowiska lekarskiego. Temat znano od lat. A ja pamiętam, jak
moja żona, będąc jeszcze studentką akademii na wyższych latach
wróciła jedną razą z tzw. "bloków", czyli praktyk na
poszczególnych klinikach, w tym wypadku chirurgia wypadkowa i
zszokowana opowiedziała co widziała i słyszała : dwóch chirurgów
rozpoznaje przywieziony wypadek, chodzi o nogę w nienajlepszym
stanie. Jeden po chwili mówi : W sumie szanse są, to co robimy?
Tniemy, czy ratujemy? Drugi : Zapłacił? Nie? To co sie będziesz
pierdolił ! Tniemy ! Ucięli. Dziś gość jest bez nogi, a
powinien ją mieć. Dla tych, którzy stwierdzą, że to pojedynczy
przypadek, obrażający miażdżącą większość uczciwych lekarzy
odpowiadam: po jakimś miesiącu, czy dwóch chciałem wrócić do tej
sprawy, zagadnąłem Najpiękniejszą. Nie chciała mówić. Pytam :
Dlaczego? Najcudniejsza : Nie ma o czym mówić, przyzwyczaiłam
się.
Rok po studiach została przedstawicielem medycznym firmy,
powyższe sytuacje były jednym z dwóch głównych powodów ( drugi
to oczywiście kasa). Dzięki Bogu, nie przyzwyczaiła się! Czego i
Wam wszystkim panom życia i śmierci życzę !

Pewnie tak jest jak mowisz , tylko ja na swoje zdjecia czekam juz 8 rok .
(Podejrzewam ze jest wypadek przy pracy mistrza).
pozdrawiam

takie plakaty to najszybciej w empiku lub w sklepach papierniczych lub
księgarniach przynajmniej u nastak jest.

mój mąż z robotami domowymi ma podobnie, najpierw myśli. potem się zabiera do
pracy. potem stwierdza że jednak nie wszystko kupił. potem stwierdza że już się
namęczył i czas odpocząć. a dopiero potem coś robi. w zależności od rodzaju
prac- lampki w kuchni pod szafami wieszał w rok od kupienia a wieszaki w
łazience jakieś 2 miesięce.

dziś julka miał wypadek.
w parku huśtały się z moją mamą na czymś na kształt huśtawki z ławeczkami gdzie
rusza się podłoga. zanim to się ztrzymało julka stwierdziła że już wstaje. mama
usiłowała ją przytrzymać, żeby nie spadła a ona w ostatniej chwili usiadła, tak
że wsystająca znad przesuwającej się podłogi noga uderzyła w metelowe
obramowanie.
Julka się rozryczała, zero kontaktu czy coś się stało.
zadzwoniły po mnie, skontakotowaliśmy się z ortopedą, który kazał zrobić
zdjęcia i przyjechać na konsultacje.
pojechaliśmy na zdjęcia- a to już był czas na drzemke- weszliśmy do gabinetu,
Julka wpadła w histerie, nawet nie dała się posadzić na stole. pani
zrezygnowała ze zdjęcia powiedziała, że nie ma sensu jej męczyć niech lepiej
najpierw oceni stan lekarz.
po drzemce, pojechaliśmy do lekarza. na raie jednak nie kazał zdjęcia zrobić.
powiedział że w tego typu urazach najczesciej nic nie stanie się ze stopą lub
kolanem, może natomiast stać się ze stawem biodrowym

jeśli jutro nie pojawi się obrzęk to przez 4 dni ma zakaz chodzenia!! a potem
powinno być ok. jeslipojawi się obrzęk to jutro do niego i będziemy działać
dalej (ale jak to nie wiem)

na razie się uspokajam, uspokajam mamę ktora z nerwów płacze cały dzień i
staram się nie myśleć tylko przeżyć szybko noc i jutrzejsze przedpołudnie z
nadzieją, że jednak nic się nie zdarzy...
także poniedziałek zaczął się nam nieszczególnie..

mamozuzinki- wypędzaj te choróbska

trzymajcie się wszyscy

ach ta sobotka, u mnie dopiero za 6 godzin... )) a i tak maz pracuje wiec
dzien jak codzien ale byle do niedzieli...
kali_jj - dobrze ze juz sie wyjasnilo z pralka; ja po dzisiejszym pobycie w
pralni zaczelam strasznie tesknic za wlasna praleczka, nie mowiac juz o domu
niestety mieszkamy w wynajetym mieszkaniu i wlasciciel nie pozwala zamontowac
pralki (za duze zuzycie wody i takie tam...)
dzisiaj przydarzyl mi sie niemily wypadek w pralni: zadowolona ze juz po
wszystkim zagladam do suszarki a tam....zgroza - cale pranie w ciemnobrazowych
plamach, jakis cymbal zostawil w suszarce - jak sie pozniej okazalo -
czekoladke, na szczescie wszystkie plamy zeszly po ponownym praniu a obsluga
zwrocila pieniadze za pranie i suszenie ale ile mnie to nerwow kosztowalo to
same wiecie...
inooshka - duzo zdrowka dla Maksia; wspolczuje przecieku i "milej" sasiadki;
czy ty jestes z Bialegostoku? dobrze przeczytalam na forumowej liscie?
ja w Polsce tez mieszkalam w poblizu
aagnieszka - suuuper fryzurka, w poniedzialek ide scinac wlosy
ankubek - nie chcialam ciebie az tak bardzo wystraszyc )))
kasiaromek - bardzo ci wspolczuje i zycze zdrowia dla taty
doklina - spryciula z twojej Zuzki, moja Amelka jak jest na kanapie albo na
lozku to na nic nie zwaza i czasem musze ja lapac za noge zeby nie spadla, na
nic nauki... i wspolczuje nieprzespanych nocek, ja tez tak mialam ale w
pierwszych 2 miesiacach - spalam po 2 godziny
gochagocha - fajnie, ze lubisz chodzic do pracy, ja czasem tez juz sie nie moge
doczekac kiedy to nastapi... i przesylam zyczenia zdrowka dla calej
rodzinki*****

chcialam zapytac posiadaczki cyfrowek jak wy to robicie, ze zdjecia na
zobaczcie sa takiej dobrej jakosci; moje w kompie sa super ale maja duza
pojemnosc (niektore nawet ponad 1MB) a jak je zmniejsze do pozadanych wymiarow
to sa okropnej jakosci, poradzcie cos

na dzisiaj koniec, pozdrawiam wszystkie mamy i dzieciaczki, zycze duzo zdrowka
chorujacym
anka z Amelka

monikak dopiero teraz zauwazylam,ze to 13 i na dodatek piatek Jak to co
robimy - pijemy!!!Ja herbate moze z wkladka bo mam tu w szufladzie takie
malutkie butelczyny "na wszelki wypadek..."A poniewaz powaznie podeszlam do
kwestii odchudzania to jeszcze dorzuce ciasteczko zeby uczcic ten dzien
godnie.A moze o okreslonej godzinie zrobimy cos glupiego ?!Co do takich akcji
to ostatnio jade z Polka kolo Tesco na Ursynowie i patrze idzie panienka
ze ...smycza bez psa.Mowie tak do siebie i Polki:"zobacz corciu jaka biedna
pani ,jest niewidoma i bedzie miala pieska to bedzie jej latwiej"Wrocilam na
chate i mowie mezowi,ze takmi sie smutno zrobilo a on w smiech.Zglupialam bo
jakos nic smiesznego w cudzym nieszczesciu nie widzialam.A on mi maila
otwiera ,ze jest kiedys tam spotkanie pod kolumna Zygmunta spotkanie
wlascicieli wirtualnych psow.Kazdy przychodzi ze smycza i udaje ,ze ma
psa.Prowadzi Prowadzi kulturalna wymiane zdan o swoim pupilu z innym
posiadaczem smyczy i po 15 min wszyscy rozchodza sie do domow.I opkazal mi
jakis artykul ,ze teraz hitem jest nie posiadanie rasowego psa tylko smyczy
samej.Wrod takiej glupoty nasze Swieto jest calkiem rozsadne

Fryzura nowa - raczej udana i tylko na aprobate meza czekalam ale wlasnie
dzwonil i powiedzial,ze bardzo mu sie podoba tylko wczoraj nic nie mowil bo byl
zmeczony.Ja tez jestem zadowolona jakas taka drapiezniejsza sie zrobilam i
chyba dobrze sie z tym czuje.Zreszta u mojego fryzjera zawsze tak milo spedzam
czas na gawedzeniu i ploteczkach,ze moglabym nie wychodzic.Zdjecia zamieszcze
pewnie po weekendzie na stronce naszej bo bedzie duzy grill firmowy meza i
jeszcze pijacka impreza w gronie znajomych.

Polka 3 noc z rzedu przespala bez jedzenia i picia choc o 4:30 wstala i wzielam
ja do lozka naszego i obudzila sie jak budzik zadzwonil 0 6:30.Jak spalismy
wylazla spod koldry i na wysokosci kolan sie ulozyla glowa w strone naszych
stop i tak ja znalezlismy rano.A ja pierwszy raz nic nie czulam jak lezie -
dobrze,ze nie spadla.Jest grzeczna i zdrowa co wazne bo imprezy zaliczamy z nia
ostatnio i sprawuje sie nienagannie.

Generalnie - slonce jest,cieplo jest,dziecko grzeczne,w pracy spokoj...Jest
pieknie!!!!

Pa zdrowka dla Oli i Mateusza Kasiu bo nie masz lekko.Powodzenia

Bardzo dobrze,że ta sprawa wyszła na jaw. Pielęgniarki złamały chyba podstawowe
zasady obowiązujące w ich pracy - naraziły pacjentów swoich na ryzyko
pogorszenia zdrowia. Poza tym jak one mogły tak sobie po prostu zrobić z nimi
zdjęcie.Dzieci to nie zabawki.Ma się pretensje do fotografa,że nagłośnił sprawę
a czy te pielęgniarki nie powinny zapytać się o zdanie rodziców czy mogą sobie
zrobić z ich dziećmi zdjęcie?
Moim zdaniem powinny ponieść karę za to co zrobiły. Jak kierowca jedzie pijany
i spowoduje wypadek też odpowiada a można powiedziec,że wcale nie chciał nikogo
zabić.
Ja zawsze sceptycznie byłam nastawiona do pielęgniarek w szpitalach.Tyle
krzyku,że mało zarabiają, a czy one faktycznie robiąto co powinny? Odkąd
rozpoczęła się afera z niskimi zarobkami pielęgniarek one tak jakby spoczęły na
laurach i już prawie nic nie robią, tak samo salowe.
Ostatnio ktoś z mojej rodziny był w szpitalu. Osoba starsza, po złamaniu nogi i
operacji, leżała w szpitalu trzy tygodnie.Pani salowa kazała mi kupić mydło w
płynie, ręcznik, gąbkę, miskę i obiecała,że będzie tę osobę myć (tak jakby
łąskę mi robiła, przecież to jej praca). Po trzech tygodniach osoba została
wypisana ze szpitala, dzień wcześniej jeszcze byłam w szpitalu i widziałam ,że
przybory do mycia nie tknięte.A następnego dnia jak już wróciła do domu
zobaczyłam,że w rzeczach spakowanych przez pielęgniarki nie było ani mydła ani
ręcznika, tylko jakieś stare chusteczki. Na zdrowie, niech im się przyda to
mydło, ale to jest niesmaczne.Oczywiście nie generalizuję, bo jest wiele bardzo
dobrych, profesjonalnych, przemiłych i odpowiedzialnych pielęgniarek i trzeba o
tym pamiętać.
Ale te, które ja miałam okazję poznać oraz słyszeć o nich nie robią tego co
powinny, okradają pacjentów a do tego narażają ich na śmierć. nie ma
wytłumaczenia dla pielęgniarek, że to ich głupota. Jeśli są głupie niech nie
wykonują odpowiedzialnego zawodu.Gdyby moim dzieckiem bawiła się pielęgniarka
na dyżurze i robiła sobie z nim zdjęcia, robiła sobie z niego maskotkę, nie
darowałabym jej tego. Też bym to zgłosiła gdzie trzeba i domagała się wywalenia
takiej osoby na ulicę.I kropka.
A osoba, któa pisze, że te pielęgniarki powinny domagać się odszkodowania
powinna iśćsięleczyć, i życzę mu w tym szpitalu podczas leczenia opieki właśnie
przez takie pielęgniarki.

Wszystkie sa trudne... Przez ostatnie poł roku Konrad pracował na noce. Wyjeżdzał skuterem z domu o 22.30 więc przyzwyczaiłam sie wieczorem byc sama. Ale wracał ok 7.30, wtedy sie budziłam gdy wchodził do pokoju. Chwile rozmawialismy i kład sie spac. Jesli szłam do pracy na popołudnie to jeszcze troche spalismy razem, a jesli na rano to robiłam sniadanie i zjadał ze ma cos. Gdy wychodziłam dawałam Mu buziaka, wtedy On sie budził... Gdy wracałam ok 16 to juz był wyspany i cos robilismy w domu. A gdy wracałam po 21 to razem robilismy kolacje. Potem mowiłam Kocham Cie, uwazaj na siebie, do zobaczenia rano.
Ciezko mi jest gdy patrze na Jego ubrania, kosmetyki, xboxa i gry, ktore tak lubił. W ładowarce stoi Jego komorka, nawet nie znam PINu. Na szafie pudełka od czesci komputerowych, na połce gazety o kompach. Nie czytam ich bo nic i tak nie zrozumiem.
W pracy tez jest mi cięzko. Pamiętam jak przychodził do sklepu w ktorym pracuje. Czasem robilismy tam zakupy razem. Ostatnie pare tyg. przed wypadkiem zajezdzał wracając z basenu. Pamiętam, jak ostatniego dnia nie chciał kupic kociego jedzenia, bo jeszcze było w domu. I cholernie mi ciezko gdy widze młodych ojcow kupujących pieluchy i zupki dla dzieci. Bo wiem, ze dla naszego dziecka tez by kupował...
I wszystkie daty. 5 czerwiec moje urodziny. 7 czerwiec wypadek. 24 czerwiec Jego smierc. 26 lipiec moje imieniny. 9 wrzesien rocznica slubu. 1 listopad. 21 listopad imieniny Konrada. Swięta. 11 marzec urodziny Konrada. Swięta. i jeszcze 16 czerwiec urodziny Hubka, synka Konrada z wczesniejszego związku.
I wiem, ze bardzo trudna będzie wizyta u tesciów. Ostatni raz bylismy u nich na początku maja, wtedy powiedzielismy o dziecku. Boje sie tam jechac, boje sie wejsc do Konrada pokoju, boje sie zobaczyc Jego zdjecia...

Wraca stare czyli metody Milicji Obywatelskiej ?
Szanowni Forumowicze!
Spędzając wieczór na czytaniu archiwum postów PAPIRUSA dokopałem się do treści
zatrważających...

Chodzi o hobby naszego ulubieńca.
Pewnie zastanawiacie się co Papi robi w wolnym czasie (oprócz pielenia
grządków i wyrywania chwastów)...?
... ano bawi się w reportera - robi zdjęcia i nagrywa filmy(zgodnie z cytatem
poniżej)...
... ale nie chodzi tu o zdjęcia otaczającego nas krajobrazu, ale
chyba swoich "kolegów" z Rady...

Choć nigdy nie byłem dobry z historii, i mało co pamiętam z tamtych czasów,
to mój wujek, który był oficerem MO(bardziej z przymusu niż chęci) opowiadał
mi, jak to milicja zbierała "haki" z życia prywatnego wrogów panującego systemu.
Słyszałem też (źródło prywatne z okolic ul. Orzechowej),że przyboczny owego
"reportera" pracował kiedyś w tej zacnej służbie(czyżby służył pomocą
techniczną oraz radą " jak to się robi"...?)
... może po prostu to trening na wypadek sromotnej przegranej - mój lokalny
"Idol" zechce zostać reporterem jakiegoś bulwarowca...?
W przypadku porażki w szukaniu pracy w istniejących redakcjach proponuje mu
założenie własnej gazetki – lokalnej, którą mógłby nazwać np.
"Szmatławiec Łomiankowski" - nie będę rościł praw do nazwy
gazety pod warunkiem, że będzie drukowana na papierze ekologicznym, żeby można
było użyć jej do podtarcia przysłowiowych 4 liter lub recyklingu (dla każdego
coś miłego:P)..

Forumowicze - pytanie do Was:
Jak sądzicie - po co się zbiera takiej treści materiały?
Czy przystaje to tak szacownemu mieszkańcowi i członkowi Rady Miejskiej?
Czy to jest ta nowa jakość?
Czy tak ma wyglądać idealny kandydat na radnego?

papirus22 napisał :11.08.09, 11:31
„Musisz wiedzieć mamy koszty
działalnośći, wszak wszystkie spotkania są nagrywane, wykonywana
jest dokumentacja fotograficzna(nie tylko na terenie naszej gminy),
wysyłamy dziesiątki pism, a sprzęt kosztuje i się zużywa.”

Wiesz, jestem z urodzenia pesymista, a te zdjęcia to wypadek przy pracy:)

wiedzialem ze to nie jest nic tak powaznego zeby sie tym przejmowac do konca zycia.

17 lat to mozna sobie pozwolic na jakies drugi (strzelam) czy inne przygody, jak
najbardziej. im wiecej eksperymentow tym lepiej, inaczej bys doszedl do 30 lat i
nagle bys mial takie olsnienie - tyle rzeczy nie sprobowalem/tyle zycia mnie
ominelo.

wiadomo ze jak sie juz jest doroslym to nie mozna za duzo drugow czy innych
rzeczy probowac bo wtedy by w pracy powiedzieli - 'bye, bye'. a jakis czas
pozniej agencja nieruchomosci/bank powiedzial by to samo.

wiec na twoim miejscu bym sie jak najbardziej z tego cieszyl ze sie wszystko
dobrze zrobilo, clinton, obama tez palii jointy. szef formuly 1 uczestniczyl w
SM itp, nic wielkiego.

po prostu pewnie nie wiesz co to znaczy zrobic cos _naprawde_ zle. np miec
wypadek samochodowy i kogos zabic, wtedy to juz jest naprawde ciezko i nie
mozesz nic z tym zrobic. albo miec inny wypadek i uszkodzic tylko siebie - tez
jest bardzo zle ale przynajmniej ma sie to na co sie zasluzylo.

zalozmy teraz ze twoja najwieksza obawa by sie spelnila, tj ktos by opublikowal
zdjecia z tego co wtedy robiles. i co by sie stalo - nic. w sensie kogo teraz
obchodzi co ktos robil 2 lata temu i to jak mial 17 lat i to jeszcze trwalo
tylko kilka miesiecy? wiadomo ze jak ktos nie mialby wlasnego zycia to by sie ta
informacja bardzo interesowal ale wiekszosc ludzi by stanela po twojej stronie.

wiec teraz problem w tym zebyc ty sam zrozumial ze _obiektywnie_ to bylo cos
przelotnego, nic nie znaczacego i nic zlego z tego nie wyniknelo. oczywiscie w
przyszlosci to sie moze powtorzyc ale to zalezy tylko od ciebie, w sensie to czy
wysadzisz metro tez tylko od ciebie zalezy. jezeli nie chcesz tego zrobic to
tego nie zrobisz. chyba ze bys mial chwile slabosci/kryzys i ktos by to
wykorzystal do zlych celow, no ale wtedy odpowiedzialnosc morlana jest nizsza.

19 lat to jeszcze cale zycie przed toba (pewnie w to teraz nie uwierzysz ale tak
jest)

Witam wszystkich po raz drugi: znowu Robsin był w akcji i skasował mi całego
posta..Więc zaczynam od nowa
Mamoksienki- bardzo dziękuję za zdjęcia- Kasia wygląda na nich przefajnie!!Ja
tez nie dostałam zdjęc od Cimki- czekam więc.
Widze też ze problem wstawania nie dotyczy tylko nas. Co te dzieci widza w
naszych łóżkach,ze tak lubią w nich spac? I to zeby tylko spac!! Robson tak sie
rozpycha, ze ja po prostu wisze na samiutkiej krawędzi. A jak juz Adam jest
przez weekend, to musze sie wynosic do drugiego pokoju!! Skandal- faceci w
jednym łóżku a ja na sofie..
Witam Monikę26lbn- wiesz, mój Robert tez urodził sie 26 stycznia. Ale z tego co
napisałaś, to Twój synek gada jak najęty Robson tez mówi, ale tak bardziej po
swojemu.A z ostatnich osiągnięc: chodzi przy wszsytkich meblach!! Własnie teraz
ma wielkiego guza nad lewym oczkiem, bo walnął łebkiem o krzesło. Było trochę
płaczu, ale nie za wiele- taki z niego twardziel. I nawet te kolejne zęby znosi
ze spokojem. Mam nadzieję,ze do nOwego Roku juz wyrosną- wtedy będzie miał 10!!
Sześc na górze i cztery na dole. Ostatnio w myciem zebów nie ma kłopotu. Chyba
nawet to lubi, po warunkiem,ze nie trwa to dłużej niz 10 sekund . Z tym ze
ja myję mu ząbki góra 2 x dziennie. A na początku myłam mu zęby i dziąsełka
palcem umaczanym z słabiutkim roztworze szałwi. Przyzwyczaił sie ze mu gmeram w
buzi i z teraz ze szczotki nie robi większego problemu.
W kwestii prezentów dla maluchów: Robert dostał od teściów taką gąsienicę Lego,
której nakłada sie klocki na grzbiet: bardzo mnie zaskoczyli tym wyborem, bo
gąsienica jest na prawdę fajowa. Sama bym taka kupiła. Ale to tylko wyjątek
potwierdzajacy regułe i "wypadek przy pracy". Nie przejmuj sie Echoo ale żal
mi Sebanka, który musiał byc koszmarnie rozczarowany Dorosli powinni miec
zdecydowanie więcej taktu w kontaktach z dziecmi. Miejmy nadzieję, ze szybko o
tym rozczarowaniu zapomni.
Mega, przykro mi, bardzo Ci współczuje .
serdecznie Was pozdrawiamy- Beata z Robsonikiem

Dziękuję za wszystkie posty i wyjaśniam kilka nieporozumień. Kolega podczas
uroczystości w USC pilnował drzwi na wszelki wypadek, mimo, że córka nie znała
godziny ślubu. Byli na nim moi rodzice, znajomi, koledzy z pracy, rodzina i
znajomi męża itd. Mąż wiedział, do czego zdolna jest jego córka, więc podał jej
inną godzinę. Najbardziej się bałam, że przy wszystkich wyleje mi coś na twarz,
nie znacie jej, to w jej stylu.
Nie szantażowałam męża, postawiłam sprawę jasno-ślub, albo wrócimy do
początku-ja mieszkam u siebie, ty u siebie, nie naciskałam, sam poprosił moich
rodziców o moją rękę. Razem stwierdzilismy, że relacje z córką są na tyle ok, że
nie będzie histeryzować, ale stało się inaczej.
To, jak jestem nazywana w domu byłej żony wiem od początku, mam na to świadków,
nawet mój mąż nie zaprzecza.
W dom i jego remont włożyłam więcej serca i wysiłku niż można sobie wyobrazić.
wiem, że jest jego, może go zapisać nawet kotu, ale dlaczego straszy mnie, że
jego córka mnie wyrzuci? Jakim prawem?
Ktoś napisał, że po moim wystąpieniu powinnam dostać od męża w pysk. No
właśnie-ja tak, córkę za to samo głaszcze się po główce.Skąd ja to znam... Córka
teraz ma 20 lat, to dorosła kobieta, kiedy na mnie krzyczała, miała może 17.
Niszczyła moje rzeczy, zdjęcia, kradła ojcu pieniądze z portfela, i to ona, a
nie ja, jest materialistką, podobnie jak jej matka zresztą. I o to chyba w tym
wszystkim chodzi.Z mężem dogadujemy się na innych płaszczyznach świetnie,
wyjeżdzamy, robimy zakupy, sprzątamy, pracujemy, ale brakuje mi tej odrobiny
czułości, poczucia, że tez jestem ważna. A najbardziej boli mnie poczucie
niesprawiedliwości-córce wszystko uchodzi płazem, ja jestem karana, jak dziecko.
Może powinno być odwrotnie? Jestem silną osobowością i to, że nie zapominam, a
wręcz przeciwnie-chyba nie jest wadą, a zemsta ma słodki smak:)
Mąż rozwiódł się na własne życzenie, miał kogoś, kto Go póżniej zostawił. Ja
miałam wielu partnerów, długo zwlekałam, zanim się zdecydowałam, czyją żoną chcę
zostać. Ale nigdy, w najczarniejszych snach nie przypuszczałam, że zostanę przez
to znienawidzona aż do śmierci. I nic nie uratuje moich relacji z córką męża, a
dużo winy jest po jego stronie, jak ktoś tu zauważył. Pobłażanie, brak szacunku
dla starszych, pyskowanie, krzyki, histerie, szantaże(np. jak z tą... weżmiesz
ślub, to mnie więcej nie zobaczysz, żądam wyższych alimentów,pożałujesz tego,
itd.)zrobiły swoje.
Jeszcze raz wielkie dzięki, zastanowię się, co zrobić ze swoim życiem, bo jak
nie teraz, to kiedy?
Ps. A raka to chyba przez nią dostałam. Serio.

> Aktualnie jestem zatrudniona na umowę o pracę, którą podpisałam 4.07.09r.
> Jednak praca mi nie odpowiada, wysłałam CV i umówiłam się na rozmowę
> kwalifikacyjną w innej firmie. Czy moim obowiązkiem jest poinformowanie
> potencjalnego, przyszłego pracodawcy, że jestem aktualnie zatrudniona, czy
> nie?
> (bo taki mnie obowiązuje okres wypowiedzenia), bo wcześniej nie mogę - podam
> zmyślone powody. Nie chcę informować przyszłego, potencjalnego pracodawcy, że
> aktualnie pracuję, ponieważ przyznanie się do chęci zmiany pracy po 2tyg nie
> wygląda korzystnie.

Fakt - nie wygląda to korzystnie i może wzbudzić podejrzenia nowego pracodawcy, ze jego w przyszłości też tak potraktujesz, że jesteś niepoważna, ze łatwo się zrażasz, że nie można na ciebie liczyć itp itd. Bezpieczniej byłoby nie przyznawać się. Jest mało prawdopodobne że sprawa się wyda, przecież nikt cię nie zmusi abyś pokazywała nowemu pracodawcy to świadectwo - a z innych źródeł raczej się nie dowie (no chyba że masz pecha i twoją aktualną szefową jest ciotka przyszłego szefa i przypadkiem zgadają się przy rodzinnym obiedzie ;-).
Ze zmyślonym powodem konieczności rozpoczęcia pracy za dwa tygodnie bym uważała, chociaż teraz, w okresie urlopowym dość łatwo jest się zasłonić właśnie wykupioną wycieczką do Egiptu. Wygląda wiarygodnie (tylko na wszelki wypadek trzeba będzie mieć zdjęcia z tych wakacji, no i opaleniznę ;-).

Wiele więc przemawia za tym że najkorzystniej i w miarę bezpiecznie będzie skłamać i nie przyznać się do aktualnego zatrudnienia.
Przeciwko temu przemawiają zaś normy etyczne/religijne "nie wolno kłamać", jak również mądrość ludowa że "oliwa zawsze na wierzch wypływa" i że prędzej czy później jednak twoje kłamstwo się wyda (np. kiedyś przy kawie z plotkarską współpracownicą Ci się wymsknie -"a bo jak pracowałam w firmie xxx...")

Wybór należy do Ciebie...

Ja mam większy problem. Poznałam sporo znajomych w necie i znam ich
po nicku(oczywiście w większości wypadków to znajomość
powierzchowna). Oczywiście dodajemy się do n-k ale po jakimś czasie i
zapominam jak się nazywają(bo nadal pamiętam ich po nicku) i jeśli
nie mają charakterystycznego zdjęcia lub awatara na profilu... to
ginę, nie pamiętam kogo dodałam! Zresztą to samo tyczy się fejsbuka.

Pytanie dlaczego ich dodaję? A dodałam ze trzy osoby.No to potem
dostałam kolejne zaproszenia od innych. I tu problem, skoro przyjęłam
tamtych to tych też muszę. I tak wydaje mi się,że mam mało, bo nie
dodaję do zn.ludzi z mego liceum. I poszło lawinowo kilkadziesiąt
znajomości do przodu. Zawsze mi ich przybywa po spotkaniach typu
blipiwo na przykład.

Pytanie po co w ogóle wysyłam zaproszenia? W ten sposób łatwiej kogoś
znaleźć, jeśli potrzebuje się do niego szybko kontakt. W ten sposób
udało mi się odgrzebać wiele rodzinnych kontaktów, które się urwały
przez rozwód rodziców.

Z pewnością są osoby kolekcjonujące znajomych.Jak ktoś ma 15 lat i
700 znajmych to pewnie kolekcjonuje. Ale jak się ma 40lat i doda się
najlepszych kolegów z podstawówki,liceum i studiów + najbliższą
rodzinę i kolegów z pracy... to samoistnie robi się trzycyfrowa
liczba.

Wydaje mi się,że sporo dorosłych ludzi traktuje n-k jak coś w rodzaju
wirtualnego notesu z telefonami. Nie dzwoni się, ale telefon na
wszelki wypadek ma.

Jeśli ktoś ma pretensje o ilość znajomych w n-k to powinien mieć też
pretensje o ilość kontaktów w gg czy zwykłym mejlu. To dokładnie to
samo z drobną różnicą, że ilość znajomych w n-k jest publiczna.

z nimi bezpiecznie ??
Bezkarni chuligani

Nie wystarczą już bójki na stadionach czy poza nimi. Pseudokibice czują się
bezkarni na terenie całego Rzeszowa. Paradoksalnie - nawet przed komendą policji.

Anna Arciszewska

Nie wystarczą już bójki na stadionach.

Tam właśnie zaatakowali naszą ekipę w trakcie pracy na temat wypadku. Policjanci
nie zareagowali, gdy jeden z pseudokibiców chciał uderzyć naszą dziennikarkę i
szarpał operatora naszej stacji. Zareagował przypadkowy strażak.
W trakcie realizacji zdjęć z niecodziennego wypadku samochodowego nasza ekipa
reporterska została zaatakowana przez grupę chuliganów. Twierdzili, że są
kolegami poszkodowanych, którzy uderzyli w komendę. Policjanci, choć widzieli
groźną sytuację, stali bezczynnie.
Monika Konopka
reporterka TVP Rzeszów
- Oczywiście, że czułam się zagrożona. Przyjechałam normalnie na materiał
chciałam zrobić zdjęcia a pierwsze co mnie spotkało to atak. Kibice, którzy
ruszyli na nas, odciągnęli operatora, wyzywali mnie. Jeden szedł na mnie i
miałam wrażenie że chce mnie uderzyć. Gdyby nie strażak który go odepchnął to
pewnie dostałabym od tego pseudokibica.
Ten strażak to ochotnik Łukasz Gałszyński. On pseudokibiców się nie przestraszył
i bez wahania ruszył na pomoc dziennikarce. Strażak znalazł się tu przypadkiem.
Razem z kolegami jechał na egzamin. Zatrzymał się, bo zobaczył wypadek. Jak się
później okazało pomógł nie tylko samym poszkodowanym.
Łukasz Gałszyński Ochotnicza Straż Pożarna
- Bardzo mi miło że nasza praca mogła być wczoraj doceniona. Taka nasza praca
jako funkcjonariuszy, żeby pomagać w każdej sytuacji.
Zapytaliśmy rzecznika komendy miejskiej policji w Rzeszowie dlaczego o tej roli
zapomnieli policjanci. Według niego nic się nie stało, bo funkcjonariusze z
opóźnieniem ale zareagowali.
Pseudokibce bardzo często czują się bezkarni. Krzysztof Pipała redaktor naczelny
Super Nowości za artykuł o zachowaniu pseudokibiców trafił na ich czarna listę.
Na meczach nie tylko był wyzywany ale próbowano go nawet pobić.
Krzysztof Pipała
- Cała instytucja tego pseudokibicowania polega na terrorze. Im chodzi o to,
żeby zrobić zadymę, to jest forma zabawy wyżycia się, agresji. Ci ludzie nie
mają pomysłu na życie.
Często łamiąc prawo nie tylko na stadionach ale i poza nimi.
podkom. Paweł Międlar
Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie
- Każdy się boi ale pamiętajmy że okazywanie strachu wzmacnia przestępcę. Im
częściej będziemy bardziej stanowczo występować przeciwko patologiom, tym
częściej i skuteczniej będzie można zwalczać te zjawiska.