Oglądasz wiadomości znalezione dla hasła: wypadek przy pracy zdjęcia
·
u nas 1. 10 wszystko było ok! nawet pogoda się piekna w Wielkopolsce zrobiła, obyło się bez większych wpadek (poza jedną - kiedy dowiedziałam się, ze mój fryzjer miał wypadek samochodowy- ale na szczęście w lekko pokiereszowanym samochodzie dotarł tylko lekko spóźniony i super mnie i mojego m. uczesał!) i bawiłam sie wyśmienicie! Stres? duzo wieksze strey w życiu przeżywałam...a tu przede wszystkim radość! Jak się odważę to może jakieś zdjęcia Wam pokażę, ale to jak będe w domku, bo dzis pierwszy dzień w pracy, a wczoraj wieczorem wróciliśmy z Zakopanego (pięknie!i wcale nie żałujemy , ze nie mieliśmy czasu na długą zagraniczną podróż, tylko szybki, spontaniczny wyjazd w Tatry, bo taka jesień w górach niezwykle rzadko sie zdarza)! gdybym wiedziała, ze na własnym slubie jest tak fajnie, to juz dawno wyszłabym za mąż (ha!ha!)i żadne pierdoły tegop dnia nie miały znaczenia - lekko pobrudzona sukienka na plenerze przed ślubem, zagniecenia po wujściu z samochdu,niewygodne buty (zdjęłam ok 1 w nocy, właśnie wtedy kiedy sosem pomidorowym pobrudziłam kieckę!!!!)Ten dzień był nasz i nic go nam nie popsuło!
|
Znów... mijasz się z prawdą, Haszu. Gość portalu: # napisał(a):
> Zawsze jest kilka ekip telewizyjnych (tak na wszelki wypadek) > rozmieszczonych w odpowiednich dla dobrego skadrowania miejscach) > w poblizu nieprzewidywalnych i nieprawdopodobnych oraz nie mieszczacych sie > w glowach najwybitniejszych analitykow CIA, FBI...i co tam jeszcze > (pomimo ostrzezen sluzb egipskichi rosyjskich) -katastrof! > > Wlączaja kamery o kilkanascie seknd wczesniej i celuja na obiekty przed zmiana > kierunku na cel. Ot taka sobie zwyczjana intuicja, jaka wykazalo tez 4000 > narodu wybranego, nie stawiajac sie do pracy na miejscu katastrofy (stad > podawanaliczba ofiar 7000 -4000 =3000 (w zaokr).
1. Nie >kilkanascie seknd wczesniej< a >zaraz po ataku na WTC<
2. Nie >Wlączaja kamery (...) i celuja na obiekty przed zmiana kierunku na cel< tylko >robili zdjęcia<.
Pełny cytat brzmi: >Paru Zydów zostało aresztowanych po tym, jak zaraz po ataku na WTC robili zdjęcia stojąc na dachu miniwana<
I co, Haszu ? Znowu przyłapany zostałeś na gorącym uczynku. Na kłamstwach.
> My nie mamy takiej intuicji ani wyobrazni! Ale bez kompleksow > - najlepsi agenci tez nie mieli! Coc mieli o tyle danych wiecej niz my!
Och, wyobraźni to Ci nie brakuje. Nie bądź taki skromny.
Pozdrawiam mimo.
|
Gość portalu: jola napisał(a):
> Jankesie z LA - mam nadzieje, ze zdjecia doszly do Ciebie, bo wyslalam je na > adres z cacuckiem w tytule :-)))), a Tobie Jankesie z Polski na adres z > bartlomiejem:- )))- ot tak na wszelki wypadek informuje, gdybyscie rzadko > odwiedzali te swoje skrzynki :-) Pozdrawiam serdecznie. Jola Jolu doszlo o dziwo tam gdzie mialo dojsc i nawet sie ukazal we wlasciwosciach adresu, ze Poczta.FM. Ot niezbadane do konca sa te tajnkiki komputerow. Dla mnie stado Krasnoludkow, ktore po kablach biegaja i juz. Dlatego jestem moje studia byly mechaniczne a nie elektryczne. Za duza abstrakcja. Dzieki wielkie w kazdym razie. Bardzo udane. Pozdrowienia z pracy sobotni poranek. Jankes
|
Piotrze: Proponuję definitywnie zakończyć tę nieszczęsną sprawę i zawrzeć ugodę. Potraktujmy to jako drobny "wypadek przy pracy" i zapomnijmy, że kiedykolwiek miał miejsce. W końcu nic się takiego nie stało, a ja być może zareagowałem zbyt ostro. Na moje usprawiedliwienie niech jednak świadczy brak Twojej reakcji po moim pierwszym poście. Zdjęcia mogłeś przecież usunąć lub dopisać źródło w ciągu kilku minut. Mogłeś chociaż obiecać to uczynić. Czekałem do wczoraj i dziś widziałem, że zdjęć już nie ma. Jeśli napiszę, że szkoda, to pomyślisz, że zależy mi na reklamie. Nieprawda. Komunikacja to moje hobby. Zdjęcia tramwajów zrobiłem traktując je jako ilustrację do moich stron z rozkładami jazdy. Jakaż tu reklama i czego? Ale zostawmy to.
Sądząc tylko po Twoich stronach internetowych uważam, że jesteś człowiekiem zdolnym i ambitnym. Nie widzę w Tobie złej woli. Jestem pewny, że gdybym znał Cię wcześniej osobiście, nie zareagowałbym w ten sposób. Anonimowość internetu trochę nam w tym wypadku zaszkodziła. Szukałem informacji o Tobie na Twoich stronach, ale nie znalazłem. Chciałem też napisać do Ciebie prywatnie, ale nie zamieszczasz bezpośredniego adresu mailowego. W każdym razie chcę, żebyś wiedział, iż nie mam Ci za złe tego przeoczenia. Wiem, a przynajmniej domyślałem się, kto Ci te zdjęcia podesłał.
Piotrze! Kończę, tak jak zacząłem: nie ma sprawy, jest zgoda. OK? A już dziś zapraszam Cię na mój koncert w Bielsku, choć to dopiero w jesieni 2004 roku. Pozdrawiam, Henryk
|
cześć, tak miło jest tu wejść i troszke poczytac o tym co bliskie sercu z ludxmi z tym samym nastawieniem do gór:)
i bieganie po sklepach, a po > co tak biegasz?)Kocie gdy mam tak mało czasu to żeby cokolwiek to biegiem ..rozumiesz...:D zazdroszczę dyscypliny....co do tego to jest jeden punkt do wypełnienia : wystarczy chcieć i zacząć a potem to samo sie udaje...:)szczególnie wtedy gdy "plan pracy jest napiety" Huann, z przyjamnoscia naprawde przejrzałam te zdjecia do konca i pewnie wróce do nich jeszcze nie raz tak jak ciagle wracam do swoich....ciekawe jak Ci sie zmiesciło to wszystko do plecaka, taka sterta puszek i jeszcze kot?:D co do bycia "bez rysy i na rysy"....pewnie dlatego gdy nie mogłam wejść od strony polskiej (śnieg, wypadek) to przejechałam do popradskiego i wlazłam po słowackiej....pzdr
|
Ja nie wierzę w wersję o niewinnym wrobionym bo (jeśli media nie kłamią):
a) w jego mieszkaniu znaleziono masę zdjęć i filmów, widać na nim jego meble, b) on sam się przyznał i idiotycznie tłumaczył, że potrzebował do pracy, c) gdyby jej rzeczywiście potrzebował do pracy (nie wiem jaka praca wymaga aż tak bogatej dokumentacji) to zostawiłby te zdjęcia na wypadek gdyby jemu lub jego kolegom po fachu były potrzebne w przyszłości, d) nikt normalny nie wyrzuciłby robiąc zwykłe porządki sterty pedofilskiej pornografii luzem do przydomowego śmietnika, chyba że wpadł w panikę (bo na przykład ktoś go właśnie ostrzegł) i nie miał czasu niszczyć, e) policja, prokuratura, sąd i media nie kompromitowałyby się tak stanowczymi komentarzami gdyby cała sprawa była oparta tylko na znalezionych zdjęciach,
Wydaje mi się, że coś jest na rzeczy. Moja wersja jest taka, że był rozpracowywany od jakiegoś czasu (nie wierzę, że go gliny zatrzymały za stanie koło śmietnika z blizną podobną do tej ze zdjęcia), dostał cynk (np. telefonicznie - warto byłoby sprawdzić bilingi) że robi się gorąco więc wyzbierał te najbardziej kompromitujące zdjęcia (np. te które sam robił, lub robione w jego mieszkaniu) i wywalił w pośpiechu na śmietnik, po czym zrefelktował się (może zauważył, że się dzieciaki kręcą, albo usłyszał od sąsiadów o sensacyjnym znalezisku) i wrócił, żeby je sprzątnąć ale było już za późno.
|
KRUS+dział.gosp.a wypadek przy pracy Mam takie pytanie:Mój mąż opłaca podwójną skladkę KRUS z tyt. prowadzenia dodatkowej działalności gosp.W styczniu tego roku uległ wypadkowi i od razu zgosił to w KRUSie, aby starac się o odszkodowanie.Wszystko odbyło się zgodnie z procedurą,przyjechały panie z KRUSu,zpisały protokół,porobiły zdjęcia i mąż spokojnie czekał na wezwanie na komisję,aby dostac jednorazowe odszkodowanie powypadkowe.Niestety niedawno otrzymał odmowę wypłaty takiego odszkodowania z KRUS który tłumaczył się,że wypadek nie był związany z pracą na roli tylko z prowadzoną dodatkowo działalnością gospodarczą.Niby tłumaczenie KRUS jest uzasadnione,ale w takim razie dlaczego pobierają podwójną składkę skoro i tak nie ma z tego tyt. żadnych świadczeń? Czy jest jakakolwiek szansa na otrzymanie takiego odszkodowania? Bo na odwołanie się mąż ma m-c czasu.
|
nie wiem rocco czy widziałeś wszystki zdjęcia amerykańskich dzielnych chłopców które znalazly się w sieci wypadek przy pracy ??? nie wiem jaki widok jest bardziej obrzydliwy zbiorowy gwałt z karabinami w ręku czy odcinanie facetowi głowy mimo mojego wcześniejszego poparcia dla działan w Iraku mam coraz częściej wrażenie że chłopaki nie bardzo potrafią się odnaleźć w tej sytuacji
|
Wypadek samochodowy newsrum napisał:
> Karol Mikuła, chlopak raptem 30-letni, padł "na posterunku" wskutek > przepracowania, 2 lata temu. "Wprost="Biedronka", c.b.d.u > > bragiel napisał: > > > CZy zdarzyło sie by dziennikarz zmarł-pisząc artykuł na komputerze?Z tego > co > > mi wiadomo-nie.
Ale pan KArol Mikuła zginął w wypadku samochodowym.
W niedzielę w wypadku samochodowym zginął nasz fotoreporter Karol Mikuła - wspaniały kolega i doskonały fachowiec, którego zdjęcia współtworzyły "Wprost". To tak jakby kasjer zginał w wypadku autobusu,jadąc do pracy.
|
My też tu mieliśmy niezłą jazdę. Ale Hasia pewnie przemęczona całodziennym siedzeniem w samochodzie, zakupami, wizytami lekarskimi… Bardzo dziękujemy za życzenia, też jej życzę, żeby zdrowo rosła, bo póki co … za mały przyrost wagi Ale za to urosła na długość Od jutra zaczynamy wprowadzać nowe pokarmy, na razie warzywa (szparagi, ziemniaki), kaszkę kukurydzianą i nutramigen (podobno ohyda) na wypadek, gdybym po powrocie do pracy musiała ją czymś dokarmić. Na szczęście mam blisko do domu i na razie na pewno będę 2 razy na karmieniu. Brodawka (choć tak do końca nie wiadomo co to jest) wyrosła Hasi chyba w lutym po wewnętrznej stronie wargi. Pediatra mówiła, że to cysta, która pęknie. Przez blisko 4 miesiące nie pękła więc dziś byliśmy u specjalisty. A tak w ogóle to cały czas tam była i nie sprawdzałam ostatnio. Dopiero dziś przed wejściem zaglądam a tam prawie nic nie ma, taka mała kropeczka. Pani doktor powiedziała, że to dobrze wróży, ale będziemy obserwować i we wrześniu kolejna wizyta, potem ewentualne wycięcie. Jeszcze nic pewnego a ja już się martwię, tym bardziej, że powiedziała, że ze względu na wiek małej zabieg musiałby odbyć się w znieczuleniu ogólnym. Tym jestem przerażona, bo jak mojej przyjaciółki synek miał operację to w czasie podania narkozy ujawniła się bardzo rzadka ciężka choroba metaboliczna, wiele nie brakowało… Kończę, bo jestem padnięta… Pozdrawiam
Wysłałam dziś zdjęcia z chrztu, będą pewnie w poniedziałek
|
Pooglądałam sobie zdjęcia z Waszego spotkania. Ależ te Wasze Skarby są już duże. Takie bardziej dorosłe niż moja Tosia się wydają... Kurka, następnym razem wsiądziemy w pociąg i przyjedziemy na kolejne spotkanie Żartuję oczywiście. U nas niby OK, ale jak zawsze jest to ale... Byłyśmy na kontroli w piatek w przychodni która się zwie Patologia Noworodka ( cały czas musimy tam się pokazywać, ne wiem, kiedy moje dziecko przestanie być "patologiczne")i Tosia nie przybyła nic od ostatniego razu. Wielkim problemem to nie jest bo jest sobie z niej klocuszek (67cm i 8 kg), ale mamy zrobić na wszelki wypadek badanie moczu. I kazała nam lekarka zmienić rehabilitację albo dodać po prostu innego rodzaju a ja nie wiem czy to jest sens. Korzystamy cały czas z metody Voity, jestem w tym trochę za mało systematyczna i obowiązkowa... nie wiem, czy jest sens męczyć ją jeszcze czymś. W ogóle to jest jakieś dziwne ona jak jest zła to nagle ma duzo siły i całkiem sporo potrafi ale poza złością nic nie jest w stanie jej zmobilizować. No nic... bo znow nudze tylko o nas Czekam na dalsze zdjęcia, przesyłam całuski dla Waszych maleństw i wraccam do pracy. Miłego dnia! I tygodnia!
|
Witam i uciekam na razie w pracy wali mi się wszystko na głowę. Witaj ejdzik Arosko - prosimy o zdjęcia. Fasolka i lilianka - proszę na maila o nazwiska, to będę mogła rozesłać naszą listę!
I przy okazji listy apel (choć pewnie wszystkie wiedzą, ale na wszelki wypadek przypomnę): dzielimy się danymi osobowymi, nie ujawniajmy ich na forum, które jest przecież ogólnodostępne.
Pozdrawiam
|
jak zostać hostessą, ale żadnego żarcia!!! Bardzo prosze o konkretną i szczerą radę: jaka jest szansa znalezienia pracy w charakterze hostessy "bez niczego" ,czy istnieją miejsca gdzie nie wymagają ani książeczki sanepidu ani zdjęć (jak w agencji modelek, i nie chodzi o pracę natychmiast tylko o zostawienie zdjęć na wszelki wypadek) Nie mam zamiaru inwestować ani w zdjęcia ani w ksiażeczkę! czy bez tego da się??
|
no to widze ze mialam szczescie.. chociaz moi znajomi dostaja wizy bez problemu.. taka sama sytuacja jak moja, wymienie to co mielismy my, wspolne rachunki od listopada 2005, ja zaczelam legalnie pracowac od lipca 2006 ( list z pracy, payslipy, kotrakt) bylismy u prawnika od emigracji po list sponsorujacy tak na wszelki wypadek, (wrazie jego smierci i leczenia ja zobowiazuje sie pokryc wszystkie koszty i ze, jestem zdolna jego utrzymac i zarabiam rocznie tyle i tyle)kontrakt od landlorda, certyfikat slubu ktory MUSI byc podsteplowany pieczatkami apostille w Albanii, mielismy na wszelki wypadek zdjecia ale nikt nie sprawdzal, no i wywiad z mezem, pytali kiedy sie poznalismy, jak przyjechal do Anglii - bron boze nie mowcie ze na falszywych dokumentach, lepiej juz klamac ze w ciezarowce heh, i to wszystko, ah no i aplikacja przez internet, tam sie umawia na spotkanie, trzeba to wydrukowac i ze soba zabrac, zebysmy nie zlozyli papierow po 11.00 to dostalibysmy wize w tym samym dniu, w ktorym skladalismy dok. a ze zlozlylismy po tej godzine to wize dostalismy na 2 dzien, nie mam pojecia czemu u was tak powychodzilo, chociaz staly z nami pary polski albanskie i te 2 pary nie dostaly..ale oni chyba nie mieli jakis tam papierkow, osobiscie znam 3 pary z wiza , 4 jedzie w styczniu, zycze POWODZENIA!!! aa podobno mozna sie odwolywac o wize od razu i sie ich zapytac jaka byla przyczyna odmowy,
|
Mieszamy tu trzy calkiem rozne sprawy: brak okreslenia obszarow kompetencyjnych miedzy malzonkami(kto wrzuca zdjecia do kompa), wysublimowane poczucie estetyki (wywalam to, co mi sie nie podoba, lub, czego nie chce ogladac, badz nikomu pokazywac, albo wykorzystuje umiejetnosci obslugi programow foto) oraz wypadek przy pracy (przeswietlenie fimu, badz skasowanie zdjec nieumyslne).
|
remont porzadki niemal zakonczone, teraz prosze o wglad i prosze napisac, co sie komu podoba, co sie komu podoba...
i jeszcze: zdarzyl mi sie wypadek przy pracy i wyrzucilam zdjecia Dorinki, te ktore dziewczyna wczoraj pracowiecie zawiesila! BArdzo cie Dorinko przepraszam, za taka nieuwage! Ja, mopsik, sie poprawie i bede dokladac wszelakich staran, by tobie ani nikomu innemu sie to nie przytrafilo...
Dorinka, mam nadzieje, ze da siew jeszcze te zdjecia dowiescic?...
|
orinka,
ja tu tak nie smialo, i niemal z placzem...
Zdarzyl mi sie niewybaczlny wypadek przy pracy.... booohooo...
Mieszajac, ukladajac, etc zdjecia w albumie zalozylam jakis album, co to wydawal mi sie bezesensowny, wiec go skasowalam, i nie wiem jakim lichem podpielam tez twoj album, tez z dnia wczorajszego... I go tez wyrzucilam....
bardzo bardzo bardzo cie przepraszam! Zdaje sobie sporawe, ze sie napracowalas , a tu ktos ci wszytsko pospul...
prosze cie o wybaczenie!
publicznie tez cie przeprosze! moja wina moja wina!
asica, skruszona...
|
Dorinka, bo byl generalny remont: dziewczyny chcialy, by zrobic album bardziej przejrzystym, wiec sie wzielam...
i dlatego nie ma twojej norwegii... napisalam ci o tym list, ale nie jestem pewna czy dotral?
wkleje jego kopie tu na wszelki wypadek...
Dorinka, > > ja tu tak nie smialo, i niemal z placzem... > > Zdarzyl mi sie niewybaczlny wypadek przy pracy.... booohooo... > > Mieszajac, ukladajac, etc zdjecia w albumie zalozylam jakis album, > co to wydawal mi sie bezesensowny, wiec go skasowalam, i nie wiem > jakim lichem podpielam tez twoj album, tez z dnia wczorajszego... I > go tez wyrzucilam.... > > bardzo bardzo bardzo cie przepraszam! Zdaje sobie sporawe, ze sie > napracowalas , a tu ktos ci wszytsko pospul... > > prosze cie o wybaczenie! > > publicznie tez cie przeprosze! moja wina moja wina! > > asica, skruszona...
|
> Kompletna bzdura. Jedno zdjęcie to maksymalnie 3 slajdy Jeden dla wydawnictwa, > drugi w rezerwie a trzeci na wszelki wypadek:)).
w to akurat nie wierzę, widywałam profesjonalistów przy pracy, nigdy nie poprzedzają na 1 czy 3 fotkach, robi się wiele ujęć, a potem wybiera najlepsze
> poza tym dzisiaj w większości zdjęcia wykonuje się techniką cyfrową
a co to zmienia w ilości ujęć? wręcz techniką robi się ich jeszcze więcej bo jest łatwiej
|
Myshen, ja juz nie jestem rozdzielona, ale bylam, wiec napisze jak mysmy to zalatwili ponad 5 lat temu (wiec moze sie pozmienialo w tym czasie). Bylam z moim Kiwi 9 miesiecy w momencie kiedy on wrocil do NZ bo dostal tu prace, a ja z roznych powodow musialam zostac w Londynie jeszcze rok. W ciagu tych 9 miesiecy nie mieszkalismy oficjalnie razem, nie mielismy wspolnych rachunkow itp. W ciagu roku rozlaki widzielismy sie dwa razy x dwa tygodnie, raz tu raz tam. Kiedy zapadla decyzja, ze przyjade tu na probe, zareczylismy sie i moj Kiwi skontaktowal sie z lokalna "marriage celebrant", ktora wystawila mu list ze dowiadywal sie o slub i wyrazil intencje zawarcia zwiazku za jakis rok czy jakos tak. Z tym listem przyjechal do Londynu z wizyta i poszlismy do High Commission gdzie Pani zadala kilka standardowych pytan gdzie i jak sie poznalismy, jakie mamy plany. Z tego co pamietam poszlam uzbrojona w zdjecia, emaile itp, ale nic z tego nie bylo potrzebne. W ciagu 15 minut mialam wize narzeczenska na 9 miesiecy z prawem do pracy. Zareczalismy sie w pelnej swiadomosci, ze moze mi sie nie spodobac albo kraj, albo moj Kiwi po dlugiej rozlace i vice versa, i ze na zareczynach moze sie skonczyc. Nie skonczylo sie, 9 miesiecy po przyjezdzie wzielismy slub, miesiac pozniej dostalam pobyt staly w family category po jednej rozmowie. Jezeli Twoj Kiwi jest przygotowany zareczyc sie, aby ulatwic procedure (i zakladajac ze procedura sie nie zmienila), polecam to rozwiazanie. Bedac w Polsce tego typu wize musisz chyba zalatwiac mimo wszystko przez High Commission, ale dowiedz sie na wszelki wypadek w Ambasadzie NZ w arszawie. Zycze powodzenia.
|
Brawo, Pani profesor! Znakomita wypowiedz, zgadzam sie całkowicie. Więcej takich głosow i moze skonczy sie ta histeria, ten przedziwny (choc, czy az tak bardzo przedziwny?) sojusz Wyborczej, Urbana, Trubuny i sierot po grubej kresce, zawodowych podpisywaczy list i wyrazaczy usłużnego oburzenia.
Czyżby Wyborcza zaczęła robic rachunek sumienia i probuje odzyskac nieco reputacji? Choc moze to tylko wypadek przy pracy i teraz, dla rownowagi przeczytamy o barbarzynskich praktykach barbarzynskich zwolennikow barbarzynskiej lustracji, pan Krzysztof Kozlowski doniesie o fali samobojstw (na wiesc o barbarzynskiej lustracji)samotnych matek z dziecmi (mial liste nazwisk i adresow, ale zagubił), Urban zamiesci wstrząsające zdjęcia swej żony z oddziału reanimacji kardiochirurgii ( na skutek "zlowrogich spojrzen przechodniow", o ktorych tak przejmujaco mowiła w TVN24), a Trybuna doniesie , iz fala lustracji wywola skutki podobne do fali tsunami, a moze i upadek komety. Aha, a "intelektualisci krakowscy", na czele z tow. Kubiakiem i mec. Łajdac... to jest Widackim, chciałem powiedziec, podpisza kolejny list: " Odp... sie od Generała i SB- to ludzie honoru!" Ciekawe, czy po prowokacji Urbanowej i kłamstwie Trybuny czeka nas cos jeszcze bardziej żalosnego, czy kampania antylustracyjna osiągnęła juz dno.
Tak, czy owak, chwała Wildsteinowi, wstyd dla antylustratorow!
|
Wypadek motoszybowca ( zdjecia) O dużym szczęściu w nieszczęściu może mówić pilot motoszybowca Mucha Bzyk, który po starcie z leszczyńskiego lotniska w trakcie nabierania wysokości runął na pole kukurydzy. Jak twierdzą świadkowie zdarzenia prawdopodobną przyczyną upadku było zatrzymanie pracy silnika. więcej na temat i foty z wypadku: panorama.media.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=5626
|
pięknie widać z daleka samochody bez świateł album.com.pl/zdjecie.php?p=76&al=11316&start=60&start_opinie=&prestop=&prestzd=&zm=zo&lz=77&so=&pns=16&do= Oto link do galerii "Drogi Katowic" są w tej galerii zdjęcia które robiłem dzisiaj rano podczas drogi do pracyz daleka samochód oświetlony i bez świateł niczym się nie różni DLA DOBRZE WIDZĄCEGO , bo jeśli ktoś jest ślepy to będzie walczył o doświetlenie reflektorami przeciwlotniczymi i o nakaz strzelania co sto metrów flar magnezjowych. Jestem za tym ,żeby policja nie ganiała jak głupia za lekko wstawionymi tylko niech wychwytuje ślepców oświetlonych jak choinki a po badaniach niech im zabiertają prawo jazdy bo taki "katarakta" jest bardziej niebezpieczny jak kompletnie nawalony dobrze widzący. Jak mnie ktoś nie zauważy w słoneczny dzień i spowoduje wypadek to wina zawsze będzie jego. Zasada bezpieczeństwa na drodze jest od 100 lat jedna - jak nie widzisz drogi nie wykonuj żadnych manewrów
|
wierzę w "prorocze" sny, sny "zapowiadające" jakieś zdarzenie pamiętam koleżankę ze studiów, która dokładnie wyśniła wypadek rowerowy swojego kuzyna, jemu na szczęście nic strasznego się nie stało.
mój tato miał kiedyś sen "zapowiadający", może lepiej go nazwać ostrzegającym. mieliśmy w domu problem z gazem, kurek z kuchenki po prostu wyskoczył na ful gazie, zawór zakręcający nie mógł "ruszyć", bo był zamalowany farbą, która zastygła i go skleiła dopiero jak sąsiad wpadł, to go ruszył i zakręcił, ale żyły mu prawie wyszły z wysiłku. ale do rzeczy: w noc poprzedzającą tato miał sen o wybuchu gazu i rozwalonej ścianie od strony kuchenki. rano po wstaniu, przed pójściem do pracy ostrzegał nas: uważajcie z gazem. ja to jednym uchem wpuściłam, drugim wypuściłam, bo nigdy nie mieliśmy problemu z gazem ani kuchenką.
inne zdarzenie. jeszcze w czasach szkoły średniej zrobiłam sobie zdjęcie aury metodą kirlianowską. pierwsze na co pan robiący zdjęcie zwrócił mi uwagę był biały dymek z żółtym ogonkiem, który nie był częścią białej ani żółtej warstwy mojej aury. był jakby oddzielony, na górze zdjęcia, w warstwie niebiesko- morskiej. pan stwierdził, że to mój Opiekun. oglądnęłam inne jego zdjęcia, które robił klientom i nie było na nich czegoś takiego, jak na moim. więc jeżeli naprawdę wyszedł mi mój Anioł Stróż na zdjęciu aury to mam namacalny dowód na ich istnienie
|
[phk1] sporo tekstu,ładne zdjęcia .Tak niePOradni radni dali sobie kit wcisnąć.Suma nieduza za zwycięski projekt,więc potraktujcie to niePOradni radni za wypadek przy pracy i swoje zdanie napiszcie.A architekci zwyciescy niech szukają nowych awangardowych gwiazd w kosmosie,a kasę niech przepiją na IBIZIE
|
To co sie tam wyrabia to szambo z bagnem i jeden bajzel na kółkach.Moja trzyletnia córka wstała sobie z łózka i pośliznęła się na podłodze.Wieczorem nóżka zrobiła się sina i dziecko wołalo ze nie chce chodzi.Więc pojechalismy na izbę.Lekarz akurat był wporządku.Zlecił żeby zrobić rentgen nózki na miejscu.A więc poszlismy z dzieckiem do pracowni RTG.Oczywiście czekaliśmy godzine.Przyszedł lekarz radiolog zaspany i wielce oburzony że ani chwili spokoju!a ja mu odpowiedziałam na to* Panie doktorze jest pan w pracy czy na wczasach bo ja w pracy nie sypiam!ale to nie koniec połozyliśmy dziecko na stole no i mała w płacz.Nie dała sobie zrobić zdjęcia.Lekarz powiedział żebym***Uspokoiła tą małą histeryczkę***normalnie mnie zamurowało.Zaraz pszyszła pani pielęgniarka i próbowała pomóc.No i mały wypadek.Mala się zsikała na stolik.Dziecko zostało szarpnięte ale przez leekarza i nazwane szczylochem.Tego już nie wytrzymałam.Zabralismy dziecko spowrotem do lekarza dużurującego który sam sie pofatygował i powiedział w pracowni RTG pani pielęgniarce i lekarzowi że chyba sobie kpiny urządzają że nie mogą zrobić dziecku zdjęcia RTG.Za moją zgodą podano dziecku lekką dawkę zastrzyku uspokająjącego i zdjęcie zrobiono.Złożyłam następnego dnia skragę i na tym się skończyło.
|
odebrałam, ale widzę, że... zdjęcia już na Zwierzakach, chyba pomogła Orissa? Przepraszam, ale dopiero teraz dotarłam do pracy. Rano miałam wypadek z dachowaniem. Zajechał nam drogę TIR. Samochód rozbity /może nawet do kasacji/, nam się nic nie stało. Pan Bóg czuwał... Ale polecam się na przyszłość - zawsze chętnie pomogę
|
Robiłem zdjęcia tej ulicy dokładnie 26 czerwca (tego roku). Wówczas zostało im góra 2 tygodnie pracy – rzucić asfalt + kosmetyka. Ale jakiś cymbał zapomniał o słupach energetycznych... W każdym razie równo 3 miesiące później, w piątkowe, późne, popołudnie jadę TS i pomyślałem sobie, że zamiast utknąć w korku na Płowieckiej przed brakującą kładką dla pieszych + skrzyżowaniem z Kajki (miałem nosa bo w Wesołej był wypadek i cała Płowiecka totalnie stała), wypróbuję sobie nową ul. Kadetów i zobaczę czy coś robią na Trakcie Lubelskim, którym dotrę do Płowieckiej. Delikatnie mówiąc ‘trochę’ mnie zaskoczyło, że Kadetów cały czas zamknięta. W prywatnej firmie za taką realizację inwestycji byłoby dyscyplinarne zwolnienie z pracy, a w urzędzie dzielnicy Wawer na pewno będzie jeszcze premia, bo przecież nie było ulicy, a teraz jest – przepraszam – będzie. I jak zwykle dzięki temu, że rada dzielnicy g... może, że burmistrz jest przywożony w teczce a kompetencje są niezbyt jasne i zbyt dużo do powiedzenia ma ratusz na pl. Bankowym, nie ma najmniejszych szans, że coś się zmieni. W Warszawie demokracja NIE DZIAŁA.
Głosowałem na HGW. Przepraszam wszystkich za moją pomyłkę. Ona może by się sprawdziła w bufecie w firmie państwowej w czasach PRL, a nie jako prezydent miasta stołecznego...
|
Lokalny dziennik 10zł. Coś naprawdę ekstra (?) np. tragiczny wypadek na pierwszą stronę i konkurencja tego nie ma, to może być 50zł. I oczywiście zdjęcie dobrej jakości już w wersji cyfrowej, a autor niech wystawi za to fakturę vat, jeżeli nie może to niech sobie kogoś znajdzie, bo nikt nie będzie się patyczkował z umowami na 10zł. I dotyczy tylko newsów, żadne tam widoczki, zabytki, zdjęcia z podróży.
> spotkałam się juz ze zdaniem ze sam fakt publikacji z nazwiskiem > autora to wystarczajace honorarium ;-)
Tak też często bywa. W mojej gazecie każdy fotoreporter chałturzy pstrykając zdjęcia i kręcąc videa na ślubach, weselach, komuniach itp. bo z pracy redakcyjnej nie miałby szans na utrzymanie się, a sprzęt musi mieć swój.
|
Jesli juz pytasz do odpowiem szczerze , jak dla mnie wydajesz sie byc mila,otwarta osoba(czytajac twoje posty)jesli jednak chodzi o urode to jak dla mnie ladna nie jestes dodatkowo sztucznie podniesione piersi ktore wygladaja jakbybyly napompowane(rozumiem ze to moglbyc "wypadek przy pracy" ale jesli juz ktos wybiera zdjecia do umieszcenia ich w internecie to wybiera te na ktorych jego zdaniem wyglada ladnie) i jeszce te brwi rodem z lat z lat 80,i jeszce nos ale na to to juz wplywu nie masz.Ladna figurka , urody brak
|
Dobry wieczor!! Czesc dziewczynki! Dzisiaj przez caly dzien nie mialam kompa, bo M. musial go zabrac do pracy. No ale nareszcie. Marudko, dzieki za zdjecia!! Dzisiaj nareszcie mi sie udalo dodzwonic do jednego lekarza i mam wizyte 29 sierpnia. Oczywiscie zaraz po odlozeniu sluchawki spanikowalam, ze tak pozno i zadzwonilam jeszcze do przychodni. Tam jedna pani przeprowadzila ze mna krotki wywiad i powiedziala, ze jezeli wszystko jest w porzadku, to nie ma problemu, ze pierwsza wizyta bedzie za poltora tygodnia. Noi troche sie uspokoilam. Ale tak na wszelki wypadek kupilam witaminki dla kobiet w ciazy i bede je od jutra brac zamiast Foliku (bo tam tez jest).
|
dzieńdoberek :)) Marudko, wielki buziak a wraz z nim życzenia małej fasolki pod choinkę, świetnej pracy i duuuuuużo szczęścia )
Balbinko, fantastyczne wieści!!! Beta rośnie jak szalona ))))))))))) ale się cieszę, Boże!!!! dbaj o Was kochana i nie znikaj nam z forum, bo źle będzie!
Fantaisie, a cóż to był za pyszny naleśnik? mmm, aż mi ślinka poleciala I super, ze spotkanie się udało, niedługo wszystkie się poznamy, szok jeszcze tylko Polonia musi przyjechać A większego spotkania z Misią nie będzie?
Jaania dziś jest w szkole, a napisała mi wczoraj, ze wyniki P. w normie, a u niej @ nadal nie ma.
Abie, witaj kawał chłopaka masz już w domu
Bebellku, moja wigilia też w tym roku wypada u teściów i jestem nieszczęsliwa z tego powodu, bo tam ani rodzinnie, ani świątecznie... Ale coż mogę zrobić
Altheo, koniecznie opracuj plan na wypadek porodu i zawiadomienia nas o tym
Antuś, jak poszukiwania pracy? odezwali się z tej firmy, w której byłaś na rozmowie?
Poproszę o zdjęcia Hortikowego synka, wyczyściłam już skrzynkę...
Olcia, jak tam Twoje skurcze?
Chrumpsiku, zdrowaś?
Babeczki, jakie prezenty kupujecie swoim najbliższym pod choinkę? Ostatni moment, zeby coś kupić, a u mnie brak pomysłów Podzielicie się swoimi?
miłej soboty
|
Poszukuję lekarza od kręgoslupa Witam, mam 32 lata i jestem po urazie skręcenia kręgoslupa szyjnego (wypadek miał miejsce w lutym tego roku), lekarz na izbie przyjęć obejrzal zdjecia RTG i zalecił noszenie kolnierza.Nosiłam przez 4 tyg, chociaz strasznie bolała mnie glowa od tego noszenia. Po tych 4 tyg czasu od wypadku trafilam na tomografię wykonana w trybie pilnym ponieważ caly czas bolala mnie głowa i caly kręgosłup. Tomograf z opisu lekarskiego nic nie wykazał tzn bez cech świeżego krwawienia itp.(tomograf byl robiony miesiąc po wypadku) Czuję się źle, kręgoslup boli mnie cały, lącznie z głową, przy każdym ruchu czuje jak mi chrupią kręgi, nie moge siedzieć, jak wstanę z krzesła to mam takie szumy w uszach że nic nie slyszę, a najgorsze że mam problemy z pamięcią, trudno mi cokolwiek zapamiętac na bieżąco. Wstyd!!! Lekarz chirurg który mnie prowadził w szpitalu stwierdził że mam zwyrodnienia i dyskopatię. W ten poniedziałek ide do neurologa, dodam że przez ten caly czas nikt nie zlecił mi badań RTG calego kręgosłupa. Mam już dosyć tułania się od lekarza do lekarza. Dlatego szukam dobrego specjalisty który zbada mnie konkretnie i dokladnie, obejrzy zdjęcia i powie co mi jest. Najlepiej by bylo gdyby był z Warszawy. Prosze mi pomóc,nie moge wrócic do pracy w takim stanie, jestem na zwolnieniu wybłaganym od lekarza rodzinnego i nie wiem czy neurolog wypisze mi drugie. Muszę wyzdrowieć, mam dwoje małych dzieci. pomóżcie, podpowiedzcie coś, do kogo, gdzie?Ania
|
Co do tych świeczników to sama pani Eva też mówiła, że to nie za bardzo będzie dało się porozmawiać ale PM powiedziała, że goście na przeciwko siebie rozmawiać nie muszą. My też będziemy mieć wysokie dekoracje ale rozmawiać przez nie będzie się dało. Zrobimy tak, pójdę w przyszłym tygodniu jeszcze raz do Andel'sa tym razem blisko godziny 0 kiedy większość rzeczy będzie gotowa, zrobię dobre zdjęcia i wtedy wspólnie się zastanowimy czy to był tylko wypadek przy pracy czy trzeba szukać kogoś innego.
|
nie wiem na ile zaawansowana jestes w pracy z komputerem, ale na wszelki wypadek od razu napisze jak to zrobic. ktos wyzej napisal "zapisz sobie" jesli zapiszesz strone, to niekoniecznie informacje tobie potrzebne. bo ta gowniarzeria w przyplywie strachu moze pokasowac bluzgi z forum i nikomu potem nie udowodnisz, ze tam cos bylo.
zrob zrzut z ekranu.czyli: 1.otwórz strone na ktorej sa wypisane te komantarze a nastepnie poszukaj na klawiaturze klawisza PrtSc (print screen). 2.nacisnij go. 3.otworz program Paint (START-AKCESORIA-PAINT) 4.w programie kliknij EDYCJA-WKLEJ 5.PLIK-ZAPISZ Jako (otworzy sie okienko i wybierz z listy nie "mape bitową", tylko format JPG/JPEG bedzie prosciej) 6.wybierz miejsce zapisu zdjecia na dysku.
w ten sposob mozesz zrobic zrzuty ekranu wszystkich interesujących Cie komentarzy. to bardzo proste i przyda sie nawet jesli nie teraz, to pozniej, bo nie wiadomo czy corka nie trafi z tą malą s... do jednej klasy. pozdrawiam, i radze to ukrócic w zalążku. wiem co mowie, bo mnie tez ktos kiedys szykanowal wlasnie za to, że lepiej mi szlo w szkole.
|
Wiesz co, właśnie takie wagary są ekstra. Dzieciom mówisz, że idziesz do pracy. W pracy mówisz, że musisz zająć się dziećmi. I jazda! Można chodzić po knajpach, można pójść do muzeum, do kina, zjeść śniadanie w McDonaldzie, a na obiad sushi, można wpaść do fotografa na małą sesję zdjęciową, albo nawet wynająć fotografa i zrobić zdjęcia plenerowe. Mozna spakować koszyk piknikowy i zrobić sobie śniadanie w parku na kocyku (kawior ze słoiczka, albo cokolwiek innego dziwnego z delikatesów, czego nigdy nie jedliście - jak będzie obrzydliwe, to wywalicie A szampana przelać do butelki po coli). Jak będzie gorąco - wleźć do fontanny (aha - warto mieć na wszelki wypadek cukierki dla ewentualnych strażników miejskich ). Możesz przedtem przygotować krótkie wspomnienia - co było w dniu ślubu, jak spędzaliście 1, 2, 3, 4 itd rocznicę. Pogadać, jakie były "kamienie milowe" w związku - wg Ciebie i wg niego.
|
Ja chyba wciąż w to nie mogę uwierzyć. To są tylko znajomi z pracy, niektórych widuję częściej innych bardzo rzadko, w zalezności jaka pracuje ekipa zdjeciowa,nie spotykamy sie właściwie prywatnie. Bywało już tak, że zbieraliśmy dla chorego kolegi, czy rodziny kolegi, który miał wypadek, ale żeby dla mnie? Przecież o mojej sytuacji wiedziało tylko kilka osób. Moj mąz ma to w nosie, chociaz powiedział, że jak będzie wiedział wcześniej kilka dni kiedy mam zdjęcia, to czasem może wziąć dzień wolnego i zając się dziećmi, a dzieki prawie obcym ludziom będę mogła być z dziećmi. Nie mogę uwierzyć. Nie wiem czy kiedykolwiek będę w stanie oddac to dobro, które mnie spotyka. Zawsze starałam się pomagac, ale nigdy nawet mi nie przyszło do głowy, że ktoś z własnej woli zorganizuje innych i ze pomogą mnie. Jest mi trochę głupio, trochę niezręcznie i poczułam się taka "zaopiekowana", pierwszy raz od dawna...
|
Tydzien 8- 1998 rok Cavalese Staruch napisal; gorsze chyba tylko Cavalese - mam na mysli wypadek gondoli po ataku amerykanskiego mysliwca. To nie byl mmysliwiec lecz samolot do zwalczania celow naziemnych ,typu wyrzutnia rakiet . Na uzbrojeniu posiada bomby i rakiety max predkosc 700km/h i duzo zaawansowanej elektroniki.. itp.Typ Warthog A6 (Era wojny wietnamskiej) www.richard-seaman.com/Aircraft/AirShows/Nellis2006/Extras/index.htmlzdjecia nr 2 podobny ten typ lecz zjednym statecznikiem z tylu ten na zdjeciuposiada dwa nowsza wersja.Nazywa sie A-10 Thunderbolt (Warthog)(Pustynna Burza) prosze sobie powciskac u dolu te dwa adresy i bedzie jseszcze z takich 50zdjec nawet z drugiej wojny swiatowej. W tym czasie kolega z pracy byl na nartach i pozniej widzieli gondole tej kolejki,zginela tez jedna polka.Lina byla przecieta statecznikiem pionowym tego samolotu.Samolot stracil ten statecznik i pilot cudem doprowadzil do bazy maszyne.Przyczyna wypadku bylo wylaczenie przez pilota (mark radaru) ktory nie pozwala sie samolotowi znizyc ponizej pewnej wartosi ktora byla w tych warunach okolo 500m nad szczytami najwyzszych gor.Chlopaki sobie wylaczyli ten radar i chcieli dziewczyny straszyc w gondolach.Oficjalnie podano ze radar byl uszkodzony. Pzdr.Sky. P.S Osobiscie widzialem pary F-16 latajace dolinami w roku 1997 w Pinzolo.Byly to maszyny US Air Force.Obecnie loty sa zabronione.
|
pieknie! za rok beda robic zdjecia, a za dwa sciagac odciski od tak na wszelki wypadek :P ciekawe czy beda dawac usprawiedliwienia uczniom ktorzy beda spisywani w drodze do szkoly (bo taka akcja ze zrobieniem tak obszernej notatki ma trwac kilka minut nawet) albo gdy mlody czlowiek bedzie szedl do pracy w bluzie z kapturem bo akurat zimno jest. podobno zyjemy w wolnym kraju. pozdro all
|
na wszelki wypadek najlepiej trzymac ramke ze zdjeciem kogos kto byl w tej ramce oryginalnie przy zakupie. znam kobiete, ktora tak robi. ma takie zdjecie, ktore bylo juz w tej ramce gdy ja kupila. zdjecie calej rodziny. twierdzi, ze to na wszelki wypadek. zeby nikt z personelu sprzatajacego nie wiedzial jak naprawde wyglada jej rodzina. houston.blox.plyendan napisała: > Ciekawa jestem, na ile ujawniacie fakty z życia prywatnego w swojej pracy. Mam > tu na myśli takie wydarzenia jak urodziny, ślub, narodziny dziecka, wyjazdy > weekendowe czy na urlop, kupowanie mieszkania etc. Czy rozmawiacie z > kolegami/koleżankami z pracy na takie tematy? Czy otaczacie się raczej nimbem > tajemniczości, czy też nie robicie z takich informacji problemu? > Czy pokazujecie w pracy zdjęcia swoich żon/mężów/narzeczonych, dzieci? Ilu z > Was ma zdjęcia bliskich w ramkach na biurku lub tapetę z takiego zdjęcia w > komputerze?
|
ha ha a ja lubię robić zdjęcia:-) oby tylko mnie na nich nie było:-) a co do opon - to jeżdżą ze mną w tym tygodniu w tyle autka jak to stwierdził kolega z pracy zawsze bezpieczniej jak się ma opony zimowe nawet na tylnich siedzeniach a nie w garażu:-) a w razie zimy ostrej mam jeszcze łańcuchy i saperkę w bagażniku tak na wszeli wypadek, tak sobie ze mną te łańcuchy rok już jeżdżą ale saperka w lecie przydała się:-) Aron nie ważne czym WAŻNE Z KIM I KIEDY:-)))
|
he he he wiedziałem że jakiś głupek wypomni tą jedyną wpadkę. Problem dla was tkwi w tym że ta porażka to dla nas jedynie wypadek przy pracy a dla was porazka z luxemburgiem to powód do chwały. z rozbawieniem zreszta wspominam wasze boje z manu kiedy to pilkarze łksu zamiast skupiac sie na grze robili sobie zdjecia na murawie :-)))
|
Kotko , ja wcale nie twierdze, ze wyksztalcenie , czy kursy sa zbedne, nie sa. Sama skonczylam jakis durny marketing z zarzadzaniem ( chociaz wcale go nie uzywam to studia troche mi horyzonta poszerzyly). Tyle, ze ja szukajac /zatrudniajac fachowca oczekuje, ze bedzie sie znal na swojej pracy, ze bedzie wiedzial o niej wiecej niz ja (co absolutnie nie zwalnia mnie do dowiedzenia sie wszystkiego co se da na dany temat, ot tak na wszelki wypadek, zeby nie dac sobie wcisnac kitu) a nie, ze zamacha mi przed nosem papierem o ukonczonych kursach. Dla mnie wlasnie sa wazniejsze referencje (ostatecznie Malgo dluzszy czas pracuje w zawodzie i ma sie czym pochwalic, nawet jesli nie pracowala pod wlasnym nazwiskiem ) no i zdjecia realizacji. Generalnie chodzilo mi oto, ze brak papierka nie powinien powstrzymywac Malgo przed rozpoczeciem wlasnej dzialanosci i budowaniem wlasnej marki. Kursy moze konczyc w miedzyczasie.
|
Do fotografa biega sie ze swiadkowa,tylko wtedy, kiedy sie chce miec z nia zdjecia. To fotograf odpowiada za to, czy korzystnie wygladasz na zdjeciu, nawet malo urodziwa osobe (a wszyscy wiemy, ze wszystkie panny mlode sa piekne mozna "poprawic" ustwieniem twarzy (ja raczej nie praktykoje tzw póz, ale np. osoby okraglejsze, w tendencja do "podbrodkow", fotografuje sie z gory, z one maja wyciagnieta szyja - etc, etc. Fotograf pownien miec takie tricki w malym palcu). Tak jak mowie, kazda osobe mozna "poprawic" - ustawieniem twarzy, oswietleniem - a pozniej retuszem. Ja radze wrocic do fotografa, pokazac zdjecia, powiedziec co sie nie podoba - poprosic o dodtkowa, DAARMOWA sesje. (jesli to rzeczywiscie fotograf, ktory umie robic dobre zdjecia, a Wasza historia to jego wypadek przy pracy). Jesli fotograf szanuja swoja prace i klientow - powinien nie robic trudnosci. W przeciwnym razie - ja bym podala informacje kto i gdzie Was tak potraktowal.
Kalina
|
Ja zaczęłabym od wizyty w dziekanacie u kierownika : tam Ci powiedzą do kogo , co napisać i do kiedy złożyć .U mnie to były dwie recenzje pracy magisterskiej (ta od wewnętrznego recenzenta i wewnętrznego ), wykaz publikacji , opinia promotora , certyfikat z angielskiego , no i podanie o przyjęcie adresowane do kierownika studium doktoranckiego aha i kwestionariusz osobowy(na wypadek jakbyś się szanownej komisji nie przyznał do stanu rodzinnego i paru innych rzeczy :) i zdjęcia.Sporo zbieraniny w sumie, fakt .Powodzenia A
|
I ja witam po weekendzie,
u nas dalej tak sobie W sobote wieczorem był lekarz i widział jak sie Ola zachowuje i stwierdził ze ona rzeczywiscie tak jakby bała sie zasnąć, mówił ze mogla sie czegoś wystraszyc, bo płacze z takim ogromnym żalem, a fizycznie jest zdrowa. Na wszelki wypadek kazał zrobić badanie krwi. I dał jej syrop uspokajajacy, po którym zasypia dość spokojnie i spi cała noc. Powiedział, ze dzieki temu w ciagu tygodnia powinna wrocic do normalnego trybu spania. Na pocieszenie mowił ze nie jest to odosobniony przypadek bo juz sie z tym spotkał kilkakrotnie. Lekarz jest zaufany, wiec wierzymy ze wie co robi. Ale i tak sie zamartwiam.
W niedziele bylismy na komunii i Olcia szlała z dzieciaczkami. W dzien zachowuje sie całkiem normalnie i jest pogodna.
Dobrze ze Balbinka pod dobra opieka w szpitalu.
Jutko kuruj się! Mam nadzieje ze dzis juz lepiej.
Ant odważna twoja Amelka. A czy o zdjęcia moge prosic?
Marudce i Matalce życzę udanego podglądania.
Melba niezle ci Kuba powiedział )
I wiecej nie pamietam ... Zabieram sie do pracy.
Buziaki dla wszystkich
|
No, i jako, że dalej w szoku pozostaje i strachu o jutro - to nawet tekst powyżej mi uciekł. A było i jest czego sie bać - popatrzcie na zdjęcia. Dodac tylko mogę, że te nawałnice i ulewy zawsze wybierały akurat taka porę, kiedy znajdowalam się w drodze z pracy do domu. A poza tym, wiekszość największych rozlewisk znajduje się na trasie mojej drogi do domu. Więc pokonywałam je czasem w bród. I myśl filozoficzna na koniec. Za coś widać to moje miasto jest karane. Za babę to chyba nie, ale za kogo lub za co? Na wszelki wypadek, by przebłagac gniew przyrody, stwierdzam z pokorą: Łódź przeprasza za wszystko, ale chyba ostatnio to najbardziej za Mirosława Orzechowskiego ( pl.wikipedia.org/wiki/Miros%C5%82aw_Orzechowski ). No cóż, zrobiłam co mogłam, ale czy te moje starania skutek przyniosą? Zobaczymy jutro. Oczywiście pod warunkiem, że podczas przebywania przez babe kolejnego brodu uda się jej brode ponad powierzchnią rozlewiska utrzymać. A wierzcie mi, są miejsca, w których jest to bardzo trudne. Ale utopić się na ulicy? Jakoś głupio brzmi, prawda?
|
Aparaty i kamery w Dolinach grobowych Z Doliną Królów jest nieco inaczej niż z Doliną Królowych, ponieważ w tej pierwszej jest punkt kontroli biletów (i bramka) przed wejsciem do doliny, gdzie stoi policja turystyczna i zagląda do toreb. Kamery należy im zostawić w depozycie. Aparaty przepuszczają, choć przewodnik mówił nam, że profesjonalne również każą zostawić. Na wszelki wypadek kamerę zostawilem w autokarze, a aparat schowałem do termopleckaka pod Coca-colę. Zdjęcia można robić na zewnątrz, choć w środku (gdy nie ma tłumu) można dogadać się za bakszysz. Warunek jeden - ZERO LAMPY BŁYSKOWEJ. Na to nawet za bakszysz nie pójdą, bo boją się o stratę miejsca pracy - japopieram ten przepis, więc wszystkie foty w obiektach zawsze robiłem bez flesza. Z cyfrówką ustawioną na trwałym podłożu lub dociśniętą sztywno do ściany nie ma problemu z naświetlaniem.
Inaczej ma się sprawa z Doliną Królowych. Tutaj nie ma wspólnej kontroli w dolinie, jest zaś przy wchodzeniu do kolejnych grobowców. Również, jak w poprzednim przypadku nie wolno robić zdjęć i filmów, więc każą pozostawić w depozycie sprzęt. Ja jednak nigdy ze swoim aparatem sie nie rozstaję, więc schowałem go pod pikowaną kamizelkę i jakieś tam fotki zrobiłem. Niestety jest dużo kręcących się turystów, więc naświetlanie kilka sekund jest mało wykonalne.
Kolejne miejsce to Grobowce Dostojników. Tutaj już można spokojnie poszaleć, ponieważ nie ma kręcącej się policji turystycznej, a pracownicy sami namawiają do robienia fotek za bakszysz. Choć oczywiście bez flesza.
|
Spadek Hm, nie ma powinno,jest tak jak czujesz i wiesz, a moze wiesz i czujesz?:)
Mysle, ze dobrze jest,kiedy dzieci rozpoczynajac dorosle zycie moga je zaczac na wlasnym podworku. Sama przeszlam przez 2 letnie mieszkanie z tesciami i nie zycze tego nikomu:) Stad moje przekonanie, ze jesli bede mogla to postaram sie swoim dzieciom zapewnic taki wlasnie start, ale... NO wlasnie, start, a nie ustawienie sie na lata. Slowem nawet gdybym byla milionerka dostalyby najwyzej kawalerke:) Reszte later, later:) Ustawiam je na przyszlosc raczej niematerialnie:) Nie gonie za zle stopnie z przedmiotow, ktore nie lubia:),wydaje ostatnie pieniadze na zajecia pozalekcyjne, ktore uwielbiaja, no i na podroze, z ktorym mamy wylacznie zdjecia i sprawnosc w jezykach obcych:) Przyznam Ci sie szczerze,ze nie rozumiem tez tego trzymania na czarna godzine,ale tez moje nierozumienie wynika po czesci z niewiedzy, o jaki majatek chodzi, jesli znaczny to nie rozumiem, ja zyje tu i teraz i cieszylabym sie z korzystania z niego wlasnie teraz z dziecmi, ale rozumiem, ze kilka zlotych na wypadek rozny warto miec:) Kiedys znajomy Amerykanin powiedzial mi, ze jedno konto ma nienaruszalne ( tak jak wielu jego znajomych), na nim spoczywa kwota rownowazna 3 jego pensji - to na wypadek utraty pracy,ktora potrafi zdarzyc sie kazdemu. Trzy miesiace to jego zdaniem dosc czasu, by znalezc kolejna i nie spowodowac zaklocenia zycia rodzinnego. Wydaje mi sie,ze mowil rozsadnie:) Pozdrawiam Tea
|
Oj! Dadorku jak przykro (( mam nadzieje ze z Matim juz ok i byl to tylko wypadek przy pracy. Mysle ze spotkanie sie udalo mimo tlumu mam i dzieci na placu zabaw jakos znalazlysmy sie bez klopotu -czyzby jakies styczniakowe fluidy ) dzieciaki ganialy po placu, sypaly sie piaskiem i uciekaly przed zdjeciami oprocz Zosi ktora najpierw spala a potem filozoficznie siedziala na brzegu piaskownicy i obserwowala wszystko )Mam nadzieje ze wyjda zdjecia i ze nie trzeba bedzie dlugo czekac na powtorke. Buziaki Skrzynka
|
Oczywiście jestem biegły w archiwaliach, bo pamiętam jeszcze strzelaniny z lat 40-tych i poczatku 50-tych. Ale do rzeczy - te liczby nie są mi znane, za to wiem, że zatrzeleni przez policję zawsze są winni. Trzeba wyjątkowego pecha, aby policjant został uznany winnym. Czy pamiętasz tego, który wywlókł z samochodu Ukraińca i zastrzelił go na oczach żony? On też okazał się niewinny! Prasa jakoś pomija milczeniem ubiór funkcjonariuszy i oznakowanie pojazdu, którym się poruszali. Pamiętasz Ukrainca, kórego ścigał dzielny policjant pod Wrocławiem i który osaczony uszkodził lub zabił tego policjanta siekierą? To wszystko było w cywilnych ubraniach i cywilnie wyglądających samochodach. Pamiętasz aresztowanie Pershinga - prasa opisywała i były zdjęcia - 13-tu antyterrorystów wyprowadziło pijanego, skutego faceta w kąpielowkach. Sąd go uniewinnił, a policja jeszcze się ośmieszyła oskarżając o stawianie oporu przy aresztowaniu. Moje osobiste doświadczenia to ostatnio tylko wymuszanie łapówek, ale z młodości pamiętam bezradność gdy zatrzymał mnie patrol milicjantów na motorze M-72 tak pijanych, że nie mogli ustać na nogach i grożąc bronią zażądali zapłacenia kary za kolor błotnika! Zapłaciłem i chciałem jechać na najbliższy posterunek, ale uprzytomniłem sobie, ze tam moga być ich koledzy. Teraz jest podobnie - jadę do pracy i widzę patrol śpiący w radiowozie w bocznej uliczce. Mogę zawiadomić, ale kogo? Ci dwaj, którzy widzieli, że radiowóz jechał bez świateł i spowodował śmiertelny wypadek, sostali aresztowani i oskarżeni o fałszywe zeznania. Policja korzystając z narastającego w społeczeństwie poczucia zagrożenia domaga się i dostaje coraz większe uprawnienia. W latach 60-tych milicjanci patrolowali samotnie ulice i uliczki, podwórka i zaułki. Nie mieli radiotelefonów i jakoś było bezpiecznie. Zrobisz mi wykład o rozroście bandytyzmu - a ja wiem że było bezpiecznie, bo milicjant był tak samo, lub bardziej zagrożony jak zwykły przechodzień. A teraz kamery, radiowozy, łączność za miliardy, a na osiedlach się mordują, wrzeszczą i policja się dowie jeżeli ktoś zadzwoni i albo przyjedzie, albo nie. Chiński cesarz płacił swojemu lekarzowi za czas, gdy był zdrowy, stąd lekarz rzeczywiście dbał o niego, płacenie policji za coraz gorszy stan bezpieczeństwa jest nieporozumieniem. Jeżeli ma się większe prawa, to powinno się ponosić większą odpowiedzialnośc i strzelanie bez zagrożenia życia powinno być zabronione. Zresztą za to płacimy szeryfowi, żeby to on się narażał, a nie narażał nas.
|
Visa Radość Życia Visa Radość Życia mBank we współpracy z wydawnictwem G+J rozpoczął wspólny program Radość życia. Dzięki karcie płatniczej Visa Radość Życia uzyskujesz dostęp do rabatów na towary i usługi Partnerów programu .
By uzyskać kartę i korzystać z przywilejów, wystarczy przesłać proste oświadczenie znajdujące się w jednym z tytułów wydawnictwa G+J lub wypełnić prosty wniosek na naszych stronach. Jeśli Twoja zdolność kredytowa nie pozwoli na wydanie karty kredytowej, mBank przyzna kartę debetową, umożliwiającą korzystanie z rabatów.
Visa Radość Życia - najważniejsze zalety karty kredytowej wypukła karta Visa Classic - można nią płacić wszędzie tam, gdzie jest logo VISA dostęp do rabatów u Partnerów programu w czasie promocji karta wydawana bezpłatnie, standardowa opłata za wydanie oraz roczna: 30 zł Zobacz regulamin standardowo udzielany kredyt 3 000 zł; możliwość podwyższenia limitu do 10 000 zł po pół roku prawidłowego korzystania z karty nieoprocentowany kredyt do 54 dni oprocentowanie kredytu 21 %
Dodatkowe cechy karty kredytowej Visa Radość Życia transakcje zagraniczne rozliczane w Euro - bardzo korzystne podczas wyjazdów do krajów strefy Euro umożliwia wypłatę gotówki we wszystkich bankomatach w kraju i za granicą oznaczonych logo VISA umożliwia dokonywanie bezpiecznych zakupów internetowych, telefonicznych i korespondencyjnych wyposażona w bezpłatne ubezpieczenie: Pakiet Bezpieczna Visa opcjonalny Pakiet Gwarancja Spłaty Zadłużenia, czyli ubezpieczenie na wypadek śmierci i niezdolności do pracy bezpłatne wyciągi elektroniczne karta wydawana jest bez zdjęcia karta międzynarodowa
Karta debetowa Visa Radość Życia Karta wydawana tylko osobom starającym się o kartę kredytową Visa Radość Życia , gdy zdolność kredytowa nie pozwola na wydanie karty kredytowej.
debetowa karta Visa Electron połączona z kontem osobistym w mBanku (eKONTEM) dostęp do rabatów u Partnerów programu w czasie promocji karta wydawana bezpłatnie, standardowa opłata za wydanie oraz roczna: 30 zł Zobacz regulamin
Rabaty Karta Visa Radość Życia umożliwia ostęp do rabatów od 5 do 30 %. W programie bierze udział ponad 50 znanych marek, które posiadają ponad 2200 punktów handlowych i usługowych na terenie całej Polski.
Dzięki karcie Visa Radość Życia zyskujesz rabaty na towary i usługi w poniższych kategoriach:
odzież i obuwie, zdrowie i uroda, dzieci, dom, biżuteria i dodatki, czas wolny. Szczegółowe informacje o programie oraz listę aktualnych Partnerów znajdziesz tutaj: www.radosczycia.com.pl
|
Gość portalu: Henryk Gwardak napisał(a):
> Piotrze: > Proponuję definitywnie zakończyć tę nieszczęsną sprawę i zawrzeć ugodę. > Potraktujmy to jako drobny "wypadek przy pracy" i zapomnijmy, że kiedykolwiek > miał miejsce. W końcu nic się takiego nie stało, a ja być może zareagowałem > zbyt ostro. Na moje usprawiedliwienie niech jednak świadczy brak Twojej reakcji > > po moim pierwszym poście. Zdjęcia mogłeś przecież usunąć lub dopisać źródło w > ciągu kilku minut. Mogłeś chociaż obiecać to uczynić. Czekałem do wczoraj i > dziś widziałem, że zdjęć już nie ma. Jeśli napiszę, że szkoda, to pomyślisz, że > > zależy mi na reklamie. Nieprawda. Komunikacja to moje hobby. Zdjęcia tramwajów > zrobiłem traktując je jako ilustrację do moich stron z rozkładami jazdy. Jakaż > tu reklama i czego? Ale zostawmy to. > > Sądząc tylko po Twoich stronach internetowych uważam, że jesteś człowiekiem > zdolnym i ambitnym. Nie widzę w Tobie złej woli. Jestem pewny, że gdybym znał > Cię wcześniej osobiście, nie zareagowałbym w ten sposób. Anonimowość internetu > trochę nam w tym wypadku zaszkodziła. Szukałem informacji o Tobie na Twoich > stronach, ale nie znalazłem. Chciałem też napisać do Ciebie prywatnie, ale nie > zamieszczasz bezpośredniego adresu mailowego. W każdym razie chcę, żebyś > wiedział, iż nie mam Ci za złe tego przeoczenia. Wiem, a przynajmniej > domyślałem się, kto Ci te zdjęcia podesłał. > > Piotrze! Kończę, tak jak zacząłem: nie ma sprawy, jest zgoda. OK? A już dziś > zapraszam Cię na mój koncert w Bielsku, choć to dopiero w jesieni 2004 roku. > Pozdrawiam, Henryk
Tak czy inaczej chyba dobrze sie stało inaczej pewnie byśmy nigdy się nie poznali
Pozdrowienia Piotr
|
Jak naprawić służbę zdrowia - propozycje środow... Moja żona ( niestety nie mam przy sobie zdjęcia, ale mówie Wam - piękna ! ) i teściowa ( no comments )są lekarkami ( teściowa ordynatorem ). Wiem więc co się dzieje na co dzień w tej branży. Jest wiele do zrobienia, ale zawsze kiedy spotykam informacje o próbach naprawy tego tematu i pretensjach środowiska lekarskiego do wszystkich o wszystko, to mam jedną refleksję. Zacznijcie drodzy medycy od siebie i swego podejścia do obowiązków zawodowych, zwłaszcza traktowania pacjentów. Oczywiscie są i uczciwi, rzetelnie podchodzący do pracy, ale są oni na tyle odstępstwem od normy, że z regóły nawet nie reagują na codzienne wynaturzenia branży. Temat to rzeka i każdy będzie miał swoją opinię popartą faktami. Ja powiem tylko tyle, że afera z łódzkimi "łowcami skór" nie była żadnym zaskoczeniem dla środowiska lekarskiego. Temat znano od lat. A ja pamiętam, jak moja żona, będąc jeszcze studentką akademii na wyższych latach wróciła jedną razą z tzw. "bloków", czyli praktyk na poszczególnych klinikach, w tym wypadku chirurgia wypadkowa i zszokowana opowiedziała co widziała i słyszała : dwóch chirurgów rozpoznaje przywieziony wypadek, chodzi o nogę w nienajlepszym stanie. Jeden po chwili mówi : W sumie szanse są, to co robimy? Tniemy, czy ratujemy? Drugi : Zapłacił? Nie? To co sie będziesz pierdolił ! Tniemy ! Ucięli. Dziś gość jest bez nogi, a powinien ją mieć. Dla tych, którzy stwierdzą, że to pojedynczy przypadek, obrażający miażdżącą większość uczciwych lekarzy odpowiadam: po jakimś miesiącu, czy dwóch chciałem wrócić do tej sprawy, zagadnąłem Najpiękniejszą. Nie chciała mówić. Pytam : Dlaczego? Najcudniejsza : Nie ma o czym mówić, przyzwyczaiłam się. Rok po studiach została przedstawicielem medycznym firmy, powyższe sytuacje były jednym z dwóch głównych powodów ( drugi to oczywiście kasa). Dzięki Bogu, nie przyzwyczaiła się! Czego i Wam wszystkim panom życia i śmierci życzę !
|
kataryna.kataryna napisała:
> Ja nie wierzę w wersję o niewinnym wrobionym
mnie sie tez wydaje mniej prawdopodobna ale jest w tej sprawie tak duzo niejasnosci ze nie mam pewnosci o co tu naprawde chodzi
> bo (jeśli media nie kłamią): >
pytanie: skad media czerpia informacje
> a) w jego mieszkaniu znaleziono masę zdjęć i filmów, widać na nim jego meble,
podobno
> b) on sam się przyznał i idiotycznie tłumaczył, że potrzebował do pracy,
tak sie zastanawiam o ktorych zdjeciach on to powiedzial. jesli ich bylo duzo to mogl to hipotetycznie powiedziec o tych ktore otrzymal jako ekspert policyjny
> c) gdyby jej rzeczywiście potrzebował do pracy (nie wiem jaka praca wymaga aż > tak bogatej dokumentacji) to zostawiłby te zdjęcia na wypadek gdyby jemu lub > jego kolegom po fachu były potrzebne w przyszłości,
no ale nie wiemy kto te zdjecia wyrzucil
> d) nikt normalny nie wyrzuciłby robiąc zwykłe porządki sterty pedofilskiej > pornografii luzem do przydomowego śmietnika, chyba że wpadł w panikę (bo na > przykład ktoś go właśnie ostrzegł) i nie miał czasu niszczyć,
to mozliwy scenariusz ale zaklada ze zglupial zupelnie
> e) policja, prokuratura, sąd i media nie kompromitowałyby się tak stanowczymi > komentarzami gdyby cała sprawa była oparta tylko na znalezionych zdjęciach,
media wiedza od prokuratury sad opieral sie na materialalch policyjnych kluczowe zalozenie ze policja byla tu uczciwa
> > Wydaje mi się, że coś jest na rzeczy. Moja wersja jest taka, że był > rozpracowywany od jakiegoś czasu (nie wierzę, że go gliny zatrzymały za stanie > koło śmietnika z blizną podobną do tej ze zdjęcia), dostał cynk (np. > telefonicznie - warto byłoby sprawdzić bilingi) że robi się gorąco więc > wyzbierał te najbardziej kompromitujące zdjęcia (np. te które sam robił, lub > robione w jego mieszkaniu) i wywalił w pośpiechu na śmietnik, po czym > zrefelktował się (może zauważył, że się dzieciaki kręcą, albo usłyszał od > sąsiadów o sensacyjnym znalezisku) i wrócił, żeby je sprzątnąć ale było już za > późno. >
wersja mozliwa ale to by oznaczalo ze juz nas oklamano serwujac bajeczke anonimowym telefonie i szybkiej reakcji policji. cos oni go za szybko i za spektakularnie zalatwili jak na ociezala polska policje. a minister bardzo podkresla ze tylko s bedzie oskarzony i ze dowody sa mocne ale poza tym to zaslania sie tajemnica. ciagle tu czegos nie rozumiem
|
Przepraszam, wypadek przy pracy. Nie ten katalog. Wszystkich koronowiaków i chełminiaków serdecznie przepraszam. Właśnie wlejam właściwe zdjęcia.
|
Ja nie wiem-jakieś beztalencie ze mnie czy coś...nie widzę zdjęć,jest tylko tekst. Kochane moje!terapeutycznie poszłam do fryzjera.stwierdziłam że jak nic już nie pomaga to fryzjer będzie najlepszym lekarstwem.Objezdziłam pół Legionowa,wszędzie panie były zajęte albo wcale ich nie było.Poszłam w zaparte,po trupach,ale gdzieś muszą mnie obciąć.Uf,udało się.Wcisnęłam się na fotel,udzieliłam wyczerpijacej informacji że ma ciąć jak chce byleby włosy dałay się potem związać....Efekt,rewelacyjny-mój 18-nastolatek na mój widok stwierdził "i po co poszłaś do tego fryzjera jak teraz jesteś jeszcze bardziej potargana niż poprzednio.A nazekałaś że ci włosy do oczu wchodzą"I dobrze niech wchodzą!!! Sloneczko wyszło!!! Felka stoi na parkingu,Marek wyjechał na trzy dni do pracy-świadomość że mogę ruszyć jak tylko mnie najdzie jest fantastyczna. Starszaki wzięli się za generalne sprzątanie,chcą zarobić na jutrzejszy wyjazd na jakiś turniej,nie sportowy,oni nie należą do tego typu dzieci co ruszać się lubią,PSX.Dzięki temu klawiaturka jest moja i tylko moja ))) Daria mnie rozbraja.Bardzo przeżywa pojawienie sie braciszka.Wczoraj urządziła mi przesłuchanie,"czy pojawi się na Gwiazdkę","skąd wiem że teraz się rusza","a co on takiego robi żeby się nie nudzić"-dziwnie spojrzała jak oświadczyłam że niestety nie gra na PSX...tylko czekam na sławetne pytanie "jak ty go właściwie urodzisz". W sobotę lub w niedzielę zabieram maluchy na wystawę kotów.Nie zgłosiliśmy żadnego ze swoich futrzaków,to będzie można spokojnie pooglądać kocie piękności i pozbierać trochę ploteczek i wreszcie spokojnie porobię zdjęcia!Pierwotnie chcialam jechać sama,ale stwierdziłam że jest to jakiś sposób na oderwanie ich sprzed telewizora czy komputera. Teraz wygoniłam ich na podwórko.Pogoda jest iście wiosenna. Przesyłam Wam wielką garść uśmiechniętych promyczków - tak na wszelki wypadek jakby u Was zabrakło )) Viola
|
1. Zaproszenie na rozmowę 2. Kopertę z badaniami Oraz poniższe dokumenty - orginał do wglądu i kopie dla ambasady 1. ZDJĘCIA - tylko jesli ktos nie wysłał z pierwszym zwrotnym pakietem 2. Świadectwo szkolne 3. Odpis ZUPEŁNY ( nie skrócony !!! ) aktu ślubu ( jesli z małzonkiem/ką ) 4. Odpis ZUPEŁNY ( nie skrócony !!! ) aktów urodzenia własnych i dzieci ( jeśli są ) 5. Ofertę pracy LUB zapewnienie sponsorowania na druku którego numer zapomniałem ale jest podany w dokumentach. Wystarczy wpisac w wyszukiwarkę i znajdziesz ). Moim zdaniem lepsza jest oferta pracy. Dać tylko oferte pracy LUB zapewnienie sponsorowania, NIE OBA. 6. Dla osób do 24 lat zaświadczenie o odbyciu służby wojskowej. To wszystko jesli nie było sie w USA i nie miało żadnych problemów. Jesli sie miało to jakies papiery z Imigration ( opisane w dokumentach , ja nie wiem co i jak ). Nie dawać nic ponad to co pani w okienku poprosi !!! Nie wyskakiwac z niczym u konsula. Tylko krótko odpowiadac na pytania. Ludzie biorą zaświadczenia z banku o obrotach, stanie konta majątku i zarobkach , ale potrzebne chyba wtedy gdy maja sponsora a nie ofertę pracy. Z wielu wpisów wynika że ludziska tego nie potrzebowali, ale na wszelki wypadekmieli. Przy mnie jeden gość jednak mówił że miał za lata 2002 i 2003 a chcieli jeszcze za 1 kw. 2004. Dosłali mu z firmy na fax konsulatu i było ok. Wize odbierał. Ja miałem, ale nie było mi potrzebne. Cała rozmowa trwała 3 minuty. Poniżej podaje link do grupy o loterii gdzie znajdziecie chyba WSZYSTKO co chcielibyście wiedzieć. Ja w kazdym razie duzo skorzystałem i było jak po sznurku. groups.google.com/groups?q=alt.pl.usa-loteria&ie=UTF-8&oe=UTF-8&hl=pl
|
www1.gazeta.pl/wyborcza/1093892,34513,1636130.html?v=3&a=7634387#opinieMoja żona ( niestety nie mam przy sobie zdjęcia, ale mówie Wam - piękna ! ) i teściowa ( no comments )są lekarkami ( teściowa ordynatorem ). Wiem więc co się dzieje na co dzień w tej branży. Jest wiele do zrobienia, ale zawsze kiedy spotykam informacje o próbach naprawy tego tematu i pretensjach środowiska lekarskiego do wszystkich o wszystko, to mam jedną refleksję. Zacznijcie drodzy medycy od siebie i swego podejścia do obowiązków zawodowych, zwłaszcza traktowania pacjentów. Oczywiscie są i uczciwi, rzetelnie podchodzący do pracy, ale są oni na tyle odstępstwem od normy, że z regóły nawet nie reagują na codzienne wynaturzenia branży. Temat to rzeka i każdy będzie miał swoją opinię popartą faktami. Ja powiem tylko tyle, że afera z łódzkimi "łowcami skór" nie była żadnym zaskoczeniem dla środowiska lekarskiego. Temat znano od lat. A ja pamiętam, jak moja żona, będąc jeszcze studentką akademii na wyższych latach wróciła jedną razą z tzw. "bloków", czyli praktyk na poszczególnych klinikach, w tym wypadku chirurgia wypadkowa i zszokowana opowiedziała co widziała i słyszała : dwóch chirurgów rozpoznaje przywieziony wypadek, chodzi o nogę w nienajlepszym stanie. Jeden po chwili mówi : W sumie szanse są, to co robimy? Tniemy, czy ratujemy? Drugi : Zapłacił? Nie? To co sie będziesz pierdolił ! Tniemy ! Ucięli. Dziś gość jest bez nogi, a powinien ją mieć. Dla tych, którzy stwierdzą, że to pojedynczy przypadek, obrażający miażdżącą większość uczciwych lekarzy odpowiadam: po jakimś miesiącu, czy dwóch chciałem wrócić do tej sprawy, zagadnąłem Najpiękniejszą. Nie chciała mówić. Pytam : Dlaczego? Najcudniejsza : Nie ma o czym mówić, przyzwyczaiłam się. Rok po studiach została przedstawicielem medycznym firmy, powyższe sytuacje były jednym z dwóch głównych powodów ( drugi to oczywiście kasa). Dzięki Bogu, nie przyzwyczaiła się! Czego i Wam wszystkim panom życia i śmierci życzę !
|
Pewnie tak jest jak mowisz , tylko ja na swoje zdjecia czekam juz 8 rok . (Podejrzewam ze jest wypadek przy pracy mistrza). pozdrawiam
|
takie plakaty to najszybciej w empiku lub w sklepach papierniczych lub księgarniach przynajmniej u nastak jest.
mój mąż z robotami domowymi ma podobnie, najpierw myśli. potem się zabiera do pracy. potem stwierdza że jednak nie wszystko kupił. potem stwierdza że już się namęczył i czas odpocząć. a dopiero potem coś robi. w zależności od rodzaju prac- lampki w kuchni pod szafami wieszał w rok od kupienia a wieszaki w łazience jakieś 2 miesięce.
dziś julka miał wypadek. w parku huśtały się z moją mamą na czymś na kształt huśtawki z ławeczkami gdzie rusza się podłoga. zanim to się ztrzymało julka stwierdziła że już wstaje. mama usiłowała ją przytrzymać, żeby nie spadła a ona w ostatniej chwili usiadła, tak że wsystająca znad przesuwającej się podłogi noga uderzyła w metelowe obramowanie. Julka się rozryczała, zero kontaktu czy coś się stało. zadzwoniły po mnie, skontakotowaliśmy się z ortopedą, który kazał zrobić zdjęcia i przyjechać na konsultacje. pojechaliśmy na zdjęcia- a to już był czas na drzemke- weszliśmy do gabinetu, Julka wpadła w histerie, nawet nie dała się posadzić na stole. pani zrezygnowała ze zdjęcia powiedziała, że nie ma sensu jej męczyć niech lepiej najpierw oceni stan lekarz. po drzemce, pojechaliśmy do lekarza. na raie jednak nie kazał zdjęcia zrobić. powiedział że w tego typu urazach najczesciej nic nie stanie się ze stopą lub kolanem, może natomiast stać się ze stawem biodrowym
jeśli jutro nie pojawi się obrzęk to przez 4 dni ma zakaz chodzenia!! a potem powinno być ok. jeslipojawi się obrzęk to jutro do niego i będziemy działać dalej (ale jak to nie wiem)
na razie się uspokajam, uspokajam mamę ktora z nerwów płacze cały dzień i staram się nie myśleć tylko przeżyć szybko noc i jutrzejsze przedpołudnie z nadzieją, że jednak nic się nie zdarzy... także poniedziałek zaczął się nam nieszczególnie..
mamozuzinki- wypędzaj te choróbska
trzymajcie się wszyscy
|
ach ta sobotka, u mnie dopiero za 6 godzin... )) a i tak maz pracuje wiec dzien jak codzien ale byle do niedzieli... kali_jj - dobrze ze juz sie wyjasnilo z pralka; ja po dzisiejszym pobycie w pralni zaczelam strasznie tesknic za wlasna praleczka, nie mowiac juz o domu niestety mieszkamy w wynajetym mieszkaniu i wlasciciel nie pozwala zamontowac pralki (za duze zuzycie wody i takie tam...) dzisiaj przydarzyl mi sie niemily wypadek w pralni: zadowolona ze juz po wszystkim zagladam do suszarki a tam....zgroza - cale pranie w ciemnobrazowych plamach, jakis cymbal zostawil w suszarce - jak sie pozniej okazalo - czekoladke, na szczescie wszystkie plamy zeszly po ponownym praniu a obsluga zwrocila pieniadze za pranie i suszenie ale ile mnie to nerwow kosztowalo to same wiecie... inooshka - duzo zdrowka dla Maksia; wspolczuje przecieku i "milej" sasiadki; czy ty jestes z Bialegostoku? dobrze przeczytalam na forumowej liscie? ja w Polsce tez mieszkalam w poblizu aagnieszka - suuuper fryzurka, w poniedzialek ide scinac wlosy ankubek - nie chcialam ciebie az tak bardzo wystraszyc ))) kasiaromek - bardzo ci wspolczuje i zycze zdrowia dla taty doklina - spryciula z twojej Zuzki, moja Amelka jak jest na kanapie albo na lozku to na nic nie zwaza i czasem musze ja lapac za noge zeby nie spadla, na nic nauki... i wspolczuje nieprzespanych nocek, ja tez tak mialam ale w pierwszych 2 miesiacach - spalam po 2 godziny gochagocha - fajnie, ze lubisz chodzic do pracy, ja czasem tez juz sie nie moge doczekac kiedy to nastapi... i przesylam zyczenia zdrowka dla calej rodzinki*****
chcialam zapytac posiadaczki cyfrowek jak wy to robicie, ze zdjecia na zobaczcie sa takiej dobrej jakosci; moje w kompie sa super ale maja duza pojemnosc (niektore nawet ponad 1MB) a jak je zmniejsze do pozadanych wymiarow to sa okropnej jakosci, poradzcie cos
na dzisiaj koniec, pozdrawiam wszystkie mamy i dzieciaczki, zycze duzo zdrowka chorujacym anka z Amelka
|
monikak dopiero teraz zauwazylam,ze to 13 i na dodatek piatek Jak to co robimy - pijemy!!!Ja herbate moze z wkladka bo mam tu w szufladzie takie malutkie butelczyny "na wszelki wypadek..."A poniewaz powaznie podeszlam do kwestii odchudzania to jeszcze dorzuce ciasteczko zeby uczcic ten dzien godnie.A moze o okreslonej godzinie zrobimy cos glupiego ?!Co do takich akcji to ostatnio jade z Polka kolo Tesco na Ursynowie i patrze idzie panienka ze ...smycza bez psa.Mowie tak do siebie i Polki:"zobacz corciu jaka biedna pani ,jest niewidoma i bedzie miala pieska to bedzie jej latwiej"Wrocilam na chate i mowie mezowi,ze takmi sie smutno zrobilo a on w smiech.Zglupialam bo jakos nic smiesznego w cudzym nieszczesciu nie widzialam.A on mi maila otwiera ,ze jest kiedys tam spotkanie pod kolumna Zygmunta spotkanie wlascicieli wirtualnych psow.Kazdy przychodzi ze smycza i udaje ,ze ma psa.Prowadzi Prowadzi kulturalna wymiane zdan o swoim pupilu z innym posiadaczem smyczy i po 15 min wszyscy rozchodza sie do domow.I opkazal mi jakis artykul ,ze teraz hitem jest nie posiadanie rasowego psa tylko smyczy samej.Wrod takiej glupoty nasze Swieto jest calkiem rozsadne
Fryzura nowa - raczej udana i tylko na aprobate meza czekalam ale wlasnie dzwonil i powiedzial,ze bardzo mu sie podoba tylko wczoraj nic nie mowil bo byl zmeczony.Ja tez jestem zadowolona jakas taka drapiezniejsza sie zrobilam i chyba dobrze sie z tym czuje.Zreszta u mojego fryzjera zawsze tak milo spedzam czas na gawedzeniu i ploteczkach,ze moglabym nie wychodzic.Zdjecia zamieszcze pewnie po weekendzie na stronce naszej bo bedzie duzy grill firmowy meza i jeszcze pijacka impreza w gronie znajomych.
Polka 3 noc z rzedu przespala bez jedzenia i picia choc o 4:30 wstala i wzielam ja do lozka naszego i obudzila sie jak budzik zadzwonil 0 6:30.Jak spalismy wylazla spod koldry i na wysokosci kolan sie ulozyla glowa w strone naszych stop i tak ja znalezlismy rano.A ja pierwszy raz nic nie czulam jak lezie - dobrze,ze nie spadla.Jest grzeczna i zdrowa co wazne bo imprezy zaliczamy z nia ostatnio i sprawuje sie nienagannie.
Generalnie - slonce jest,cieplo jest,dziecko grzeczne,w pracy spokoj...Jest pieknie!!!!
Pa zdrowka dla Oli i Mateusza Kasiu bo nie masz lekko.Powodzenia
|
Bardzo dobrze,że ta sprawa wyszła na jaw. Pielęgniarki złamały chyba podstawowe zasady obowiązujące w ich pracy - naraziły pacjentów swoich na ryzyko pogorszenia zdrowia. Poza tym jak one mogły tak sobie po prostu zrobić z nimi zdjęcie.Dzieci to nie zabawki.Ma się pretensje do fotografa,że nagłośnił sprawę a czy te pielęgniarki nie powinny zapytać się o zdanie rodziców czy mogą sobie zrobić z ich dziećmi zdjęcie? Moim zdaniem powinny ponieść karę za to co zrobiły. Jak kierowca jedzie pijany i spowoduje wypadek też odpowiada a można powiedziec,że wcale nie chciał nikogo zabić. Ja zawsze sceptycznie byłam nastawiona do pielęgniarek w szpitalach.Tyle krzyku,że mało zarabiają, a czy one faktycznie robiąto co powinny? Odkąd rozpoczęła się afera z niskimi zarobkami pielęgniarek one tak jakby spoczęły na laurach i już prawie nic nie robią, tak samo salowe. Ostatnio ktoś z mojej rodziny był w szpitalu. Osoba starsza, po złamaniu nogi i operacji, leżała w szpitalu trzy tygodnie.Pani salowa kazała mi kupić mydło w płynie, ręcznik, gąbkę, miskę i obiecała,że będzie tę osobę myć (tak jakby łąskę mi robiła, przecież to jej praca). Po trzech tygodniach osoba została wypisana ze szpitala, dzień wcześniej jeszcze byłam w szpitalu i widziałam ,że przybory do mycia nie tknięte.A następnego dnia jak już wróciła do domu zobaczyłam,że w rzeczach spakowanych przez pielęgniarki nie było ani mydła ani ręcznika, tylko jakieś stare chusteczki. Na zdrowie, niech im się przyda to mydło, ale to jest niesmaczne.Oczywiście nie generalizuję, bo jest wiele bardzo dobrych, profesjonalnych, przemiłych i odpowiedzialnych pielęgniarek i trzeba o tym pamiętać. Ale te, które ja miałam okazję poznać oraz słyszeć o nich nie robią tego co powinny, okradają pacjentów a do tego narażają ich na śmierć. nie ma wytłumaczenia dla pielęgniarek, że to ich głupota. Jeśli są głupie niech nie wykonują odpowiedzialnego zawodu.Gdyby moim dzieckiem bawiła się pielęgniarka na dyżurze i robiła sobie z nim zdjęcia, robiła sobie z niego maskotkę, nie darowałabym jej tego. Też bym to zgłosiła gdzie trzeba i domagała się wywalenia takiej osoby na ulicę.I kropka. A osoba, któa pisze, że te pielęgniarki powinny domagać się odszkodowania powinna iśćsięleczyć, i życzę mu w tym szpitalu podczas leczenia opieki właśnie przez takie pielęgniarki.
|
Wszystkie sa trudne... Przez ostatnie poł roku Konrad pracował na noce. Wyjeżdzał skuterem z domu o 22.30 więc przyzwyczaiłam sie wieczorem byc sama. Ale wracał ok 7.30, wtedy sie budziłam gdy wchodził do pokoju. Chwile rozmawialismy i kład sie spac. Jesli szłam do pracy na popołudnie to jeszcze troche spalismy razem, a jesli na rano to robiłam sniadanie i zjadał ze ma cos. Gdy wychodziłam dawałam Mu buziaka, wtedy On sie budził... Gdy wracałam ok 16 to juz był wyspany i cos robilismy w domu. A gdy wracałam po 21 to razem robilismy kolacje. Potem mowiłam Kocham Cie, uwazaj na siebie, do zobaczenia rano. Ciezko mi jest gdy patrze na Jego ubrania, kosmetyki, xboxa i gry, ktore tak lubił. W ładowarce stoi Jego komorka, nawet nie znam PINu. Na szafie pudełka od czesci komputerowych, na połce gazety o kompach. Nie czytam ich bo nic i tak nie zrozumiem. W pracy tez jest mi cięzko. Pamiętam jak przychodził do sklepu w ktorym pracuje. Czasem robilismy tam zakupy razem. Ostatnie pare tyg. przed wypadkiem zajezdzał wracając z basenu. Pamiętam, jak ostatniego dnia nie chciał kupic kociego jedzenia, bo jeszcze było w domu. I cholernie mi ciezko gdy widze młodych ojcow kupujących pieluchy i zupki dla dzieci. Bo wiem, ze dla naszego dziecka tez by kupował... I wszystkie daty. 5 czerwiec moje urodziny. 7 czerwiec wypadek. 24 czerwiec Jego smierc. 26 lipiec moje imieniny. 9 wrzesien rocznica slubu. 1 listopad. 21 listopad imieniny Konrada. Swięta. 11 marzec urodziny Konrada. Swięta. i jeszcze 16 czerwiec urodziny Hubka, synka Konrada z wczesniejszego związku. I wiem, ze bardzo trudna będzie wizyta u tesciów. Ostatni raz bylismy u nich na początku maja, wtedy powiedzielismy o dziecku. Boje sie tam jechac, boje sie wejsc do Konrada pokoju, boje sie zobaczyc Jego zdjecia...
|
Wraca stare czyli metody Milicji Obywatelskiej ? Szanowni Forumowicze! Spędzając wieczór na czytaniu archiwum postów PAPIRUSA dokopałem się do treści zatrważających...
Chodzi o hobby naszego ulubieńca. Pewnie zastanawiacie się co Papi robi w wolnym czasie (oprócz pielenia grządków i wyrywania chwastów)...? ... ano bawi się w reportera - robi zdjęcia i nagrywa filmy(zgodnie z cytatem poniżej)... ... ale nie chodzi tu o zdjęcia otaczającego nas krajobrazu, ale chyba swoich "kolegów" z Rady...
Choć nigdy nie byłem dobry z historii, i mało co pamiętam z tamtych czasów, to mój wujek, który był oficerem MO(bardziej z przymusu niż chęci) opowiadał mi, jak to milicja zbierała "haki" z życia prywatnego wrogów panującego systemu. Słyszałem też (źródło prywatne z okolic ul. Orzechowej),że przyboczny owego "reportera" pracował kiedyś w tej zacnej służbie(czyżby służył pomocą techniczną oraz radą " jak to się robi"...?) ... może po prostu to trening na wypadek sromotnej przegranej - mój lokalny "Idol" zechce zostać reporterem jakiegoś bulwarowca...? W przypadku porażki w szukaniu pracy w istniejących redakcjach proponuje mu założenie własnej gazetki – lokalnej, którą mógłby nazwać np. "Szmatławiec Łomiankowski" - nie będę rościł praw do nazwy gazety pod warunkiem, że będzie drukowana na papierze ekologicznym, żeby można było użyć jej do podtarcia przysłowiowych 4 liter lub recyklingu (dla każdego coś miłego:P)..
Forumowicze - pytanie do Was: Jak sądzicie - po co się zbiera takiej treści materiały? Czy przystaje to tak szacownemu mieszkańcowi i członkowi Rady Miejskiej? Czy to jest ta nowa jakość? Czy tak ma wyglądać idealny kandydat na radnego?
papirus22 napisał :11.08.09, 11:31 „Musisz wiedzieć mamy koszty działalnośći, wszak wszystkie spotkania są nagrywane, wykonywana jest dokumentacja fotograficzna(nie tylko na terenie naszej gminy), wysyłamy dziesiątki pism, a sprzęt kosztuje i się zużywa.”
|
Wiesz, jestem z urodzenia pesymista, a te zdjęcia to wypadek przy pracy:)
|
wiedzialem ze to nie jest nic tak powaznego zeby sie tym przejmowac do konca zycia.
17 lat to mozna sobie pozwolic na jakies drugi (strzelam) czy inne przygody, jak najbardziej. im wiecej eksperymentow tym lepiej, inaczej bys doszedl do 30 lat i nagle bys mial takie olsnienie - tyle rzeczy nie sprobowalem/tyle zycia mnie ominelo.
wiadomo ze jak sie juz jest doroslym to nie mozna za duzo drugow czy innych rzeczy probowac bo wtedy by w pracy powiedzieli - 'bye, bye'. a jakis czas pozniej agencja nieruchomosci/bank powiedzial by to samo.
wiec na twoim miejscu bym sie jak najbardziej z tego cieszyl ze sie wszystko dobrze zrobilo, clinton, obama tez palii jointy. szef formuly 1 uczestniczyl w SM itp, nic wielkiego.
po prostu pewnie nie wiesz co to znaczy zrobic cos _naprawde_ zle. np miec wypadek samochodowy i kogos zabic, wtedy to juz jest naprawde ciezko i nie mozesz nic z tym zrobic. albo miec inny wypadek i uszkodzic tylko siebie - tez jest bardzo zle ale przynajmniej ma sie to na co sie zasluzylo.
zalozmy teraz ze twoja najwieksza obawa by sie spelnila, tj ktos by opublikowal zdjecia z tego co wtedy robiles. i co by sie stalo - nic. w sensie kogo teraz obchodzi co ktos robil 2 lata temu i to jak mial 17 lat i to jeszcze trwalo tylko kilka miesiecy? wiadomo ze jak ktos nie mialby wlasnego zycia to by sie ta informacja bardzo interesowal ale wiekszosc ludzi by stanela po twojej stronie.
wiec teraz problem w tym zebyc ty sam zrozumial ze _obiektywnie_ to bylo cos przelotnego, nic nie znaczacego i nic zlego z tego nie wyniknelo. oczywiscie w przyszlosci to sie moze powtorzyc ale to zalezy tylko od ciebie, w sensie to czy wysadzisz metro tez tylko od ciebie zalezy. jezeli nie chcesz tego zrobic to tego nie zrobisz. chyba ze bys mial chwile slabosci/kryzys i ktos by to wykorzystal do zlych celow, no ale wtedy odpowiedzialnosc morlana jest nizsza.
19 lat to jeszcze cale zycie przed toba (pewnie w to teraz nie uwierzysz ale tak jest)
|
Witam wszystkich po raz drugi: znowu Robsin był w akcji i skasował mi całego posta..Więc zaczynam od nowa Mamoksienki- bardzo dziękuję za zdjęcia- Kasia wygląda na nich przefajnie!!Ja tez nie dostałam zdjęc od Cimki- czekam więc. Widze też ze problem wstawania nie dotyczy tylko nas. Co te dzieci widza w naszych łóżkach,ze tak lubią w nich spac? I to zeby tylko spac!! Robson tak sie rozpycha, ze ja po prostu wisze na samiutkiej krawędzi. A jak juz Adam jest przez weekend, to musze sie wynosic do drugiego pokoju!! Skandal- faceci w jednym łóżku a ja na sofie.. Witam Monikę26lbn- wiesz, mój Robert tez urodził sie 26 stycznia. Ale z tego co napisałaś, to Twój synek gada jak najęty Robson tez mówi, ale tak bardziej po swojemu.A z ostatnich osiągnięc: chodzi przy wszsytkich meblach!! Własnie teraz ma wielkiego guza nad lewym oczkiem, bo walnął łebkiem o krzesło. Było trochę płaczu, ale nie za wiele- taki z niego twardziel. I nawet te kolejne zęby znosi ze spokojem. Mam nadzieję,ze do nOwego Roku juz wyrosną- wtedy będzie miał 10!! Sześc na górze i cztery na dole. Ostatnio w myciem zebów nie ma kłopotu. Chyba nawet to lubi, po warunkiem,ze nie trwa to dłużej niz 10 sekund . Z tym ze ja myję mu ząbki góra 2 x dziennie. A na początku myłam mu zęby i dziąsełka palcem umaczanym z słabiutkim roztworze szałwi. Przyzwyczaił sie ze mu gmeram w buzi i z teraz ze szczotki nie robi większego problemu. W kwestii prezentów dla maluchów: Robert dostał od teściów taką gąsienicę Lego, której nakłada sie klocki na grzbiet: bardzo mnie zaskoczyli tym wyborem, bo gąsienica jest na prawdę fajowa. Sama bym taka kupiła. Ale to tylko wyjątek potwierdzajacy regułe i "wypadek przy pracy". Nie przejmuj sie Echoo ale żal mi Sebanka, który musiał byc koszmarnie rozczarowany Dorosli powinni miec zdecydowanie więcej taktu w kontaktach z dziecmi. Miejmy nadzieję, ze szybko o tym rozczarowaniu zapomni. Mega, przykro mi, bardzo Ci współczuje . serdecznie Was pozdrawiamy- Beata z Robsonikiem
|
Dziękuję za wszystkie posty i wyjaśniam kilka nieporozumień. Kolega podczas uroczystości w USC pilnował drzwi na wszelki wypadek, mimo, że córka nie znała godziny ślubu. Byli na nim moi rodzice, znajomi, koledzy z pracy, rodzina i znajomi męża itd. Mąż wiedział, do czego zdolna jest jego córka, więc podał jej inną godzinę. Najbardziej się bałam, że przy wszystkich wyleje mi coś na twarz, nie znacie jej, to w jej stylu. Nie szantażowałam męża, postawiłam sprawę jasno-ślub, albo wrócimy do początku-ja mieszkam u siebie, ty u siebie, nie naciskałam, sam poprosił moich rodziców o moją rękę. Razem stwierdzilismy, że relacje z córką są na tyle ok, że nie będzie histeryzować, ale stało się inaczej. To, jak jestem nazywana w domu byłej żony wiem od początku, mam na to świadków, nawet mój mąż nie zaprzecza. W dom i jego remont włożyłam więcej serca i wysiłku niż można sobie wyobrazić. wiem, że jest jego, może go zapisać nawet kotu, ale dlaczego straszy mnie, że jego córka mnie wyrzuci? Jakim prawem? Ktoś napisał, że po moim wystąpieniu powinnam dostać od męża w pysk. No właśnie-ja tak, córkę za to samo głaszcze się po główce.Skąd ja to znam... Córka teraz ma 20 lat, to dorosła kobieta, kiedy na mnie krzyczała, miała może 17. Niszczyła moje rzeczy, zdjęcia, kradła ojcu pieniądze z portfela, i to ona, a nie ja, jest materialistką, podobnie jak jej matka zresztą. I o to chyba w tym wszystkim chodzi.Z mężem dogadujemy się na innych płaszczyznach świetnie, wyjeżdzamy, robimy zakupy, sprzątamy, pracujemy, ale brakuje mi tej odrobiny czułości, poczucia, że tez jestem ważna. A najbardziej boli mnie poczucie niesprawiedliwości-córce wszystko uchodzi płazem, ja jestem karana, jak dziecko. Może powinno być odwrotnie? Jestem silną osobowością i to, że nie zapominam, a wręcz przeciwnie-chyba nie jest wadą, a zemsta ma słodki smak:) Mąż rozwiódł się na własne życzenie, miał kogoś, kto Go póżniej zostawił. Ja miałam wielu partnerów, długo zwlekałam, zanim się zdecydowałam, czyją żoną chcę zostać. Ale nigdy, w najczarniejszych snach nie przypuszczałam, że zostanę przez to znienawidzona aż do śmierci. I nic nie uratuje moich relacji z córką męża, a dużo winy jest po jego stronie, jak ktoś tu zauważył. Pobłażanie, brak szacunku dla starszych, pyskowanie, krzyki, histerie, szantaże(np. jak z tą... weżmiesz ślub, to mnie więcej nie zobaczysz, żądam wyższych alimentów,pożałujesz tego, itd.)zrobiły swoje. Jeszcze raz wielkie dzięki, zastanowię się, co zrobić ze swoim życiem, bo jak nie teraz, to kiedy? Ps. A raka to chyba przez nią dostałam. Serio.
|
> Aktualnie jestem zatrudniona na umowę o pracę, którą podpisałam 4.07.09r. > Jednak praca mi nie odpowiada, wysłałam CV i umówiłam się na rozmowę > kwalifikacyjną w innej firmie. Czy moim obowiązkiem jest poinformowanie > potencjalnego, przyszłego pracodawcy, że jestem aktualnie zatrudniona, czy > nie? > (bo taki mnie obowiązuje okres wypowiedzenia), bo wcześniej nie mogę - podam > zmyślone powody. Nie chcę informować przyszłego, potencjalnego pracodawcy, że > aktualnie pracuję, ponieważ przyznanie się do chęci zmiany pracy po 2tyg nie > wygląda korzystnie.
Fakt - nie wygląda to korzystnie i może wzbudzić podejrzenia nowego pracodawcy, ze jego w przyszłości też tak potraktujesz, że jesteś niepoważna, ze łatwo się zrażasz, że nie można na ciebie liczyć itp itd. Bezpieczniej byłoby nie przyznawać się. Jest mało prawdopodobne że sprawa się wyda, przecież nikt cię nie zmusi abyś pokazywała nowemu pracodawcy to świadectwo - a z innych źródeł raczej się nie dowie (no chyba że masz pecha i twoją aktualną szefową jest ciotka przyszłego szefa i przypadkiem zgadają się przy rodzinnym obiedzie ;-). Ze zmyślonym powodem konieczności rozpoczęcia pracy za dwa tygodnie bym uważała, chociaż teraz, w okresie urlopowym dość łatwo jest się zasłonić właśnie wykupioną wycieczką do Egiptu. Wygląda wiarygodnie (tylko na wszelki wypadek trzeba będzie mieć zdjęcia z tych wakacji, no i opaleniznę ;-).
Wiele więc przemawia za tym że najkorzystniej i w miarę bezpiecznie będzie skłamać i nie przyznać się do aktualnego zatrudnienia. Przeciwko temu przemawiają zaś normy etyczne/religijne "nie wolno kłamać", jak również mądrość ludowa że "oliwa zawsze na wierzch wypływa" i że prędzej czy później jednak twoje kłamstwo się wyda (np. kiedyś przy kawie z plotkarską współpracownicą Ci się wymsknie -"a bo jak pracowałam w firmie xxx...")
Wybór należy do Ciebie...
|
Ja mam większy problem. Poznałam sporo znajomych w necie i znam ich po nicku(oczywiście w większości wypadków to znajomość powierzchowna). Oczywiście dodajemy się do n-k ale po jakimś czasie i zapominam jak się nazywają(bo nadal pamiętam ich po nicku) i jeśli nie mają charakterystycznego zdjęcia lub awatara na profilu... to ginę, nie pamiętam kogo dodałam! Zresztą to samo tyczy się fejsbuka.
Pytanie dlaczego ich dodaję? A dodałam ze trzy osoby.No to potem dostałam kolejne zaproszenia od innych. I tu problem, skoro przyjęłam tamtych to tych też muszę. I tak wydaje mi się,że mam mało, bo nie dodaję do zn.ludzi z mego liceum. I poszło lawinowo kilkadziesiąt znajomości do przodu. Zawsze mi ich przybywa po spotkaniach typu blipiwo na przykład.
Pytanie po co w ogóle wysyłam zaproszenia? W ten sposób łatwiej kogoś znaleźć, jeśli potrzebuje się do niego szybko kontakt. W ten sposób udało mi się odgrzebać wiele rodzinnych kontaktów, które się urwały przez rozwód rodziców.
Z pewnością są osoby kolekcjonujące znajomych.Jak ktoś ma 15 lat i 700 znajmych to pewnie kolekcjonuje. Ale jak się ma 40lat i doda się najlepszych kolegów z podstawówki,liceum i studiów + najbliższą rodzinę i kolegów z pracy... to samoistnie robi się trzycyfrowa liczba.
Wydaje mi się,że sporo dorosłych ludzi traktuje n-k jak coś w rodzaju wirtualnego notesu z telefonami. Nie dzwoni się, ale telefon na wszelki wypadek ma.
Jeśli ktoś ma pretensje o ilość znajomych w n-k to powinien mieć też pretensje o ilość kontaktów w gg czy zwykłym mejlu. To dokładnie to samo z drobną różnicą, że ilość znajomych w n-k jest publiczna.
|
z nimi bezpiecznie ?? Bezkarni chuligani
Nie wystarczą już bójki na stadionach czy poza nimi. Pseudokibice czują się bezkarni na terenie całego Rzeszowa. Paradoksalnie - nawet przed komendą policji.
Anna Arciszewska
Nie wystarczą już bójki na stadionach.
Tam właśnie zaatakowali naszą ekipę w trakcie pracy na temat wypadku. Policjanci nie zareagowali, gdy jeden z pseudokibiców chciał uderzyć naszą dziennikarkę i szarpał operatora naszej stacji. Zareagował przypadkowy strażak. W trakcie realizacji zdjęć z niecodziennego wypadku samochodowego nasza ekipa reporterska została zaatakowana przez grupę chuliganów. Twierdzili, że są kolegami poszkodowanych, którzy uderzyli w komendę. Policjanci, choć widzieli groźną sytuację, stali bezczynnie. Monika Konopka reporterka TVP Rzeszów - Oczywiście, że czułam się zagrożona. Przyjechałam normalnie na materiał chciałam zrobić zdjęcia a pierwsze co mnie spotkało to atak. Kibice, którzy ruszyli na nas, odciągnęli operatora, wyzywali mnie. Jeden szedł na mnie i miałam wrażenie że chce mnie uderzyć. Gdyby nie strażak który go odepchnął to pewnie dostałabym od tego pseudokibica. Ten strażak to ochotnik Łukasz Gałszyński. On pseudokibiców się nie przestraszył i bez wahania ruszył na pomoc dziennikarce. Strażak znalazł się tu przypadkiem. Razem z kolegami jechał na egzamin. Zatrzymał się, bo zobaczył wypadek. Jak się później okazało pomógł nie tylko samym poszkodowanym. Łukasz Gałszyński Ochotnicza Straż Pożarna - Bardzo mi miło że nasza praca mogła być wczoraj doceniona. Taka nasza praca jako funkcjonariuszy, żeby pomagać w każdej sytuacji. Zapytaliśmy rzecznika komendy miejskiej policji w Rzeszowie dlaczego o tej roli zapomnieli policjanci. Według niego nic się nie stało, bo funkcjonariusze z opóźnieniem ale zareagowali. Pseudokibce bardzo często czują się bezkarni. Krzysztof Pipała redaktor naczelny Super Nowości za artykuł o zachowaniu pseudokibiców trafił na ich czarna listę. Na meczach nie tylko był wyzywany ale próbowano go nawet pobić. Krzysztof Pipała - Cała instytucja tego pseudokibicowania polega na terrorze. Im chodzi o to, żeby zrobić zadymę, to jest forma zabawy wyżycia się, agresji. Ci ludzie nie mają pomysłu na życie. Często łamiąc prawo nie tylko na stadionach ale i poza nimi. podkom. Paweł Międlar Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie - Każdy się boi ale pamiętajmy że okazywanie strachu wzmacnia przestępcę. Im częściej będziemy bardziej stanowczo występować przeciwko patologiom, tym częściej i skuteczniej będzie można zwalczać te zjawiska.
|
|